Jak zawsze z początkiem nowego roku szkolnego media atakują naród zapowiedziami podwyżek dla nauczycieli. Żeby nam się w głowach nie przewróciło od nadmiaru gotówki, rząd proponuje dawkować podwyżki po 5% co pół roku przez dwa lata. Mamy więc w sumie obietnicę podwyżki 4 razy po 5%, co daje 21,55% w ciągu dwóch lat. Dziękuję bardzo. Warto zauważyć w tym miejscu, że poznańcy radni dodali po stówie młodym stażem nauczycielom.
Czy te kwoty wystarczą, abyśmy
1. zapomnieli o likwidacji wcześniejszych emerytur (będę uczył do 65 roku życia, współczuję moim uczniom),
2. zaakceptowali w niedalekiej przyszłości zwiększenie pensum,
3. łaskawie rozgrzeszyli MEN, że znowu rozpoczynamy nowy rok bez aktualnych podręczników,
4. cierpliwie czekali z uczniami, aż nam urzędnicy objawią, jak naprawdę ma wyglądać matura z matematyki w 2010 roku ?








Długo zastanawiałam się czy komentować te śmieszne podwyżki, które nie pokryją inflacji i rosnących cen wszystkiego. Więc właściwie nie dostaniemy na czysto nic. Ja jestem jeszcze młoda i już podjęłam decyzję - zakładam prywatną firmę i odchodzę. Z takiej pensji nie da się żyć. Współczuję starszym nauczycielom i kochanym uczniom. Ciekawe jakie społeczeństwo wychowamy tym sposobem??? I jeszce jedno jaka płaca taka praca!