W dniu wczorajszym przeprowadziłam kolejną konferencję metodyczną dla nauczycieli szkół zawodowych i technicznych. Nie liczyłam na tłumy, po ostatnich doświadczeniach. Tym razem liczba uczestników już mnie nie zaskoczyła, sześć osób na sali słuchało moich głębokich refleksji nad stanem nauczania matematyki oraz obecnością nowoczesnych technologii w procesie nauczania tego przedmiotu (prezentowną między innymi, na przykładach zaczerpniętych z doświadczeń wyniesionych z pracy z moimi uczniami).
Optymista powiedziałby zapewne w takiej sytuacji: Trzeba się cieszyć bo przyszła jedna osoba więcej niż ostatnio. Pesymista , zapewne rozpamiętywałby fakt, że liczba uczestników nie była dwucyfrowa. Ja jednakże, chcąc powstrzymać się od emocjonalnych ocen, postanowiłam wybadać przyczynę takiego stanu rzeczy i… co się okazało? Jak zwykle, tradycja zwyciężyła z nowoczesnością!! Jednoznacznie bowiem, świętym oburzeniem wszystkich uczestników spotkania, napawał fakt, braku broszurki informacyjnej na temat terminów i tematyki konferencji. Władze WOMu podjęły bowiem w tym roku decyzję o nie wydawaniu broszurki w formie papierowej, wychodząc z założenia, że w dzisiejszych czasach wszyscy korzystają z Internetu i w kilka chwil w przeglądarce odnajdą informacje na ten temat. Tymczasem, brak broszurki wywołał poważną panikę, dezinformację i spowodował, że spora grupa nauczycieli nie dotarła z tego powodu na spotkanie! Wniosek stąd dość smutny wyciągnąć muszę, choćby ktoś znów zarzucić miał mi malkontenctwo, nauczyciele nie korzystają z Internetu!!!! Zastanawiam się więc jak wdrażać podstawowe założenie reformy programowej i uczynić szkołę nowoczesną, tak by technologie informatyczne wspierały pracę nauczyciela, wychowawcy oraz ucznia?? Kto i jak ma realizować takie postulaty, skoro nadal wśród nauczycieli pokutuje technofobia?!!!








