Wpisy z styczeń, 2010
30 stycznia 2010 @ 08:39 · Kategoria Piotr Tomczak
Wczoraj odbyła się coroczna konwencja kalkulatorowa firmy Casio. Gdy to piszę, leże sobie na hotelowym łóżku we Frankfurcie. Co ciekawego? Firma nadal nie zdecydowała się na wprowadzenie nowej serii popularnych kalkulatorów naukowych FX-ES z naturalnym zapisem. Aktualny produkt ma się niezwykle dobrze, zatem samuraje nie chcą rezygnować z takiej złotej kaczki. Europejska sprzedaż FX-ES uratowała ogólne wyniki w sprzedaż kalkulatorów naukowych w ubiegłym, kryzysowym roku i złagodziła znacznie, całościowe, spadkowe wyniki w całym segmencie kalkulatorów.
Drugą istotną informacją, jest stale rosnąca pozycja FX-9860. Mimo wycofania SLIMa :(, te kalkulatory to kolejna potężna broń Japończyków na światowych rynkach. Otrzymaliśmy „polecenie” aby wygrywać rynek z FX-9860, tam gdzie to jeszcze nie nastąpiło. Oczywiście nie można porównywać Polski, gdzie na maturze wolno używać tylko kalkulatorów kieszonkowych, z krajami Europy Zachodniej gdzie kalkulator graficzny jest standardem. Ale i tak uważam, że w naszym kraju FX-9860 ma się dobrze.
Najciekawszym jednak dla mnie elementem spotkania, była prezentacją naszych (polskich) działań na rynku edukacyjnym. Poproszono nas o jej zrobienie, bo edukacja była w tym roku głównym tematem konwencji, a nasze działania podobno są szczególnie interesujące.
Rzeczywiście, zrobiłem prezentację zupełnie w innym stylu niż pozostali prelegenci, i choć trochę bałem się takiego odejścia od biznesowych standardów, okazało się to strzałem w dziesiątkę. Pokaz, zaprezentowany przez mojego kierownika, rozbudził towarzystwo i dostaliśmy po jego zakończeniu a także w czasie wieczornej kolacji bardzo dużą ilość pochwał, zdecydowanie wykraczającą poza zwyczajowe „kadzenie”.
Chwaliliśmy się sponsorowaniem konkursów matematycznych, nauczycielami z którymi współpracujemy, naszym konkursem filmowym, darmowymi korepetycjami, gadżetami z nadrukiem „2+2#4”, no i przede wszystkim naszą stroną internetową kalkulatory.pl oraz blogiem. Ten ostatni, to podobno najnowsza sugestia europejskiej centrali Casio do lokalnych dystrybutorów, jeżeli chodzi o rozwijanie aktywności internetowej.
Najbardziej zapamiętałem moment, w którym na ekranie pojawiło się zdjęcie z konferencji w Radomiu, na którym był Kurt Klaner oraz większość naszego, polskiego „teacher network”. Przez salę, wypełnioną w 95% przez surowe, męskie spojrzenia, najczęściej japońskie i niemiecki, przebiegło charakterystyczne „hmmm…”, które nigdy później już się nie powtórzyło…
W tej sytuacji, gdy ktoś na kolacji pytał mnie, co jest kluczem do budowy dobrego zespołu nauczycieli, odpowiadałem bez wahania: profesjonalizm i urok osobisty osób, z którymi współpracujemy 
29 stycznia 2010 @ 23:01 · Kategoria Agnieszka Herma
Czas biegnie nieubłaganie. W wielu liceach odtańczono już uroczystego poloneza, bezwzględnie przypominającego o ostatecznym odliczaniu dni do matury. Wszyscy uczniowie z niecierpliwością oczekują tego pierwszego, wielkiego balu. Dziewczyny w pięknych sukniach, niejednokrotnie pierwszy raz wkładają na nogi „szpilki”, chłopcy z dresów, wbijają się w „garniaki” i z przerażeniem myślą, jak przetrwać pierwsze takty, ćwiczonego od wielu dni, poloneza. Stres mija po odtańczeniu swojej roli z przedstawicielem grona pedagogicznego u boku, potem już tylko tańce, hulanki, swawole przy ulubionej muzyce. Ja osobiście chętnie uczestniczę w tych uroczystościach w przeciwieństwie do mojego męża, który nie uznaje muzyki popularnej nazywając ją: „zjawiskami dźwiękowymi z dalekiego pogranicza muzyki!!!”. Gasi mój entuzjazm przywołując czarne statystyki śmiertelnych ofiar hałasu w dyskotekach. Nie powiem, żeby to mnie szczególnie odstraszało, ale postanowiłam tym razem przyjrzeć się zjawisku hałasu by zobaczyć na co narażam swój organizm, biorąc udział w tak wyjątkowej imprezie.Okazuje się, że rozpiętość odczuć wrażeń dźwiękowych odbieranych przez człowieka jest bardzo szeroka. Od stanu ukojenia, relaksu do stanu agresji. Wielkością określającą wrażenia słuchowe jest poziom ciśnienia akustycznego (N) mierzony w układzie SI w belach (B), (powszechnie stosowany jest decybel dB; 1dB = 0,1 B):
• poziom N określa się wzorem:

gdzie:
A – wartość danej wielkości,
A0 – wzorcowa wartość wyznaczająca poziom odniesienia (poziom zerowy),
A0 = 10 ^(-12) W/m^2,
Można wyróżnić kilka obszarów słyszalności i tak :
0 - 30 dB - obszar ciszy
30 - 60 dB - obszar średni (przeciętny)
60 - 90 dB - obszar obciążeń
90 - 130 dB - obszar uszkodzeń.
Dla przykładu:
rozmowa ……………………………………… 20 dB
średni hałas w mieszkaniu ………….. 40 dB
odkurzacz.. …………………………………..72 dB
krzyki dzieci… ……………………………… 79 dB
radio, ruch w dużym mieście ……… 80 dB
szczekanie psa….. ………………………… 86 dB
dyskoteka… ………………………….. ……110 dB
samolot naddźwiękowy ……………… 130 dB
Źródło: www.google.pl
Z zaprezentowanych powyżej zestawień wynika, że uczestnicząc w studniówce, narażam się na uszkodzenia słuchu! Trudno, zaryzykuję. Zobaczyć moich uczniów w strojach galowych – BEZCENNE!!!
28 stycznia 2010 @ 09:31 · Kategoria Piotr Tomczak
Masz swój PESEL bez względu na to, na którą partię masz zamiar głosować w najbliższych wyborach. Dostałeś (-aś) go zaraz po urodzeniu. Ten szczególny numer mówi o twojej dacie urodzenia, określa także twoja płeć. Pierwsze 6 cyfr, to właśnie data urodzenia, od roku do dnia. Np. osoba z numerem 44051401458, to mężczyzna, mówi o tym dziesiąta, nieparzysta cyfra (5), urodzony 14 maja 1944 r. Ostatnia cyfra ma charakter kontrolny. Jest ona dodawana tak, aby po dodaniu wszystkich cyfr, pomnożonych przez określone współczynniki, suma była podzielna przez 10. Jeżeli tak się nie dzieje, to przy zapisywaniu numeru został najprawdopodobniej popełniony błąd. Algorytm nie jest idealny, nie jest w stanie „wychwycić” wszystkich rodzajów błędów. Inaczej mówiąc, można czasami zrobić błąd, a cyfra kontrolna tego nie wychwyci.
Po zakończeniu stulecia, pojawił się problem, Okazało się że osoby urodzone 14 maja 1944 r. i 14 maja 2014 r. mogą mieć ten sam PESEL. Aby tego uniknąć, zmodyfikowano numer miesiąca, np. urodzeni w tym stuleciu, mają liczbę określającą numer miesiąca, zwiększoną o 20. Zatem, urodzony 14 maja 2014 r. będzie miał (-a) numer PESEL zaczynający się od cyfr 442514…..
Wszystko to bardzo ładnie wygląda, zastanawia mnie jednak, po co obdarowano nas dodatkowo numerami NIP? Jeżeli każdy z nas, jest jednoznacznie identyfikowany przez PESEL, to po co nam drugi numer? Pozostaje kwestia firm, które także posługują się NIPem. Ale czy nie można było odpowiednio zaprojektować dla nich wersji PESELu? W przypadku firmy, znika potrzeba oznaczania daty urodzenia, mamy zatem dodatkowe 6 cyfr, którymi możemy swobodnie szarżować. No i oczywiście pozostałe 4 cyfry numeru.
Niestety tak się nie stało. Szkoda. Prostota nie zawsze jest najbardziej oczywistym rozwiązaniem.
Zastanawiam się, co urzędnicy myślą o matematyce? Czy może większość z nich nie podpisała by się pod znanym sloganem: ja matematyki nigdy nie umiałem …
P.S. Kilkanaście lat temu, mój kolega zrobił mi dość głupi kawał, i w dowodzie osobistym (stara, papierowa wersja) przerobił ostatnią cyfrę z 9 na 8. Na szczęście szybko to zauważyłem. Zaniepokojonych o poprawność swoich numerów, odsyłam do Internetu, gdzie można znaleźć sporą ilość prostych programów, weryfikujących ich poprawność.
26 stycznia 2010 @ 15:18 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
W styczniu w kilku województwach uczniowie pisali próbną maturę ze wszystkiego, co się dało, w tym i z matematyki na obu poziomach. Pani dyrektor OKE w Poznaniu nie życzyła sobie, by pisać i mówić “matura próbna” tylko “materiał ćwiczeniowy”…
Ponieważ w tym roku po raz pierwszy egzamin będzie oceniany holistycznie, warto pochylić się nad tym “materiałem” tym bardziej, że parę zadań rozwiązanych jest w sposób… dyskusyjny.
Zacznijmy od zadania z poziomu rozszerzonego z rachunku prawdopodobieństwa i za 5 punktów.

Oto przebieg rozwiązania w ujęciu autora zadania:

Trochę dziwne, że nie wymagamy od ucznia zapisania założeń… Czy na poziomie rozszerzonym zapisanie założeń przekracza możliwości piszących? Rozwiązywanie równań bez założeń może być groźne…

Jak było do przewidzenia, równanie stopnia 3 uprościło się do stopnia 2, czyli gdzieś po drodze podzielić trzeba było przez n… A więc jednak potrzebne jest założenie, że n nie jest zerem. Powiedzmy, że to oczywiste. Ale co oznacza, że otrzymane -27 nie spełnia warunków zadania? Jakich warunków?

Obliczenie mocy zbiorów w tym samym poprawnie zbudowanym modelu. Gdzie jest ten model zbudowany?
I teraz najważniejsze: moim zdaniem zadanie nie jest dobrze rozwiązane, to znaczy moc zbioru A nie jest równa 1.
Mamy wylosować trzy osoby (spośród 30), które zapisane są pod numerem 1, 2 i 3 w dzienniku. Otóż zbiór A składa się z 6 elementów: A = {(1,2,3), (1,3,2), (2,1,3), (2,3,1), (3,1,2), (3,2,1)}, więc prawdopodobieństwo jest równe 6/24360 a nie 1/24360, jak chce autor!
W zadaniach z rachunku prawdopodobieństwa treść powinna być 100 razy przemyślana. Jeśli się chce, można tak sformułować to zadanie, żeby losować osoby “w podanej kolejności”.
Proszę mi powiedzieć, jak oceniać rozwiązania zadań, które nie są zgodne z podanym schematem, gdyż rozwiązanie modelowe jest błędne?
Szkoda, że pracownicy OKE stawiają mnie w dość niezręcznej sytuacji. Skoro mam omówić z uczniami wyniki tej próby, to muszę im powiedzieć, że zadanie jest niefortunnie sformułowane. Niestety, to nie jest przypadek odosobniony.
Weźmy zadanie związane z ciągiem geometrycznym:

To zadanie “klasyczne” i bardzo wysoko punktowane, bo aż za 6 punktów. Zobaczmy, jak wygląda schemat oceniania zadania:

Dlaczego znowu nie ma wymienionych założeń, czyli “warunków” zadania? Skoro mamy znaleźć liczby tworzące rosnący ciąg geometryczny, to dla mnie jasne, że uczeń musi napisać, iż wszystkie składniki muszą być dodatnie oraz q>1. Czy te założenia są aż tak oczywiste, żeby w ogóle o nich nie pisać? Idąc dalej, rozumiem, dlaczego należy odrzucić q=-1. Ale, dalibóg, co nam przeszkadza q=5/3? Czyżby autor uważał, że ciąg geometryczny o wyrazach całkowitych ma iloraz będący liczbą całkowitą? Nie chce mi się wierzyć, wszak od razu przychodzi mi na myśl ciąg: 8, 12, 18, 27, który ma iloraz q=1,5. Czyli jest tak, że w schemacie punktowania zaniedbuje się ocenę założeń, które nagle stają się kluczowe i pojawiają się jak królik z kapelusza już po rozwiązaniu konkretnego równania. Tak być nie może! Pomijam już fakt, iż q=5/3 trzeba odrzucić, ale to wymaga dalszych rachunków. Ważne, że w schemacie oceniania zadań brakuje tego, co się robi z uczniami na lekcjach w czasie rozwiązywania tego typu zadań, czyli brak troski o zapisanie starannie owych warunków zadania!
To bardzo nieładnie! Dla mnie egzamin na poziomie rozszerzonym powinien pokazać kulturę pracy zdającego i sposób, w jaki on analizuje dany problem. Tymczasem zdający zostaje dosłownie zawalony masą zadań, często typowo rachunkowych. Czym to się różni od poziomu podstawowego? Doprawdy nie wiem. Ale to jeszcze nie koniec…
24 stycznia 2010 @ 22:48 · Kategoria Agnieszka Herma
13 stycznia bieżącego roku w Instytucie Matematyki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie odbyła się publiczna obrona rozprawy doktorskiej mgr Renaty Wojtuś pt.: „Rola matematycznych programów komputerowych w pozalekcyjnej pracy ucznia”. Promotorem powyższej pracy był prof. dr hab. Henryk Kąkol. Chciałabym z tego miejsca szczerze pogratulować Szanownej Koleżance oraz Panu Profesorowi! Renata dzielnie odpowiadała na pytania komisji, udowadniając wszystkim, że nauczanie matematyki z wykorzystaniem nowoczesnych technologii może i powinno być przedmiotem badań naukowych. Największym atutem prezentowanej koncepcji dydaktycznej, było zastosowanie pracy długoterminowej, która jest prawie nieobecna w praktyce polskiej szkoły, a daje istotną informację, na temat wewnętrznej motywacji uczniów do stosowania programów komputerowych w procesie nauczania i uczenia się matematyki.
To już czwarta praca doktorska z tego zakresu napisana pod kierunkiem prof. Henryka Kąkola , który od wielu lat propaguje idee nowoczesnej edukacji na wszystkich poziomach kształcenia. Patrząc z perspektywy własnej obrony, która miała miejsce w roku 2006, mam wrażenie, że dokonała się istotna zmiana w nastawieniu matematyków, do stosowania technologii. Jeszcze 4 lata temu musiałam walczyć z ogólna niechęcią do tego rodzaju narzędzi, wykazując, że ich stosowanie może mieć istotne znaczenie dla rozwijania wybranych aktywności matematycznych. Dyskusja w czasie obrony Renaty nie była już tak napastliwa. Opór wobec technologii zmalał, na rzecz poszukiwania konkretnych zastosowań istniejących już programów komputerowych. Widać więc, że z czasem zmieniają się nie tylko narzędzia, ale również, a może nawet przede wszystkim, nastawienie nauczycieli i wykładowców do ich stosowania w procesie nauczania i uczenia się matematyki.
22 stycznia 2010 @ 15:12 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
W komentarzach do subiektywnego rankingu bez perspektyw wyrażano żal, że nie ma porównania wyników egzaminu gimnazjalnego z wynikami egzaminu maturalnego dla tej samej grupy uczniów. Otóż ja taki ranking zrobiłem. Skorzystałem z danych opublikowanych w regionalnym dodatku do Gazety, który to dodatek corocznie publikuje ranking liceów poznańskich. Ostatni ranking był cokolwiek inny od poprzednich i wywołał lawinę polemik włącznie z oficjalnym listem oprotestowującym zasady tworzenia takiego rankingu, który napisali dyrektorzy “pokrzywdzonych” szkół. Tym niemniej, Gazeta zawarła masę danych, które postanowiłem wykorzystać. Po odpowiedniej obróbce danych, powstała tabela, którą zamieszczam poniżej. Warto dodać, że pokazałem tę tabelę moim uczniom, czym sprowokowałem ich do ożywionej dyskusji.
Oto tabela:

Co tu widać:
kolumna 1 i 11: miejsce szkoły w tabeli
kolumna 2: nazwa szkoły (numer liceum w Poznaniu)
kolumna 3: liczba uczniów w szkole
kolumna 4: średni wynik egzaminu gimnazjalnego, a w zasadzie średnia liczba punktów w postępowaniu kwalifikacyjnym(świadectwo, egzaminy po gimnazjum plus punkty za działalność, konkursy itp)
kolumna 5: wynik po standaryzacji danych w kolumnie 4
kolumna 6: miejsce szkoły w porównaniu z innymi liceami
kolumna 7: średni wynik egzaminu maturalnego (Gazeta dodawała coś* do wyniku części rozszerzonej)
kolumna 8: wynik po standaryzacji danych w kolumnie 7
kolumna 9: miejsce szkoły w porównaniu z innymi liceami
kolumna 10: wartość dodana czyli różnica między wartościami z kolumny 8 i 5
uwaga do *: nie chce mi się szukać, w jaki sposób ustalono wyniki w kolumnie 7. Nie ma to żadnego znaczenia dlatego, że stosowano tą procedurę równo dla wszystkich szkół.
No i co, drodzy komentatorzy, czy o to Wam chodziło? Czy posłalibyście swoje dziecko do XXXV LO? Jakie informacje można wyczytać z tak sporządzonego zestawienia? Czekam na Wasze opinie i komentarze…
21 stycznia 2010 @ 10:28 · Kategoria Piotr Tomczak
“Matematyka i chemia, również przypadki beznadziejne”. „Matematyka dla humanistów, dyslektyków i… innych przypadków beznadziejnych”. Pierwszy cytat jest ofertą korepetycji, drugi tytułem książki. Obydwa popełnił Krzysztof Cywiński z Zabrza. Samozwańczy autorytet w dydaktyce matematyki. Pan Krzysztof, jak sam przyznaje, ma znikome doświadczenie szkolne (rok pracy w szkole górniczej). Nie ukończył też studiów a jedynie odbył mały epizod w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii w Toruniu. Mimo to rzucił się w wir pracy korepetytora odnajdując w tym swoje powołanie.
„W Polsce mądrzej uczy się wuefu niż matematyki”
„Nasza młodzież w większości nie rozumie podstawowych pojęć, a zmusza się ją do rozwiązywania zadań z coraz wyższych poziomów matematycznej abstrakcji”
„To instrukcja obsługi wzorów i równań dla uczniów przeciętnych i słabych, dla humanistów i przypadków beznadziejnych, i dla wszystkich, których paraliżuje matematyczny lęk, czyli gdzieś dla 90 proc. młodzieży” (o książce)
To kilka cytatów z autora. Wskazują one wyraźnie, że nie ma on pojęcia o tym co się realnie dzieje w polskiej szkole. Dokonuje generalizacji ocen, na podstawie cząstkowych przypadków, pomijając całą resztę. Tym samym ignoruje ciężką pracę wielu wybitnych nauczycieli. Próbuje porównywać swoją pracę z uczniem, z pracą nauczyciela z całą, zróżnicowaną co do wiedzy i umiejętności, grupą. Nie sądzę też, aby Pan Cywiński miał jakiś kontakt z dydaktyką matematyki. Podejrzewam, że nie orientuje się zupełnie w jej dorobku, wynikach badań, itd.
Na podstawie znalezionych przeze mnie opinii, wnioskuję, że wspominana wyżej książka, zawiera szereg błędów merytorycznych i niedociągnięć edytorskich.
Z drugiej jednak strony, najwyraźniej Krzysztof Cywiński odnosi spore sukcesy w pracy z uczniami mającymi wyraźne problemy w uczeniu się matematyki. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, na ile jest to zgodne z rzeczywistością a w jakim stopniu jest to subiektywna ocena samego autora. Jednak komentarze uczniów są bardzo pozytywne, zarówno na temat samych korepetycji jak również książki. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że Pan Krzysztof posiada pewne nieprzeciętne zdolności w pracy z uczniami słabymi. Wiedza ta jest zbudowana najwyraźniej na samej praktyce. Jeżeli tak jest, to jego doświadczenie nie powinno być w żaden sposób ignorowane. Myślę, że warto by było ab pojawił się np. konferencji krajowej SNM i zechciał na spotkaniu z nauczycielami, pokazać co potrafi. Takie spotkanie mogło by być korzystne dla obu stron.
Artykuł o Krzysztofie Cywińskim na stronie Polityki
Prywatna strona K. Cywińskiego
20 stycznia 2010 @ 09:43 · Kategoria Piotr Tomczak
Rok temu zorganizowaliśmy akcję darmowych korepetycji z matematyki przed maturą. Odbyły się 4 spotkania w Warszawie. Oddźwięk był tak duży, że cały czas otrzymuję zgłoszenia osób chcących uczestniczyć w kolejnej edycji. Zwykle odpisywałem, że kurs zakończył się w kwietniu 2009 i decyzja o organizacji drugiej edycji jeszcze nie zapadła, ale dziś, nieoficjalnie, mogę potwierdzić, że jesteśmy w trakcie organizacji edycji 2010.
Tym razem chcemy rozszerzyć akcję na 3 miasta: Warszawa, Poznań, Katowice. Zajęcia odbędą się najprawdopodobniej 13 i 27 marca oraz 10 i 17 kwietnia. Tak jak w ubiegłym roku, odbędą się cztery spotkania. Zajęcia zgodzili się poprowadzić:
Poznań: dr Krzysztof Nowakowski, dr Tomasz Karolak
Katowice: dr Agnieszka Herma, mgr Janina Duda
Warszawa: mgr Elżbieta Jaworska, mgr Bożena Dąbkowska
Planowane tematyka poszczególnych spotkań:
13.03 Wielomiany i funkcje wymierne
27.03 Funkcje trygonometryczne kąta ostrego
10.04 Ciągi liczbowe
17.04 Stereometria, kombinatoryka i rachunek prawdopodobieństwa
Nie znamy jeszcze uczelni, na których odbędą się spotkania. Jest spora szansa, że w Poznaniu uda nam się nawiązać współpracę z Uniwersytetem Adama Mickiewicza.
Tym razem cała rejestracja będzie odbywała się na stronie www.kalkulatory.pl. Odpowiedni moduł powinie pojawić się na początku marca. Niezbędna będzie wcześniejsza rejestracja w bazie strony. Będziemy też oczekiwali potwierdzenia zgłoszenia (link w odpowiednim mailu) na ok. 2-3 dni przed spotkaniem. Wszystkie informacje zostaną zamieszczone na stronie.
Zainteresowanych odsyłam też na YouTube, gdzie można zobaczyć krótkie filmiki ze spotkań w 2009.
Polecam również kurs, jaki aktualnie znajduje się na portalu edulandia.pl
18 stycznia 2010 @ 09:49 · Kategoria Piotr Tomczak
Podczas studiów, znalazłem w jednej z książek, rozwinięcie liczby Pi do 5 tys. miejsc po przecinku. Stwierdziłem, że może warto nauczyć się tego na pamięć. Zakładając, że w ciągu roku zdołam się nauczyć 1000 cyfr, cały projekt można było zrealizować w 5 lat. Ostatecznie dobrnąłem chyba do 180 cyfry i skierowałem swoją energię na inne pola.
Francuski matematyk Fabryce Beluard, obliczył ostatnio Pi z dokładnością do prawie 2,7 biliona miejsc po przecinku (gazeta.pl). Dobrze, że nie znalazłem tego wyniku w czasie studiów, bo zrezygnował bym z idei na starcie, a tak miałem okazję trochę poćwiczyć pamięć. Chociaż, 180 cyfr to prawie początek.
Na podstawowe, szkolne pytanie: a po co to komu potrzebne? Odpowiedź jest dość trudna. W praktyce szkolnej wystarczy przybliżenie do 2 miejsc. Myślę, że w obliczeniach astronomicznych, wykorzystuje się maksymalnie 10 cyfr. Z kłopotu wciąga nas sam Bellard, który „tropi” Pi od 14-go roku życia. Jego zdaniem, takie obliczenia to dobra okazja do testowania algorytmów, które później przydadzą się w innych sytuacjach.
Sam uczony, choć pasjonuje się matematyką, rozsądnie wybrał zawód informatyka.
Zainteresowanych tematem odsyłam na stronę http://www.kalkulatory.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=228 gdzie można znaleźć rozwinięcie Pi do, nie pamiętam ilu miejsc. Na pewno nie ma tam 2,7 biliona cyfr, ale myślę, że liczba jak się tam znajduje jest identyczna z tą Bellarda, z dokładnością do kilku tysięcy miejsc po przecinku …
17 stycznia 2010 @ 14:46 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Jak co roku Perspektywy opublikowały ranking szkół ponadgimnazjalnych. O bezsensie przyjętych tam założeń porządkujących szkoły pisał w zeszłym roku Piotr. W tegorocznym rankingu nic się nie zmieniło w tym zakresie: nadal stosuje się kuriozalną formułę, w której w mianowniku występuje liczba uczniów danej szkoły, czyli im mniej uczniów, tym lepiej. Z podziwem należy wobec tego traktować obecność w tym rankingu szkół z tysiącem uczniów. Nie ma sensu jednak dyskutować nad metodologią, wszak każdy może sobie zestawić ranking czego chce i w sposób, jaki uważa za stosowny. Sądzę jednak, że pisanie, iż jest to ranking “najlepszych szkół w Polsce” to gruba przesada!
Tak czy owak, w jednym miejscu zebrano masę szkół. I tak sobie myślę, że na rozpoczynających się wkrótce igrzyskach olimpijskich obowiązywać będzie klasyfikacja medalowa. Pierwsze miejsce zajmie w niej kraj, który zdobędzie najwięcej złotych medali. Przy równej liczbie złotych medali o miejscu decydować będzie liczba zdobytych medali srebrnych a potem brązowych. I nikt nie będzie dzielił liczby zdobytych medali przez liczbę mieszkańców danego kraju. Idąc tym tropem sporządziłem swój prywatny ranking szkół. W tym rankingu o miejscu decyduje:
- liczba laureatów olimpiad
- liczba finalistów olimpiad
- liczba olimpiad, w których wzięli udział uczniowie danej szkoły
Tak więc powstał nowy, subiektywny, ranking szkół:

Najlepsza poznańska szkoła, Marynka, zajęła w rankingu oficjalnym 15 miejsce, a w moim jest 35 - tuż za szkołą z Trzcianki. Ciekawe…
I jeszcze ranking szkół, które najlepiej zaprezentowały się na Olimpiadzie Matematycznej:

Jestem pod wrażeniem osiągnięć XIV LO z Warszawy tym bardziej, że nie mam zielonego pojęcia, jak można w jednym miejscu zgromadzić taką ilość uzdolnionej matematycznie młodzieży, tym bardziej, że zadania olimpijskie są co najmniej hmm niebanalne…
Bawiąc się zestawieniami nie mogę się doczekać rankingu, w którym porówna się wyniki egzaminu maturalnego. O jakości pracy szkoły decydują bowiem te wyniki, a w zasadzie decydować powinna różnica między wynikami egzaminu gimnazjalnego a wynikami egzaminu maturalnego w danej grupie uczniów. Już teraz nic nie stoi na przeszkodzie, by takie dane zebrać w jednym miejscu i fachowo “obrobić”.
dalejh »