W Brazylii dziennikarze wytropili nowy samochód Fiata, który przemierzając w ukryciu lokalne drogi, był poddawany szczegółowym testom przed wprowadzeniem go do produkcji. Dlaczego światowy koncern z wieloletnim doświadczeniem „bawi się” w takie podróżowanie? Bo wie, że każda skomplikowana maszyna, nawet bardzo dokładnie zaprojektowana i wykonana, w sytuacji praktycznej może zachować się nieprzewidywalnie.
Czy utytułowany Profesor z Uniwersytetu, ma jakiekolwiek kompetencje, aby uczyć matematyki w szkole? Na wyższych uczelniach, panuje dość powszechna opinia, że kompetencje nauczycieli są dość niskie, co jest podstawowym powodem niskiego poziomu edukacji. Z drugiej strony, nauczyciele nie pozostają dłużni, bardzo często twierdzą, że pracownicy naukowi tak naprawdę nie mają zielonego pojęcia o realiach pracy w szkole, i nie wytrzymali by 3 godzin w przeciętnym gimnazjum lub liceum. Czy prawda leży po środku?
Matematyka to nauka o dowodach. Hipotezy są albo potwierdzane albo obalane. Niestety bardzo często, spotykam się z sytuacją, w której nawet bardzo wybitny matematyk, i mam tu na myśli tzw. czystego matematyka, czyli niezajmującego się np. dydaktyką (nauczaniem) matematyki, formułuje określone hipotezy jak to powinno się nauczać tego przedmiotu w szkole, bez podawania dowodu takiego twierdzenia. Czy nie stoi to w sprzeczności z logiką matematyczną? Najwyraźniej w takim przypadku, za dowód przyjmuje on własne przekonanie o swojej nieomylności…
Nauczanie jest skomplikowanym procesem. Jego składowymi częściami są także rozwój psychiczny dziecka i psychologia grupy. Zanim dojdziemy do treści matematycznych, często trzeba „przebić się” przez najróżniejsze całkowicie nie matematyczne problemy. Ale nawet jeżeli to pominiemy, to nadal brakuje nam odpowiedzi na pytanie: skąd pewność że dane narzędzie dydaktyczne w praktyce zadziała?
Pewność uzyskamy, jeżeli to sprawdzimy. Jak się to robi? Po prostu uruchamiając to narzędzie w praktyce (na lekcji) i obserwując skutki, a najlepiej porównując tą sytuację z inną bardzo podobną, w której to narzędzie (np. nowe oprogramowane matematyczne) nie zostało użyte.
Czy ktoś to robi? Tak, zajmuje się tym dydaktyka matematyki.
Co można powiedzieć o mojej wiedzy historycznej, jeżeli interesuję się tym, ale ani nie mam historycznego wykształcenia ani nie zajmuję się tym w swojej pracy? Oczywiście, że moja wiedza na ten temat ma charakter amatorski/hobbystyczny. Co w żaden sposób nie uprawnia mnie do przestawiania się jako specjalisty z zakresu historii. Co zatem można powiedzieć o wiedzy Pana (Pani) X, na temat nauczania matematyki, jeżeli ta osoba nie kończyła studiów dotyczących nauczania tego przedmiotu i nie zajmuje się tym zawodowo (nie pracuje w szkole, ani nie prowadzi badań naukowych na ten temat)?
Uważam, że moja znajomość matematyki, w szczególności logiki, uprawnia mnie do poproszenia a nawet zażądania od każdego, kto publicznie krytykuje nauczanie matematyki, i rości sobie prawo do pouczania tych, którzy się tym nauczaniem na co dzień zajmują, dowodu zgodnego z kanonami nauki, że formułowane hipotezy są prawdziwe, bez względu na to ile ładnych liter przed nazwiskiem ma ta osoba.
Brak takiego dowodu, uznaję za dowód na ignorancję a być może nawet głupotę.








Ciekawe spostrzeżenie. Widzę inny zakres metafory z fiatem: nie tylko samochody, ale nawet kosmetyki testuje się w najróżniejszych warunkach, bo wyobraźnia twórców może nie okazać się wystarczająca do przewidzenia, co się wydarzy pod wpływem różnych czynników. A zmiany w edukacji - operacja na żywym organizmie - są przeprowadzane w atmosferze radosnej twórczości. Tak można, bo gdy fiat wybuchnie, to kłopoty będą natychmiast. A na skutki radosnej twórczości będziemy czekać wiele lat.
A co do drugiego wątku Twojego postu, to od dawna wiadomo, że każdy zna się na edukacji (podobnie jak na medycynie i polityce).