Kiedy partie chełpią się wspaniałym sukcesem, co podkreślają imponującymi wykresami i żonglerką danymi, warto na chłodno przyjrzeć się oficjalnym wynikom.
Oto wyniki eurowyborów:
Ten wykres mówi wszystko….
Szokuje liczba głosów nieważnych; mało brakowało, aby głos nieważny uzyskał euromandat…









Większość tych, którzy nie głosowali, a przynajmniej znaczna część, twierdzi że nie chodzi na wybory, bo nie akceptuje ordynacji wyborczej, itp. Ja jednak twierdzę, że jest to przede wszystkim przejaw lenistwa z ładną, ideową otoczką. Gdybym chciał wyrazić swój sprzeciw wobec wyborów, poszedłbym i oddał właśnie głos nieważny (co kiedyś mi się zdarzyło). To jedyna metoda aby odróżnić się od lekceważących wszystko i leniwych a jednocześnie sprawić, by mój protest został poważnie potraktowany, tzn. aby ci którzy o kształcie tej “imprezy” decydują, doszli do wniosku, że traktuję poważnie to co mówię i jestem gotowy coś zrobić, brakuje mi tylko w tej chwili, skuteczniejszej metody.