Opowiem, jak ja to robię w klasach licealnych. Zaczynam już we wrześniu w klasie 1. Najpierw poświęcam czas na nauczenie uczniów: przygotowania kalkulatorów do pracy. To bardzo ważny etap, gdyż uczniowie będą pisali prace klasowe z użyciem kalkulatora i muszą sami zadbać o dobór optymalnych ustawień. Kiedy bowiem pracujemy z wieloma klasami na róznych poziomach, to w ustawieniach kalkulatorów panuje bałagan. Jedne pracują w stopniach, inne w radianach itd. Dlatego, pierwsze co uczeń powinien zrobić, jak uruchomi sprzęt, to reset pamięci. W ten sposób, przy okazji, wszystkie kalkulatory w klasie mają teraz te same ustawienia, co bardzo ułatwia nam uczenie podstaw obsługi. Już taka prosta czynność dzieli uczniów na tych, którzy nie mają żadnych problemów z odnalezieniem odpowiednich klawiszy, jak i tych, którzy gubią się na starcie. W mojej szkole średnio około 10% uczniów (3 na klasę) nie umie poruszać się po menu z ikonkami. To ci, którzy nie mają w domu komputerów ani telefonów komórkowych. Pewnym problemem jest też nieznajomość języka angielskiego. Choć i tak uczniowie radzą sobie o wiele lepiej niż nauczyciele na warsztatach…
Przygotowanie kalkulatora do pracy kończy pierwszą część pracy ucznia z kalkulatorem graficznym. Zawsze na tej lekcji brakuje kilku uczniów, więc na następnej, gdy chcemy już konkretnie działać ze sprzętem, trzeba znów zacząć od początku, ale tym razem to uczniowie pokazują tym nieobecnym, o co chodzi z tym resetem.
Dział Liczby i działania w klasie pierwszej to dobry pretekst do pierwszych poważnych działań na lekcjach z kalkulatorami graficznymi. Pokazujemy pracę kalkulatora w trybie kalkulatora naukowego. Uczniowie muszą poznać odpowiedzi na pytania, czy kalkulator pamięta kolejność działań, jak zapisać pierwiastek, kiedy użyć nawiasów, jak korzystać z pamięci itp. Ta ostatnia kwestia wydaje mi się bardzo ważna. Zauważyłem, że uczniowie nie umieją wykonywać wielu następujących po sobie operacji na kalkulatorze i często wręcz zapisują wyniki cząstkowe na papierze! Dotyczy to zwłaszcza kalkulatorów naukowych, które są obecnie wyposażone w kilkanaście komórek pamięci, o czym ich użytkownicy najczęściej nie mają zielonego pojęcia (gdyż nie czytają instrukcji obsługi
).
Zapisywanie wyników cząstkowych na papierze nie tylko śmiesznie wygląda, ale wręcz prowadzi do błędnych wyników. Tak więc, w dziale o liczbach i działaniach musimy poświęcić trochę czasu na omówienie tych kwestii z uczniami. Nonszalancja w operowaniu liczbami i kompletny brak umiejętności szacowania wielkości liczbowych jest poważnym problemem nie tylko w naszym społeczeństwie (patrz: John Allen Paulos, Analfabetyzm matematyczny i jego skutki).
I właśnie indolencja rachunkowa jest moim zdaniem największym problemem. Uczeń może nawet biegle opanować klawiszologię, ale co z tego, skoro zupełnie bezkrytycznie przyjmuje to, co kalkulator wyświetla w swoim okienku… Wydaje się, że stanowczo za mało czasu spędzamy z uczniami na obliczaniu wielkości z życia wziętych. Owszem, w pierwszej klasie gimnazjum moi uczniowie biegle zamieniają hektary na metry kwadratowe, ale jak mają oszacować, ile waży woda, która w formie deszczu spadła na dach szkolnej antresoli, skoro dach ma 1000 m2 i spadło 40 litrów wody na 1 m2, to…. Nawet w liceum część uczniów nie wierzy, że ta woda waży 40 ton ![]()








Ba! To tylko dzieciaki.
Proszę spróbować obliczyć prędkości nieruchomego punktu na równiku względem powierzchni ziemi.(oczywiście zakładając, że jest nieruchomy względem osi ziemi)
Nawet wykładowcy fizyki mylą się w szacunkach (’na oko’) o 1-2 rzędy wielkości.
Ato też sympatyczne ćwiczenie na kalkulator.