4 maja, początek kampanii
A więc kolejna kampania rozpoczęła się o 9:00 egzaminem z języka polskiego. Walka o indeks będzie wyczerpująca i pochłonie wiele ofiar. W zasadzie już pochłonęła, choć ofiary jeszcze tego nie wiedzą, ale już coś przeczuwają….
Jak co roku egzamin z języka polskiego poddany jest ostrzałowi ze wszystkich stron: a to za łatwy, a to za trudny, a to nie ma klucza, a to klucz nie pasuje do zamka itp itd. Wydaje się, że, po paru latach eksperymentowania na żywym organizmie zdających, egzamin z języka polskiego nadal budzi najwięcej kontrowersji i zwyczajnie jest niedopracowany.
Jutro egzamin z języka angielskiego i dalej już poleci, praktycznie dzień po dniu. Ciekawe, że fora internetowe nadal żyją nie tylko bieżącymi tematami, ale wciąż kwestionowana jest sama forma egzaminu maturalnego. Jestem od wielu lat żywo zainteresowany tematyką egzaminów i końcowych i wstępnych i muszę przyznać, że na palcach jednej ręki mogę policzyć merytoryczne debaty na ten temat. A jest o czym dyskutować. Mamy wiele lat doświadczeń z krajów zachodnich, parę lat własnych obserwacji i co? Cisza…
Dziś znalazłem na jednym z forów taki wpis (użytkownik iluminacja256):
“Mniej więcej 30 lat temu w USA, w które to Polska jest zapatrzona jak sroka w gnat, oficjalnie przyzano, że nauczanie testowe produkuje idiotów nie mających żadnej wiedzy o niczym. Testy sprawdzają się jedynie w zakresie zagadnień gramatycznych oraz w ramach zadań matematycznych, które de facto są testem z rozbudowanym
opisem matematycznym. Oczywiście , Polacy zawsze wiedzieli lepiej i skonstruowali totalny żur, który potem odkręca sie przez 3 lata studiów, bez skutku.”
W zasadzie zgadzam się nawet z tak ostrym postawieniem sprawy, choć nie do końca rozumiem, co oznacza “żur” w tym kontekście
Obojętnie: żur czy kaszanka - wszystkim uczestnikom kampanii majowej życzę ostatecznego sukcesu czyli zdobycia indeksu na wymarzony kierunek studiów!



