inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z październik, 2009

Dzieci blogi piszą

Podczas ostatniej konferencji szkoleniowej Rady Pedagogicznej, zorganizowanej w naszym liceum, miałam okazję wysłuchać referatu dotyczącego problematyki cyberprzemocy i zagrożeń wynikających z korzystania z Internetu. Trudno było ze spokojem odbierać kolejne obrazy, prezentujące skutki okrutnych praktyk bezwzględnych młodych ludzi, którzy bez skrupułów publikowali w sieci materiały kompromitujące ich koleżanki czy kolegów, doprowadzając do ich życiowych tragedii. Jednym z najpoważniejszych zagrożeń, wielokrotnie podkreślanym w tym wystąpieniu, było nagminne kontaktowanie się  w Sieci z obcymi  i spotkania z osobami poznanymi w Internecie. Okazuje się, że 68% dzieci otrzymuje propozycje takich spotkań a 44,6% dzieci z nich korzysta. Jedynie 23,6% dzieci informuje rodziców o spotkaniach z osobami poznanymi w Sieci, a połowa dzieci uczestniczy w spotkaniach w pojedynkę. To co jest jednak najbardziej przerażające w statystykach, które nam przytoczono, to to , że 28,4% rodziców nie dostrzega żadnych zagrożeń dla dzieci korzystających z Internetu!!!! Beztrosko kupują oni swoim pociechom wspaniałą zabawkę, zwalniającą ich z obowiązku poświęcania swojego czasu i uwagi. Zamykają latorośl  w pokoju „z dostępem do świata” i napawają się błogą ciszą panującą w domu. Szkoda tylko, że często jest to jednak cisza przed burzą. To straszne, kiedy na blogu kilkunastoletniej dziewczynki czytamy sprawozdanie z przebiegu wypadku samochodowego, którego była sprawcą, czy dowiadujemy się, że dziecko nie wytrzymuje ciągłych awantur, nieznośnego napięcia panującego w domu i wylewa swoje żale w kolejnych notkach na blogu, czekając… Na kogo? Prawdopodobnie na rodziców głuchych na jego wołanie!  Kto mu odpowiada? Anonimowy internauta, który  nie zawsze ma w zanadrzu szczere intencje niesienia pomocy. W najlepszym wypadku taka konfrontacja kończy się mniej lub bardziej kulturalną wymianą opinii. W skrajnym przypadku, może doprowadzić do tragedii, o których aż strach tu wspominać.

Źródło:http://www.cyberprzemoc.pl/http://www.dzieckowsieci.pl/

Gdzie tkwi przyczyna takiego stanu rzeczy, trudno jednoznacznie stwierdzić. Przeciwnicy technologii stwierdzą, że to wina powszechnego dostępu do Internetu,  a obrońcy wartości rodzinnych, wskażą na dysfunkcje rodzicielskie opiekunów dopuszczających do takich tragedii. Prawdopodobnie wina leży jednak po środku, a karę należałoby sprawiedliwie podzielić. Prawda jest jednak okrutna, to najczęściej dzieci są ofiarami cybreprzemocy (podobno co drugi  młodociany internauta ma już na swoim koncie tego rodzaju doświadczenia), a my dorośli mamy obowiązek je przed nią chronić!Na koniec dodać można dość przekornie, choć ton dotychczasowy tej wypowiedzi narzucałby inną stylistykę, że w sporze nad wyższością kalkulatorów nad komputerami, jeden argument mamy nie do odparcia: powszechne stosowanie kalkulatorów, nie generuje zachowań zwiększających ryzyko  cyberprzemocy!!

Próbna matura z matematyki tuż…tuż…

W szkołach ponadgimnazjalnych trwają obecnie przygotowania do WIELKIEJ PRÓBY, która odbędzie się 3 listopada. Przystąpić do niej mogą maturzyści ze wszystkich szkół ponadgimnazjalnych, które do okręgowych komisji egzaminacyjnych zgłosiły chęć udziału w tym ogromnym przedsięwzięciu. Wiceminister Szumilas poinformowała, że deklarację udziału w próbnym egzaminie wyraziło dotąd 95 % tegorocznych maturzystów. Będą oni pierwszym rocznikiem po ponad 25-letniej przerwie, który będzie obowiązkowo zdawał na maturze pisemny egzamin z matematyki.  Podczas pisania obowiązywać będą takie same zasady, jak na “prawdziwym” egzaminie. Godzina rozpoczęcia egzaminu będzie również taka sama, jak na “właściwej” maturze. Uczniowie będą mogli ponadto korzystać ze specjalnie przygotowanych  tablic matematycznych.

Życzę więc maturzystom  powodzenia  i gorąco zachęcam do przeanalizownia najnowszego arkusza  maturalnego dostępnego na stronie CKE

http://www.cke.edu.pl/images/stories/Matem_obow_09/502_8_internet.pdfŹródło:http://www.google.pl/

Dziś e-matura

O 8.45 wylosowani uczniowie, w różnych szkołach w Polsce, zasiedli przed komputerami aby przez Internet rozwiązać zadania maturalne z matematyki. Tak przynajmniej miało być. Jak to w praktyce przebiega, trudno powiedzieć. Informacje na stronie organizatora są dość lakoniczne.
Całość organizuje Politechnika Łódzka. W komitecie honorowym m.in. Katarzyna Hall (MEN) i Krzysztof Konarzewski (CKE). Projektodawcą i głównym koordynatorem w zakresie matematyki jest dr Jacek Stańdo. Pan Jacek rozmawiał ze mną o tym projekcie na ostatniej Szkole Dydaktyki Matematyki (Będlewo 2009). Zachęcał mnie do udziału, brakowało im jeszcze trochę środków do zamknięcia budżetu, jednak nie zdecydowałem się na współpracę. Mieliśmy jeszcze się kontaktować w tej sprawie, ale to też nie nastąpiło, stąd wnioskuję, że znaleziono potrzebnego sponsora.
Harmonogram
Pierwszym krokiem było zadeklarowanie przez szkołę chęci udziału w projekcie. Nie wiem jak dotarto do potencjalnych uczestników. Organizatorzy szacowali, że do egzaminu przystąpi 10 tys. uczniów z 500 szkół w Polsce. Czekam zatem na podsumowanie ile z tych planów udało się zrealizować.
Nauczycieli mieli rejestrować swoich uczniów w systemie, na podstawie numerów PESEL. Rejestrowani mieli być tylko ci uczniowie, których numery w dzienniku wylosował system. 26 października nauczyciele otrzymali hasła, dziś uczniowie mieli zasiąść przed komputerami i zmierzyć się z e-maturą.
Więcej informacji można znaleźć na stronie: http://www.ematura.com/.
W tej chwili nie znam niestety odpowiedzi na najważniejsze dla mnie pytanie: z czego, z jakich pomocy może korzystać uczeń? Jeżeli myślę o nastolatku siedzącym przed ekranem PC, to automatycznie zakładam, że ma on dostęp co najmniej do Excela, a może również do typowego oprogramowania matematycznego. A może również do Internetu?
Ale możliwa jest też inna wersja, uczeń rozwiązuje zadania a nauczyciel biega po sali i sprawdza czy ktoś nie otworzył sobie jakiejś aplikacji matematycznej, no może za wyjątkiem kalkulatora z Windows ale tylko w wersji podstawowej!
Jeżeli ta druga wersja jest prawdziwa, mielibyśmy do czynienia wyłącznie z zamianą kartki papieru na jej pikselową wersję i sprawdzenie skuteczności połączeń internetowych między szkołą i centralą egzaminu. Cały taki projekt byłby moim zdaniem mało sensowny. Nie wyobrażam sobie aby w Polsce ktoś kiedyś zdecydował się zainwestować górę pieniędzy w zakup specjalnych komputerów, które byłyby pozbawione prawie wszystkich swoich możliwości, a umożliwiały by jedynie połączenie raz w roku z CKE i napisanie matury przez uczniów.
Jeżeli jednak, uczeń ma do dyspozycji ogólnie rozumianą technologię informacyjną, na ekranie komputera lub obok niego, i korzysta z niej przy rozwiązywaniu zadań, to mamy do czynienia z bardzo ciekawym eksperymentem, który nadążał by za światowymi trendami w tym zakresie. Tylko że, zadania na takim egzaminie mają zupełnie inny charakter od tych, które spotyka polski maturzysta co roku na początku maja.

ematura

P.S. Łódź maturą stoi i basta ;)
Zobacz
Łódź - centrala maturalnego pogotowia strajkowego
Łódź ruszyła- protest w sprawie matury z matematyki

Matura 2010 – pogotowie strajkowe

Maturzyści znaleźli sposób, aby wywrócić majową maturę z matematyki. 3 listopada zaplanowano próbną maturę z tego przedmiotu. Ten egzamin praktycznie nic nie daje uczniowi, jest potrzebny Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, do oceny sytuacji i trafnego przygotowania zadań na maj. Gdyby próba wypadła wyjątkowo źle, należało by się zastanowić nad obniżeniem wymagań na głównym egzaminie wiosennym.

Przeciwnicy obowiązkowej matematyki, wpadli na pomysł, aby całkowicie zbojkotować egzamin w przyszłym tygodniu i w ten sposób sparaliżować pracę CKE. Centrum strajkowe znajduje się w Łodzi. Tamtejsi maturzyści ostatnio wyróżniają się aktywnością obywatelską (zob. Łódź ruszyła). Ale pomysł zyskuje wielu zwolenników. Nie wszyscy pogodzili się z faktem, że nie unikną matematyki.

Źródło informacji

Co to może dać? Oczywiście jeżeli CKE nie będzie dysponowała dobrą oceną sytuacji, zwiększa się ryzyko, że egzamin maturalny nie wypadnie najlepiej, przy czym rozumiem przez to dwie możliwe sytuacje:
a)    zadania będą zbyt trudne w stosunku do aktualnego stanu wiedzy maturzystów, na skutek tego znaczna ich cześć nie zda matury
b)    zadania będą zbyt łatwe, co skończy się dyskredytacją egzaminu  a także częściowo świadectwa maturalnego w opinii wyższych uczelni.
Pytanie czy lepiej mieć jakikolwiek papier, nawet mało wartościowy, czy zawalczyć o mające dobrą renomę świadectwo. W czyim interesie działają ci, którzy chcą za wszelką cenę obniżyć rangę matury z matematyki?
Na pewno nie w interesie dobrych uczniów, bo im zależy aby wykazać się swoją wiedzą, pokazać że są najlepsi i w ten sposób przygotować sobie drogę na dobre kierunki studiów. Trudno określić kto jest najlepszy gdy wszyscy dostają najwyższą ocenę…
Inaczej to już wygląda z punktu widzenia przeciętnych i słabych uczniów. Oni zapewne obawiają się, że nie poradzą sobie z matematyką i zablokuje im to drogę na studia. Są zatem gotowi na desperackie kroki. No to nie wiem jeszcze w czyim imieniu/interesie działa w tej sytuacji, tzw. solidarność zbiorowa.

Nie sądzę żeby CKE było zainteresowane dużym odsetkiem nie zaliczonych matur. Gdyby tak było, nie robili by żadnych egzaminów próbnych a jedynie dali zadania w maju i ocenili prace. Kto umie ten zda, kto nie umie - do widzenia. Ale z drugiej strony nie po to się
robi egzamin, żeby wszyscy go zdawali. Chcemy określić kto jest najlepszy, kto powinien kontynuować naukę na najlepszych kierunkach studiów, a kto ma najmniejszą wiedzę i raczej powinien już zakończyć edukację bo i tak nie poradzi sobie na wyższej uczelni.

Może nie brzmi to specjalnie ładnie i jest dalekie od pięknych ideałów o powszechnym dostępie do wiedzy, ale 18-letni człowiek chyba już dobrze wie jak wygląda życie, choć pewnie część tych młodych ludzi, obserwując dorosłych, nadal liczy że dostanie od życia coś za nic.

Średniowiecze wiecznie żywe

Siedzimy grzecznie, patrzymy z podziwem. Siedzimy grzecznie, słuchamy uważnie. Siedzimy grzecznie, powtarzamy, powtarzamy, powtarzamy, wychodzimy wykształceni i szczęśliwi. To dość skrócona receptura, na „dobrą”, średniowieczną metodę przekazywani wiedzy. Wieki mijają a metoda ma się wyjątkowo dobrze.
Dziś rano, mój komputer podał mi „na śniadanie” reklamę nowej strony przygotowującej do matury „Nakręceni eksperci”. Słyszałem o tym projekcie wcześniej, zatem postanowiłem sprawdzić jak to wygląda w praktyce. Pierwsze spostrzeżenie, portal jest prawie całkowicie płatny, OK. takie czasy. Ogólnie strona wygląda bardzo dobrze, cztery postacie interaktywnie tłumaczą mi jak działa strona, efektowne rozwiązania internetowe. Widać, że nie robił tego amator. Ale jest kilka skróconych filmów, można chociaż wstępnie zorientować się za co każą nam płacić. Teoretycznie na reklamę daje się to  czym można się szczególnie pochwalić.
Klikam na pierwszy film, ładuje się bardzo szybko. W okienku Pani, tablica i kreda, zaczyna się wykład. Klikam na kolejny plik, ta sama sytuacja.
Na stronie głównej jest 12 ekranów z 12 filmów, wszędzie ten sam motyw, nauczyciel, tablica i kreda. Przewijam do kolejnej dwunastki, to samo, kolejna cześć, identyczny schemat. To jednak spory błąd marketingowy. Moim zdaniem w  pierwszej części filmów, nauczyciel powinien występować w stroju z X wieku, w drugiej części w stroju charakterystycznym dla wieku XI, w trzeciej XII itd. aż do … no np. XXV w. Autorzy strony mogliby w ten sposób dodatkowo realizować ścieżkę między-przedmiotową z historią.
Szanowni uczniowie, przed chwilą mogliście obserwować jak wglądała lekcja matematyki w Średniowieczu. Szanowni uczniowie, przed chwilą mogliście obserwować jak wyglądała lekcja matematyki w XVII w. Czy coś wam to przypominało? Tak, lekcję w Średniowieczu.
A teraz zobaczcie wykład zrobiony w scenerii XXI w. i odpowiedzcie na pytania które lekcje z poprzednich epok wam to przypomina. Brawo, wszystkie. Zgadza się, w nauczaniu matematyki nic od 1000 lat się nie zmieniło za wyjątkiem strojów nauczycieli…
Nie chcę tu forsować tezy, że wykłady są zawsze złe i należało by ich zakazać. Wykład, poprowadzony w ciekawy sposób przez osobę umiejącą się właściwie wypowiadać w kontakcie z większą liczba słuchaczy, może być interesujący i kształcący. Ale to tylko wstęp do procesu nabywania konkretnej partii wiedzy i umiejętności. Podstawą jest własna aktywność uczącego się, a na wykładzie raczej nie ma on ku temu okazji.
Jeżeli używa się zaawansowanej technologii informatycznej XXI wieku, tylko po to żeby pokazać kredę i tablicę, to jest to niestety świadectwo wiedzy dydaktycznej autora tego projektu i jego znajomości nowoczesnych metod kształcenia.

Nakręceni eksperci
nakreceni

Nauczyciel XXI wieku

Niedawno obchodziliśmy Dzień Edukacji Narodowej, popularnie zwany Dniem Nauczyciela. Z tej okazji właśnie postanowiłam poświęcić dzisiaj słów kilka historii tej profesji. 
Za pierwszego nauczyciela Chińczycy uznają Konfucjusza (1), który swego czasu pisał: “Kto zdobytą wiedzę pielęgnuje, a nową bez ustanku zdobywa, Ten może być nauczycielem innych”.
1.   2. 3.
W starożytnej Grecji Isokrates głosił, że, uczniowie powinni wyżej cenić nauczycieli od rodziców, ponieważ: “Rodzicom zawdzięcza uczeń tylko życie, nauczycielowi życie dobre i szczęśliwe”. Erazm z Rotterdamu(2), skrytykował średniowieczne wychowanie oparte na bezwzględnej dyscyplinie zalecając nauczycielom łagodność, wyrozumiałość i liczenie się z naturą dziecka. Wielu myślicieli i działaczy społecznych przypisywało wysoką rangę zawodowi nauczyciela. Do tego grona należał m.in.  Stanisław Konarski (3), który pisał: “nauczyciele powinni odznaczać się uprzejmością, łagodnością i jak największą przystępnością (…) Wszyscy nauczyciele powinni między sobą pielęgnować zgodę i miłość braterską i wszelkimi sposobami zapobiegać, aby ani cień ich nieporozumień nie dostał się do klasy.”Prawidła dotyczące funkcjonowania stanu nauczycielskiego sformułowała Komisja Edukacji Narodowej, wyznaczając mu obowiązki, przyznając określone prawa i przywileje. Wysokie wymagania stawiane nauczycielom były jasno określone; mieli to być najzdolniejsi absolwenci szkół średnich o wysokim stopniu moralności. Wiek XX nazwano “stuleciem dziecka”. W związku z tym, zmiany zadań nauczycielskich, poszły w kierunku widzenia nauczyciela jako “ogrodnika” pielęgnującego, tworzącego warunki do rozwoju, ale nie ingerującego w osobowość ucznia. W tym duchu pracował wybitny nauczyciel-wychowawca Janusz Korczak.
W myśl współczesnej pedagogiki, nauczyciel XXI wieku powinien być przygotowany do kształcenia człowieka wielowymiarowego tj. autonomicznego, wolnego, twórczego, a także otwartego i samodzielnego. Ma kształtować wychowanka zgodnie z jego potrzebami, zainteresowaniami, postawami, temperamentem i zdolnościami. Ma ciągle doskonalić się intelektualnie estetycznie i moralnie. Ma być projektodawcą własnego programu kształcenia, a nie nauczać “gotowej” wiedzy z podręczników.
Życzę więc wszystkim nauczycielom owocnej realizacji tych założeń w bieżącym roku szkolnym, a za inspirację niech posłuży kilka wskazówek, które znalazłam ostatnio na doskonałym blogu mojej byłej studentki:
Źródło:www.google.pl, http://www.jakubiec.enauczanie.com/

Łódź ruszyła

Zaczęło się, po fali narzekań i złorzeczeń pod adresem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, łódzcy maturzyści postanowili przejść do czynów. W XXVI LO napisano protest przeciw organizacji dwóch egzaminów z matematyki (podstawowego i rozszerzonego) w tym samym dniu. Uczniowie zbierają podpisy w innych szkołach.

“My, uczniowie deklarujący zdawanie matury na poziomie podstawowym i rozszerzonym z matematyki, protestujemy przeciwko konieczności pisania tego egzaminu w jednym dniu. (…) Matura z matematyki to prawie sześć godzin wytężonej pracy w napięciu i stresie. Obniżona wydolność umysłu, który najlepiej pracuje między 9 a 11, uniemożliwi wielu z nas uzyskanie satysfakcjonujących wyników na poziomie rozszerzonym. (Dlatego) Żądamy przełożenia matury na poziomie rozszerzonym z matematyki na inny dzień”.

Źródło informacji

Tak się składa, że kilka dni temu słyszałem wypowiedź Krzysztofa Konarzewskiego, dyrektora CKE w sprawie tych zmian. Argumenty były dość proste:
a)    Nie można doprowadzić do blokady standardowej pracy szkoły (nauczanie) poprzez ciągnące się wiele dni egzaminy, ustalony został limit dni, jakie szkoła może przeznaczyć na egzamin maturalny i aby go zrealizować, trzeba kumulować część egzaminów.
b)    Egzamin maturalny zdaje się raz w życiu, zatem można oczekiwać, że na te kilka dni, uczeń, dorosły człowiek, wykaże się szczególnie dużym wysiłkiem.
Trafność i zasadność tych argumentów każdy może ocenić sam. Uczniowie chcą mieć możliwie komfortowe warunki podczas pisania matury, to oczywiste. Z drugiej strony rozumiem, że władze oświatowe muszą dopilnować nie tylko egzaminów maturalnych ale także procesu kształcenia młodszych uczniów, a każdy chyba wie co się dzieje w szkole w czasie matury.
Najtrudniej znaleźć dobre rozwiązanie, gdy wszyscy mają rację, a na dodatek każdy mówi co innego :(.

Kalkulator Matematyk

Ile to jest 1×1? Brawo :), 1. A 11×11? Śmiało, na pewno wiesz. Tak, to 121. No a 111×111? To proste, 12321. OK. to teraz 1111×1111. Chwila namysłu, 1234321! Super! To teraz odłóż kalkulator i zastanów się ile to będzie 11111×11111. Popatrzmy jeszcze raz na te wyniki:
1×1=1
11×11=121
111×111=12321
1111×1111=1234321
Jeżeli ta prawidłowość nie kończy się na czwartym przykładzie. W kolejnym działaniu powinniśmy otrzymać 123454321. Małe sprawdzenie na kalkulatorze, zgadza się.
Zastosujmy do analizy tego przypadku, wyższą dydaktykę. Mieliśmy:
a)    doświadczenie (1×1; 11×11, …)
b)    obserwację prawidłowości (1; 11; 121; …)
c)     hipotezę (11111×11111=123454321)
d)    i potwierdzenie hipotez
Czy ktokolwiek wątpi, że kalkulator podał nam prawidłowy wynik? Nie sądzę. Można więc przyjąć, że udowodniliśmy pewne twierdzenie. Zapewne w tym momencie, każdy profesor matematyki, mocno by się zbulwersował, bo co to za twierdzenie i co to za dowód.
Jednak jeżeli przeniesiemy tą sytuację do szkoły podstawowej, to zaczyna to już wyglądać inaczej.
Uczymy w szkole arytmetyki, która przydaje się w życiu codziennym, uczymy także ogromnej ilości wiedzy, która dużej części uczniów nigdy do niczego się nie przyda. Ale staramy się także nauczyć rozumowania matematycznego. Uważnej obserwacji, stawiania hipotez a przede wszystkim prawidłowego ich weryfikowania. To właśnie istota matematyki, dowodzenie twierdzeń.
Uczeń, który „rozprawi się” z zadaniem, które pokazałem na wstępie, w rzeczywistości wykona dokładnie te same ogólne etapy, jakie stoją przez dorosłym matematykiem. Tyle tylko, że skala problemu będzie zupełnie inna. No ale nie oczekujemy od ucznia, że będzie odkrywał nowe twierdzenia i wnosił swój wkład do Królowej Nauk. Chcemy, aby wykształcił w sobie pewne, umiejętności, nawyki, które wykorzysta później w rozwiązywaniu o wiele bardziej skomplikowanych problemów.
I jeszcze ostatnie pytanie, czy wynik z kalkulatora może być pełnoprawnym dowodem? Jeżeli matematyk udowodni jakieś twierdzenie, to powinien je zweryfikować inny matematyk aby sprawdzić czy nie ma błędu w dowodzie. Aby sprawdzić czy sprawdzający nie popełnił błędu, trzeba dać to do sprawdzenie kolejnej osobie, itd. Na ogół ten system się sprawdza, aczkolwiek cześć błędów jest wykrywana długo po dowodzie, gdy już twierdzenie zostanie uznane za prawdziwe. Czym zatem kalkulator jest gorszy od matematyka?

wiem

Gdzie są nasi?

Znacie jakieś blogi matematyków? Albo najlepiej nauczycieli matematyki, lub chociaż dotyczące matematyki a może fajne blogi nauczycieli innych przedmiotów? Od kilku dni zastanawiam się na ile jesteśmy oryginalni z naszymi wpisami. Poszukałem trochę w tzn. sieci…

Pierwszy blog, jaki sobie przypomniałem, dotyczy raczej bardzo prywatnych refleksji naszej rodaczki, która postanowiła swoje życie przenieść za wielką wodę, a dokładnie do Kolumbii. Znalazł się tam jednak dość … inspirujący wpis o szkoleniu dla nauczycieli, polecam.Kolumbijska Opera Mydlana, Z życia wzięte, przysięgam.

Kolejny blog znalazłem, czytając jakiś czas temu artykuł w tygodniku powszechnym. Prowadzi go Dariusz Chutkowski, BelferBlog . Pan Darek jest niestety (polonistą) ;). Ale pisze bardzo ładnie. Nie wiem jaka jest jego wiedza matematyczna, ale wpisy na tym blogu są bardzo częste i komentują na bieżąco kwestie dotyczące edukacji w kraju.

Blox, jeden z większych polskich serwisów blogowych. Na hasło „nauczyciel, matematyka” dostaję kilka linków:

1. jak zrobić staż - nauczyciel matematyki w gimnazjum,  ale tu są tylko 2 wpisy, trudno uznać to za blog.

2. Matematyka jest królową wszystkich nauk. Blog wymarły, autor miał spore ambicje, ale wpisów jest tu nie dużo, w większości to pojedyncze zdania, a śmierć bloga jest już oficjalnie ogłoszona (oferta kontynuacji dla zainteresowanych osób)

3. Na blogu „Metafizyczna matematyka…” ostatni wpis pojawił się w marcu 2008, zatem uciekam stąd. Blok najwyraźniej nie kocha matematyki.

„Religia, dla mnie jako katolika jest ważna ale żeby było jej tyle samo godzin co matematyki to już przesada.” No wreszcie coś ciekawego, uczeń narzekający na zbyt małą ilość godzin matematyki z szkole. Cragir Blog. Ale jeżeli dobrze rozumiem, autor dopiero zaczyna temat. Trudno powiedzieć jak to się skończy, już teraz komentarze rówieśników nie są zbyt zachęcające.

Znalazłem jeszcze jeden ba bloxie „matematyczny” . Ale to raczej zbiór zagadek logicznych niż ciekawy komentarza o Królowej Nauk.Mógłbym powiedzieć, źle się dzieje, najpopularniejsza ostatnio forma aktywności internetowej, blog, najwyraźniej nie przypadł do gustu polskim matematykom i nauczycielom tego przedmiotu.Ale z drugiej strony ;) to szansa dla nas.

o pewnym zadaniu

Przy okazji układania zadań na pracę klasową z wielomianów pojawiło się w mojej głowie następujące zadanie.

Rozwiąż równanie (będę je nazywał R):

Pomyślałem, że sprawdzę, jak sobie poradzi z tym równaniem podstawowy program, który mi pomaga w pracy, czyli Scientific Workplace. Otóż SWP nie umie rozwiązać tego równania… Te pionowe kreski muszą mu przeszkadzać, gdyż bez problemu radzi sobie z dwoma prostszymi równaniami:

SWP zrehabilitował się graficzną prezentacją równania R.

 Ale, zaraz, zaraz! Popatrzmy na to, co SWP narysował w otoczeniu x = -2, x=0 i x=2. Toż to katastrofa! Wykres zdaje się “wisieć” nad osią odciętych - czy ta niedoskonałość nie przypomina nam dziwnego wykresu funkcji logarytmicznej, o którym pisała Agnieszka?

Dajmy uczniowi ten rysunek i niech nam odpowie na pytanie, ile punktów wspólnych mają obie krzywe (czyli, ile rozwiązań ma równanie R). Widać, że trzy, prawda? Zgubiło się jedno rozwiązanie, czyli x=-2.

Biorę więc kalkulator graficzny, definiuję obie strony równania R i rysuję:

   

Następnie szukam punktów przecięcia obu krzywych (opcja Intersect):

   

 Nie ma! Nie ma! Nie ma! Kalkulator nie widzi jednego rozwiązania!

Do diaska. Zmieniam ustawienia V-Window:

i…

jeeeest!!!

Szalenie dowcipne, hehe.

Mam jeszcze ClassPada. Co też on potrafi wyczynić ciekawego z tym zadaniem?

Najpierw wykres:

Szukam punktów przecięcia (Analysis -> Intersect):

Wspaniale! Jest pierwsze rozwiązanie. Uff, ClassPad się spisał, ale jak tu się szuka pozostałych punktów przecięcia??? Ludzie! Nie pamiętam!!! Kto mi przypomni?

Mam pomysł: zmienię ustawienia okna V-Window i zobaczę, czy przy nowych ustawieniach kalkulator znajdzie to nieszczęsne rozwiązanie.

Nie znalazł! Hmm. To przykra niespodzianka. Dla poprawienia sobie nastroju sprawdzę, jak ClassPad rozwiąże równanie R numerycznie:

Pięknie!

Podsumujmy. SWP nie umie rozwiązać równania R, ale udaje, że ładnie rysuje. Dwa kalkulatory graficzne ładnie rysują, ale trzeba mieć intuicję co do rozmiaru okna, w którym ma się ten rysunek pojawić.  Trochę to irytujące, prawda?

No i na zakończenie czas na prezentację mojego ostatniego zakupu. Kupiłem Microsoft Math 3.0 za 30 dolarów amerykańskich, czyli nie żałowałem grosza na zakup nowych technologii :-)

O możliwościach tego programu napiszę wkrótce. Dziś sprawdzam, jak ten program rozwiąże równanie R. Najpierw rysunek:

A teraz rachunki:

Trzydzieści dolarów za taki wynik…

Rzucę to zadanie moim uczniom. Rozwiążą je gratis…

 

 

 

 

dalejh »