Kto choćby pobieżnie śledzi moje wpisy na blogu, zapewne zauważy, że od czasu do czasu poświęcam parę linijek w tym miejscu fenomenowi japońskiego liczydła. Dzisiaj też pozwolę sobie na kilka dygresji w tym zakresie. Od ubiegłego roku prowadzę w Kolegium Nauczycielskim przedmiot o nazwie „Projektowanie sytuacji dydaktycznych w przedszkolu i klasach I-III”. Szukając inspiracji do zajęć, postanowiłam kolejny raz sięgnąć po soroban. Poprosiłam studentów o przygotowanie propozycji dydaktycznych wykorzystania tego narzędzia do wspierania edukacji matematycznej w nauczaniu zintegrowanym. Ich pomysły mnie oszołomiły.
Począwszy od własnoręcznie wykonanych narzędzi, których koraliki wykonano z kamieni…

papieru…

czy drewna…

przez koło fortuny…

i rebusy z sorobanem w roli głównej…

aż po “żywe koraliki”

na gigantycznym sorobanie…

Był też “pociąg”, w którym w ciszy ”wagony” ustawiały się w kolejności zgodnie z porządkiem wynikającym z liczb zapisanych na sorobanie…

oraz bajki z sorobanem w tle…

To była sama przyjemność patrzeć na to, ile pomysłów może się zrodzić za sprawą kilku drewnianych koralików!!!








Bielsko wyrasta na Europejskie Zagłębie Sorobanowe :).
Jest nadzieja, że to proste liczydełko, zostanie wreszcie docenione przez edukację. Długo musieliśmy na to czekać. Na początku były zajęcia na konferencji krajowej SNM, prowadzone przez Zibi, taki efekt “uboczny” wizyt moich kolegów z firmy w kraju kwitnącej wiśni. Potem strona www.soroban.pl, której miałem przyjemność być współautorem, a teraz temat znalazł się pod profesjonalną lupą dydaktyka.
Jaki powinien być kolejny krok? Zainteresowanie ze strony wydawnictw.