Wpisy z sierpień, 2009
28 sierpnia 2009 @ 01:08 · Kategoria Agnieszka Herma
Wiem, że powinnam kontynuować dyskusję o warsztatach w Toruniu, na forum, ale mimo tego wskazania pozwolę sobie tutaj słów kilka napisać. Jak już wcześniej wspominał Piotr, tegoroczne spotkanie miało nieco inną formułę niż poprzednie. Podobało mi się ono przede wszystkim ze względu na fakt, że miało charakter seminarium, którego uczestnicy opowiadali o swoich doświadczeniach z pracy z kalkulatorami. Nie były to wyłącznie hymny pochwalne oddające cześć „wszechmogącym maszynkom”, ale mniej lub bardziej merytoryczne dyskusje nad celowością ich wykorzystania na różnych poziomach nauczania.

Dla mnie jednak najistotniejsze i najbardziej wartościowe były wystąpienia osób, które mają w swoim dorobku zawodowym, doświadczenia w zakresie przygotowania uczniów do matury międzynarodowej. Analiza zadań jakie rozwiązać muszą przystępujący do niej uczniowie, pozwala stwierdzić, że oto absolwenci szkół kończących się takowym egzaminem, swoimi wiadomościami daleko wybiegają poza zakres materiału obowiązujący studentów pierwszego roku matematyki. Interesująca wydaje mi się również idea realizowania przez uczniów projektu, którego celem jest modelowanie różnych sytuacji rzeczywistych. „Portfolio” (bo taką nazwę nosi taki projekt) sporządzają uczniowie rozwiązując w toku długoterminowej pracy, skomplikowane problemy matematyczne. Jest to element egzaminu maturalnego i choć można mieć wrażenie, że formą przypomina maturę ustną z języka polskiego, to jednak w przeciwieństwie do niej, nosi znamiona samodzielnej pracy badawczej. Mam nadzieję, że tematyka przyszłorocznego spotkania grupy CASIO, będzie przynajmniej częściowo poświęcona kontynuacji zagadnień z tego zakresu.
Jeśli chodzi o kwestię łączenia naszych zajęć z konferencją MathPad, to bardzo żałuję, że nasze dyskusje nie toczyły się tam na forum w obecności wszystkich uczestników spotkania. W takich okolicznościach może zyskalibyśmy większe uznanie ze strony specjalistów od stosowania komputerów w nauczaniu i uczeniu się matematyki i pokazalibyśmy jakie pożyteczne dydaktycznie może być to „małe żelastwo” (jak zwykli pieszczotliwie mawiać o kalkulatorach, Ci którzy o jego dobroczynnym wpływie nie są przekonani).
Mam nadzieję, że mój referat w ramach obrad konferencji MathPad pozwolił przybliżyć częściowo zagadnienia z zakresu zastosowania kalkulatorów w nauczaniu, wszystkim sceptycznie do takiej działalności nastawionym. W dyskusji po wystąpieniu wzięli udział nie tylko specjaliści z grupy CASIO, ale również pozostali uczestnicy spotkania. Można więc przypuszczać, że ziarenko zainteresowania zostało rzucone, a czy plon obfity przyniesie, to zależeć będzie pewnie w głównej mierze od intensywności naszych działań w kierunku upowszechniania tych zagadnień.
U progu nowego roku szkolnego, życzę więc wszystkim wytrwałości w starciach ze zdeklarowanymi sceptykami!
27 sierpnia 2009 @ 16:57 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Co rok wakacje wydają się krótsze. Nie ma w tym nic dziwnego. Te niecałe dwa miesiące stanowią coraz to mniejszy ułamek mojego życia! Swiętej pamięci profesor Roman Taberski mawiał, że praca ze studentami ma jeden atut: my się starzejemy, a oni wciąż mają tyle samo lat… Pamiętam, kiedy wpisywałem swoim studentom zaliczenie czegoś tam, zauważyłem, że jestem od nich o 10 lat starszy. Przejąłem się strasznie, że taki stary już jestem… Teraz, kiedy nawet mój syn jest starszy od moich uczniów, myślę sobie, że jak będę miał ponad 60 lat, to praca w szkole będzie czymś niestosownym, że jednak starsi nauczyciele powinni być delegowani do prac z dala od młodych… Nie chodzi tu tylko o estetykę, czyli jak będę wyglądał za 20 lat, ale o prawo młodych ludzi do przebywania w środowisku bliskim im mentalnie i technologicznie. Notabene, wielu młodszych ode mnie nauczycieli zupełnie straciło kontakt z młodzieżą, nie słuchają ich muzyki, nie oglądają ich filmów, nie interesują się ich nowinkami technologicznymi, panicznie bojąc się wszelkich nowych technologii.
Rozmawiałem ostatnio z pewną młodą nauczycielką, panią X, o przesyłaniu zadań domowych na moją skrzynkę emailową. Cieszyłem się, że uczniowie napisali tekst w Wordzie, wkleili rysunki z Geonextu itd. Pani X zgasiła mój entuzjazm słowami: “ile tu możliwości ściągania…”. X ma rację. Ja nawet na początku roku szkolnego mówię swoim uczniom, że na moich sprawdzianach wolno ściągać. Jak zobaczę, zabieram pracę i wpisuję ocenę ndst bez możliwości poprawiania. Pewnie przez 20 lat mojej pracy całkiem sporej grupie uczniów udało się to i owo ściągnąć i tego nie zauważyłem, ale żeby z tego powodu rezygnować z prac domowych przesyłanych przez Internet? Wolne żarty. Pani X raczej szuka usprawiedliwienia dla swojej niechęci pomyślenia nad ciekawym zadaniem domowym, a potem nad przeczytaniem w domu tego, co uczniowie zechcą przesłać.
Tak czy owak, w mojej szkole przybyły trzy nowe tablice interaktywne, więc się cieszę, bo pracować będzie mi się lżej, choć ciężej… Czego i Państwu serdecznie życzę.
27 sierpnia 2009 @ 09:51 · Kategoria Piotr Tomczak
Wypalony, zagrożony zawałem, dorabiający na boku i bardziej zadowolony od innych – polski nauczyciel. W najnowszym wydaniu Tygodnika Powszechnego, znajduje się ciekawy artykuł o polskich nauczycielach, poparty różnymi badaniami statystycznymi. Okazuje się że nasz belfer, to zwykle kobieta (80,6%), 41-letnia, mieszkająca w mieście lub małym miasteczku z mężem i dwójką dzieci. Najczęściej pochodzi z takiego miasta lub wsi, z rodziny chłopskiej lub robotniczej. Ma wyższe wykształcenie i chętnie się dokształca. Kolejne dane są już bardziej mroczne. 40% nauczycieli konsultowało się z psychiatrą, 47% miało objawy nerwicy a 13% zamierzało popełnić samobójstwo. Nauczyciele są też na trzecim miejscu pod względem zapadalności na choroby serca i układu krążenia, zaraz po kierowcach autobusów i pilotach.
Dlaczego tak się dzieje, wyjaśnienie psychologów jest następujące: nauczyciel w ciągu jednej godziny musi podejmować do 200 decyzji i średnio 15 razy łagodzić konflikty wychowawcze. Pięć godzin lekcyjnych, to siedemdziesiąt interwencji w sytuacjach konfliktowych i tysiąc podjętych decyzji…
Pewnie nie można tego nazwać pocieszeniem, ale okazuje się że nauczyciele z innych krajów są w bardzo podobnej sytuacji.
Dlaczego zatem ta grupa zawodowa jest tak bardzo zadowolona ze swojej pracy? Najbardziej jest to widoczne u nauczycieli nauczania początkowego i szkół podstawowych. Jedyne logiczne wytłumaczenie jest takie, że ci ludzie po prostu kochają to co robią i są gotowi na duże poświęcenia.
Polecam lekturę ostatniego wydania Tygodnika, cykl „Kat i ofiara”. Znajdziecie tam nie tylko te dane o których wspomniałem, ale też ciekawą analizę sposobu kształcenia we współczesnej szkole.
Elżbieta Isakiewicz, Szczęśliwy sfrustrowany, str. 3
Grzegorz Jankowicz, Mistrz i ignorant, str. 4
oraz na str. 6 wywiad Katarzyny Kubisiowskiej z Dariuszem Chętkowskim, nauczycielem, pisarzem i publicystą. Po przeczytaniu tego wywiadu, od razu wiedziałem kogo chciałbym jeszcze zaprosić na nasze wakacyjne warsztaty.

26 sierpnia 2009 @ 09:11 · Kategoria Piotr Tomczak
Czy minister edukacji musi znać się na nauczaniu? Niekoniecznie, jego stanowisko ma raczej charakter managerski, musi być dobrym organizatorem. Przecież ani godziny nie spędza na prowadzeniu lekcji, nie zajmuje się też bezpośrednio programami nauczania, podręcznikami, itp. Od spraw merytorycznych ma swoich zastępców, którzy dostarczają mu fachowych opinii.
Czy wiceminister edukacji musi być specjalistą od nauczania? Nie jest to niezbędne, na swoim stanowisku i tak zajmuje się on głównie koordynacją pracy tej części ministerstwa, za którą odpowiada. Od spraw merytorycznych ma odpowiednie departamenty.
Czy dyrektor departamentu np. kształcenia ogólnego, musi być specjalistą od nauczania? Niekoniecznie, na swoim stanowisku …. 
Można mieć tylko nadzieję, że ten ciąg nie jest zbyt długi i w pewnym momencie, zaczyna się ciąg lepszych lub gorszych fachowców.
Z Ministerstwa Edukacji odchodzi wiceminister, profesor Zbigniew Marciniak. Mimo że słyszałem różne opinie na jego temat, ja osobiście darzyłem go (i jest tak nadal) sporym szacunkiem. Spośród całego kierownictwa MEN, ta osoba wydawała mi się zawsze najmniej uwikłana w rozgrywki polityczne i najbardziej merytorycznie skupiająca się na swojej pracy.
Nie mogę powiedzieć że całkowicie akceptuję to co robił. W zakresie najbardziej mnie interesującym (technologia informacyjna w nauczaniu matematyki) praktycznie za jego kadencji nie wydarzyło się nic. Zawsze kojarzył mi się on z dość konserwatywnym środowiskiem akademickim, mającym swoje twarde, odporne na zmieniającą się rzeczywistość przekonania, w szczególności dotyczące matematyki.
Słuchałem jednak jego kilku wystąpień, pierwszy raz 3 lata temu w Pucku, na konferencji dotyczącej nauczania matematyki na uczelniach technicznych, i zawsze wydawały mi się one niezwykle merytoryczne, przemyślane i pozbawione pustej retoryki.
Odejście Marciniaka z MEN, być może zakończyło szczególny okres w historii tej instytucji, gdy całe szefostwo (minister i dwoje wiceministrów), posiadało wykształcenie matematyczne. Czy nam, osobom związanym z Królową Nauk w tym kraju wyszło to na dobre? To już niech każdy sam oceni.
Na koniec mała anegdota, na początku lipca w Krakowie, odbyło się kolejne forum Polskiego Towarzystwa Matematycznego. Trzeciego dnia, na sesji popularno naukowej, miał swoje wystąpienie również prof. Marciniak. Po zakończeniu referatu, dotyczącego geometrii, przewidziano czas na pytania. Sesję prowadził Krzysztof Ciesielski.
K.C. Dziękujmy profesorowi Marciniakowi za interesujący wykład. Przed rozpoczęciem dyskusji, chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że profesor przyjechał do nas wyłącznie jako matematyk a nie jako wiceminister. W tej sytuacji proszę o zadawanie pytań wyłącznie związanych z wystąpieniem.
………………………(cisza)
K.C. Hmmm, w takim razie przechodzimy do kolejnego referatu.

24 sierpnia 2009 @ 14:49 · Kategoria Piotr Tomczak
Długo mnie nie było, ale po pierwsze urlop, po drugie ostatni wpis Krzyśka jest rewelacyjny a po trzecie, no właśnie, byliśmy tydzień w Toruniu. I o tym ostatnim wydarzeniu chciałbym kilka słów napisać.
Pierwszą konferencję/warsztaty czy jakkolwiek to nazwiemy, zrobiłem w roku 2005 z firmą ALMA (nie mylić z siecią sklepów). Później odwiedzałem przez 3 lata Prof. Kąkola i jego MiK. Na początku nieśmiało obserwowałem co się tam dzieje, grzecznie chodziłem na warsztaty i podpatrywałem. Później starałem się samodzielnie coś proponować, aż w roku 2007 pojawiła się w ramach MiKa cała oferta warsztatów z kalkulatorami CASIO, rozwinięta jeszcze rok później na spotkaniu w Raciborzu.
Jednak wiosną b.r. zdecydowałem się „zdradzić” MiKa i wyruszyłem do Torunia. Grupa osób pracujących na warsztatach krystalizowała się z roku na rok i można było zaryzykować „przeszczepienie” jej na inny grunt. Pomysł sprawdził się częściowo.
Jeżeli chodzi o same warsztaty z kalkulatorami, jestem bardzo zadowolony. W tym roku udało mi się zaprosić grupę wyjątkowych osób, w większości dobrze znających temat stosowania kalkulatorów w nauczaniu. Warunki lokalowe i inne kwestie organizacyjne były OK, zatem mieliśmy idealne warunki do intensywnej pracy i wymiany doświadczeń. Pod względem merytorycznym, to spotkanie było na najwyższym poziomie ze wszystkich jakie w ostatnich latach organizowałem. Można sobie jedynie życzyć utrzymania takiego poziomu w przyszłości, chociaż mój apetyt nie lubi stagnacji ;).
Dużo gorzej wypadło łączenie spotkania kalkulatorowego z konferencją MathPAD. Cała formuła, wypracowana z dużym bólem i daleka od ideału, raczej się nie sprawdziła. Trudno łączyć coś co z zasady dąży do odrębności. Nauczyciele z naszych warsztatów często narzekali na mało komunikatywny język wykładów na MathPAD mimo dość interesujących zagadnień jakie były prezentowane. Mogę jedynie dodać do tego dwie uwagi:
a) podejście do kwestii skuteczności przekazu jest często dość różne u nauczycieli (szczególnie z poziomu szkoły podstawowej) i wykładowców akademickich. Nauczyciele, pracując z dziećmi, są standardowo wyczuleni na „dopasowywanie się” do słuchacza. Jest to niezbędne aby skutecznie nauczać w szkole, tzn. stale badać skuteczność przekazu i natychmiast reagować gdy skuteczność ta spada. Wykładowcy z wyższych uczelni, pracując ze studentami, mniej się nad tym zastanawiają, student musi sobie poradzić bez względu na to czy wykładowca mówi ciekawie czy nudnie i nie na temat.
b) niestety byliśmy tylko na kilku wybranych wykładach na Uniwersytecie, zatem nasza ocena konferencji MathPAD nie jest do końca miarodajna
Zaraz po zakończeniu spotkania, przeprowadziłem rozmowy z większością uczestników, starając się uzyskać od nich ocenę warsztatów i ewentualne sugestie na przyszłość. Ogólnie ocena ta jest dobra a nawet bardzo dobra. Jest oczywiście szereg kwestii które można jeszcze poprawić. Najważniejsza z nich, to odpowiednie proporcje między wkładami i warsztatami. Podczas organizowania kolejnego spotkania, będzie to kwestia którą szczególnie wezmę pod uwagę.
Kolejne pytanie to: razem czy osobno? Czy robić spotkanie samodzielnie, czy dążyć do współpracy z już działającymi konferencjami/warsztatami. Wchodzą tu w grę jedyni MiK i MathPAD (pojawiają się plotki o możliwym połączeniu obu spotkań). Każde z rozwiązań ma swoje wady i zalety. Pracując samodzielnie mam nad wszystkim kontrolę i jak pokazuje ostatnie spotkanie w Toruniu, jestem w stanie przygotować wszystko na odpowiednim poziomie, zarówno merytorycznym jak i organizacyjnym. Jednak współpraca, daje dostęp do innych zagadnień oraz nowe kontakty i znajomości które w przyszłości mogą zaowocować. Tego też nie można lekceważyć.
Wprawdzie ostatnie dni pokazały, że osoby skupiające się na pracy z komputerem, często dostrzegają przepaść między PC a kalkulatorem graficznym, świadomość braku której mają zwykle nauczyciele i wykładowcy zajmujący się kalkulatorami. To niewątpliwie nie ułatwia rozmowy, w sytuacji gdy nawet nie ma zgody na samą rozmowę nie mówiąc już o wymianie opinii.
Podsumowując, mam dziś komfortową sytuację, wynikającą ze świadomości że mogę sam zorganizować kolejne spotkanie i nie jestem od nikogo uzależniony. Jednak zdaję sobie sprawę, że należy dążyć do współpracy i rozmawiać o niej. W dłuższej perspektywie jest to najlepsze rozwiązanie.

Dyskusja na forum o spotkaniu w Toruniu