inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z maj 13, 2008

Pracownia komputerowa, tablica interaktywna a zestaw kalkulatorów graficznych, część 2.

Jak więc wynika z moich rozważań w części 1. ogólnodostępna pracownia komputerowa to albo marzenie ściętej głowy albo byt całkiem nieudany i omijany szerokim łukiem przez nauczycieli. A wpakowano w nią masę pieniędzy! Jeśli teraz Szanowny Czytelnik Tego Blogu pomyśli sobie, że napiszę, iż warto kupić kalkulatory graficzne itp itd, to…. zaraz do tego dojdę, ale wcześniej muszę pomarudzić co nieco. Owszem, masa szkół kupuje kalkulatory graficzne, ale mam wrażenie, że jest to zakup na zasadzie: mam wolne środki finansowe na koniec roku rozliczeniowego, to trzeba je jakoś ulokować, kupujemy więc 6 kalkulatorów! Zupełnie jak nowobogacki postawi okazałą willę z wychodkiem w podwórzu… Moim zdaniem jeśli kupować, to minimum 16 sztuk, po jednym kalkulatorze na dwóch uczniów. Ja mam do dyspozycji 30 kalkulatorów na lekcji. Co to oznacza? Ano, że uczniowie mogą pisać prace klasowe z wykorzystaniem tego sprzętu. A na lekcji matematyki każdy uczeń pracuje na swoim kalkulatorze. Tablica interaktywna służy mi jak duży ekran, na którym wyświetlam emulator tego samego kalkulatora. I uczymy się klawiszologii w optymalny sposób…

Czarna matematyka

“Ja to nigdy matematyki nie umiałem”, takie deklaracje można często usłyszeć, niestety równie często wypowiadają je osoby publiczne. Na domiar złego te które dobrze sobie radziły z tym przedmiotem w szkole, zwykle się tym nie chwalą. Powód jest jeden: znajomość matematyki nie jest specjalnym powodem do dumy (na forum publicznym) w naszym społeczeństwie a jej nieznajomość nie jest powodem do specjalnego wstydu.

Jednym z częstych wytłumaczeń jest również stwierdzenie że ludzie dzielą się na humanistów i mających umysł ścisły. Nic bardziej błędnego, ludzie dzielą się się na tych którzy w szkole zapracowali na znajomość królowej nauk i tych który tego nie zrobili.

Aby opanować matematykę (na szkolnym poziomie) potrzebna jest przeciętna inteligencja i przede wszystkim systematyczna praca. Jeżeli nie posiada się którejś z tych cech to lepiej to przemilczeć niż się publicznie chwalić.

Moda na czarny PR matematyki przywędrowała do nas w dużej mierze z USA w ostatnich kilkunastu latach. Być może jest jest też tak, że osoby które miały duże kłopoty z tym przedmiotem w szkole, na studiach wybierały kierunki na których jest jej wyjątkowo mało lub nie ma w ogóle, np. dziennikarstwo (lub zostali politykami ;) ). Efekt jest taki że mamy wielu chętnych do krytykowania i wyśmiewania przedmiotu i niewielu któży odważyli by się aby stanąć w jego obronie.

Pytanie czy możemy sobie dziś pozwolić na taką sytuację. Ten przedmiot jest niezbędny w kształceniu absolwentów Politechnik. Dekretem o obowiązkowej maturze z matematyki, próbuje się zmusić masowo uczniów do nauki. Nikt pewnie nie jest w stanie oszacować jak wielkie straty ponosimy w skutek czarnego PR. Może wypadało by coś wreszcie z tym zrobić? Chyba nie jest to aż takie trudne.