Wpisy z marzec, 2009
31 marca 2009 @ 09:58 · Kategoria Piotr Tomczak
Moja droga, kochana, wyrozumiała i szczodra Unio Europejska. Wczoraj, po kilkunastu ciężkich dniach i wieczorach ciężkiej pracy, złożyłem w miejscowym Ministerstwie Edukacji (byłe Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego), skromny wniosek o dofinansowanie malutkiego projektu. Byłbym ci niezwykle zobowiązany, gdybyś spojrzała na niego ciepłym okiem i wyłożyła kilka milionów na jego realizację.
Co w zamian uzyskasz? No cóż, obiecuję, z twoja pomocą, zorganizuję w pięknym kraju nad Wisłą, wspaniały konkurs matematyczny z kalkulatorem graficznym. W ten sposób uszczęśliwisz nie tylko mnie, ale całe grono uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych, którzy będą mogli wziąć w nim udział. Uszczęśliwisz też ich nauczycieli, bo dostaną oni środki na organizację zajęć przygotowawczych dla uczniów, a ponadto, będą mogli uczestniczyć w szeregu konferencji szkoleniowych. A wiesz przecież Droga Unio, jak bardzo nauczyciele lubią takie konferencje, a szczególnie ich wieczorne … warsztaty.
Na koniec Wyrozumiała UE, proszę cię, abyś zbyt wnikliwie nie przeglądała tych dokumentów. Po kilkunastu wieczorach spędzonych nad twoimi dokumentami, widzę już wszędzie tylko Programy Operacyjne, Kapitał Ludzki, Działania a szczególnie Poddziałania. Zatem zechciej wybaczyć mi tych kilka małych błędów, wszak ty masz już jakieś 50 lat a ja … zresztą nieważne. Wykazałem się dużą determinacją czytając to wszystko i oczekuję że to docenisz!
Z wyrazami szacunku
Piotruś

30 marca 2009 @ 00:16 · Kategoria Agnieszka Herma
Przyjęcie propozycji poprowadzenia zajęć w ramach bezpłatnych korków z matematyki dla maturzystów, było dla mnie istotne nie tylko w kontekście zawodowym Skusiła mnie istotnie atrakcyjna lokalizacja tego spotkania. Moje zwiedzanie Warszawy ograniczało się dotąd wyłącznie do odwiedzin Dworca Centralnego, Złotych Tarasów i lotniska. Zawsze fascynował mnie widok Pałacu Kultury i Nauki, zwłaszcza wieczorową porą, kiedy pięknie oświetlony, stanowi istotną ozdobę tego miasta. Wiedziałam, że jako wychowawca trafię w to miejsce kiedyś z wycieczką klasową, nie sądziłam jednak nigdy, że będzie mi kiedyś dane prowadzić zajęcia w tych murach. Chciałabym za tą możliwość serdecznie podziękować pomysłodawcy przedsięwzięcia- Piotrowi Tomczakowi. To dzięki Niemu miałam okazję poczuć akademicką atmosferę amfiteatralnej auli Collegium Civitas:

Tym bardziej było mi miło kiedy na zakończenie drugiego spotkania (na które notabene przyszło jeszcze więcej osób niż na pierwsze zajęcia) uczniowie oklaskami podziękowali mi za spotkanie. Cieszę się, że miałam okazję spotkać taką fantastyczną młodzież, która w piątek o godzinie 19:30 nie chciała opuszczać sali i do ostatniej chwili intensywnie rozwiązywała zadania. Dlatego jeszcze raz dziękuję za możliwość udziału w tym przedsięwzięciu, bo może już nigdy nie będzie mi dane występować w takim miejscu, w takim charakterze. Chciałabym też podziękować prężnej ekipie, która dbała o organizacyjne zaplecze każdego spotkania.

Mam nadzieję, że na następnych spotkaniach z tego cyklu będzie jeszcze więcej uczestników. W końcu matura tuż, tuż więc kilka dodatkowych godzin spędzonych na wspólnym rozwiązywaniu zadań, zawsze się przyda!
29 marca 2009 @ 23:31 · Kategoria Agnieszka Herma
Pomyślicie może, że to nie jest aktualny wpis, wydarzenie miało miejsce kilka dni temu, a ja teraz dopiero będę o nim pisać. Ma to jednak swoje uzasadnienie. Nie chciałam bowiem robić podsumowania mając w perspektywie kolejne spotkanie z młodzieżą w Pałac Kultury i Nauki. Teraz kiedy oba spotkania się zakończyły, mogę dokonać podsumowania inicjatywy dotyczącej prowadzenia darmowego kursu przygotowawczego do matury.
Zaproszenie do wzięcia udziału w tej inicjatywie było dla mnie swoistym wyróżnieniem, ale oczywiście wzbudziło istotne obawy, o to jak prowadzić takie zajęcia z liczną grupą, aby nie zanudzić uczestników, a równocześnie, w stosunkowo krótkim czasie przypomnieć i usystematyzować określone wiadomości w zakresie przewidzianym w programie pierwszego spotkania. Okazało się że mój pomysł czynnego włączania młodzieży w dyskusję o możliwych sposobach rozwiązywania danego zadania przyniósł oczekiwane efekty. Prawie każdy uczestnik wziął udział w dyskusji, miał okazję wypowiedzieć się.
Pierwsze spotkanie uznałam za udane w momencie kiedy, uczniowie zgromadzeni w sali, nie zaprotestowali kiedy omyłkowo chciałam im zaproponować przedłużenie zajęć o godzinę 
25 marca 2009 @ 15:48 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Trwają rekolekcje - czas, w którym nauczyciele odbywają różne szkolenia i nasiadówki. Dziś uczestniczyłem w szkoleniu z obsługi tablicy interaktywnej. Ponieważ było to piąte szkolenie z obsługi tej tablicy, w którym brałem udział jako uczestnik, a prowadziłem kilkadziesiąt szkoleń z obsługi kalkulatorów graficznych, mam “w tym temacie” garść refleksji. Skupiłem się na sposobie prowadzenia szkolenia przez fachowca od tablic interaktywnych. Jak sam powiedzial, przeszkolił ponad 1000 nauczycieli. Piąty raz obejrzałem ten sam spektakl: nauczyciele wszelakich przedmiotów, łącznie z wuefistami, zasiedli w szkolnych ławkach, a fachowiec od tablic przez prawie 3 lekcje pokazywał, co tablica potrafi. Jak na fachowca przystało, pozytywnie zareagował na obecność wuefistów i pokazał, że na tablicy można jako tło umieścić boisko do koszykowki i kreślić taktykę drużyny, co zresztą spotkało się z entuzjazmem wszystkich zgromadzonych. Następnie pan pokazał, jak można rysować trójkąciki, a tablica sama wyprostuje boki - tu ciało pedagogiczne aż zapiszczało z uciechy. I tak pan nas szkolił: a to narysował, a to zmazał wielgachną gumką, a to napisał i podkreślił na różowo, a mazał na niebiesko itp itd. Pokazał, jak to wszystko zapisać, jak to wszystko skasować, skasował wynagrodzenie i sie oddalił, życząc nam przyjemnej pracy. Równie dobrze mógł nas przeszkolić, powiedzmy, z pilotowania myśliwca F-16, a nawet, jak mogę się domyślać, przycisków na pulpicie myśliwca jest więcej i można ciekawiej mówić o ich zastosowaniu, a zwłaszcza o przycisku FIRE, którego notabene brak na tablicy interaktywnej. W zasadzie w czasie rekolekcji nauczyciele mogliby zaliczyć szkolenie z obsługi innych, równie skomplikowanych i wyposażonych w tysiące przycisków, maszyn i urządzeń.
Te szkolenia mają jeden wspólny mianownik: żaden nauczyciel nie dotknął tablicy, nie spróbował na niej pisać, nie podkreślił, nie przekreślił, nie wymazał i nie zapisał - przez 3 lekcje siedział i się gapił. Silników nie odpalił, myśliwcem nie kołował po pasie startowym, nie wystartował… Warsztaty z obsługi kalkulatorów graficznych o tyle się różnią od tych, że nauczyciele mają sprzęt pod nosem i mogą sobie poklikać.
Kiedy pan pokazywał i pokazywał, zacząłem się zastanawiać, czym różnią się możliwości tablicy interaktywnej od ściany i rzuconego na nią obrazu z komputera. Otóż te możliwości opisuje słowo “interaktywna”. Ale interaktywna nie dlatego, że tekst można efektownie zmazać, że można puścić uczniom fragment filmu, że można prostować boki figurom. Interaktywność to coś więcej niż pokazują fachowcy od tablic, prawda?
24 marca 2009 @ 07:25 · Kategoria Agnieszka Herma
Słowo soroban, pierwszy raz usłyszałam uczestnicząc w warsztatach prowadzonych w ramach konferencji SNM. Było mi trochę wstyd, że oto słyszę o tym narzędziu od studentki, która ma w tym zakresie większą wiedzę, niż ja, absolwentka Akademii Pedagogicznej. Powodowana tym zażenowaniem, postanowiłam oswoić nieco to nietypowe liczydło. W samodzielnym opanowywaniu umiejętności jego obsługi, bardzo pomogły mi materiały zamieszczone na stronie www.soroban.pl. Zaprezentowane tam przykłady, zostały doskonale metodycznie dobrane i uszeregowane zgodnie z zasadą stopniowania trudności. Lekturę tej strony, polecam wszystkim, którzy jeszcze nigdy nie pracowali z tym liczydłem.

Kiedy już opanowałam „podstawy obsługi” tego niezwykle prostego w swojej budowie narzędzia, postanowiłam pokazać go nauczycielom, na spotkaniach metodycznych. Okazało się jednak, że niewiedza na temat sorobanu jest powszechna, a jego walory dydaktyczne potwierdzają nauczyciele wszystkich etapów edukacyjnych. Mając na względzie te uwagi oraz obserwując jak pracują z sorobanem uczniowie japońskich szkół stwierdzam, że narzędzie to powinno być powszechnie stosowane jako wsparcie czynnościowego nauczania arytmetyki na poziomie szkoły podstawowej.
Film o sorobanie na YouTube
23 marca 2009 @ 14:00 · Kategoria Agnieszka Herma
Wszechogarniające widmo kryzysu, wpływającego na dynamikę działalności przedsiębiorstw, znajduje również swoje odzwierciedlenie w sposobie funkcjonowania różnych instytucji oświatowych, które poszukują alternatywnych sposobów realizacji zadań edukacyjnych. Nie będzie tu szczególnym odkryciem, stwierdzenie, że nieograniczone możliwości w tym względzie daje wykorzystanie platform internetowych. W ostatnim czasie zafascynowała mnie możliwość przeprowadzania za ich pośrednictwem, videokonferencji. Ośrodek metodyczny w którym pracuję, od października 2006 roku uczestniczy w projekcie „Wirtualna przestrzeń współpracy do nauczania przedmiotów ścisłych” http://vccsse.ssai.valahia.ro/main/index?lang=pl.
W projekcie tym współpracuje ze sobą dziewięć instytucji (uczelni wyższych i ośrodków doskonalenia nauczycieli) z Finlandii, Grecji, Hiszpanii, Polski i Rumunii. Koordynatorem jest rumuński Uniwersytet Valahia z Targoviste. Głównym celem tego trzyletniego projektu jest zastosowanie wirtualnych instrumentów w praktyce szkolnej. Chodzi o środowiska programowania i gotowe aplikacje pozwalające projektować i stosować w procesie uczenia i nauczania komputerowe doświadczenia i symulacje z zakresu fizyki, chemii, matematyki i wybranych przedmiotów zawodowych. Wyniki eksperymentów są okresowo prezentowane na videokonferencjach, w których biorą udział uczestnicy projektu oraz wszelkie osoby zainteresowane efektami prowadzonych badań . To bardzo interesująca forma spotkania , w którym przed kamerkami komputerów zasiada równocześnie kilkadziesiąt osób, które przestrzegając pewnych technicznych zasad wirtualnej komunikacji, mogą się spotkać i bezkosztowo , wbrew kryzysowi, wziąć udział w międzynarodowej konferencji.
21 marca 2009 @ 10:47 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią opiszę działanie internetowego okna szkoły, w której pracuję. W zasadzie, jak już kiedyś pisałem, szkoła ma dwa okna. Jedno okno jest na stronie www.marynka.edu.pl, gdzie zawarto najważniejsze informacje o szkole, jej historię, adresy, kontakty itp. Polecam tę stronę ze względu na jej ascetyczną formę. Nie ma tu zbędnych bajerów, animacji, fotek, które rozpraszają uwagę. To mi się podoba. Często autorzy danej strony internetowej szkoły całkiem zapominają, jakie ma być jej przeznaczenie - coś miga, mruga, pojawiają sią animacje - zamiast konkretu.
MARLU to portal edukacyjny, gdzie nauczyciele umieszczają informacje dla swoich uczniów. Są to quizy, lekcje, filmy - cokolwiek, co może być uczniom przydatne. Warto zajrzeć na marlu.marynka.edu.pl, gdyż mam wrażenie, że takie portale będą wkrótce miały wszystkie szkoły. Muszę przyznać, że mam ambiwalentny stosunek do treści zamieszczanych na portalu. Uważam, że powinny się tam znaleźć materiały ciekawe, trudno dostępne, które uzupełniają wiedzę ucznia oraz materiały “wyprodukowane” przez uczniów. To świetne miejsce na zaprezentowanie wyników projektów, prac długoterminowych itp. Staram się wprowadzać te idee w życie; co więcej: zamieszczam na portalu pliki interaktywne. Uczniowie mogą więc sami wykonać eksperymenty i wyciągnąć wstępne wnioski, potem na lekcji można skoncentrować się na szczegółach. Co więcej, wykorzystując tablicę interaktywną i dostęp do Internetu, mogę z łatwością na lekcji uruchomić zasoby portalu. Tak więc portal edukacyjny szkoły jest pomostem między szkołą a domem. Z drugiej strony istnieje obawa, że nauczyciele mogą wykorzystać portal do “zawalenia” uczniów dodatkowymi pracami.
Z ciekawością obserwuję rozwój portalu, biorąc aktywny udział w budowie jego zasobów. Wiele zasobów portalu jest dostępnych po zalogowaniu, do pozostałych dostęp jest nieograniczony. Polecam.
14 marca 2009 @ 15:14 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Na Politechnice Poznańskiej odbyły się zawody w puszczaniu papierowych samolotów. To ważne wydarzenie w życiu miasta zostało skomentowane przez dziennikarkę jednej z gazet. Pani Justyna w swojej relacji z zawodów pisze tak: “Do budowy samolotów studenci mogli wykorzystać jedynie kartkę formatu A4 o wadze 100 gramów.”
Policzmy razem:
1 kartka papieru A4 waży 100 gram -> 10 kartek A4 waży 1 kg -> ryza papieru (500 kartek) waży 50 kg
Teraz już wiem, dlaczego tak się męczę, wkładając papier do drukarki…
13 marca 2009 @ 18:12 · Kategoria Piotr Tomczak
Piątek trzynastego, trzynastka i piątka, same ciekawe liczby. Moje dwie ulubione. A tak niesprawiedliwie traktowane :(. Wielka szkoda. Spróbuję zatem trochę je obronić.
13 ksiąg Euklidesa. Epokowe dzieło w historii rozwoju matematyki. Autor nie przypadkowo rozłożył je w 13 częściach, wtedy jeszcze nikt nie śmiał źle mówić o tej liczbie.
„Trzynastego …” czy ktoś negatywnie reaguje na piosenkę Kasi Sobczyk? Może jakieś szczególne przypadki się znajdą ale chyba u większości z nas poprawia ona humor.
Po rzymsku XIII, w systemie binarnym 1101.
W kulturze
Trzynasty występek, opowiadanie E. Niziurskiego
13 posterunek, bez komentarza
13 demonów Scooby Doo, bez komentarza
XIII księga Pana Tadeusza, hmm ponoć autorstwa Fredry, w to akurat wierzę. Imć Pan Aleksander nie takie grzeszki ma na sumieniu. Do dziś można na Lubelszczyźnie przejechać kolejno miejscowości: Nierusz, Mańki, Cyców …
Trzynastym dniem roku jest oczywiście 13 stycznia.
Cecha szczególna: 13 jest jedyną liczbą naturalną, będącą pierwiastkiem czwartego stopnia z sumy kwadratów dwóch kolejnych liczb naturalnych (119 i 120). Chwileczka, małe sprawdzenie na kalkulatorze.
yes, yes, yes zgadza się.
A co z piątką?
Pentagram (budynek Pentagonu), gwiazda pięcioramienna, którą można narysować jednym ciągiem bez odrywania długopisu od kartki. Blask tego faktu trochę zmalał w moich oczach gdy pokazano mi że podobny „numer” można także zrobić z gwiazdą 6-ramienną.
Po rzymsku V, w systemie binarnym 101.
Piątka jest podstawą wielu systemów liczbowych. Zapis rzymski, wprawdzie dziesiętny ale korzysta z piątki. Dalekowschodnie liczydła opierają się na liczbie 5. Polecam www.soroban.pl.
A co łączy trzynastkę i piątkę? Oczywiście piątek trzynastego i fakt, że 13+5 to 18 czyli liczba do której wiele lat dążymy a jak ją już osiągniemy to żałujemy…
Kasia Sobczyk, Trzynastego (YouTube)

12 marca 2009 @ 18:46 · Kategoria Piotr Tomczak
Wiecie co to jest CSR? Ja już wiem, to Corporate Social Responsibility, marketing społeczny, czyli działalność firmy, która pomoc potrzebującym uzależnia od wysokości własnej sprzedaży. Opiera się na szeregu zobowiązań i dokumentów weryfikujących działania firmy i nakładających na nią określone obowiązki wobec otoczenia i społeczności, w jakiej funkcjonuje. Trochę inaczej mówiąc, chodzi o to aby np. zamiast wydawać kasę na drogie spoty reklamowe, przeznaczyć ją na różne działania społeczne, no i oczywiście głośno o tym mówić :).
Założenie jest takie, że pozytywny rozgłos jaki zyska firma, przełoży się na jej wizerunek a w dalszej konsekwencji na decyzje konsumentów.
Cały czas brakowało mi tego określenia, bo nieśmiało mogę stwierdzić że właśnie coś takiego udaje nam się robić. Sponsorujemy kilkadziesiąt konkursów matematycznych rocznie, zarówno tych ogólnopolskich jak małych lokalnych. Ich organizatorzy mają nagrody, my pewną formę promocji. Wszyscy są zadowoleni.
Rok temu zrobiliśmy konkurs filmowy. Wspieraliśmy matematykę ale dzięki akcji zadbaliśmy także o oglądalność naszej strony internetowej i odpowiedni rozgłos w okresie zakupów szkolnych.
Teraz robimy w Warszawie darmowe kursy z matematyki dla maturzystów, zasada ta sama.
Nie ukrywam, że ten sposób działania bardzo mi się podoba. Może agencje reklamowe nie będą podzielały mojego entuzjazmu, ale chyba mnie to nie martwi ;).
W nawiązaniu do mojego poprzedniego wpisu, można powiedzieć, że to takie matematyczne spojrzenie na biznes …

dalejh »