inicio mail me! sindicaci;ón

jak się bawi Nasza-Klasa

W samo środowe południe wywieszono listy przyjętych do mojego liceum. Stałem w tłumie uczniów i ich rodziców i obserwowałem reakcje. Jedni płakali ze szczęścia, inni płakali z żalu, jeszcze inni robili pamiątkowe fotki na tle list przyjętych, jednym słowem - było niesamowicie. Po południu na Naszej-Klasie zaczęły powstawać nowe klasy. Kiedy zajrzałem tam około 14:00, w interesujących mnie szkołach sformowano już wszystkie nowe oddziały! Uczniowie, opowiadają o swoich zainteresowaniach, zaś ci, którzy mają znajomych w szkole albo starsze rodzeństwo, opowiadają o szkole, o nauczycielach itp. Dość szczegółowo zapoznałem się z wpisami na forum szkoły, w której poprzednio pracowałem, gdyż - z racji tego, że jest to zespół szkół -  sporo nowych uczniów to absolwenci tamtego gimnazjum, czyli dzielą się z innymi swoimi doświadczeniami i przemyśleniami.

Oto fragmenty ich wpisów na forum publicznym, wpisy zostały dokonane pod prawdziwymi imionami i nazwiskami. Zmieniłem te dane personalne na kolejne litery alfabetu, proszę poczytać, co młodzież “na dzień dobry” ma sobie do przekazania (dokonałem drobnych korekt interpunkcyjnych i dodałem polskie litery):

 

A: miałam w gimnazjum taką panią, która mnie nic nie nauczyła niemieckiego, dobrze że będziemy mieć 6 godzin anglika chociaż coś.

B: a gegrę to miałam z dyrem, który się tylko chwalił, że zna tego, tamtego i bla bla bla, więc.. za dużo nie umiem.

C: tej nie straszcie mnie historią, bo w gimnazjum miałam przesrane u babci od historii, bo ta miała do mnie wąty i mnie oszukiwała z ocenami i ja się wkurzyłam, no i narobiłam gnoju i się zemściła i przez nią paska nie miałam… jedna ocena mi zabrakła i przez to też jeden punkt do tej szkoły.

D: wydaje mi się, że najgorzej będzie na PO bo koleś od tego przedmiotu jest jeb***ty ! Robi musztrę przed salą (baczność, spocznij, odliczanie). I najlepsze są hasła:

- Czołem młodzieży !

- Czołem Panie Profesorze !

Taaaak, idziesz sobie korytarzem a on do ciebie: “Nie idź środkiem, bo tędy karetka nie przejedzie !”, A jak siądziesz na podłodze: “Przez siedzenie na podłodze nabawisz się raka odbytu, może chcesz być chory, ale ja na to nie pozwolę, nie po to tyle lat budowałem tę szkołę, żeby teraz zagrażało tu niebezpieczeństwo ! Drzwi są za mało uchylone zagraża to bezpieczeństwu i nie spełnia wymogów BHP!”

E: nie lubię się uczyć…

F: ja też nie lubię, nie uczyłam się w gimnazjum, to sobie pomyślałam, że nie zacznę też w LO; oby chłopacy byli przytępawi - nie będę się wyróżniać zbytnio…

G: nie słyszałam jeszcze złych opinii o tej szkole, więc musi być fajnie.

H: ja słyszałam od dorosłych, że szkoła ma kiepski poziom i tym podobne rzeczy, ale od rówieśników ani jednej złej opinii. Dlatego wbrew wszystkim tu przyszłam i jestem bardzo zadowolona, bo bałam się, że nie dogadam się z klasą, a tu proszę…

I: z chemii mieliśmy taką babkę, że wszystkim dawała tą samą grupę i mówiła: ściągajcie, tylko uważajcie jeśli dyro wejdzie…i cala klasa nic poniżej 5 nie miała z chemii….

J: ja się jedynie matmą martwię. Fizykę jakoś można wykuć. Obyśmy mieli z panem K***! Boże, to jest jedyny nauczyciel, który pozwala perfidnie ściągać!

K: przypomniało mi się jak koleżance z ławki dyktowałam sprawdzian z historii i ona dostała 4, a ja 3. Nie wiem, jak ja to zrobiłam.

L: mnie na połowie Wosów nie było, bo to była ostatnia lekcja w czwartki i zawsze zwiewałam. Coś tam o prezydencie itd…bla bla bla nikomu niepotrzebne ale spoko.

M: boże!!!!!!!! załamałeś mnie tą chemią! ja wiem tylko, że tlen jest O !!!!! ej, dosłownie nic nie wiem z chemii przez tą babkę, co mnie uczyła…

N: no ja nie czaję ni w ząb chemii i nic z 3 klasy nie umiem, bo na 1 semestr mi babka dała 2 z litości, a na drugi semestr dostałam 3, bo były kartkówki ze składników pokarmowych, a to umiem.

O: ojj… wiecie co, ja się o matmę nie boję, bo jeśli mielibyście taką babkę jak ja, to nic wam nie byłoby straszne… ona w pierwszym semestrze skończyła materiał z 3 klasy.. a pod koniec 3 przerabiałam zbiory, jednokładność, funkcje trygonoterczny czy tam silnie.

P: My mieliśmy coś tam z tej trygonimotrii, ale nie rozumiem tego za bardzo. No cóż, nauczyciele są po to, żeby nas dobrze nauczyć .

R: Chodziłam do gimnazjum do tej szkoły i jestem z niej bardzo zadowolona…fajni ludzie, ogólnie sama architektura szkoły niezła, atmosfera nienajgorsza…nauczyciele to w 90% tłumoki, ale da się przeżyć.

mentor1989 said,29 czerwca 2009 @ 22:56

Śmiać się czy płakać… Piszą ludzie co im ślina na język przyniesie, ale pewnie jakies ziarno prawdy w tym jest. Nie możemy oczekiwać, że będą rozmawiać np o przyszłosci i tym jak wygląda zdawalność matur, informacji której nie można będzie już sprawdzić.

krzysiek said,30 czerwca 2009 @ 10:57

Płakać! Do liceum ogólnokształcącego, szkoły która z założenia ma kształcić przyszłych studentów wyższych uczelni, idą ludzie w ogóle nie zainteresowani kształceniem (się). Ich opnine o nauczycielach s ą miażdżące, a sami przecież tę szkołę wybrali…
Wypowiedź “I” kwalifikuje się do prokuratora, czyż nie? Tak się deprecjonują oceny…

mszszsz said,30 czerwca 2009 @ 23:29

perfekcyjna synteza wszystkiego co najbardziej charakterystyczne w podejściu młodych do procesu kształcenia. gratuluję autorowi znakomitego wyczucia.

Filozof said,2 lipca 2009 @ 23:25

Jak można oczekiwać od tak młodych ludzi ze idąc do liceum będą całkowicie owładnięci myślą o studiach, karierze i przyszłości. Ich świat ma nieco inne priorytety głownie z braku doświadczenia człowieka, który ta trudna drogę edukacji przeszedł. Tristan Bernard powiedział “Młodość jest piękna nie dlatego, ze pozwala robić głupstwa, ale dlatego, ze daje czas, aby je naprawić” - nie odbierajmy im prawa do tego.
Po drugie większość wypowiedzi wskazuje na to ze to nauczyciele nie wywiązali sie z obowiązku jaki nakłada na nich ten zawód, i którego większość z nich nie rozumie a mianowicie, ze to do ich obowiązków należy nauczać i to nie przez bezmyślne, automatycznie i bezemocjonalne powtarzanie materiału nauczonego na początku ich kariery ale przez kreatywne, dynamiczne i emocjonalne zainteresowanie tematem. Jak student nie chodzi na zajęcia to jest to głównie wina nauczyciela ze nie wytworzył odpowiedniego głodu intelektualnego, chęci poznawczej oraz nie ukazał praktycznej aplikacji wiedzy u swojego podopiecznego. Uczymy wiedzy encyklopedycznej bez jakiegokolwiek odniesienia do realiów. Sztywny program edukacji, w którym student nie ma możliwości pokierowania wyborem przedmiotów pod katem swoich zainteresowań tez w tym nie pomaga.
Śmiejmy sie gdyż to w naszych rekach leży klucz do sukcesu tych młodych ludzi, pokażmy im ze edukacja jest ciekawa i pozwala zbudować warsztat pełen użytecznych narzędzi pomocnych w ich przyszłej pracy zawodowej i życiu a nie workiem książek zepchniętych w kat, w który sie nie zagląda bo i po co…

krzysiek said,4 lipca 2009 @ 19:20

To ciekawy głos i wart osobnego komentarza, w tym miejscu chcę jedynie stwierdzić, że ja zebrałem te wypowiedzi uczniów, żeby pokazać, co się dzieje w niektórych szkołach i jak deprecjonują się oceny; szukam przyczyn stałego i widocznego obniżania poziomu uczniów i studentów.
Z drugiej strony poraża swoboda, z jaką uczniowie jawnie opisują życie szkoły…

casiokalk said,4 lipca 2009 @ 22:46

Coś mi się wydaje że Filozof sam sobie przeczy. Z jednej strony zauważa (bardzo słusznie) że młody człowiek raczej nie myśli o karierze i przyszłości, z drugiej oczekuje od nauczycieli że pokażą temu uczniowi praktyczne korzyści z nabywania wiedzy. Tylko że my kształcimy właśnie z myślą o tej przyszłej karierze człowieka, ewentualnie jego przydatności dla społeczeństwa co i tak do jednego się sprowadza.
Nie chciałbym tu zwalniać nauczycieli z odpowiedzialności, ale problem jest dość skomplikowany i na pewno nie czarno-biały.
Mamy sytuacje w których dobrze zmotywowany uczeń trafia na profesjonalnego nauczyciela i wtedy jest to wariant idealny, ale też takie w których zniechęcony i “odporny na wiedzę” uczeń spotyka dobrego nauczyciela, który jednak nie może przekazać mu tyle wiedzy ile by chciał bo co chwila napotyka opór, poprzez wariant gdy dobry uczeń spotyka złego nauczyciela aż do takich gdy kiepski i popsuty motywacyjnie uczeń spotyka złego nauczyciela.
Chyba najlepsze w tym wszystkim jest to że w ostatnich latach szkoła dość radykalnie straciła dominującą pozycję w przekazywaniu wiedzy.

darek said,6 lipca 2009 @ 14:19

Dla mnie sprawa jest prosta. Kto teraz mówi, że „idzie” do szkoły zawodowej lub technikum?
Głównie ci co ze szkołą problemy mają już od wczesnych lat kształcenia lub tacy co mają już zapewnioną pracę (często w rodzinie).
Inni po prostu takie szkoły traktują jako „dla matołów” i nie chcą narazić się na złe spojrzenie swoich kolegów zapisując się do niej.
Teraz każdy chce być najlepszy i nie odstawać od innych. Takie czasy.

RSS komentarzy

Odpowiedz