Zaczęło się, po fali narzekań i złorzeczeń pod adresem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, łódzcy maturzyści postanowili przejść do czynów. W XXVI LO napisano protest przeciw organizacji dwóch egzaminów z matematyki (podstawowego i rozszerzonego) w tym samym dniu. Uczniowie zbierają podpisy w innych szkołach.
“My, uczniowie deklarujący zdawanie matury na poziomie podstawowym i rozszerzonym z matematyki, protestujemy przeciwko konieczności pisania tego egzaminu w jednym dniu. (…) Matura z matematyki to prawie sześć godzin wytężonej pracy w napięciu i stresie. Obniżona wydolność umysłu, który najlepiej pracuje między 9 a 11, uniemożliwi wielu z nas uzyskanie satysfakcjonujących wyników na poziomie rozszerzonym. (Dlatego) Żądamy przełożenia matury na poziomie rozszerzonym z matematyki na inny dzień”.
Tak się składa, że kilka dni temu słyszałem wypowiedź Krzysztofa Konarzewskiego, dyrektora CKE w sprawie tych zmian. Argumenty były dość proste:
a) Nie można doprowadzić do blokady standardowej pracy szkoły (nauczanie) poprzez ciągnące się wiele dni egzaminy, ustalony został limit dni, jakie szkoła może przeznaczyć na egzamin maturalny i aby go zrealizować, trzeba kumulować część egzaminów.
b) Egzamin maturalny zdaje się raz w życiu, zatem można oczekiwać, że na te kilka dni, uczeń, dorosły człowiek, wykaże się szczególnie dużym wysiłkiem.
Trafność i zasadność tych argumentów każdy może ocenić sam. Uczniowie chcą mieć możliwie komfortowe warunki podczas pisania matury, to oczywiste. Z drugiej strony rozumiem, że władze oświatowe muszą dopilnować nie tylko egzaminów maturalnych ale także procesu kształcenia młodszych uczniów, a każdy chyba wie co się dzieje w szkole w czasie matury.
Najtrudniej znaleźć dobre rozwiązanie, gdy wszyscy mają rację, a na dodatek każdy mówi co innego :(.




Szczerze mówiąc nie rozumiem tego całego zamieszania z tym egzaminem maturalnym. Ja zdawałam nową maturę jako pierwszy rocznik i dwa przedmioty zdawałam na poziomie rozszerzonym matematykę i fizykę. Zdawaliśmy te egzaminy w jednym dniu (tzn matematykę podstawową i rozszerzoną w jednym dniu podobnie z fizyką) i nikt nie mówił że optymalny czas na egzamin to godziny 9-11. Też pisaliśmy arkusz podstawowy potem była przerwa, a następnie przystępowaliśmy do drugiej części egzaminu - czyli poziomu rozszerzonego. No ale jak widać w Polsce nigdy nie może być normalnie, zawsze znajdzie się osoba, która będzie udowadniać, że wszystko jest nie tak jak powinno i będzie z tego robić aferę.