inicio mail me! sindicaci;ón

radosna tfu-rczość

Obowiązkowa matura z matematyki stała się dla wielu okazją do zarobienia pieniędzy. W sumie nie ma w tym nic zdrożnego; gorzej, że jakość tego “produktu” jest co najmniej dyskusyjna. Przeglądam wiele portali, które oferują kursy przygotowawcze, czy jakkolwiek taką powtórkę materiału nazwiemy. O jednym z portali pisał Piotr, ale są i inne. Są też oferty kursów przygotowujących do egzaminu, które organizują wyższe uczelnie za pieniądze unijne. W ten sposób można zapisać się na taki kurs i nic nie płacić!

Wszystkie kursy, czy to prowadzone na żywo, czy przez Internet są w zasadzie wykładami o tym, co należy zrobić, by rozwiązać takie czy inne zadanie. Co doskonale koresponduje z poglądem, że współczesna matematyka uczona w polskiej szkole to zestaw algorytmów, których opanowanie gwarantuje zdanie egzaminu na poziomie podstawowym. Jeśli dodamy jeszcze umiejętność żonglowania tymi algorytmami, to otrzymamy komplet narzędzi i umiejętności potrzebnych na poziomie rozszerzonym. Na egzaminach w polskiej szkole nie ma bowiem pytań: wyjaśnij, dlaczego; jak; co się dzieje, gdy - są pytania zamknięte -pseudootwarte: oblicz, znajdź.

Oglądam więc jeden z portali, gdzie proponuje sie uczniowi krótkie omówienie podstawowych pojęć z trygonometrii - ale w całkowitym oderwaniu od podstawy programowej! Czego tu nie ma! Są i radiany i funkcje trygonometryczne i wzory redukcyjne, wszystko pisane na kolanie i bez użycia odpowiednich czcionek: pi wygląda jak ławka… Albo inny portal: prześlij nam 2 zł, a my tobie podamy prawidłową odpowiedź na pytanie…

Szczerze mówiąc, jeśli już miałbym coś wybrać, to zapisałbym się na taki darmowy kurs na wyższej uczelni. Co prawda zupełnie nie wiadomo, kto te zajęcia poprowadzi i jakie ma doświadczenie, ale chociaż zobaczę, jak wygląda jakaś tam uczelnia - może warto tam studiować w przyszłości? A już najlepiej zapisać się na darmowy kurs będą w klasie drugiej - nie ma stresu i spokojnie można popatrzeć, jak ktoś rozwiązuje zadania na tablicy i zapoznać się z ofertą uczelni.

Dla wszystkich nauczycieli - miłośników algorytmów mam smutną wiadomość: są od nas lepsi. Moim ulubionym mistrzem algorytmu jest profesor Burger. Proszę zobaczyć, jak on tłumaczy schemat Hornera! To się fantastycznie ogląda!

Powstaje więc zasadnicze pytanie: dla kogo są te portale internetowe?

profesor Burger objaśnia schemat Hornera

A propos anonimowych kursów. Co jakiś czas otrzymuję pocztą zaproszenia do wzięcia udziału w spotkaniach/warsztatach organizowanych przez znane wydawnictwo oświatowe. Wszystkie zaproszenia mają jedną wspólną cechę: nie wiadomo, kto prowadzi zajęcia. Podano temat zajęć, czas i miejsce oraz że będzie można na miejscu otrzymać darmowy podręcznik. Moja małżonka wzięła udział w takim spotkaniu dla nauczycieli gimnazjum, zorganizowanym w centrum miasta. Temat zajęć dotyczył trójkąta Pascala i czarnych dziur. To bardzo ciekawe tematy jak na oczekiwany krąg odbiorców, dlatego większość uczestników ograniczyła się do wypicia kawy, pobrania darmowych materiałów i ulotniła się ze spotkania. A może o to właśnie chodziło organizatorom? I pewnie słusznie nie chcieli ujawniać nazwiska prowadzącego.

Tak czy owak interes się kręci i rozkręca, jakość świadczonych usług jest tu na dalszym planie.

Próbna matura z matematyki na żenująco niskim poziomie, wysyp usług matematycznych o kontrowersyjnej jakości i dobre samopoczucie wyższych uczelni, które ostatnio w rankingach plasują się poza pierwszą 300 najlepszych - jakoś dziwnie to wszystko składa się na smutny obraz naszej edukacji…

Odpowiedz