inicio mail me! sindicaci;ón

MATMA zobacz, jakie to trudne

Kilkanaście wyemitowanych fimików (wszystkie na www.interklasa.pl)  daje okazję do wstępnych refleksji.

Pierwsze, co rzuca się w oczy a w zasadzie w uszy, to błędy językowe. Jakoś maniakalnie zwracam uwage na lekcjach, gdy uczeń mówi “dwa plus dwa” albo “trzy minus jeden”. Skoro mowa o działaniach dodawania i odejmowania, to powinno sie mówić przecież “dwa dodać dwa” oraz “trzy odjąć jeden”. No, chyba że plusujemy i minusujemy zamiast dodawać i odejmować :-)

Minus może pojawić się przy okazji działania: -3 - 2. Czytamy wtedy:” minus trzy odjąć dwa”. Nie wątpię, że kiedy mam 6-7 lekcji dziennie, to i sam popełniam takie błędy, ale filmiki powinny być dopieszczone pod każdym względem.

Przy okazji przypomniałem sobie, że studenci w ankietach wskazywali (dawne to dzieje), iż jestem (byłem) maniakiem małej liczby pi. Rzeczywiście, zawsze dbałem i dbam, by małe pi było małe, tymczasem WSZYSCY piszą pi tak wielkie jak cyfra 2, zamiast pisać pi jak się pisze x. I na odwrót - licząc wyróżnik trójmianu kwadratowego, sporo osób pisze deltę o wielkości małego iksa.  Niby drobiazgi, ale….

Filmik  sankcjonuje jednak coś znacznie gorszego. Od jakiegoś czasu (mierząc w latach) co i rusz pojawiają się zadania typu wyznacz dziedzinę funkcji. Muszę powiedzieć, że moja walka z tymi zadaniami jest całkowicie przegrana, niestety :-(

Takie zadania nie mają żadnego sensu! Funkcja jest zdefiniowana wtedy, kiedy podano jej wzór i podano dziedzinę tej funkcji. Nie można zostawić samego wzoru i pytać o dziedzinę, tak jak nie można zostawić dziedziny i pytać o wzór! Zresztą… spróbujmy!

Oto przykładowe zadanie: Podaj wzór funkcji, ktorej dziedziną jest przedział (0,4).

Ha, ha, ha - wesołe, prawda? :-)

Dlaczego nie można zadania sformulować na przykład tak: Wyznacz maksymalny podzbiór zbioru liczb rzeczywistych, dla którego wyrażenie  (2x-1)/(x-3) ma sens.

To szerszy, niestety, problem, z którym mamy do czynienia na lekcjach matematyki. Otóż Królowa Nauk stała się zestawem algorytmów. Nie ma czasu na analizę zadania, na omawianie różnych przypadków, na czekanie, aż uczeń sam poda rozwiązanie.  Sami je podamy, zrobimy to lepiej od ucznia, a przy okazji zaoszczędzimy masę cennego czasu. Pracę w grupach zostawiamy na hospitacje albo inne szczególne okazje. Lekcje zamieniają sie w wykład o tym, jak rozwiązać dany problem. Filmiki z Interklasy świetnie to pokazują. Część algorytmów tak się zakorzenila w świadomości nauczycieli, że każda próba innego rozwiązania danego zadania traktowana jest jak błąd. Myślę tutaj o zadaniach z mojej ulubionej geometrii analitycznej. Kiedyś jeden z moich uczniów widząc, ile czasu zajmie rozwiązanie danego zadania, w którym trzeba było znaleźć współrzędne pewnego punktu, a jednocześnie punkt ten było “widać” jak na dłoni, zapytał, dlaczego nie można wykorzystać geometrii kartki papieru w kratkę… No właśnie, dlaczego nie można napisać, co widać na kratkowanym papierze, tylko trzeba liczyć i liczyć i liczyć… A przecież odległości między punktami kratowymi są doskonale znane!

Wróćmy jeszcze do filmików. W sumie dobrze, że są. Oglądamy je z uczniami na lekcjach. Akurat w klasach drugich omawiamy temat o wielokątach wpisanych w okrąg / opisanych na okręgu. Jest filmik i o tym. Pani ładnie opowiada o czworokącie opisanym na okręgu, po czym stwierdza, że “omawianą własność czworokąta można uogólnić na sześciokąt”. Pokazuję ten filmik na lekcji w klasie (bardzo) humanistycznej i ku mojemu szczęściu jedna z uczennic zadaje mi pytanie, a co to za uogólnienie? Pięknie! To przecież żadne uogólnienie. Gdyby pani występująca w filmiku powiedziała, że można pokazać podobną własność dla wielokątów o parzystej liczbie boków….

Natomiast bardzo podoba mi się filmik o procentach. Procenty plus statystyka = pole minowe i trzeba bardzo uważać, aby nie wyciągać fałszywych wniosków z zebranych danych. Bardzo fajny filmik dla uczniów klas humanistycznych.

OlaVillemo said,7 kwietnia 2010 @ 11:11

Oglądając tv akurat w trakcie reklam został wyemitowany filmik dotyczący obliczania Średniej arytmetycznej ocen i co by było, gdyby oceny się zmieniły, to jak zmieniła by się średnia ocen i jaką ocenę nauczyciel może wystawić aby nie skrzywdzić ucznia…
Pomijając już użyte w filmiku sformułowania 3 “plus” 3 “plus” 5 itd gdzie zgadzam się z powyższą myślą Krzyśka (my dodajemy a nie plusujemy) to przecież obliczanie średniej arytmetycznej ocen, aby wystawić ocenę końcową jest zupełnie bezsensowne i nieuzasadnione.
Przecież wiedza nie jest przeliczalna na cyferki to tylko symbole, jakimi zapisujemy wyniki. Poza tym chyba istnieje coś takiego, jak WAGA wiedzy z pracy klasowej, kartkówki odpowiedzi czy innej formy sprawdzania wiadomości ucznia.
Film ten dla mnie jest śmieszny…
A później przychodzi do szkoły rodzic ucznia i pokazuje czarno na białym, że po obliczeniu średniej arytmetycznej, mój syn czy córka powinien czy powinna otrzymać taką i taką ocenę końcową. Bardziej ogarniętemu rodzicowi może coś zdołamy wytłumaczyć, ale wielu rodziców będzie się doszukiwało drugiego dna w całej sprawie, a bo nauczyciel jest niesprawiedliwy, a bo nauczyciel się uwziął na moje dziecko itp. Irytujące…

RSS komentarzy

Odpowiedz