27 sierpnia 2009 @ 16:57 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Co rok wakacje wydają się krótsze. Nie ma w tym nic dziwnego. Te niecałe dwa miesiące stanowią coraz to mniejszy ułamek mojego życia! Swiętej pamięci profesor Roman Taberski mawiał, że praca ze studentami ma jeden atut: my się starzejemy, a oni wciąż mają tyle samo lat… Pamiętam, kiedy wpisywałem swoim studentom zaliczenie czegoś tam, zauważyłem, że jestem od nich o 10 lat starszy. Przejąłem się strasznie, że taki stary już jestem… Teraz, kiedy nawet mój syn jest starszy od moich uczniów, myślę sobie, że jak będę miał ponad 60 lat, to praca w szkole będzie czymś niestosownym, że jednak starsi nauczyciele powinni być delegowani do prac z dala od młodych… Nie chodzi tu tylko o estetykę, czyli jak będę wyglądał za 20 lat, ale o prawo młodych ludzi do przebywania w środowisku bliskim im mentalnie i technologicznie. Notabene, wielu młodszych ode mnie nauczycieli zupełnie straciło kontakt z młodzieżą, nie słuchają ich muzyki, nie oglądają ich filmów, nie interesują się ich nowinkami technologicznymi, panicznie bojąc się wszelkich nowych technologii.
Rozmawiałem ostatnio z pewną młodą nauczycielką, panią X, o przesyłaniu zadań domowych na moją skrzynkę emailową. Cieszyłem się, że uczniowie napisali tekst w Wordzie, wkleili rysunki z Geonextu itd. Pani X zgasiła mój entuzjazm słowami: “ile tu możliwości ściągania…”. X ma rację. Ja nawet na początku roku szkolnego mówię swoim uczniom, że na moich sprawdzianach wolno ściągać. Jak zobaczę, zabieram pracę i wpisuję ocenę ndst bez możliwości poprawiania. Pewnie przez 20 lat mojej pracy całkiem sporej grupie uczniów udało się to i owo ściągnąć i tego nie zauważyłem, ale żeby z tego powodu rezygnować z prac domowych przesyłanych przez Internet? Wolne żarty. Pani X raczej szuka usprawiedliwienia dla swojej niechęci pomyślenia nad ciekawym zadaniem domowym, a potem nad przeczytaniem w domu tego, co uczniowie zechcą przesłać.
Tak czy owak, w mojej szkole przybyły trzy nowe tablice interaktywne, więc się cieszę, bo pracować będzie mi się lżej, choć ciężej… Czego i Państwu serdecznie życzę.
27 sierpnia 2009 @ 09:51 · Kategoria Piotr Tomczak
Wypalony, zagrożony zawałem, dorabiający na boku i bardziej zadowolony od innych – polski nauczyciel. W najnowszym wydaniu Tygodnika Powszechnego, znajduje się ciekawy artykuł o polskich nauczycielach, poparty różnymi badaniami statystycznymi. Okazuje się że nasz belfer, to zwykle kobieta (80,6%), 41-letnia, mieszkająca w mieście lub małym miasteczku z mężem i dwójką dzieci. Najczęściej pochodzi z takiego miasta lub wsi, z rodziny chłopskiej lub robotniczej. Ma wyższe wykształcenie i chętnie się dokształca. Kolejne dane są już bardziej mroczne. 40% nauczycieli konsultowało się z psychiatrą, 47% miało objawy nerwicy a 13% zamierzało popełnić samobójstwo. Nauczyciele są też na trzecim miejscu pod względem zapadalności na choroby serca i układu krążenia, zaraz po kierowcach autobusów i pilotach.
Dlaczego tak się dzieje, wyjaśnienie psychologów jest następujące: nauczyciel w ciągu jednej godziny musi podejmować do 200 decyzji i średnio 15 razy łagodzić konflikty wychowawcze. Pięć godzin lekcyjnych, to siedemdziesiąt interwencji w sytuacjach konfliktowych i tysiąc podjętych decyzji…
Pewnie nie można tego nazwać pocieszeniem, ale okazuje się że nauczyciele z innych krajów są w bardzo podobnej sytuacji.
Dlaczego zatem ta grupa zawodowa jest tak bardzo zadowolona ze swojej pracy? Najbardziej jest to widoczne u nauczycieli nauczania początkowego i szkół podstawowych. Jedyne logiczne wytłumaczenie jest takie, że ci ludzie po prostu kochają to co robią i są gotowi na duże poświęcenia.
Polecam lekturę ostatniego wydania Tygodnika, cykl „Kat i ofiara”. Znajdziecie tam nie tylko te dane o których wspomniałem, ale też ciekawą analizę sposobu kształcenia we współczesnej szkole.
Elżbieta Isakiewicz, Szczęśliwy sfrustrowany, str. 3
Grzegorz Jankowicz, Mistrz i ignorant, str. 4
oraz na str. 6 wywiad Katarzyny Kubisiowskiej z Dariuszem Chętkowskim, nauczycielem, pisarzem i publicystą. Po przeczytaniu tego wywiadu, od razu wiedziałem kogo chciałbym jeszcze zaprosić na nasze wakacyjne warsztaty.
