Tajne nauczanie
Miniony rok szkolny został ogłoszony Rokiem Przedszkolaka.Na tę okoliczność różne instytucje edukacyjne przeprowadziły serię konferencji wskazujących kierunek zmian w nowej podstawie programowej. Zgodnie z założeniami tego dokumentu, jednym z priorytetowych zadań wychowania przedszkolnego, stało się kształtowanie gotowości do nauki czytania i pisania. W komentarzu do nowej podstawy Edyta Gruszczyk-Kolczyńska wskazała na fakt, że nauczyciele wychowania przedszkolnego nadmiernie skupiali się dotąd na nauce czytania. Mniej dbali o to, aby dzieci, kończąc edukację przedszkolną, były dobrze przygotowane do opanowania czytania w połączeniu z nauką pisania według szkolnych metod i standardów. Podkreśliła ponadto, że o wiele łatwiej jest nauczyć dzieci rozpoznawania i składania liter, niż ukształtować ich pełną gotowość do nauki czytania w powiązaniu z nauką pisania.

Dlatego, zgodnie z założeniami nowej podstawy programowej postanowiono, że kształtowanie umiejętności czytania trzeba łączyć z nauką pisania i mają o to zadbać nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej. Natomiast zadaniem nauczycieli przedszkoli i klas zerowych jest ukształtowanie u dzieci gotowości do opanowania tych umiejętności w szkole.Okazuje się jednak, że założenia podstawy programowej, przegrały w starciu z rzeczywistością Jak donoszą media, „tajne komplety” trwają już m.in. w przedszkolach w dwóch podwarszawskich powiatach oraz we Wrocławiu. W żadnym z nich nie ma zeszytów i tablic. Dzieci uczą się nielegalnie z książek. Miejmy nadzieję że dyrektorzy placówek prowadzących taką działalność mają świadomość , że kuratoria oświaty będą sprawdzać, jak ich nauczyciele realizują nową podstawę programową. Jeżeli okaże się, że łamią przepisy, mogą zostać usunięci ze stanowiska.Sądzę, że takie działania są wypadkową dwóch lęków. Strachu rodziców, że oto ich „starszaki” będą „głupsze” od tych ubiegłorocznych oraz obawy nauczycieli wychowania przedszkolnego. „Pozbawienie” ich w nowej podstawie programowej możliwości nauki czytania, powoduje prawdopodobnie, że czują się mniej nauczycielami a bardziej wychowawcami. Mam tylko nadzieję, że efektem tych współczesnych „tajnych kompletów”, leczących kompleksy nauczycieli i rodziców, nie będzie szkolna frustracja maluchów.



