inicio mail me! sindicaci;ón

Radomskich refleksji ciąg dalszy (relacja II)

Najważniejszym, najbardziej oczekiwanym, ale równocześnie najbardziej stresującym wydarzeniem tegorocznej konferencji SNM, był dla mnie przyjazd Kurta Klanera, przedstawiciela CASIO z Niemiec. Nie wiem czy pamiętacie mój wpis dotyczący uczestnictwa w Europejskim Kongresie CASIO w Barcelonie, nie wspominałam wówczas, że właśnie Kurt jest od lat organizatorem tego spotkania, nadzorującym ogół przedsięwzięć edukacyjnych realizowanych między innymi  z użyciem kalkulatorów graficznych. W tym roku postanowił po raz kolejny odwiedzić konferencję SNM (wcześniej był między innymi w Międzyzdrojach i Łowiczu), aby zobaczyć  w jaki sposób  technologia informacyjna przenika obecnie do nauczania matematyki, jakie są nowe trendy w tym zakresie w polskiej edukacji. Niestety po obserwacji serii warsztatów niedzielnych i poniedziałkowych ze smutkiem stwierdził, że poza naszymi zajęciami, realizowanymi w grupie  szkoleniowców CASIO, niewiele się dzieje w zakresie zastosowań technologii w nauczaniu. W przypadku naszej grupy przygotowana oferta zajęć miała różnorodny charakter i adresowana była do nauczycieli różnych etapów edukacyjnych. Pozostałe propozycje dotyczące wykorzystania technologii, ograniczały się w większości przypadków, do prezentacji multimedialnych, które nie zrobiły na Kurcie szczególnego wrażenia. Jego krytyczne uwagi dotyczące obejrzanych zajęć, podcięły mi skrzydła. Obawiałam się co stanie się kiedy przyjedzie na moje warsztaty, czy nie zastanie pustej sali, czy spodoba mu się to co mam do zaproponowania? Z przerażeniem  myślałam o tej hospitacji, zwłaszcza, że kiedy zaanonsowałam uczestnikom (na szczęście była pełna sala!) obecność gościa specjalnego, On elegancko oświadczył, że przyjechał skontrolować moje zajęcia. Nogi się pode mną ugięły i nie było łatwo dalej prowadzić zajęć. Kiedy jednak wychodząc, uścisnął mi dłoń i powiedział: „Your workshop was very good!  ” - olbrzymi kamień spadł mi z serca i mogłam już spokojnie stwierdzić, że nasze propozycje dydaktyczne  nie są najgorsze,  gdyby jeszcze zyskały większą popularność i umocowanie prawne, byłoby cudownie!  Zatem cytując mądrych ludzi dodam tylko kolokwialnie, „róbmy swoje” bo chyba dobrze nam to wychodzi, a może przyjdzie taki czas, że nasze pomysły zostaną formalnie zatwierdzone i globalnie stosowane…tego sobie życzmy w perspektywie kolejnego roku ciężkiej pracy!

Piotr Tomczak said,5 lutego 2009 @ 09:29

Tylko pogratulować. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Kurt ma lekko “skrzywione” podejście do problemu. Wyjeżdżając z Niemiec czy Francji gdzie kalkulatory graficzne są od lat standardem, może mu być trochę trudno zrozumieć nasze problemy z “kalkulatorem prostym” na maturze. Tym bardziej należy docenić jego pozytywną ocenę twoich zajęć.
Podczas mojej ostatniej wizyty we Frankfurcie, jedna z prezentacji dotyczyła właśnie rozwijania rynku szkolnego w Niemczech. Nie ma co ukrywać że jest to kluczowy problem dla kalkulatorów graficznych. Jednak rady moich niemieckich kolegów, którzy ostatnio mają najwięcej sukcesów na tym polu, są mało pomocne w polskich realiach, gdzie “najwyższe” władze edukacyjne nie bardzo wiedzą co to jest kalkulator graficzny i jaką rolę pełni we współczesnym nauczaniu matematyki.

olaw991 said,6 lutego 2009 @ 22:09

Odnosząc się do ostatnich słów poprzedniego komentarza faktycznie… “najwyższe” władze edukacyjne moim zdaniem w ogóle nie wiedzą co to jest kalkulator graficzny i jakie m a możliwości. I Im dłużej taki stan ich wiedzy będzie tym chyba trudniej będzie im przekonać się do takich nowoczesnych metod uczenia. Nawiasem mówiąc a właściwie pisząc Konkurs “Matematyka nie kończy się w szkole” też mógłby władzom edukacyjnym dac dużo do myślenia. A to wcale nie jest tak, że jak mamy kalkulator graficzny to już wszystko umiemy i możemy… ale warto byłoby troszkę jednak nad tym pomysleć…

Żałuję, że nie miałam możliwości bycia na Twoim wykładzie Agnieszko w tym roku na SNM, akurat miałam równolegle swoje warsztaty. A pamiętam Twoje wykłady z SNM w Kielcach ina prawdę teraz kiedy opowiadam moim uczniom o możliwościach kalkulatora i menu e-act to twierdzą, że chcieliby spróbować kiedyś korzystając z notatek e-activity prowadzić w kalku zeszyt. Czy to będzie realne… nie wiem, ale może kiedys się przekonam :)

RSS komentarzy · TrackBack

Odpowiedz