Łza się w oku kręci
Kilka dni temu, kupowałem pieczywo w małej piekarni w Sochaczewie. Było tego 4 szt:
- chleb zwykły: 1,69 zł
- chleb razowy: 2,3 zł
- pączek: 1,2 zł
- drożdżówka 0,69 zł
Ekspedientka, Pani z najwyraźniej dość sporym doświadczeniem zawodowym, miała na ladzie kasę fiskalną i kalkulator. Jednak ku mojemu zdziwieniu, sięgnęła po długopis i kartkę, na której widniało już sporo wykonanych obliczeń, błyskawicznie zapisała kwoty w słupku i pisemnie policzyła sumę.
Niby zwykła rzecz, szkolna matematyka, i to ze szkoły podstawowej, jednak zdałem sobie sprawę, że od wieków nie widziałem takiej sytuacji. A już na pewno nie przypominam sobie, abym widział kogoś kto liczy pisemnie mając pod ręką kalkulator. Matematyka nie kończy się w szkole
P.S. Pamiętam, że gdy byłem w szkole podstawowej, ktoś mówił mi o japońskich managerach, którzy wykonują obliczeni na kalkulatorze a później sprawdzają ich poprawność na liczydle. Wtedy jeszcze nie znałem sorobanu - dalekowschodniej wersji naszego liczydła. Po latach przekonałem się że to prawda. Zainteresowanym polecam króciutki film na YoTube. A także polską stronę o tym liczydle: www.soroban.pl



