Pi, Pi, Pi, Pi, Pi, …
Podczas studiów, znalazłem w jednej z książek, rozwinięcie liczby Pi do 5 tys. miejsc po przecinku. Stwierdziłem, że może warto nauczyć się tego na pamięć. Zakładając, że w ciągu roku zdołam się nauczyć 1000 cyfr, cały projekt można było zrealizować w 5 lat. Ostatecznie dobrnąłem chyba do 180 cyfry i skierowałem swoją energię na inne pola.
Francuski matematyk Fabryce Beluard, obliczył ostatnio Pi z dokładnością do prawie 2,7 biliona miejsc po przecinku (gazeta.pl). Dobrze, że nie znalazłem tego wyniku w czasie studiów, bo zrezygnował bym z idei na starcie, a tak miałem okazję trochę poćwiczyć pamięć. Chociaż, 180 cyfr to prawie początek.
Na podstawowe, szkolne pytanie: a po co to komu potrzebne? Odpowiedź jest dość trudna. W praktyce szkolnej wystarczy przybliżenie do 2 miejsc. Myślę, że w obliczeniach astronomicznych, wykorzystuje się maksymalnie 10 cyfr. Z kłopotu wciąga nas sam Bellard, który „tropi” Pi od 14-go roku życia. Jego zdaniem, takie obliczenia to dobra okazja do testowania algorytmów, które później przydadzą się w innych sytuacjach.
Sam uczony, choć pasjonuje się matematyką, rozsądnie wybrał zawód informatyka.
Zainteresowanych tematem odsyłam na stronę http://www.kalkulatory.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=228 gdzie można znaleźć rozwinięcie Pi do, nie pamiętam ilu miejsc. Na pewno nie ma tam 2,7 biliona cyfr, ale myślę, że liczba jak się tam znajduje jest identyczna z tą Bellarda, z dokładnością do kilku tysięcy miejsc po przecinku …



