Co rusz można poczytać o wynikach matur próbnych dla klas trzecich. Jedna z takich prób została przeprowadzona w listopadzie pod patronatem znanego wydawnictwa pedagogicznego. Pani Anita z tegoż wydawnictwa tak oceniła: “wyniki nie są niestety genialne”. Od razu pomyślałem o naszych komentatorach sportowych. “To nie był najlepszy skok”, “to nie była idealna próba”, “wspaniałe podanie ale niecelne”, “fenomenalny strzał tuż obok bramki”, “obrona nie stanowiła monolitu”, “gdyby celnie strzelił, to byłby mistrzem świata” itd. Tak więc wiemy już, że wyniki nie są genialne. Zauważmy, że nawet, gdyby wyniki były genialne, to i tak nie za bardzo byśmy rozumieli, co to oznacza. Pani Anita zauważyła, że uczniowie “spośród przedmiotów dodatkowych najczęściej wybierali geografię i WOS, najmniej chętnie - fizykę i chemię. Najlepiej licealiści poradzili sobie z niemieckim. Egzamin zdali wszyscy, a średnia ocena wyniosła 59 proc. Najsłabiej wypadła matematyka. Uczniowie napisali podstawowy poziom średnio na 31 proc.” Aha, czyli jednak nie najgorzej
Maniera porównywania wyników z jednego przedmiotu do wyników innego przedmiotu nieustannie mnie denerwuje. Skoro wszyscy uczą się WOSu, a tylko nieliczni uczą się fizyki w klasach trzecich, to co w tym nienaturalnego, że uczniowie częściej wybierają WOS? Skąd wiadomo, że matematyka wypadła najsłabiej? Czy jeśli zadania z matematyki były kosmicznie trudne, to 31% to mało i to z marszu, bez specjalnego przygotowania? A, jeśli arkusz z języka niemieckiego był na poziomie średnio rozgarniętego gimnazjalisty, to znaczy, że 59% to dużo? A może właśnie mało???
Za rok wszyscy absolwenci będą zdawali matematykę. Czy będzie ważne, że średnia wyników to 31% a nie 59% albo 99% ? Ważne będzie tylko jedno, miejsce konkretnego zdającego w szeregu wyników. Można bowiem napisać na 45% i legitymować się świetnym wynikiem w stosunku do reszty zdających, a można też uzyskać “słaby” wynik około 80%… Można też zebrać wyniki i porównać je między szkołami, regionami itp. Ale porównanie wyników z różnych lat i z różnych przedmiotów to zwyczajny bezsens. Choć trzeba tu zauważyć, że powinno być możliwe porównanie wyników egzaminu maturalnego z tego samego przedmiotu z różnych lat tak, żeby legitymujący się danym wynikiem kandydat na studia mógł konkurować z innymi kandydatami, którzy mogli zdawać egzamin w innych latach. Zdaje się, że na tym polu CKE ma wiele do zrobienia.








Na początek wspomne że uwarznie obserwuje twój blog i gratuluje trafnych spostrzeżeń i i ciętego języka. Podobnie wydaje mi sie ,że wszelkie komisje, dyrektorzy szkół i burmistrzowie ,którzy je nadzorują zwariowali na punkcie słowa średnia. To ona decyduje o pieniądzach, dotacjach i przede wszystkim o humorze dyrekcji. Ucze w gimnazjum i jestem właśnie po egzaminie próbnym, szkoła pogrążona w żałobie bo zgodnie z przelicznikiem jakiego używa burmistrz spadliśmy ze słupka nr. 7 na słupek 6 co równa się jakieś 20 000 zł mam nadzieje że uczniowie wezmą to sobie do serca i popracuja przed egzaminem głównym. Niech im ktos wytłumaczy że średnia to nie jest miara wszystkiego.