Analizując ogół projektowanych zmian w oświacie, można się pokusić o stwierdzenie, że niebawem czeka nas zalew multimedialnych pomocy naukowych. Wydawnictwa już szykują się do ataku na rynek, na który pod przykrywką programowego hasła edukacja nowoczesna, do obiegu wpuszczą interaktywne pomoce dydaktyczne różnej maści i jakości. Przerażeni nauczyciele czekają już bowiem na materiały, które wyręczą ich w realizacji założeń nowej podstawy programowej i samoistnie wpłyną na poprawę efektywności nauczania. Ich podopieczni zaś, sparaliżowani wizją obowiązkowej matury z matematyki, oczekiwać będą na cud samoopanowania materiału nauczania. A zatem wszystkim, wizjonerom, którzy maja jakiś pomysł na wspomaganie realizacji tych pobożnych życzeń, zapala się odtąd zielone światło do działania. Mam tylko nadzieję, że korzystając ze sprzyjającej sytuacji na rynku, nikt nie zapomni o istocie matematyki i nie dojdzie do przerostu formy nad treścią.
Myślę, że powinniśmy pomyśleć nad tym aby w końcu wykorzystać potencjał tkwiący w przeszkolonych dotąd nauczycielach
i rozpropagować idee zastosowania kalkulatorów w nauczaniu matematyki.
Zatem do roboty! Marnym pseudointeraktywnym propozycjom mówimy zdecydowane nie!!



