Reforma edukacji minister Katarzyny Hall ma m.in. wprowadzić obowiązek szkolny dla sześciolatków. Liczne protesty wielu rodziców i pedagogów wymogły szeroką debatę publiczną na ten temat. Wszyscy zadają sobie pytania: Czy obowiązek szkolny dla sześciolatków ma sens? Czy rozwój psychofizyczny 6-latka rzeczywiście predestynuje go do pójścia? Kilka dni temu miałam okazję brać udział w debacie zorganizowanej przez dyrekcję szkół Towarzystwa Szkolnego im Reja w Bielsku-Białej, której celem było udzielenie odpowiedzi na pytanie Czy dobrze jest być 6 –latkiem w 2009 roku? Moją oponentką była Pani metodyk wychowania przedszkolnego, debatę prowadził dziekan Wyższej Szkoły Administracji, który również oponował wobec proponowanych zmian systemowych. Obawiałam się, że nie wyjdę z tego starcia cało! Na szczęście obyło się bez przelewu krwi! W wyniku tej konfrontacji udało nam się wypracować wspólne stanowisko dotyczące obniżenia wieku szkolnego. Uznaliśmy, po głębokiej analizie psychologicznych, a zwłaszcza społecznych konsekwencji dobrowolności wyboru pozostawianego rodzicom w tej kwestii, że konieczne byłoby wprowadzenie wszystkich sześciolatków w jednym roku razem. Byliśmy zgodni co do tego, że współczesny sześciolatek jest gotowy na pójście do zreformowanej, objętej nową podstawą programową, bezpiecznej szkoły, w której będzie uczył się bawiąc i wypoczywając. Jedyną kwestią sporną było wspólne przebywanie w klasie dzieci 6 i 7 letnich. Nie było obaw co do tego, że nauczyciele nie poradzą sobie z indywidualizacją pracy, bo przecież obecnie też to robią. Chodziło wyłącznie o różnice rozwojowe narastające z wiekiem w takich zespołach klasowych, które z czasem mogą być przyczyną poważnych problemów psychologicznych. Podsumowując, stwierdziliśmy, że byłoby łatwiej być 6 – latkiem w 2009 roku, gdyby obowiązkiem szkolnym objęte zostały w tym czasie równocześnie wszystkie dzieci sześcioletnie.
A jak Wy sądzicie: Czy dobrze jest być 6 –latkiem w 2009 roku?








Dzieci zaczynają edukację poza domem gdy idą do żłobka. Przedszkole uważa się już za standard, a jego brak w życiorysie raczej za problem. Idea jest dobra, tak na prawdę to wszystko polega na bardzie precyzyjnym zsynchronizowaniu tego co dziecko robi aktualnie w przedszkolu z dalszymi etapami nauki. Nic nowego.