Myśl globalnie działaj lokalnie
W następny piątek jadę do Krakowa na konferencję lokalnego oddziału SNM. Pamiętam mój pierwszy wyjazd na to spotkanie, chyba listopad 2004. Początek mojej pracy w firmie. Kilka tygodni wcześniej byłem na konferencji w Chorzowie i dowiedziałem się że jest coś takiego jak Stowarzyszenie Nauczycieli Matematyki. Wyjeżdżałem z Warszawy w śniegu i deszczu. Potem było już ładnie, koło Kielc piękna burza z piorunami. Ale za to Małopolska … śnieżyca jakiej nie widziałem od kilkunastu lat. Klient z którym rozmawiałem przez telefon, mówił mi: po co Pan tam jedzie? W radio mówią, że w Krakowie wiatr wyrwa bramy i rzuca po ulicy! Zrezygnowany chciałem się zatrzymać i przeczekać w jakimś zajeździe, tylko gdzie tu stanąć jeżeli nie widać co jest obok drogi?
Dojechałem chyba po 9h. Ale było warto. Dwudniowa konferencja, chyba jedyna jedna tak długa z lokalnych SNM ba których bywałem. Dużo ciekawych warsztatów, firmy, nowe znajomości. Ale to już było. Aktualnie konferencje są już tylko 1-dniowe (sobota). Frekwencja też daleka od ideału, zwłaszcza w tak dużym mieści.
Wszędzie jest jednak podobnie. Chorzów, Katowice, Łódź, Gdańsk, Warszawa, Opole, ostatnio Szczecin. Problemy z frekwencją, trzycyfrowa jest sukcesem ale udaje się tylko w największych ośrodkach. Zwykle organizatorzy twierdzą, że w sytuacji gdy wszyscy nauczyciele mają status nauczycielka dyplomowanego, nikt nie musi zbierać makulatury do awansu, zatem zainteresowanie konferencjami jest znikome.
Trochę inaczej wygląda Wrocław, ale tam nie działa SNM tylko Instytut Matematyczny Uniwersytetu i to on w praktyce monopolizuje nauczycielską aktywność, jak na razie z bardzo dobrym skutkiem.
Jest jeden wyjątek, Podkarpacki Oddział Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki. Konferencja nie ma zbyt długiej tradycji, 5 grudnia odbędzie się dopiero 6 spotkanie. Krakowski SNM działa od 1991, jednak bywa na niej 250-300 osób. W sytuacji gdy na konferencję krajową SNM przyjeżdża ok. 500 osób, rzeszowski wynik musi budzić co najmniej zdumienie.
Pamiętam, że w 2007 na zajęciach Agnieszki Hermy było ok. 40 osób, brakło mi kalkulatorów i cześć osób musiała pracować w parach. Zobaczymy co będzie w tym roku, ale przypuszczam, że podkarpaccy nauczyciele matematyki, znowu staną na wysokości zadania. W takiej sytuacji, można myśleć o spotkaniu 2-dniowym. To jednak spore wyzwanie, związane głównie z bazą noclegową. Ale kto wie…
Na koniec dodam, że Pani Grażyna Cyran, przewodnicząca oddziału, jest jedyną osobą, która co roku dzwoni do mnie i zaprasza do przyjazdu na spotkanie. Jeżeli analogicznie traktuje inne firmy/wydawnictwa, to za relacje z współpracującymi firmami należy jej się 6+.



