Second life
Dla niektórych ludzi święta są okazją do spotkań ze znajomymi, rodzinnych spacerów, długich nocnych rozmów o niczym, wspólnego spędzania czasu. Mam jednak wrażenie, że z dnia na dzień powiększa się grupa osób uciekających od tej kłopotliwej „towarzyskości”. Mają swoje „drugie życie” w lepszym świecie. W wirtualnej rzeczywistości „second life”, mają grupę wiernych przyjaciół, czas spędzają w ulubionych lokalach i w wybranym momencie, przemieszczają się w dowolne miejsce na
świecie. Zachodzi jednak pytanie, czy da się tak długo żyć bez uszczerbku na psychice, czy nie jest to najprostsza droga do rozdwojenia jaźni, do zagubienia między tym co jest oczekiwaniem, a co może być realnym spełnieniem? Trudno stwierdzić na ile takie „drugie życie” jest ucieczką od kłopotów, a na ile kaprysem sfrustrowanych singli….Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to życie atrakcyjne i pewnie wcześniej czy później każdy z nas będzie miał w tym zakątku wirtualnego świata, jakiś epizod na swoim koncie. Pytanie brzmi, na ile będziemy w stanie zachować równowagę między realnym a wirtualnym światem i nie damy się ponieść iluzji…
Mając na względzie tą atrakcyjną wizę „drugiego życia”, spójrzmy na to co oferuje kalkulator graficzny to przecież minikomputer. Czy kalkulator może zapewnić namiastkę „second life”???? Pozytywna odpowiedź na to pytanie byłaby pewnym nadużyciem, acz niebezzasadnym. Spójrzmy bowiem na przeciętnego ucznia, z Jego problemami rachunkowymi i brakami w wiadomościach. W realnym świecie matematycznym tworzonym z udziałem nauczyciela – tradycjonalisty, uczeń ten skazany bywa na niepowodzenie. Może gdyby podsunąć mu „matematyczny second life” z maszyną, która pomoże mu pokonać jego lęki i wyrównać braki w wiedzy, może polubiłby matematykę w realu….



