Siedzimy grzecznie, patrzymy z podziwem. Siedzimy grzecznie, słuchamy uważnie. Siedzimy grzecznie, powtarzamy, powtarzamy, powtarzamy, wychodzimy wykształceni i szczęśliwi. To dość skrócona receptura, na „dobrą”, średniowieczną metodę przekazywani wiedzy. Wieki mijają a metoda ma się wyjątkowo dobrze.
Dziś rano, mój komputer podał mi „na śniadanie” reklamę nowej strony przygotowującej do matury „Nakręceni eksperci”. Słyszałem o tym projekcie wcześniej, zatem postanowiłem sprawdzić jak to wygląda w praktyce. Pierwsze spostrzeżenie, portal jest prawie całkowicie płatny, OK. takie czasy. Ogólnie strona wygląda bardzo dobrze, cztery postacie interaktywnie tłumaczą mi jak działa strona, efektowne rozwiązania internetowe. Widać, że nie robił tego amator. Ale jest kilka skróconych filmów, można chociaż wstępnie zorientować się za co każą nam płacić. Teoretycznie na reklamę daje się to czym można się szczególnie pochwalić.
Klikam na pierwszy film, ładuje się bardzo szybko. W okienku Pani, tablica i kreda, zaczyna się wykład. Klikam na kolejny plik, ta sama sytuacja.
Na stronie głównej jest 12 ekranów z 12 filmów, wszędzie ten sam motyw, nauczyciel, tablica i kreda. Przewijam do kolejnej dwunastki, to samo, kolejna cześć, identyczny schemat. To jednak spory błąd marketingowy. Moim zdaniem w pierwszej części filmów, nauczyciel powinien występować w stroju z X wieku, w drugiej części w stroju charakterystycznym dla wieku XI, w trzeciej XII itd. aż do … no np. XXV w. Autorzy strony mogliby w ten sposób dodatkowo realizować ścieżkę między-przedmiotową z historią.
Szanowni uczniowie, przed chwilą mogliście obserwować jak wglądała lekcja matematyki w Średniowieczu. Szanowni uczniowie, przed chwilą mogliście obserwować jak wyglądała lekcja matematyki w XVII w. Czy coś wam to przypominało? Tak, lekcję w Średniowieczu.
A teraz zobaczcie wykład zrobiony w scenerii XXI w. i odpowiedzcie na pytania które lekcje z poprzednich epok wam to przypomina. Brawo, wszystkie. Zgadza się, w nauczaniu matematyki nic od 1000 lat się nie zmieniło za wyjątkiem strojów nauczycieli…
Nie chcę tu forsować tezy, że wykłady są zawsze złe i należało by ich zakazać. Wykład, poprowadzony w ciekawy sposób przez osobę umiejącą się właściwie wypowiadać w kontakcie z większą liczba słuchaczy, może być interesujący i kształcący. Ale to tylko wstęp do procesu nabywania konkretnej partii wiedzy i umiejętności. Podstawą jest własna aktywność uczącego się, a na wykładzie raczej nie ma on ku temu okazji.
Jeżeli używa się zaawansowanej technologii informatycznej XXI wieku, tylko po to żeby pokazać kredę i tablicę, to jest to niestety świadectwo wiedzy dydaktycznej autora tego projektu i jego znajomości nowoczesnych metod kształcenia.




To zupełnie fantastyczny portal. Obejrzałem kilka przypadkowych zajawek i znalazłem takie błędy, za jakie wylatuje z jedynką nie tylko student, ale nawet gimnazjalista. Dodatkowo Królowa Nauk profanowana na tablicy noszącej ślady brudnej szmaty - dyżurni się nie spisali. Gwarancja jakości dotyczy chyba tylko technicznej strony serwisu - niczego sobie.