Wpisy z marzec, 2009
10 marca 2009 @ 16:01 · Kategoria Piotr Tomczak
Dlaczego warto iść na chemię? Bo to nie tylko pasjonująca i ciekawa nauka, studiowanie tego przedmiotu rozwija umiejętność krytycznego myślenia, analizowania i kreowania nowych rozwiązań. Absolwent chemii może znaleźć pracę nie tylko na uczelni lub w laboratorium. Chemicy pracują w bankach, przy analizach giełdowych, są poszukiwani na kierownicze stanowiska managerskie.
Dlaczego warto iść na fizykę? Bo to nie tylko pasjonująca i ciekawa nauka, studiowanie tego przedmiotu rozwija umiejętność krytycznego myślenia, analizowania i kreowania nowych rozwiązań. Absolwent fizyki może znaleźć pracę nie tylko na uczelni lub w laboratorium. Fizycy pracują w bankach, przy analizach giełdowych, są poszukiwani na kierownicze stanowiska managerskie.
No tak, a dlaczego warto studiować matematykę? Bo to nie tylko …itd.
Dobry PR to bezcenna rzecz. Uczelnie walczą o maturzystów, zatem muszą dbać o dobrą opinię. A przedstawiciele poszczególnych dziedzin nauki, objawiając światu swoją pasję, starają się przekonać wszystkich, że to właśnie ich umiłowana dziedzina nauki jest najlepsza pod słońcem (i księżycem).
Ja osobiście, jestem przykładem matematyka, który dość przypadkowo znalazł się na tym kierunku, a potem równie przypadkowo przestał pracować w szkole. Mimo że matematyka była i jest moją pasją, jakoś nie mogłem zagrzać zbyt długo miejsca w jednej szkole. Co roku w czerwcu, ruszałem na poszukiwania nowego pracodawcy, na szczęście zawsze z dobrym skutkiem. Dopiero praca w Zibi/CASIO bardziej mnie polubiła. Efekt jest taki, że jestem matematykiem który musi zajmować się PR, akcjami promocyjnymi czy stroną internetową. Czy brakuje mi wykształcenia managerskiego? Często tak, wiele spraw byłoby łatwiejszych. A tak trzeba zawsze nadrabiać zaległości własną pracą. Jednak wszystko kręci się dość dobrze. Zatem maturzyści, studiujcie matematykę!!! To nie tylko pasjonująca nauka ale także szkoła uniwersalnych umiejętności, które przydadzą się wam w najróżniejszych miejscach pracy

5 marca 2009 @ 16:05 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Przeczytajmy najpierw taki oto tekst z jednego z poznańskich portali:
“9 stycznia uczniowie drugich klas liceów ogólnokształcących i profilowanych, a także uczniowie trzecich klas techników pisali test diagnostyczny z matematyki. Arkusze z 33 zadaniami (24 zadania zamknięte, 9 otwartych) przygotowała Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Poznaniu. Wyniki okazują się mierne. Niektóre zadania były trudne, nie wiedziałam nawet jak się za nie zabrać - mówi Katarzyna Jankowiak, uczennica drugiej klasy XVI Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu. Zdaniem Zofii Hryhorowicz, dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, najtrudniejsze dla uczniów okazały się zadania z geometrii i planimetrii. Najłatwiejsze były równania, procenty i wyrażenia algebraiczne – relacjonuje Zofia Hryhorowicz.
Wydział Oświaty Urzędu Miasta Poznania podjął decyzję o dołożeniu uczniom jednej lekcji matematyki tygodniowo. Najlepsi uczniowie z grupy matematyczno-fizycznej napisali test na poziomie 47 punktów na 50 możliwych. Uczniowie z klas ogólnych średnio zdobywali po 25 punktów. Myślę, że poszłoby im lepiej, gdyby mieli więcej godzin matematyki – popiera pomysł Urzędu Barbara Kierończyk, matematyk i zastępca dyrektora XVI LO.”
Ja, Krzysztof Nowakowski, nie widzę najmniejszej potrzeby dodawania uczniom jeszcze jednej lekcji matematyki! Czy pracownicy Wydziału Oświaty wiedzą, ile godzin średnio spędza uczeń w szkole i ile ma lekcji tygodniowo? Proszę bardzo, oto przykład z mojej szkoły:
klasa I A - 35 godzin
klasa I B - 35 godzin
klasa I C - 35 godzin
klasa I D - 35 godzin
klasa I E - 34,5 godziny
klasa I F - 34,5 godziny
klasa I G - 35 godzin
Najpierw o sobie, egoistycznie.
Teraz dodajmy po jednej godzinie, nic to nie będzie miasta kosztowało, bo pensum nauczycielskie ma wzrosnąć o jedną godziną z 18 do 19 godzin. Tylko, że ja uczę w klasie A, B, D oraz F i G oraz dwóch drugich (i jednej trzeciej)… Co to oznacza? Że mam uczyć 7 godzin tygodniowo więcej? A może zrezygnuję z uczenia w jednej klasie? W której? Mam sobie sam wybrać, kogo uszczęśliwić?
Teraz o uczniach, altruistycznie.
Po co uczniom w klasach humanistycznych jeszcze jedna godzina matematyki? Żeby uczniowie pani Basi lepiej rozwiązali zadania z geometrii? Ludzie, dajcie spokój humanistom!
Idąc tym tropem można dodać jedną lekcję na ćwiczenie rzutu do kosza z dwutaktu, jedną lekcję na rzut granatem, a najlepiej, żeby uczniowie w ogóle ze szkoły nie wychodzili, wtedy wyniki na egzaminie będą kapitalne, wszystkie procedury obstukane na pamięć, i nawet Kasia Jankowiak z XVI LO będzie wiedziała, jak się zabrać do zadań…
Jak się ma ta propozycja do zmian w koncepcji funkcjonowania szkoły ponadgimnazjalnej od roku 2012?
Protestuję i apeluję o przemyślenie i o myślenie…
1 marca 2009 @ 14:38 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Zbliżają się tak zwane drzwi otwarte w szkołach, czyli czas, kiedy można zapoznać się z ofertą szkoły. Drzwi otwarte to już cały szereg przedsięwzięć, które mają spowodować, że uczeń wybierze tę a nie inną szkołę.
Te przedsięwzięcia można wypunktować tak:
1. Targi Edukacyjne - tu spotykają się w jednym miejscu wszystkie placówki z danego regionu. W przypadku Poznania - od przedszkola do uczelni wyższych plus szkoły zagraniczne. To dobra okazja, żeby pobrać foldery reklamowe, porozmawiać anonimowo z nauczycielami o szkole. Mam wrażenie, że ogromny ścisk znacznie utrudnia realną ocenę danej szkoły, ale jest to wstępny etap selekcji, na pewno bardzo pożyteczny, gdyż nie trzeba się fatygować do danej szkoły, od razu ją eliminując.
2. Drzwi Otwarte - sobotnie imprezy, organizowane w szkole, najczęściej w uroczystej atmosferze - z przemówieniem dyrekcji szkoły, która stara się, jak może wychwalać zalety placówki. W mojej byłej szkole, po dość drętwej częsci formalnej, uczniowie-ochotnicy kierowali grupami młodzieży i rodziców, oprowadzając po szkole. To już bardzo bezpośrednia forma kontaktu ze szkołą, gdyż kandydat może swoim nieco tylko starszym kolegom zadawać różne pytania i tym samym wyrobić bardziej bezpośrednią opinię o szkole, a przede wszystki usłyszeć nieco anegdot o nauczycielach czy realiach tej konkretnej szkoły. Kandydaci zwracają bowiem uwagę na rzeczy, o których nie mówią oficjalne foldery - na atmosferę panującą w szkole, o relacje między uczniami a nauczycielami itd. Niestety, te sobotnie imprezy są odbywają się w kilka sobót i często o tej samej godzinie, co skutecznie uniemożliwia zainteresowanym uczniom obecność we wszystkich szkołach, które są w kregu zainteresowania.
3. Ogłoszenia w prasie, radiu i telewizji. Przeglądając kanały mojej telewizji zauważyłem reklamujące się placówki oświatowe z całego miasta. Jestem zdumiony, że można wpaść na tak głupi pomysł i wydać spore pieniądze na tak nieefektywną reklamę. Spot reklamujący szkołę trwa może ze 3 sekundy i jest tak zapchany treścią, że nie wiem na co mam najpierw patrzeć, więc siłą rzeczy nic a nic do mnie nie trafia. Ale być może są czytający szybciej ode mnie… Ogłoszenia w prasie mają tę zaletę, że przynajmniej przeczytam je ze spokojem…
4. Internet - moim zdaniem to jest przyszłość (i już teraźniejszość) niemal każdej szkoły. Szkoła, w której obecnie pracuję ma dwa okna: stronę szkoły, gdzie zawarto zasadnicze informacje o funkcjonowaniu szkoły, statut, info o klasach i programach itp. - rzecz o kapitalnym znaczeniu dla uczniów szkoły oraz dla zainteresowanych kandydatów - tyle “technicznych” informacji o funkcjonowaniu szkoły nie można się dowiedzieć na żadnych targach ani drzwiach otwartych… Drugim oknem jest portal edukacyjny. Co to jest, jak wygląda i do czego służy - o tym następnym razem.
« wstecz