inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z listopad, 2009

Profesor znany, nieznany…

Tydzień temu odbyło się w Krakowie kolejne, aczkolwiek wyjątkowe,  Ogólnopolskie Seminarium z Dydaktyki Matematyki im. A. Z. Krygowskiej, którego głównym bohaterem był Prof. Henryk Kąkol. Część pierwszą spotkania prowadził sam Pan Profesor, prezentując tematykę badawczą stanowiącą przedmiot Jego działalności naukowej.

Część druga miała charakter wspomnieniowy. Przedstawiłam w niej pokrótce przebieg pracy zawodowej Pana Profesora, wskazując na ogół Jego osiągnięć naukowych,

Źródło: http://www.ap.krakow.pl/mat/50ZDM/kakol.htm

dydaktycznych

Źródło: http://www.slowacki.info.pl/index.php?s=historia

i organizatorskich.

Źródło: http://www.snm.edu.pl/

Zaproszeni  na tą okoliczność wieloletni współpracownicy Profesora, chętnie uzupełniali moje wypowiedzi o szczegóły, które trudno znaleźć na stronach internetowych. Dowiedzieliśmy się między innymi, że Henryk Kąkol – student Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie – był mistrzem jazdy  na nartach i wygrywał ze studentami wychowania fizycznego.

Ponadto jako absolwent liceum pedagogicznego, doskonale grał na skrzypcach oraz akordeonie. Podkreślano ponadto, że pracując jako nauczyciel matematyki w liceum w Skarżysku Kamiennej, prowadził wzorcowe lekcje otwarte z wykorzystaniem nowoczesnych środków technicznych.

Źródło:  http://www.google.pl/

Opisane wyżej spotkanie stanowiło podsumowanie pracy dydaktycznej Profesora Henryka  Kąkola na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie i było dla wszystkich uczestników okazją do ujrzenia głównego bohatera w wielowymiarowej przestrzeni Jego wszechstronnej działalności.

Jubileusze: MINI PW, HK

Ostatnio uczestniczyłem w dwóch jubileuszowych spotkaniach: z okazji 10-lecia wydziału Matematyki i Nauk Informacyjnych Politechniki Warszawskiej oraz zakończenia pracy prof. Henryka Kąkola na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, w związku z przejściem na emeryturę.
Z MiNI (pozazdrościć skrótu) zetknąłem się 6 lat temu, próbując, na szczęście bez powodzenia, realizować jakieś życiowe plany naukowe. Niedługo potem, pojawiłem się tam ponownie, jako sponsor Powszechnego Konkursu Internetowego (Matematyka). Siedząc na uroczystym spotkaniu i słuchając okazjonalnych przemówień, miło było zauważyć, że konkurs jest tym przedsięwzięciem, którym w kategorii działań pozawydziałowych, MiNI chwali się najbardziej. Wprawdzie dziś stosowanie Internetu w eliminacjach nie jest już specjalnie szokujące, ale to właśnie ten konkurs był prekursorem takich rozwiązań. Ale właściwie gdzie powinniśmy się spodziewać nowych rozwiązań technicznych jeżeli nie na Politechnice.
Trochę inaczej jest chyba z samą matematyką na tym wydziale. Fakt, że jest to Politechnika, nie ma większego wpływu na rodzaj matematyki tam uprawianej, tzn. nie jest ona bardziej nasączona technologią (nowoczesnymi technikami obliczeniowymi) niż ma to miejsce na innych uczelniach. Wyjątkiem może być matematyka przemysłowa, którą MiNI aktualnie próbuje aktywować. Ale tu na razie więcej jest planów niż rzeczywistych efektów. W każdym razie życzę powodzenia. Nie ma na co czekać bo palmę pierwszeństwa w tym względzie, ma już Politechnika Wrocławska (bliżej zachodniej granicy?).
MINI_PW
Spotkanie w Krakowie, miało zupełnie inny charakter. Zostało zorganizowane w ramach Seminarium z Dydaktyki Matematyki im. Zofii Krygowskiej. Były wspomnienia, życzenia i tort. Henryk Kąkol (aktualnie prezes SNM) jest znaną osobą w środowisku dydaktyków matematyki w szczególności tych, którzy interesują się zastosowaniem technologii informacyjnej. Osoby który chciałby szukać informacji na jego temat w Internecie, ostrzegam że nie urodził się koło Zamościa …
Profesor jest też jedną z nielicznych osób, na której temat słyszałem wyjątkowo skrajnie różne opinie. W takich przypadkach ocena osoby jest zawsze bardzo trudna i niezwykle subiektywna.

Henryk_Kakol

czy jesteś spostrzegawczy?

Czy coś Ciebie niepokoi, kiedy patrzysz na poniższe zdjęcie?

obiad

Nauczyciel dyplomowany i co dalej…

W bieżącym roku szkolnym 113 bielskich nauczycieli uzyskało stopień nauczyciela dyplomowanego. W związku z powyższym na chwilę obecną nauczyciele mianowani i dyplomowani stanowią ok. 80 % ogółu nauczycieli pracujących w szkołach naszego miasta .Warto chyba jednak w tym miejscu  zadać pytanie o to, jak dalej będzie przebiegało doskonalenie zawodowe tych, którzy uzyskali wyższy z wymienionych tu stopni? Dość  powszechne staje się bowiem obecnie podejście, które cechuje bierna postawa wobec dalszego doskonalenia. Nauczyciele nie odczuwają już potrzeby wzbogacania własnego warsztatu pracy. Popadają w rutynę deklarując  „zawodowe wypalenie”, którym usprawiedliwiają brak zainteresowania warsztatami czy konferencjami, jakie są dla nich organizowane, częstokroć nieodpłatnie.
Dla tych jednakże, którzy widzą sens działania w kierunku dalszego rozwoju, proponowałabym na przykład włączenie się w prace wybranego seminarium naukowego.Pierwszą propozycję stanowić tu może  seminarium odbywające się w siedzibie Kolegium Nauczycielskiego w Bielsku – Białej. Zajęcia te prowadzone są w nowoczesnej pracowni dydaktycznej (komputer, rzutnik, kamera, video, kalkulatory graficzne itd.) oraz w pracowni komputerowej z dostępem do Internetu. Na spotkaniach przedstawiane są referaty prezentujące problemy związane z prowadzonymi badaniami naukowymi, informacje o nowych programach kalkulatorowych i komputerowych. Prowadzącym seminarium jest Prof. dr hab. Henryk Kąkol.

Źródło: http://seminarium_ti.republika.pl/
Kolejną interesującą propozycją dla aktywnych nauczycieli nie tylko dyplomowanych, jest Ogólnopolskie Seminarium z Dydaktyki Matematyki im. A. Z. Krygowskiej. Prowadzącym to seminarium jest: dr hab. prof. UP Maciej Klakla oraz dr hab. em. prof. UP Bogdan J. Nowecki. Spotkania odbywają się w  Instytucie Matematyki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. W trakcie spotkań prezentowane są wyniki najnowszych badań z zakresu dydaktyki matematyki, realizowane przy współudziale nauczycieli z różnych części Polski.

Źródło http://www.up.krakow.pl/mat/new/seminaria.php
Wszystkich nauczycieli zainteresowanych dalszym doskonaleniem swojego warsztatu pracy zachęcam do wzięcia udziału w seminariach.Otwieram też w tym miejscu listę seminariów dla nauczycieli matematyki. Zapraszam do pisania!

zadanie

W sobotę 7 listopada odbył się wojewódzki konkurs matematyczny dla gimnazjalistów.
Oto treść zadania 17:
Recepta zaleca rozpuścić 1 łyżkę naparu ziołowego w 1,5 szklanki wody i wypić jednorazowo 1/4 szklanki tak otrzymanego leku. Jaką część łyżki naparu zawiera jednorazowa porcja leku?

Z nieciepliwością czekam na rozwiązania…

matura próbna czyli czego boi się CKE

To miło, że próbne arkusze ocenią egzaminatorzy skoszarowani w ośrodkach egzaminacyjnych.
To niebywałe, że uczniowie nie otrzymają ocenionych prac do wglądu.
Zapytany na tę okoliczność Krzysztof Konarzewski, dyrektor CKE, rzucił- Powiedziano mi, że z jakiegoś powodu zwrot arkuszy nie wchodzi w grę. Dokładnie nie pamiętam.
Pozwolę sobie przypomnieć Panu najważniejszy powód. To chorobliwa obawa przed kompromitacją. Nie dość, że matura z matematyki od tego roku jest obowiązkowa dla wszystkich, to jeszcze zmieniliście sposób jej oceniania. Trzeba więc przeszkolić ludzi. Pomysł, żeby ożenić to szkolenie z próbą maturalną był chory, co mnie szczególnie już nie dziwi. A w maju 400000 maturzystów natrafi na armię egzaminatorów, dla których holistyczny sposób oceny zadania jest nowością - nie sądzę bowiem, by nauczyciele tak oceniali swoich uczniów na co dzień, a ta próba to skromnie mało jak na szkolenie.

Ani się nie uda przeszkolić egzaminatorów, ani uczniowie nie wyciągną wniosków z popełnionych błędów. Mamy więc jak zwykle - odfajkowaliśmy jedną robotę i jedziemy dalej, byle do przodu!

Obawa przed kompromitacją stała też u zarania nowego egzaminu i maturalnego i gimnazjalnego. Zdający nie ma bowiem żadnej ścieżki odwoławczej od wyników egzaminu, co, moim skromnym zdaniem, skończy się w Trybunale tym czy tamtym i raczej prędzej niż dyrekcja CKE sądzi. A, jak pamiętamy, nie ma egzaminu bez poważnych wpadek. Kiedy w ubiegłym roku jednemu z gimnazjalistów zabrano 11 punktów, jego tatuś zastosował metodę siłową i osiągnął sukces - OKE w swojej łaskawości (lub w obawie o swoje zdrowie fizyczne) zweryfikowała wynik na korzyść zdającego. A ilu w ogóle spasowało i zrezygnowało nawet z poczytania ocenionej pracy, godząc się na obniżony wynik?

Egzamin próbny czy egzamin zasadniczy, zdający powinien mieć możliwość zajrzenia do ocenionej pracy i ewentualnie do zakwestionowania wyniku. Errare humanum est i nie ma co się chować za parawanem przepisów. Przypominam też, że wynik “starej” matury można było zakwestionować.

Swoją drogą, skoro dyrektor CKE ma tak słabą pamięć, to czy może pełnić kierownicze funkcje?

I jak było?

Tak jak obiecałam w poprzednim wpisie, dzisiaj kilka refleksji uczniów technikum po próbnej maturze. Na moje lakoniczne pytanie: „I jak było?”, usłyszałam od nich: „Masakra”. Prosząc o rozwiniecie tematu, dowiedziałam się, że:  „Zadania zamknięte były dosyć  łatwe, zadania otwarte, średnie”. Chcąc przynajmniej wstępnie zweryfikować te stwierdzenia, przeszliśmy do rozwiązywania zdań i szacowania „ofiar”. Wnioski:

  • Funkcja liniowa i kwadratowa potrafi jeszcze „zaskakiwać” (w zadaniu 26 kilka osób popełniło błędy rachunkowe wyznaczając miejsca zerowe, w zadaniu 33 prostą  o równaniu y=x część osób uznała za funkcję stałą i nie umiała wyobrazić sobie trójkąta prostokątnego, stanowiącego przedmiot  dalszych rozważań)
  • Geometria analityczna „zapomniana” (zadania 28 nie rozwiązał nikt, a praca nad zadaniem 33 ograniczyła się w większości przypadków do narysowania układu współrzędnych i zaznaczenia punktów danych w treści zadania ),
  • Polecenie  „wykaż” paraliżuje  (Zadanie 30 i 31 pozostało nietknięte w większości prac)

Przyjmując więc hipotetycznie, że każdy z uczniów pamiętał jakich odpowiedzi udzielił w poszczególnych zadaniach, prawdopodobnie 25% klasy,o której tu mowa, zaliczy próbną maturę na granicy zdawalności. Czeka nas więc sporo pracy, nadrobienie dwóch lat w ciągu pół roku, to spore wyzwanie. Z drugiej strony cieszę się, że uczniowie nie mieli większych problemów z rozwiązywaniem zadań z zakresu na który miałam już bezpośredni wpływ (zaczęłam uczyć ta klasę dopiero w zeszłym roku). Pozostaje nam zatem zakasać rękawy, pracować nad   „uzupełnianiem luk” i ćwiczyć umiejętność korzystania z tablic matematycznych bo jak pokazuje praktyka, nie wystarczy samo źródło informacji, trzeba jeszcze umieć z niego korzystać.

radosna tfu-rczość

Obowiązkowa matura z matematyki stała się dla wielu okazją do zarobienia pieniędzy. W sumie nie ma w tym nic zdrożnego; gorzej, że jakość tego “produktu” jest co najmniej dyskusyjna. Przeglądam wiele portali, które oferują kursy przygotowawcze, czy jakkolwiek taką powtórkę materiału nazwiemy. O jednym z portali pisał Piotr, ale są i inne. Są też oferty kursów przygotowujących do egzaminu, które organizują wyższe uczelnie za pieniądze unijne. W ten sposób można zapisać się na taki kurs i nic nie płacić!

Wszystkie kursy, czy to prowadzone na żywo, czy przez Internet są w zasadzie wykładami o tym, co należy zrobić, by rozwiązać takie czy inne zadanie. Co doskonale koresponduje z poglądem, że współczesna matematyka uczona w polskiej szkole to zestaw algorytmów, których opanowanie gwarantuje zdanie egzaminu na poziomie podstawowym. Jeśli dodamy jeszcze umiejętność żonglowania tymi algorytmami, to otrzymamy komplet narzędzi i umiejętności potrzebnych na poziomie rozszerzonym. Na egzaminach w polskiej szkole nie ma bowiem pytań: wyjaśnij, dlaczego; jak; co się dzieje, gdy - są pytania zamknięte -pseudootwarte: oblicz, znajdź.

Oglądam więc jeden z portali, gdzie proponuje sie uczniowi krótkie omówienie podstawowych pojęć z trygonometrii - ale w całkowitym oderwaniu od podstawy programowej! Czego tu nie ma! Są i radiany i funkcje trygonometryczne i wzory redukcyjne, wszystko pisane na kolanie i bez użycia odpowiednich czcionek: pi wygląda jak ławka… Albo inny portal: prześlij nam 2 zł, a my tobie podamy prawidłową odpowiedź na pytanie…

Szczerze mówiąc, jeśli już miałbym coś wybrać, to zapisałbym się na taki darmowy kurs na wyższej uczelni. Co prawda zupełnie nie wiadomo, kto te zajęcia poprowadzi i jakie ma doświadczenie, ale chociaż zobaczę, jak wygląda jakaś tam uczelnia - może warto tam studiować w przyszłości? A już najlepiej zapisać się na darmowy kurs będą w klasie drugiej - nie ma stresu i spokojnie można popatrzeć, jak ktoś rozwiązuje zadania na tablicy i zapoznać się z ofertą uczelni.

Dla wszystkich nauczycieli - miłośników algorytmów mam smutną wiadomość: są od nas lepsi. Moim ulubionym mistrzem algorytmu jest profesor Burger. Proszę zobaczyć, jak on tłumaczy schemat Hornera! To się fantastycznie ogląda!

Powstaje więc zasadnicze pytanie: dla kogo są te portale internetowe?

profesor Burger objaśnia schemat Hornera

A propos anonimowych kursów. Co jakiś czas otrzymuję pocztą zaproszenia do wzięcia udziału w spotkaniach/warsztatach organizowanych przez znane wydawnictwo oświatowe. Wszystkie zaproszenia mają jedną wspólną cechę: nie wiadomo, kto prowadzi zajęcia. Podano temat zajęć, czas i miejsce oraz że będzie można na miejscu otrzymać darmowy podręcznik. Moja małżonka wzięła udział w takim spotkaniu dla nauczycieli gimnazjum, zorganizowanym w centrum miasta. Temat zajęć dotyczył trójkąta Pascala i czarnych dziur. To bardzo ciekawe tematy jak na oczekiwany krąg odbiorców, dlatego większość uczestników ograniczyła się do wypicia kawy, pobrania darmowych materiałów i ulotniła się ze spotkania. A może o to właśnie chodziło organizatorom? I pewnie słusznie nie chcieli ujawniać nazwiska prowadzącego.

Tak czy owak interes się kręci i rozkręca, jakość świadczonych usług jest tu na dalszym planie.

Próbna matura z matematyki na żenująco niskim poziomie, wysyp usług matematycznych o kontrowersyjnej jakości i dobre samopoczucie wyższych uczelni, które ostatnio w rankingach plasują się poza pierwszą 300 najlepszych - jakoś dziwnie to wszystko składa się na smutny obraz naszej edukacji…

CKE: chcecie wojny? Będziecie ją mieli!

Wczoraj wieczorem, hakerzy zaatakowali serwer Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Data ataku nie była przypadkowa. Wczoraj 400 tys. polskich maturzystów szukało informacji o próbnej maturze z matematyki, którą kilka godzin wcześniej pisali. Na stronie CKE, zaraz po egzaminie, udostępniono arkusze egzaminacyjne i rozwiązania. Byłem tam wczoraj po południu i wszystko działało OK. Atak nastąpił kilka godzin później.
Zapewne atak odbił by się szerszym echem, gdyby nastąpił koło południa, gdy Centralna Komisja publikowała rozwiązania i gdy na stronie był największy ruch.
Nie jestem informatykiem, ale podejrzewam, że wybrano godziny wieczorne, bo wtedy pracownicy CKE są już w domu i od chwili ujawnienia ataku do ponownego uruchomienia strony, upłynęło więcej czasu.
To akurat byłby dość optymistyczny sygnał, bo oznacza, że hakerzy nie mogą sobie pozwolić na zablokowanie strony w ciągu dnia, gdy cała obsługa urzędu jest w pracy.
W tym całym szumie medialnym, zazwyczaj wszyscy ostro krytykują Komisję. Zatem ja pozwolę sobie odrobinkę ich bronić.
Jak widać, problem obowiązkowej matury z matematyki, jest ogromy i budzi skrajne emocje. W tej sytuacji, nie biorąc pod uwagę wszelkich błędów organizacyjnych i merytorycznych jakie popełnia CKE, mimo wszystko jestem pełen uznania dla tej instytucji. Została rzucona na niezwykle „krwawy front” i nadal walczy.

cke_atak

Okiem ucznia technikum

Dla  uczniów klas matematyczno-informatycznych prawdopodobnie wczorajszy  próbny  egzamin z matematyki, był banalnie prosty. Wychodząc z sal stwierdzali zazwyczaj: „…było łatwe, liczę na 95-100%…”. Czy tak będzie w istocie, przekonamy się mam nadzieję jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Natomiast sprawy mają się nieco inaczej, kiedy spojrzymy na te same zadania okiem ucznia technikum, który systemowo został zaskoczony informacją o tym, że po dwóch latach traktowania matematyki „po macoszemu”, będzie  musiał w klasie czwartej przystąpić do egzaminu na tych samych prawach co licealista po trzech latach kształcenia ukierunkowanego na przygotowanie do obowiązkowej matury z tego przedmiotu. Nie miałam jeszcze dotąd okazji rozmawiać z moimi uczniami z technikum gastronomicznego (w klasie, w której uczę od zeszłego roku),ale wiem, że z przerażeniem myśleli o tym, że muszą stanąć „oko w oko z demonem”.  Jak sobie poradzili, zobaczymy, ale myślę że podobnie jak uczniowie klas ogólnych liceum, nie zawsze wychodzili z sal z przekonaniem o tym, że udało im się zdobyć 30%. Śmiem też twierdzić w odróżnieniu od mojego kolegi – współautora, że  dla uczniów klas ogólnych, nawet tak standardowe zadania, jak te z wczorajszego arkusza, mogą stanowić  problem, a przykrycie ich „listkiem figowym” kontekstu realistycznego, mogłoby  tylko obnażyć niedostatki w ich wiadomościach. Poza tym dla wielu uczniów, nie tylko z technikum, przerażająca była już  nawet liczba zadań, które w ciągu jednego egzaminu przyjdzie im rozwiązać. Mam więc nadzieję, że wytrwale pracowali do ostatniej minuty, a efekty ich pracy pozwolą im w końcu spojrzeć z nadzieją na „majowe wyzwanie”. O ich wrażeniach po wczorajszym maratonie, postaram się niebawem coś więcej napisać.

« wstecz · dalejh »