inicio mail me! sindicaci;ón

A gdy na akcję brak reakcji, czyli jak lubimy biadolić

 Collegium Medicum w Bydgoszczy przygotowało dla “pierwszaków” test kwalifikacyjny, który sprawdzał ich wiedzę z matematyki na poziomie szkoły średniej. Ze 129 studentów napisało go poprawnie zaledwie sześć osób.
Jak to się stało, że młodzi, którzy trafili na uczelnię, nie znają matematyki?
- Mnie to nie dziwi. Już kilka lat temu uczelnie medyczne w Niemczech borykały się z podobnym kłopotem. Tamtejsi studenci także mieli problem z matematyką, a nawet fizyką - mówi prof. Antoni Bukaluk, rektor Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy. - Kiedy w Polsce wprowadzano zmiany w programie nauczania, dziekani uczelni technicznych natychmiast alarmowali, że należy położyć większy nacisk na naukę matematyki, bo zaniedbania w tym względzie odbiją się nam kiedyś czkawką. Nikt nas nie słuchał, a teraz sprawdza się scenariusz, jaki wtedy przedstawiliśmy. Na UTP również musieliśmy wprowadzić zajęcia dodatkowe dla pierwszego roku, bo studenci mają olbrzymie braki i bez ich wyrównania nie można prowadzić zajęć.
- To kwestia nie tylko złego prowadzenia zajęć, ale głównie programu - uważa Ewa Ludwikowska, dyrektor wydziału pedagogicznego w kuratorium oświaty w Bydgoszczy, z wykształcenia matematyczka. - Gdy matematyka przestała obowiązywać na maturze, z programów nauczania szkół średnich zaczęły znikać całki, pochodne. Okrojony został rachunek prawdopodobieństwa, a logarytmy nauczyciele przerabiają, jeśli uda im się wygospodarować czas wolny. Najgorsze jest to, że zmiany wprowadzono na poziomie średnim, a na wyższym już nie, więc na uczelniach wymaga się, żeby studenci to potrafili, a młodzi po prostu nie mają się gdzie tego nauczyć.
Uczelnie liczą, że problem zniknie, gdy w 2010 r. matematyka znowu stanie się przedmiotem obowiązkowym na maturze. - Młodzież na pewno bardziej zacznie się do niej przykładać - twierdzi Elżbieta Konieczna, zastępca dyrektora w III LO w Bydgoszczy. - Już teraz widzimy, że zmienia się podejście do tego przedmiotu. Uczniowie klas pierwszych i drugich proszą nas o wprowadzenie dodatkowych godzin z matematyki, bo mają świadomość, że umieją za mało, żeby dobrze zdać maturę.

Tyle artykuł z Gazety Wyborczej.

Dowiadujemy się z niego wielu ciekawych rzeczy. Pani Ewa źle prowadziła zajęcia z matematyki i dlatego (?) została dyrektorem wydziału pedagogicznego w kuratorium oświaty. To kolejny argument za zniesieniem tej, całkiem bezużytecznej, instytucji. Uczelnie chciałyby powitać nowych studentów, ktorzy przyjdą wyposażeni w wiedzę dotyczącą rachunku różniczkowego i całkowego i załamują ręce, że ci nie mają o tym zielonego pojęcia. Może wprowadzić jakieś zmiany w programie nauczania na pierwszym roku studiów? Ależ gdzie tam! Wykluczone! Najlepiej zaapelujmy do szkół: “należy położyć większy nacisk na naukę matematyki”! Kiedy alarmowałem władze i pracowników Wydziału Matematyki i Informatyki UAM, że zmiany w programie nauczania matematyki plus nowa matura spowoduje przypływ całkiem “nowej” grupy studentów, nie dość, że słuchała mnie garstka kolegów i koleżanek, to jeszcze kolega jako wykładowca Analizy matematycznej zaproponował podręcznik wiodący: Analizę na rozmaitościach Spivaka! Smieszy mnie naiwna wiara, że “problem zniknie, gdy w 2010 r. matematyka znowu stanie się przedmiotem obowiązkowym na maturze”. Idą kolejne zmiany w programie nauczania. I z pewnością kandydaci na takie studia jak medycyna czy prawo tylko “lizną” podstawy matematyki.

Czy naprawdę tak trudno przeczytać Podstawę Programową i wyciągnąć konstruktywne wnioski, panowie profesorowie i panie profesorki?

PS. Rozumiem, że skoro na 129 studentów test zdało 6 osób, to pytania testowe koncentrowały się na owych mitycznych całkach. Brawa dla autora testu. Czy to nie jest przypadkiem ta sama osoba, która na jednej z konferencji domagała się wprowadzenia geometrii wykreślnej w gimnazjum?

Ptr said,18 listopada 2008 @ 18:25

W Częstochowie na tegorocznym PTM wiceminister Marciniak mówił że dziś doktorat ma mniej więcej taką rangę jak kiedyś praca magisterska a ta druga spadła do rangi tego czym kiedyś był licencjat, chyba coś w tym jest.
Siedzimy, czekamy. Będzie dobrze … Siedzimy, czekamy, … Siedzimy, czekamy, ….

Instruistino said,5 lutego 2009 @ 21:18

Matematyka na maturze 2010 - to nie jest lekarstwo na poprawę stanu wiedzy i umiejętności młodzieży, która rozpocznie po 2010 roku studia!!!
Owszem, nowe roczniki uczniów zaczęły się bardziej “przykładać” do nauki matematyki od klasy pierwszej LO, ale… ciągnie się za nimi jak kula u nogi ogrom niewiedzy z poprzednich 9 lat nauki, przeszkadzający skutecznie w pojmowaniu nowych zagadnień. Tej młodzieży na każdym kroku stale jest przeszkodą nieumiejętność swobodnego przekształcania wyrażeń algebraicznych, działań na ułamkach, potęgach, a nawet nieznajomość kolejności działań…
EGZAMIN Z MATEMATYKI DOPIERO PO 12 LATACH NAUKI - TO ZA PÓŹNO!
Test po gimnazjum, w którym matematyka jest wrzucona do jednego worka z biologią, geografią, chemią - nie wskazuje ani uczniowi, ani nauczycielowi LO jaki jest poziom wiedzy matematycznej pierwszoklasisty.

Jeśli nie zmienione zostaną zasady nauczania matematyki w szkole podstawowej i gimnazjum - to obowiązkowa matura z matematyki będzie tylko zbędnym wydatkiem dla budżetu państwa, bo poziom absolwenta LO jak chodzi o matematykę nie będzie wyższy! (może nawet niższy, skoro nie mamy uczyć już np. analizy matematycznej).
Należałoby przez całe 12 lat nauki szkolnej zwiększyć ilość godzin nauczania matematyki, tak aby dzieci i młodzież miały wyćwiczony aparat rachunkowy i przede wszystkim aby był czas na faktyczną naukę myślenia a nie tylko uczenie algorytmów! Moi rówieśnicy (pokolenie 40-50 latków) pamięta czasy, gdy MATEMATYKA W SZKOLE BYŁA CODZIENNIE! Dziś dziwią się że ich dzieci mają tylko 3 godz. w tygodniu i przy danym temacie są rozwiązane zaledwie 2-3 zadania i … już kolejny temat, bez utrwalenia i wyćwiczenia…
Skutki? - To nie tylko wspomniani studenci medycyny (po klasach biol.-chem.) ale przede wszystkim STUDENCI POLITECHNIK LUB AKADEMII EKONOMICZNEJ

Instruistino said,5 lutego 2009 @ 21:43

(c.d. do poprzedniej wypowiedzi)
Skutki? - To nie tylko wspomniani studenci medycyny (po klasach biol.-chem.) ale przede wszystkim STUDENCI POLITECHNIK LUB AKADEMII EKONOMICZNEJ
mają problemy z zaliczeniem matematyki na 1 roku studiów.
Dziś wina leży po dwóch stronach: uczelni - bo nie interesuje się programem nauczania matematyki w LO, wymaganiami maturalnymi i studenta, bo myśli, że zaliczy matematykę, tak jak się zaliczało maturę (tj. 30% wystarczy, a tu nie: pan doktor wymaga 60% na kolokwium a ocena dopuszczająca nie istnieje!)
Dziś (przykładowo) student AE ma problem z obliczeniem pola powierzchni figury ograniczonej parabolą i prostą (naprawdę ukłon prowadzących zajęcia i danie do obliczenia najprostszych całek) bo… nie umie tej paraboli narysować i znaleść punktów wspólnych z prostą (tłumaczy się że kończył klasę biol-chem)
Może ten problem się zmieni - po 2010roku, ale nie sądzę, bo matematycy uczelniani chcą od razu całkować przez części i podstawianie, nie rozumiejąc że studenci dopiero co zobaczyli tydzień wcześniej na zajęciach pochodne!!! To nie tak by w jeden miesiąc nauczyć się całej anlizy, którą się pierwszy raz widzi na oczy. Studenci ci to ofiary całego błędnego systemu edukacji - wiecznie okrawającego materiał LO i poprawiającego wiecznie standardy egzaminacyjne tak, aby tylko były wysoki współczynniki zdawalności (o pomysłach byłego ministra z zaliczeniem matury nie wspomnę). Żal mi więc obecnych studentów. Ale czy matura A.D.2010 uratuje od niewiedzy kolejne pokolenia i pozwoli im studiować bez takich problemów? Postuluję powrót analizy matematycznej do szkół średnich (tak jak było na początku 3-letniego LO, choć w zakresie obliczania granic i pochodnych wielomianów i f. wymiernej, by mieli pojęcie do czego służą pochodne).
Kolejna rzecz: W SZKOLE ŚREDNIEJ JEŚLI CHCEMY UZYSKAĆ DOBRE REZULTATY - MATEMATYKA POWINNA BYĆ NAUCZANA W GRUPACH!!! A dla czego nie - skoro taki przywilej mają filolodzy, biolodzy, chemicy… Tylko wtedy nauczymy myśleć i będzie można dobrze przygotować do egzaminu podstawowego i rozszerzonego. Taki system odpowiadałby uczelnianemu: wykłady dla całej klasy, a ćwiczenia w grupach - wg. stopnia zaawansowania.
NATOMIAST MATEMATYKÓW Z WYŻSZYCH UCZELNI - ZAPRASZAMY DO WSPÓLNEGO POPRAWIANIA EGZAMINÓW MATURALNYCH!!! W końcu od kilku lat matura zastępuje egzamin wstępny na uczelnie. Wtedy szkoły wyższe zmuszone byłyby do wniknięcia szczegółowego w standardy wymagań LO i na tej podstawie zmieniłyby swoje (mam nadzieję).

student said,16 września 2009 @ 15:22

To kpiny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czego wy uczycie na studiach, jakiej matematyki???????
Zacofanie programu nauczania z matematyki na UTP jest tak dalece posunięte,że sięga pierwszej wojny światowej!!!!!!!!-a mamy XI wiek[ponoć]
W erze komputerów uczycie pierdów do niczego nie potrzebnych!!!!!!!!
Wspomnę jeszcze o AUTO CAD-uczelnia wymaga od studenta pracy z tym programem.Sama jej nie udostępnia studentowi, a wykładowcy aprobują PIRACKIE OPROGRAMOWANIE —to są fakty!!!!!!!!

RSS komentarzy · TrackBack

Odpowiedz