inicio mail me! sindicaci;ón

Gdańsk za nami

W ubiegły czwartek w śnieżnej zamieci  jechaliśmy na XIX Krajową Konferencję  SNM. Dwunastogodzinna podróż z Warszawy do Gdańska, upływała nam w beztroskiej atmosferze, przerywanej wybuchami gromkiego śmiechu,  prowokowanego kolejno opowiadanymi kawałami.  Następnego dnia, nie było już bynajmniej czasu na żarty. Rano trzeba było przygotować sale, zorganizować stoisko i nastawić się mentalnie na konwersację w języku angielskim.Czekała nas bowiem wizytacja przedstawicieli CASIO z Niemiec.

Najbardziej obawialiśmy się czy dopiszą uczestnicy, czy listy nie będą świeciły pustkami. Na szczęście tematy dotyczące matury były na tyle interesujące, że na pierwszych warsztatach miałam ponad 40 osób,  na drugich również nie musiałam martwić się o frekwencję, podobnie z resztą  jak pozostałe koleżanki z teamu CASIO.

Wizytacja na zajęciach była bardzo stresującym doświadczeniem. Na szczęście tematyka  okazała się interesująca nawet dla wizytującego,  który skrupulatnie sporządzał notatki z przebiegu spotkania.

Stres po hospitacji zajęć udało się odreagować na fantastycznym bankiecie, którego atmosfera przypadła do gustu wszystkim bez względu na narodowość.

Mimo, iż w niedzielę, goście z Niemiec wrócili do siebie,  stresom nie było końca. Czekało nas bowiem walne zgromadzenie członków SNM  i wybory do nowych władz. Przyczyną zdenerwowania nie było bynajmniej zakreślanie kandydatów na kartach do głosowania, ale fakt, że na liście do Zarządu Głównego  widniały nazwiska dwóch spośród współautorów tego bloga. W wyniku wyborów prezesem SNM został Profesor Henryk  Kąkol,  a Piotr i ja weszliśmy do Zarządu Głównego. Z tego miejsca chciałabym  pogratulować wszystkim, którzy zostali wybrani do nowych władz i podziękować tym, którzy oddali na mnie swój głos. Postaram się nie zawieść.

Krzysiek said,18 lutego 2010 @ 09:43

Gratuluję serdecznie :-)
swoją drogą, Kurt to ma klawe życie…

mentor1989 said,18 lutego 2010 @ 11:07

Hmm pogratulować wejścia do zarządu…

Szczególnie Panu Piotrowi T. ;P

askah said,18 lutego 2010 @ 17:33

No w tym roku rzeczywiście nie mogliśmy narzekać na frekwencję w porównaniu z zeszłym rokiem… Po za zajęciami, które sami odwołaliśmy wszystkie pozostałe się odbyły… A bankiet, jak zwykle w wykonaniu naszego zespołu doskonały, no i ten twist w wykonaniu Panów… Niezapomniany….

OlaVillemo said,18 lutego 2010 @ 20:08

Hmmm, Gratulacje jeszcze raz :)
A jak tak co roku będą Nas “hospitować” Panowie z Niemiec, to i stresu nie będzie, a i szansa utrzymania międzynarodowych kontaktów będzie bardziej realna :) A bankiet no cóż myślę, że obolałe stopy mówią tzn prawie nie chcą chodzić i ten fakt mówi sam za siebie… Ty jesteś dziś piękniejsza… ;)

casiokalk said,23 lutego 2010 @ 14:27

Jeżeli ktoś twierdzi, że najlepszym naszym warsztatem był bankiet, to ja się pod tym podpisuję :)

RSS komentarzy

Odpowiedz