inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z grudzień, 2009

Matematyka dobra na wszystko

Kilka dni temu miałem wizytę księdza w domu. Niektórych może to zdziwić, ale w Warszawie to norma, że tego rodzaju spotkania odbywają się zarówno przed jak i po Świętach. Aczkolwiek nie oznacza to, że spodziewam się kolejnej wizyty w najbliższych tygodniach :).
Gdy rozpoczęliśmy rozmowę, duchowny popatrzył w swoją „ściągę”, zamyślił się przez dłuższą chwilę, a potem zapytał:
- Pan jest Matematykiem?
- Tak.
- Ja w sumie też, tzn. studiowałem rok matematykę i 3 lata informatykę na UW zanim wstąpiłem do seminarium …
Przyznam, że ta informacja mocno mnie zaskoczyła. Ale z drugiej strony, przecież wiadomo, że Królowa Nauk przydaje się w najróżniejszych dziedzinach życia.
Pozostaje mi tylko powtórzyć to, co już kilka razy tu pisałem: studiujcie matematykę, bo to nie tylko ciekawa i pasjonująca dziedzina nauki ale także źródło bezcennych umiejętności, które mogą się wam przydać w życiu, bez względu na to, czy się będziecie zajmować ;)

cieszmy się!(?)

“Aż 76 proc. tegorocznych maturzystów zdało próbną maturę z matematyki - ogłosiła wczoraj Centralna Komisja Egzaminacyjna. Według dyrektorów szkół do dobry wynik.”
Takie teksty można znaleźć w dzisiejszej prasie. W Wielkopolsce są szczególne powody do zadowolenia: tu próbę zaliczyło aż 79% zdających, czyli najwięcej w skali kraju. Gratulacje! A dlaczego tacy jesteśmy dobrzy z matematyki?
“W Poznaniu od tego roku - w związku z maturą z matematyki - miasto wprowadziło dodatkową godzinę tego przedmiotu w szkołach ponadgimnazjalnych.”
Jakie to proste! Do tej pory byliśmy najgorsi w kraju, ale po tym jak miasto sypnęło kasą, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przebiliśmy sie na czoło.
Skoro jesteśmy już na czele, to może byśmy sie tak w to czoło postukali? Hello! Pobudka! Co czwarta osoba nie uzyskała minimum 30% punktów z zestawu zadań na poziomie gimnazjalno-artystycznym, a do tego średnio maturzyści zdobyli nieco ponad 47% punktów.
Spójrzmy na technika - zdawalność 60%, licea profilowane - 50%, licea uzupełniające - 24% i technika uzupełniające - 19%, widać, że próba wypadła dramatycznie - a tak na marginesie: 19 osób na 100 w technikach uzupełniających przeskoczyło próg zdawalności, to reszta (81 osób na 100) co robi w tej szkole i za czyje pieniądze? Nie lepiej siedzieć w domu i uzupełniać (co?) przed telewizorem? W co my się bawimy i jaką fikcję uprawiamy?
“Wyniki pokazują, że jesteśmy na dobrej drodze.”
Hura!
Prasa donosi też, że “Co czwarty młody Wielkopolanin nie ma pracy. Tak źle nie jest w żadnym innym regionie kraju.” Hmmm, czyli 75% Wielkopolan ma pracę. Tak to raz 75% jest podstawą do radości, a raz do płaczu. I bądź tu człowieku mądry…

po konkursie

Właściwie nie chciałem pisać niczego o tej edycji konkursu, ale pomyślałem sobie, że jednak trzeba podzielić się z Wami moimi refleksjami, głównie celem rozpoczęcia dyskusji nad ewentualnymi zmianami. Albowiem zmiany są w moim przekonaniu nieuniknione! Dawno się tak nie wynudziłem, oglądając cierpliwie film po filmie jako juror. I o ile w ubiegłym roku przygotowałem sobie kilka filmów i pokazałem je chyba wszystkim moim uczniom w szkole, o tyle teraz nie mam najmniejszego zamiaru pokazywania filmików z tej edycji, może z jednym wyjątkiem - zwycięski film wart jest obejrzenia.

Rzecz ciekawa, tamte filmy zaskoczyły mnie pozytywnie i podobały się też uczniom, którzy żywo dyskutowali werdykt jury. W tym roku, mam wrażenie, werdykt zostanie przyjęty “ze zrozumieniem”, gdyż pozostałe produkcje są zwyczajnie kiepskie, z całym szacunkiem dla ich twórców, ich wysiłku itd.

Co się stało?  Jako nauczyciel mam wrażenie (potwierdzone na przykład wynikami egzaminu maturalnego z informatyki), że nasza młodzież świetnie potrafi posługiwać się klawiaturą i myszką, gdy trzeba zagrać w jakąś grę, ale zupełnie nie potrafi KORZYSTAĆ z komputera i oprogramowania, a co najważniejsze: nie ma pomysłu, koncepcji, idei…. Stąd liczne filmiki biorące udział w konkursie wyprodukowane jako pokaz slajdów z muzyką w tle. Na slajdach przewalają się cyfry w różnych konfiguracjach i niech mi nikt nie usiłuje wmówić, że koszykarz, który rzuca do kosza, wykonuje jakieś rachunki w głowie - no, chyba że myśli o wielkości swojego kontraktu…

A propos muzyki, jestem za całkowitym wyeliminowaniem muzycznego tła. Podpieranie się przebojową muzyką zawsze będzie rodzić pytania o legalność jej użycia. Niech zostanie tło naturalne, dialog, monolog, cokolwiek, byle powstało wraz z kręceniem konkursowego filmu. Właśnie - jestem za kręceniem, a nie za montażem zasobów intenetowych. “Matematyka nie kończy się w szkole” - nakręć trzyminutowy film na zadany temat - w 100% oryginalny, autorski.

Myslę sobie, że wrzesień to nie jest dobry czas na tworzenie. Do szkół trafiają młodzi ludzie, których nauczyciele w ogóle nie znają. Trzeba ich dopiero poznać, zachęcić, zmotywować - mam takie przeczucie, że przesunięcie konkursu choćby o miesiąc zaowocuje wzrostem liczby filmów i ich poziomu, czego sobie i wszystkim zainteresowanym życzę.

A jak było w Rzeszowie?

„To, co musiałeś odkryć samodzielnie zostawia w twym umyśle ścieżkę, którą w razie potrzeby możesz pójść jeszcze raz”, te słowa Georga Christopha Lichtenberga były myślą przewodnią VI Regionalnej Konferencji Nauczycieli Matematyki. Spotkanie oddziału podkarpackiego jak zwykle nie zawiodło pod względem frekwencji. Około 250 nauczycieli postanowiło spotkać się i intensywnie popracować, biorąc udział w licznych warsztatach.

Nie było mi łatwo stanąć przed tak liczną grupą i wygłosić wykład inauguracyjny,  zwłaszcza, że na sali znaleźli się przedstawiciele organu prowadzącego i nadzorującego edukację na terenie Rzeszowa oraz przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Matematycznego.

Po stresującym wykładzie, przyszedł czas na warsztaty. Wobec tak różnorodnej oferty, niezwykle ucieszył mnie fakt, że w moich warsztatach w pierwszej turze wzięło udział 32 nauczycieli!! W kolejnych sesjach było już trochę mniej uczestników, ale pomimo tendencji spadkowej, jestem zadowolona, bo w trzeciej sesji niektóre sale świeciły już pustakami,  a  u mnie praca trwała do ostatniej minuty.

Tak więc, kolejna konferencja oddziałowa SNM za nami. Teraz czeka nas wyprawa do Gdańska, na Konferencję Krajową, a tam czas na podsumowanie minionego roku i wybory do władz stowarzyszenia. Udział w spotkaniu wstępnie potwierdziła Minister Katarzyna Hall, która w trakcie konferencji odznaczy Medalami Edukacji najbardziej zasłużonych nauczycieli matematyki. Widać więc, że mimo iż  spotkamy się w środku zimy, na północy kraju, to gorąca atmosfera pozwoli nam skutecznie walczyć z ewentualnym mrozem.

Jak było w Krakowie?

Po nowemu, po staremu… czyli zgodnie z przewodnim hasłem konferencji Oddziału Krakowskiego SNM. Nowa… była dla mnie przede wszystkim propozycja wzięcia udziału w dyskusji panelowej, w której uczestniczyłam jako ekspert w dziedzinie wykorzystania nowoczesnych technologii w nauczaniu na wszystkich poziomach. Przed wystąpieniem obawiałam się nieco konfrontacji z pozostałymi członkami grona eksperckiego, okazało się jednak, że moje obawy były bezzasadne, a dyskusja przebiegała  w sympatycznej atmosferze. Wszyscy z wielką troską dzieli  się ze słuchaczami swoimi refleksjami dotyczącymi stanu nauczania matematyki we współczesnej szkole.

Za novum tej konferencji uznać należałoby fakt, że oto naszym wystąpieniom  przysłuchiwali się, przedstawiciele władz Uniwersytetu Pedagogicznego, co niewątpliwie stanowiło przejaw  integracji środowiska nauczycielskiego i akademickiego w kwestii wzajemnej wymiany doświadczeń w zakresie nauczania matematyki i problemów dotyczących kształcenia przyszłych nauczycieli.
Kolejną nowinką, jaką zaproponowali organizatorzy, było interaktywne głosowanie, w trakcie którego uczestnicy odpowiadali na pytania dotyczące stanu nauczania matematyki w polskich szkołach. Głosowanie w trybie  online było nie tylko ciekawym doświadczeniem natury technologicznej, ale i psychologicznej. Okazało się bowiem, że nie było na sali osoby, która nie radziłaby sobie z obsługą pilota do głosowania co więcej, fascynacja malująca się na twarzach zebranych, bliska była reakcjom uczniów, którzy na możliwość korzystania z urządzeń elektronicznych w czasie  lekcji, reagują z podobnym zainteresowaniem.
Nowe było również podejście organizacyjne dotyczące przydziału sal warsztatowych. Tym razem wszystkie sale znajdowały się na wprost wejścia do auli, co znacznie ułatwiało uczestnikom poszukiwanie miejsc, w których odbywały się interesujące ich warsztaty.
Po staremu … między uczestnikami  panowała niezmiennie, atmosfera wzajemnej życzliwości.Jeszcze raz dziękuję organizatorom za zaproszenie, a nauczycielom za udział w moich zajęciach.

Jak to się robi w Rzeszowie

Znam już program najbliższej konferencji Podkarpackiego Oddziału Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki, nie będzie lekko. Rozpoczęcie o 9.00. Dwie godziny później, po zakończeniu wykładu inauguracyjnego (Agnieszka Herma), rozpoczynają się warsztaty.
W pierwszej sesji 15 (!) zajęć do wyboru. Wśród prowadzących osoby z firm, grup roboczych SNM i nie zrzeszone. Tematyka obejmuje wszystkie, interesujące nauczycieli, poziomy nauczania. Co tu dodać, osiołkowi w żłoby dano…
Podobnie w drugiej i trzeciej sesji warsztatowej, 15 tematów do wyboru, z różnych poziomów nauczania.
Do kogo oni będę mówić? Jeżeli przyjmiemy, że na warsztat, powinno przyjść 10 osób, to konferencja powinna być zaplanowana dla 150 uczestników. Wynik spory jak na lokalne SNM. Ale w Rzeszowie bywa spokojnie 250 osób. Co daje nam soczysty średni wynik 16,666666…
Na każdej konferencji istnieje ryzyko, że na niektóre zajęcia nikt nie przyjdzie. Co wcale nie musi oznaczać, że zajęcia zostały źle przygotowane. Niektórzy organizatorzy, bojąc się takich sytuacji, starają się ograniczać ofertę. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań. Jeżeli mamy dużo zgłoszeń od osób, które chcą prowadzić zajęcia na spotkaniu, to należy im to umożliwić. Szeroka oferta buduje prestiż spotkania i ugruntowuje jego pozycję na przyszłość.
Jak w tym roku było w Rzeszowie, opowiem za tydzień.

Podkarpacki SNM

« wstecz