Znam już program najbliższej konferencji Podkarpackiego Oddziału Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki, nie będzie lekko. Rozpoczęcie o 9.00. Dwie godziny później, po zakończeniu wykładu inauguracyjnego (Agnieszka Herma), rozpoczynają się warsztaty.
W pierwszej sesji 15 (!) zajęć do wyboru. Wśród prowadzących osoby z firm, grup roboczych SNM i nie zrzeszone. Tematyka obejmuje wszystkie, interesujące nauczycieli, poziomy nauczania. Co tu dodać, osiołkowi w żłoby dano…
Podobnie w drugiej i trzeciej sesji warsztatowej, 15 tematów do wyboru, z różnych poziomów nauczania.
Do kogo oni będę mówić? Jeżeli przyjmiemy, że na warsztat, powinno przyjść 10 osób, to konferencja powinna być zaplanowana dla 150 uczestników. Wynik spory jak na lokalne SNM. Ale w Rzeszowie bywa spokojnie 250 osób. Co daje nam soczysty średni wynik 16,666666…
Na każdej konferencji istnieje ryzyko, że na niektóre zajęcia nikt nie przyjdzie. Co wcale nie musi oznaczać, że zajęcia zostały źle przygotowane. Niektórzy organizatorzy, bojąc się takich sytuacji, starają się ograniczać ofertę. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań. Jeżeli mamy dużo zgłoszeń od osób, które chcą prowadzić zajęcia na spotkaniu, to należy im to umożliwić. Szeroka oferta buduje prestiż spotkania i ugruntowuje jego pozycję na przyszłość.
Jak w tym roku było w Rzeszowie, opowiem za tydzień.







