Prima Aprilis
Dzisiaj , jak co roku 1 kwietnia, moi uczniowie usiłowali mnie „wkręcić” na prima aprilis. Po pierwszej lekcji w Technikum Gastronomicznym z powagą godną lepszej sprawy, jedna z uczennic oznajmiła, że na następnej lekcji jest Pokaz Herbaty? w drugim budynku szkoły i że Pani Dyrektor kazała im tam przejść jeszcze w czasie przerwy. Czułam, że mnie podpuszczają, ale postanowiłam sprawdzić u źródła. Udałam się więc do gabinetu Pani Dyrektor zapytać o całą sprawę, równocześnie zaznaczając, że wyczuwam podstęp. Dyrekcja sprawdziła harmonogram, żadnego spotkania nie było. Wróciłam więc do klasy, i z pełną powagą (choć wszyscy w klasie pokładali się ze śmiechu, że jednak poszłam zapytać) poprosiłam przewodniczącą klasy, żeby podeszła do Dyrekcji bo w związku z tym pokazem zaszły pewne zmiany organizacyjne. Klasa ucichła, Daria zerwała się i wyszła, po chwili zawróciła, stanęła w drzwiach i stwierdziła:
- Pani Profesor przecież z tym pokazem to był wkręt?!”.
- Prima Aprilis – odpowiedziałam i na powrót rozwiązywaliśmy zadania.
Nie wiem czy ta historia Was rozśmieszyła, ale napisałam ją żeby Was sprowokować do podzielenia się doświadczeniami z najlepszych „wkrętów Prima Aprilisowych” jakie udało się Wam zrobić lub jakich padliście ofiarą.
A że 1 kwietnia jest poniekąd świętem dobrego humoru ,poniżej coś do poczytania:
Przychodzi stożek do lekarza, a lekarz mówi: Coś pan taki ścięty?
Przychodzi sinusoida do lekarza, a lekarz mówi: Znowu ma pani okres?
Przychodzi zbiór do lekarza, a lekarz mówi: Jest pan skończony!
Przychodzi rozkład do lekarza, a lekarz mówi: Czy pan jest normalny?
Przychodzi i do lekarza, a lekarz mówi: Coś się pani uroiło!
Więcej na: http://www.matematyka.wroc.pl/book/humor-zeszyt%C3%B3w-szkolnych
Życzę dużo uśmiechu i zapraszam do pisania!!



