matura próbna czyli czego boi się CKE
To miło, że próbne arkusze ocenią egzaminatorzy skoszarowani w ośrodkach egzaminacyjnych.
To niebywałe, że uczniowie nie otrzymają ocenionych prac do wglądu.
Zapytany na tę okoliczność Krzysztof Konarzewski, dyrektor CKE, rzucił- Powiedziano mi, że z jakiegoś powodu zwrot arkuszy nie wchodzi w grę. Dokładnie nie pamiętam.
Pozwolę sobie przypomnieć Panu najważniejszy powód. To chorobliwa obawa przed kompromitacją. Nie dość, że matura z matematyki od tego roku jest obowiązkowa dla wszystkich, to jeszcze zmieniliście sposób jej oceniania. Trzeba więc przeszkolić ludzi. Pomysł, żeby ożenić to szkolenie z próbą maturalną był chory, co mnie szczególnie już nie dziwi. A w maju 400000 maturzystów natrafi na armię egzaminatorów, dla których holistyczny sposób oceny zadania jest nowością - nie sądzę bowiem, by nauczyciele tak oceniali swoich uczniów na co dzień, a ta próba to skromnie mało jak na szkolenie.
Ani się nie uda przeszkolić egzaminatorów, ani uczniowie nie wyciągną wniosków z popełnionych błędów. Mamy więc jak zwykle - odfajkowaliśmy jedną robotę i jedziemy dalej, byle do przodu!
Obawa przed kompromitacją stała też u zarania nowego egzaminu i maturalnego i gimnazjalnego. Zdający nie ma bowiem żadnej ścieżki odwoławczej od wyników egzaminu, co, moim skromnym zdaniem, skończy się w Trybunale tym czy tamtym i raczej prędzej niż dyrekcja CKE sądzi. A, jak pamiętamy, nie ma egzaminu bez poważnych wpadek. Kiedy w ubiegłym roku jednemu z gimnazjalistów zabrano 11 punktów, jego tatuś zastosował metodę siłową i osiągnął sukces - OKE w swojej łaskawości (lub w obawie o swoje zdrowie fizyczne) zweryfikowała wynik na korzyść zdającego. A ilu w ogóle spasowało i zrezygnowało nawet z poczytania ocenionej pracy, godząc się na obniżony wynik?
Egzamin próbny czy egzamin zasadniczy, zdający powinien mieć możliwość zajrzenia do ocenionej pracy i ewentualnie do zakwestionowania wyniku. Errare humanum est i nie ma co się chować za parawanem przepisów. Przypominam też, że wynik “starej” matury można było zakwestionować.
Swoją drogą, skoro dyrektor CKE ma tak słabą pamięć, to czy może pełnić kierownicze funkcje?



