inicio mail me! sindicaci;ón

Czego boją się nauczyciele?

Z rozmów jakie prowadzę z nauczycielami w trakcie moich dyżurów metodycznych, wynika jednoznacznie, że boją się oni stosować nowoczesne technologie, głównie przez wzgląd na nieprzewidywalność komplikacji natury technicznej pojawiających się w trakcie ich stosowania.  Drugim aspektem istotnie akcentowanym w tym kontekście jest obawa nauczycieli o ich zdegradowanie w procesie nauczania. Z wszechwiedzących głosicieli „wiedzy  tajemnej”, przeobrażają się w  pośredników instruująco-organizujących. Paradoksalnie ta pozorna „degradacja”, stanowi wyzwanie, które prawdopodobnie wielu nauczycieli napawa przerażeniem. Pełniąc funkcję jedynego wiarygodnego źródła wiedzy na lekcji, panowali w pełni nad przebiegiem zajęć i byli w stanie przewidzieć większość pytań oraz uczniowskich trudności. Z chwilą wprowadzenia kalkulatora czy komputera na lekcje matematyki, wzrasta poziom nieprzewidywalności przebiegu procesu nauczania: nauczyciel zasypywany jest lawiną pytań natury technicznej i merytorycznej, pełna indywidualizacja pracy zaburza tok lekcji, uczeń eksperymentuje,  zadaje sam sobie nowe pytania, nieświadomie przedłuża zadania, bada przypadki graniczne…a zatem odkrywa matematykę!! Niestety odbywa się to w atmosferze  totalnego zamieszania, które merytorycznie trzeba ogarnąć i na bieżąco komentować. To praca niełatwa i dlatego nauczyciele rezygnują z podejmowania takich wyzwań  wolą powiedzieć, że nie lubią technologii, bo „ona ogłupia”, niż podjąć trud zmierzenia się z takim wyzwaniem. Może potrzebny byłby technologiczny doradca online, na bieżąco wspierający nauczycieli stosujących technologię? Może…ale jeśli miałby być tak „eksploatowany” jak tradycyjny doradca metodyczny, to może szkoda sobie tym zaprzątać głowę?!

krzysiek said,31 grudnia 2008 @ 12:25

To bardzo ciekawy temat. Dla mnie zasadniczą sprawą jest brak kalkulatorów w odpowiednich ilościach. Gdyby nauczyciel miał po jednym kalkulatorze na ucznia w klasie, gdyby ten uczeń miał taki kalkulator w domu i mógł się z nim “oswoić” poza lekcjami, gdyby na studiach przyszły nauczyciel miał porządne zajęcia z dydaktyki matematyki, gdyby i gdyby sto razy…. A tak wciąż obracamy się w zaklętym kręgu pięciu kalkulatorów, przestraszonego nauczyciela i poczucia uciekającego czasu…

RSS komentarzy · TrackBack

Odpowiedz