Wpisy z wrzesień, 2008
29 września 2008 @ 14:24 · Kategoria Piotr Tomczak
Czy 3 minuty to mało? Mam ostatnio sporo pytań czy można zwiększyć długość filmu ponad regulaminowy czas. Myślę że wynika to głównie z niedostatecznego przekazania ogólnej idei konkursu.
Decyzja o ograniczeniu długości filmu zapadła po konsulatacjach i analizie materiału jaki można znaleźć na YouTube. Tak na prawdę nie oczekiwaliśmy że powstanie nowoczesny, multimedialny wykład o matematyce, ale raczej krótka, interesująca reklama tej dziedziny nauki. Mamy nadzieję że filmy które wygrają konkurs, będą jeszcze długo cieszyły się popularnością w sieci i będą pracowały na pozytywny wizerunek matematyki.
W tej sytuacji czas 1-3 min jest moim zdaniem całkowicie wystarczający. Aby bardziej się do tego przekonać, wystarczy przyjżeć się reklamom emitowanym w telewizji. Rzadko przekraczają one 1 min a mimo to ich twórcy często potrafią zawrzeć w tym czasie mini opowieść i przebić się do świadomości widza. Ideałem było by stworzenie dzieła które mogło by konkurować z dobrymi reklamami telewizyjnymi.
26 września 2008 @ 01:04 · Kategoria Agnieszka Herma
W ubiegły piątek miałam okazję wygłosić swój pierwszy (w roli metodyka) wykład w ramach IV Regionalnej Konferencji Bielskiego Oddziału SNM. Przygotowując się do wystąpienia, nie byłam przekonana czy trafnie wybrałam jego temat. Miałam pełną świadomość, że słuchaczy o wysokim stopniu zainteresowania tematem z zakresu zastosowania kalkulatorów graficznych, znajdę na sali zaledwie kilku. Okazało się jednak, że moja przedmówczyni, zapewne nieświadomie, doskonale zapowiedziała mój występ.
Pani Poseł do Parlamentu Europejskiego w swoim referacie szeroko omawiała bowiem nie tylko zakres pełnionych przez siebie obowiązków, ale ogół priorytetów Unii Europejskiej dotyczących edukacji, kładąc główny nacisk na zagadnienia dotyczące nauczania matematyki oraz zastosowania technologii informacyjnej. Wskazała ponadto możliwe drogi finansowania zakupu sprzętu w ramach różnorodnych projektów unijnych.
Taki wstęp do mojego wystąpienia sprawił, że percepcja słuchaczy w czasie mojego wykładu nie była już zdeterminowana postawą: „po co tego słuchać jeśli dyrektor i tak nie da mi na to pieniędzy!”. Okazało się, że tak naprawdę wiele zależy od samych nauczycieli, ich zapału oraz kreatywności, a fundusze na takie inwestycje się znajdą, trzeba tylko podjąć trud napisania lub przystąpienia do projektu.
W konsekwencji, spora grupa nauczycieli wzięła po wykładzie, udział w warsztatach, poznając techniczne i wynikające z nich dydaktyczne walory elektronicznych notatek. Dyskusje jakie zrodziły się w czasie spotkania, pozbawione były już narzekań nad stanem finansów szkół, a skupiały się wyłącznie na merytorycznym omówieniu możliwości tkwiących w prezentowanym narzędziu.
19 września 2008 @ 22:45 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Absolwenci gimnazjów poznańskich zapisują się do wybranych przez siebie szkół ponadgimnazjalnych w systemie elektronicznym, przez wskazanie konkretnych oddziałów (klas) w danej szkole. Ponieważ można wybrać 3 szkoły, a w każdej szkole można wskazać dowolny oddział, więc komputer przydziela uczniów do klas według tych preferencji. W rezultacie do jednej klasy trafiają uczniowie, dla których jest to wymarzony oddział (1 wybór) jak i ci, dla których był to ostatni wybór na liście preferencji, czyli na przykład 20 wybór. Ten system cieszy urzędników, którzy upchnęli uczniów do szkół. Pracowałem z takimi uczniami. To była klasa biol-chem. W anonimowej ankiecie 6 uczniów na 30 napisało, że wybrało tę klasę. Pozostali (24 osoby!) chcieli za wszelką cenę dostać się do tej szkoły… Co było dalej każdy wie… W końcu rodzice wyszli z propozycją zmiany przedmiotów wiodących, skoro większość klasy nie była tymi zainteresowana. To jest polska oświata właśnie.
W proponowanym Nowym Systemie uczeń ma zakończyć etap edukacji w klasie pierwszej szkoły ponadgimnazjalnej. Klasy pierwsze mają być ogólnokształcące, a dopiero od drugiej klasy mają sie pojawić przedmioty wiodące. Jak to ma wyglądać w praktyce?
W moim przekonaniu mamy niepowtarzalną okazję, aby zlikwidować system klasowo-lekcyjny, jako niewydajny i niedopasowany do potrzeb!
18 września 2008 @ 09:19 · Kategoria Piotr Tomczak
“zdatność, zręczność”, postępowanie, którego celem jest uzyskanie przez uprawnioną osobę stopnia doktora habilitowanego
Tyle Wikipedia. A ja mam pytanie do szanownych współautorów tego bloga, dwie osoby z doktoratami, czy waszym zdaniem powinno się znieść w Polsce habilitację? Czy “rozruszało” by to naszą naukę, dużo szybciej promując zdolnych naukowców? Czy może pogrążyło by ja jeszcze bardziej?
15 września 2008 @ 23:31 · Kategoria Agnieszka Herma
… czyli kilka słów o horrorze który rodzice traktują jako „zamach na dzieciństwo” swoich pociech.
Z punktu widzenia szkoły taki rodzaj organizacji pracy, ma służyć przede wszystkim złagodzeniu skutków procesów demograficznych. Ogół przemian zachodzących w naszym społeczeństwie, wskazuje na fakt, że liczba sześciolatków z roku na rok zastraszająco maleje.
Oczywiście, próba „posadzenia obok siebie” w ławkach sześciolatków i siedmiolatków, budzi pewne kontrowersje. Pociąga też za sobą szereg trudności organizacyjnych (zmiana organizacji pracy na lekcji i dostosowania metod pracy do możliwości dzieci w różnym wieku), logistycznych (wyposażenie sal w odpowiednie pomoce dydaktyczne, meble dostosowane do wzrostu dzieci itp.) czy psychologicznych (wsparcie rodziców w diagnozowaniu gotowości szkolnej sześciolatków). Zachodzi jednak pytanie, czy ze względów demograficznych oraz pomimo wspomnianych trudności ekonomicznych z tego wynikających, można dopuścić do przyspieszenia społecznej asymilacji sześciolatków?
Nie wiem czy jest na to pytanie jednoznaczna odpowiedź. W mojej opinii jest to przedsięwzięcie ryzykowne, trudne w realizacji, ale nie pozbawione zupełnie sensu. Staram się tą sytuację ocenić dokonując analizy przeobrażeń jakie w ostatnim czasie zaszły w polskich rodzinach. Rodzice mają dla swoich dzieci coraz mniej czasu, a ich pociechy często wychowywane przez babcie, ciocie czy opiekunki, mają coraz większe trudności z uspołecznianiem się w środowisku rówieśniczym. W pogoni za uciekającym czasem, nie zawsze jesteśmy w stanie zaobserwować i odpowiednio wcześnie wychwycić, potencjał intelektualny naszych maluchów. A trzeba zauważyć że z roku na rok dzieci epoki Internetu, telefonii komórkowej, szeroko rozumiane „społeczeństwo informacyjne”, dorasta szybciej. Może nie warto go więc hamować niepotrzebnymi lękami. Może dla nas trudniejsze jest rozstanie się z naszymi pociechami, niż dla nich wdrożenie się do nauki, (oczywiście na tym etapie rozumianej jako odpowiednio zaprojektowana zabawa edukacyjna). Co więcej, z obserwacji spontanicznych zabaw dzieci można przecież wywnioskować, że jedną z podstawowych rozrywek maluchów jest…zabawa w szkołę, a zatem może nie powinniśmy negować pomysłu „obniżenia wieku szkolnego” a raczej spokojnie obserwować i starać się współpracować z wychowawcą czy dyrektorem, tak by nasze dziecko miało większą szansę na lepszy start szkolny…
15 września 2008 @ 08:19 · Kategoria Agnieszka Herma
Początek nowego roku szkolnego upłynął mi w pośpiechu i rozjazdach. Chłonna nowości z zakresu zmian systemowych w oświacie, starałam się na bieżąco śledzić kolejne komunikaty CKE oraz informacje o ewentualnych szkoleniach. Kiedy wyczytałam informację o konferencji dotyczącej nowej matury, spakowałam się i ruszyłam do Pułtuska. Symboliczna salwa honorowa na dziedzińcu zamku, oznajmiła początek zmian wskazując równocześnie na ich rewolucyjny charakter. Jakich zmian mamy się więc spodziewać w nadchodzących latach?:
Po pierwsze obniżono wiek szkolny, co ma głównie swoje podstawy w zmianach w strukturze demograficznej społeczeństwa. Zachodzi oczywiście naturalne pytanie, czy należy dzieciom „odbierać dzieciństwo”?…
Po drugie zaproponowano zmianę organizacji kształcenia. Uzasadnione wydaje się, odejście od dublowania treści kształcenia w trzeciej klasie gimnazjum i pierwszej klasie szkoły pogimnazjalnej . Rodzi to jednak pytanie o to jak uzyskać w takiej sytuacji spójność programową sąsiednich etapów kształcenia?…
Po trzecie nowa formuła egzaminu maturalnego. Matura obowiązkowa, arkusz zawierający zadania zamknięte i ogólna obawa o to jak przygotować do jej zdawania uczniów niekoniecznie zainteresowanych matematyką?…
W kolejnych odsłonach postaram się odnieść do powyższych pytań równocześnie zapraszam do wspólnej dyskusji…
11 września 2008 @ 23:05 · Kategoria Agnieszka Herma
…przede wszystkim o tym, co może trapić początkującego doradcę metodycznego.
Chciałabym za pośrednictwem tej strony dzielić się swoimi doświadczeniami z pracy nauczycielskiej i doradczej. Mam nadzieję że początkujący nauczyciele znajdą tu wskazówki pomocne w przyszłej pracy, a doświadczeni pedagodzy wspierać mnie będą cennymi radami, kiedy dopadną mnie wątpliwości co do skuteczności proponowanych rozwiązań metodycznych.
…ponadto pozwolę sobie w tym miejscu, komentować aktualne wydarzenia o charakterze edukacyjnym.
Zmiany jakie czekają nas w najbliższym czasie budzą obawy nauczycieli, uczniów i rodziców. Nowa podstawa programowa, obowiązkowa matura z matematyki itd. Mnożą się pytania, odpowiedzi nie zawsze są jednoznaczne. Tu będzie więc miejsce, aby o tym porozmawiać.
11 września 2008 @ 18:26 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Ponieważ CKE nie odpowiada na moje maile, więc pozwolę sobie zauważyć, że z opublikowanego Informatora dla zdających egzamin maturalny z matematyki od 2010 roku wynika, że każdy zdający będzie musiał zdawać 3 przedmioty na poziomie podstawowym: język polski, język obcy i matematykę. Jako przedmiot dodatkowy będzie można wybrać matematykę, czyli zdawać ją tym razem na poziomie rozszerzonym. Tak więc, sporą grupę maturzystów czeka 350 minut walki…
Jak to się ma do zapowiadanych “uproszczeń” egzaminu maturalnego? Dlaczego nie można rozwiązać jednego arkusza z zadaniami od prostych do “trudnych” - doprawdy nie wiem. Dlaczego ważne informacje dotyczące egzaminów umieszcza się w Informatorach, które nie mają najmniejszej mocy prawnej? Kiedy uczelnie zareagują na te zmiany i określą swoje oczekiwania? Itp. Itd.
Skoro matematyka będzie zdawana przez wszystkich absolwentów szkół ponadgimnazjalnych, to pewnie uczelnie zechcą wziąć jej wyniki pod uwagę także na kierunkach “humanistycznych”. Warto będzie zatem zdawać matematykę na poziomie rozszerzonym, żeby zwiększyć sumę zdobytych punktów. To jeszcze bardziej przemawia przeciwko dwóm arkuszom z matematyki. Jak znam życie, uczelnie zareagują z początkiem roku 2010 i dla wielu uczniów z klas humanistycznych będzie całkiem za późno…
W zasadzie w krajach rozwiniętych pod każdym względem (:-)) egzamin z matematyki na kilku poziomach to normalka. Największe egzaminy, czyli amerykański SAT czy Matura Międzynarodowa IBO, sa zdawane co najmniej na dwóch poziomach. No, ale forma tych egzaminów się nie zmienia od wielu lat i oczekiwania uczelni są doskonale znane - nie ma tam miejsca na zaskoczenie czy zmianę reguł gry.
Mam nadzieję, że idziemy jednak we właściwym kierunku, choć raczej po łamanej niż po prostej, niestety.
Czy doczekam zniesienia systemu klasowo-lekcyjnego? O tym pomyśle innym razem…
6 września 2008 @ 22:10 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Mam pytanie.
Czy uczeń, który chce zdawać matematykę na poziomie rozszerzonym, będzie musiał najpierw pisać arkusz podstawowy (170′) a potem rozszerzony (180′) ?
4 września 2008 @ 11:49 · Kategoria Piotr Tomczak
Na zdjęciach poniżej można zobaczyć najnowsze pomysły firmy CASIO odnośnie ogólnie pojętego liczenia.
Wspólną cechą tych zabawek, obok inspirującego wyglądu będzie odrobinę zawrotna cena. CASIO od pewnego czasu idzie w dość wyraźnym kierunku: wyższa jakość, bardziej nowatorski wygląd, wyższa półka cenowa.
Jeżeli jednak zastanowimy się co można nowego zaoferować klientowi jeżeli chodzi o kalkulatory, to odpowiedź jest dość oczywista: wgląd.


Generalnie jeżeli chodzi o kalkulatory naukowe sytuacja nie jest prosta. Cała potrzebna w szkole i na studiach matematyk, została już “włożone” w małe elektroniczne liczydła. Teraz główny wysiłek inżynierów idzie w ułatwienie obsługi. Dobrym tego przykładem są kalkulatory z naturalnym zapisem FX-ES lub SLIM z podświetlanym, otwieranym ekranem.
W przypadku kalkulatorów biurowych (i kieszonkowych) sytuacja jest jeszcze gorsza. Tam już na prawdę chyba wszystko wymyślono. Nie słyszałem aby w ostatnich latach komukolwiek udało się wprowadzić jakąś nową, ciekawą funkcję obliczeniową. Wydaje się zatem logiczne że czołowi producenci zwrócili uwagę na komfort pracy i przyjemność posiadania czegoś ładnego i wyjątkowego.
Czy znajdą się na to klienci? Na pewno tak. Skoro kupujemy duży, terenowy samochód do stania w ulicznym korku lub komórkę z dostępem do internetu którą zwykle używamy jedynie do wykonywania zwykłych telefonów, to dlaczego nie sprawić sobie na biurku interesującego, niekonwencjonalnego, ekskluzywnego kalkulatora. Wszak o tym kim jesteśmy (i jak się czujemy) w dużej części świadczą drobne przedmioty które nas otaczają.