inicio mail me! sindicaci;ón

Wyraźny jestem jak nic …

Dobry zespół to pół sukcesu. Firma taka jak CASIO, bezwzględnie musi współpracować z nauczycielami i korzystać z ich usług w zakresie prowadzenia szkoleń, testowania sprzętu, tworzenia nowych materiałów związanych z wykorzystaniem kalkulatorów w nauczaniu, prowadzeniu badań dydaktycznych itd.
W Europie Zachodniej, gdzie kalkulatory graficzne są powszechnie używane na lekcji i na egzaminach, jest to dużo bardzie rozbudowane. Firm oferujących ten sprzęt nie jest zbyt wiele. W praktyce „wojna” toczy się między CASIO, HP i TI, bo tylko ci producenci oferują kalkulatory graficzne spełniające współczesne oczekiwania szkoły i nauczyciela.
Polska jest jeszcze przed tą rewolucją. Niewątpliwie gdy zapadną odpowiednie decyzje ministerialne, rozpocznie się totalna wojna o „rząd dusz”. Kalkulator graficzny kosztuje trochę więcej niż podręcznik zatem będzie o co walczyć…
W ciągu ostatnich 4 lat, gdy przejąłem obowiązki w mojej firmie po Mariuszu Koniecznym, nastąpiła praktycznie 80% zmiana współpracujących z firmą nauczycieli. W odróżnieniu od swojego poprzednika, ja posiadam wykształcenie matematyczne i doświadczenia z pracy w szkole. W tej sytuacji moje oczekiwania co do warsztatów szkoleniowych oraz publikowanych przez firmę materiałów były trochę inne.
Zmieniła się również sytuacja, pojawiły się nowe kalkulatory z interesującymi funkcjami dydaktycznymi (eActivity). Wymagało to nowego podejścia i nowego sposobu wykorzystania tego narzędzia. Odwlekana z roku na rok decyzja MEN o wprowadzeniu kalkulatorów na egzaminy, wymusza na nas kreowanie nowych sposobów promowania tego sprzętu i docierania z informacją do nauczycieli. W takich właśnie warunkach powstał (i ewoluuje) zespół nauczycieli z którymi mam zaszczyt współpracować:
a)    Krzysiek Nowakowski, spotkaliśmy się zaraz po rozpoczęciu przeze mnie pracy w Zibi. Zawiozłem mu zestaw ClassPadów do pracy ze studentami. Jego wiedza o stosowaniu kalkulatorów w nauczaniu jest ogromna, aczkolwiek chyba czasami dopada go skrajny pesymizm gdy obserwuje nasz piękny kraj
b)    Jasia Duda, spotkaliśmy się chyba w 2005 na konferencji MiK w Kielcach. Okazało się że sama robi bardzo interesujące programy na kalkulatory i jest otwarta na współpracę. Bardzo cenię jej wiedzę, wypracowaną od początku do końca w realiach szkolnych.
c)    Ola Kozioł, podobny przypadek jak Jasia, gdy ją spotkałem, miała już opracowany zestaw ciekawych kart pracy na kalkulatory CASIO. Udało na się je złożyć i wydrukować. Od 2 lat jest to nasza podstawowa książka o stosowaniu kalkulatorów.
d)    Basia Jankowiak. Chyba pierwsza osoba której sprzedałem kalkulatory, nie bez trudu :). Teraz wspominamy to śmiejąc się do łez. Jeżeli chodzi o szkoły podstawowe, jest to moim zdaniem jeden z najlepszych specjalistów w zakresie stosowania kalkulatorów.
e)    Agnieszka Deptulska, nauczyciel z Pomorza. Spotkaliśmy się przy okazji Maratonu Matematycznego jaki organizuje co roku w swojej szkole. Okazało się że również dobrze zna CASIO, bo sama go używa. Zatem od czasu do czasu robimy różne szkolenia, o ile w danym momencie nie leci np. do Korei na Mistrzostwa Świata w bieganiu z radiolokacją, lub nie przygotowuje się do nich biegając 6 h dziennie.
f)    Agnieszka Herma, to człowiek z zapleczem nie tylko szkolnym ale i akademicko-teoretycznym. Aktualnie jedna z dwóch osób w naszym kraju, które mają doktorat ze stosowania kalkulatorów w nauczaniu. Jej wiedza jest niezwykle profesjonalna i rozległa. Zważywszy na fakt, że robiła dr na kalkulatorach TI, pozyskanie jej do współpracy z nami, i w praktyce sprzątnięcie z przed nosa konkurencji, uważam za jeden z moich największych sukcesów. Niestety ma ostatnio coraz więcej interesujących ofert pracy, zatem walka o jej czas staje się coraz trudniejsza. Ale ja się nie poddaję.
g)    Ola Wróblewska, Jadzia Masztalerek, Monika Janus, Iwona Korczak, kto 2 lata temu przypuszczał, że jeden mój wykład w AŚ w Kielcach, zaowocuje takimi znajomościami. Dziewczyny niedawno skończyły studia i dopiero zbierają nauczycielskie szlify, ale pracę z kalkulatorami rozpoczęły jeszcze na uczelni, częściowo przez moją małą prowokację. Miałem poprowadzić u nich kolejny wykład, ale nie byłem pewien czy zdołam przyjechać. Nie było wyjścia, musiały to zrobić zatem same. Ja ostatecznie przyjechałem i miałem okazję obserwować ciekawe zajęcia realizowane przez ambitnych studentów.
h)    Asia Holewa, jeszcze studiuje w Rzeszowi, ale ma już na koncie ciekawe badania dydaktyczne robione do pracy licencjackiej. To odkrycie Agnieszki Hermy (Agnieszka była jej Promotorem). Asia nie spoczywa na laurach, prowadziła zajęcia na konferencji MiK w Raciborzu i na krajowej SNM w Radomiu. Przygotowuje też kursy dla studentów. Jeżeli utrzyma takie tempo pracy to za kilka lat …

Co wynika ze współpracy z takim szacownym gronem? Różne niespodzianki. Czasem atmosfera np. na „odprawie” przed zajęciami na konferencji jest tak dobra, że trudno mi dojść do głosu. Czasem powiem o jedno słowo za dużo i jest problem.
Mam jednak nadzieję że bilans współpracy jest dodatni. Wszystko się zmienia. Nie wiemy co będzie za rok, dwa, itd. Kto będzie gdzie pracował i gdzie mieszkał. Dla mnie była i jest to wielka lekcja współpracy z ludźmi oraz ogromne źródło prawdziwych przyjaciół.

Dziękuję za to wam wszystkim…
Poniżej jedno z ostatnich … dydaktycznych dokonań moich koleżanek. Bez komentarza ;)

dedykacja

askah said,6 lutego 2009 @ 21:43

no cóż Szefie dziękujemy za uznanie no i za zaufanie, dobra współpraca jest na pewno sztuką, zwłaszcza jak się ma do czynienia z tyloma głowami pełnymi różnych (czasami szalonych) pomysłów. Ale chyba nie jesteś zawiedziony, bo nasze zdjęcie znalazło się na tym blogu :). Oby wszystko dalej się tak toczyło no i chyba największym naszym życzeniem na przyszłość byłaby większa frekwencja na zajęciach!

olaw991 said,6 lutego 2009 @ 22:01

właśnie przed pięcioma minutami napisałam komentarz piękny do Twojego tekstu i nagle padł mi komputer… niestety nie udało mi się odzyskać poprzedniego stanu sesji otwartych stron w necie i tym samym muszę napisać wszystko od nowa. Fakt tylko jest taki,że zawsze piszę spontanicznie i teraz nie wiem czy znów umieszczę wszytko o czym wcześniej chciałam napisać. Ale postaram się :)

A mianowicie…
Kiedy byłam jeszcze jedną z wyżej wymienionych studentek AŚ nie spodziewałam się, że kiedyś będę posiadała takie zainteresowania i że tak wszystko to mnie zainteresuje. Później ciąg dalszy współpracy z Casio Team przyniósł lawinę wspaniałych pomysłów, warsztatów, spotkań i konferencji. Za co myślę Piotrze, że będę Ci wdzięczna zawsze i dziękuję. Dzięki tej współpracy mogłam pogłębić swoje zainteresowania, zdobyć wiele informacji i wykorzystywać to wszystko w swojej nauczycielskiej pracy.

Tym samym chcę podziękować Basi, Agnieszce H i Pani Jasi za wiele cennych wskazówek, pomysłów, szalonych oficjalnych i prywatnych rozmów oraz wsparcie w dążeniu do osiągnia zamierzonych celów.

No i moim kochanym dziewczynkom Jadzi, Moni, Iwo i Asiuli też dziękuję. Za atmosferę szczególnie na konferencjach, za pomoc w przygotowywaniu warsztatów, i że zawsze są kiedy ich najbardziej brakuje…

A co do zdjęcia to myślę, że postarałyśmy się z Asią :) uważam, że zdjęcie jest pierwsza klasa… No bo Szef był trochę niewyraźny ;)

DZIĘKUJĘ.

Krzysiek Pesymista said,6 lutego 2009 @ 23:56

W zasadzie zastanawiam się, po co ten wpis, Piotrze. Tyle słodyczy ostatnio widziałem na pierwszej komunii :-)
Czy mnie dopada skrajny pesymizm? Dziś byłem na szkolnej imprezie, na której pojawiła się też pani z Kuratorium. Młodzież na scenie użyła słowa “dupa”. Pani była zniesmaczona. To niedopuszczalne, żeby takim językiem przemawiać! Co to za młodzież, a czy wie Pan (to do mnie), że młodzież mówi innym językiem, swoistym kodem, którego my nie rozumiemy?
Piotrze, podziwiam Twój optymizm, ale prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie, niż ta Pani nauczy się obsługi kalkulatora prostego, a na razie to Takie Panie karty tu rozdają. Swoją drogą, zauważyłem, że w Twoim teamie są same kobiety. Ty się, chłopie, potrafisz urządzić!

olaw991 said,7 lutego 2009 @ 16:23

A ja myślę Krzyśku Pesymisto, że jednak może warto czasem znaleźć jakieś źródełko optymizmu :) chociaż może masz więcej doświadczenia niż ja, więcej widziałeś i przeżyłeś… ale czasem warto spróbować :)

MilanSchool said,7 lutego 2009 @ 21:16

Takie Panie rozdają karty nie tylko na pozimie kuratorium ale patrząc od samej góry (ministerstwo) po sam dół (dyrekcja mojej szkoły). Dzięki nim wprowadzanie nowych technologii do szkół staje sie orką na ugorze. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. A propos tej słodyczy płynącej z wpisu Piotra, po prostu dobry szef wie że zadowolony i chwalony pracownik to efektywny pracownik.;)

Piotr Tomczak said,7 lutego 2009 @ 23:44

Szanowny Krzyśku, czy gdybym napisał DU+PA=mc^2 to miałbyś lepsze zdanie o mojej “twórczości”?
Kiedyś przechodziłem koło boiska, na którym grali w piłkę chłopcy z klasy gimnazjalnej, w której uczyłem. Patrzyli na mnie przez chwilę, potem jeden z nich wziął mały kamyczek i rzucił w moją stronę. Kilku jego kolegów zrobiło to samo.
Kilka tygodni później, w tej samej szkole, jedna z klas którą również uczyłem, zrobiła mały bojkot gdy Pani Dyrektor chciała zmienić im nauczyciela matematyki. Pod naciskiem rodziców, dyrekcja odstąpiła od tej decyzji.
Czy którekolwiek z tych wydarzeń, charakteryzuje jednoznacznie tą szkołę albo moje metody nauczania? Ani pierwsza klasa nie była specjalnie zła ani ta druga specjalnie wyjątkowa.
Równanie ŻYCIE=… ma nieprzeliczalną ilość plusów i minusów. Tak samo nie można udowodnić że jego wynik jest dodatni jak i że jest on ujemny. W tej sytuacji możesz wpisać sobie na końcu dowolną wartość i będzie ona w takim samym stopniu uzasadniona co pozbawiona sensu.

olaw991 said,8 lutego 2009 @ 22:49

Kochana Jadziu Ty i tak w swojej szkole masz pięknie jeśli chodzi o wykorzystanie technologi… w mojej szkole nikogo nie interesuje co tacham w siatach na lekcję i czy korzystanie z kalków przynosi jakieś efekty, ani razu nikt nie spytał ani mnie ani uczniów jak nam idzie i czy takie nauczanie ma sens… u Ciebie Dyrektor z tego co wiem nawet sie tym zainteresował :) zatem w polu chyba troszkę więcej się narobię ;) hi hi hi

askah said,8 lutego 2009 @ 23:24

Nie ma co narzekać najważniejsze jest to co już udało nam się osiągnąć i wierzyć że jeszcze sporo uda się zrobić. Nie jest to łatwe przy takich realiach jakie mamy w tej chwili w Polsce i przy takim nastawieniu nauczycieli, ale nikt nie mówił że będzie łatwo. może w końcu ktoś doceni nasze starania i naszą pracę. Jak widać Piotr wie jak zmotywować pracowników, nikt nie chciałby zszargać sobie takiej opinii ;P

olaw991 said,9 lutego 2009 @ 21:38

he he i nie skromnie stwierdzę, że Piotr wie z jakimi ludźmi współpracować… :)

RSS komentarzy

Odpowiedz