inicio mail me! sindicaci;ón

konkursowy zawrót głowy

26 marca odbył się finał wojewódzki konkursu biologicznego dla gimnazjalistów organizowanego przez Kuratorium Oświaty w Poznaniu. Kiedy rozdawano uczniom testy, okazało się, że są to te same testy, które uczniowie już raz pisali w poprzednim, rejonowym, etapie. Po dwóch godzinach dotarł na miejsce konkursu email z Kuratorium z  prawidłowym testem, godzinę trwało drukowanie tego testu i finaliści konkursu mogli rozpocząć rozwiązywanie. W powstałym zamieszaniu, zapomniano zabrać uczniom telefony komórkowe i część piszących korzystała z nich w czasie trwania finału.

Pani Kurator zamieściła w Internecie następujący tekst:
Szanowni Państwo, zwracam się do Nauczycieli, Rodziców a przede wszystkim Uczniów biorących udział w Wojewódzkim Konkursie Biologicznym w Ostrowie Wielkopolskim, w dniu 26 marca 2010 roku. Ubolewam, że w wyniku pomyłki organizatorów pisanie testu rozpoczęło się z pewnym opóźnieniem. Niestety, tego typu sytuacje, choć niezwykle przykre, czasem zdarzają się przy tej skali przedsięwzięcia, jaką jest organizacja konkursów w całym województwie wielkopolskim. Za zaistniałą sytuację - przepraszam. Doskonałe wyniki konkursu wskazują, że Wszyscy zdali najważniejszy egzamin, egzamin z umiejętności radzenia sobie z  przeciwnościami i nieprzewidywalnymi zdarzeniami losowymi. Dziękuję Nauczycielom, którzy tak wspaniale przygotowali swoich wychowanków, Rodzicom za wyrozumiałość i wspieranie swoich dzieci. Laureatom składam szczególne gratulacje a wszystkim uczestnikom konkursu życzę sukcesów na kolejnych życiowych egzaminach.

Kiedy piszę te słowa, na forum internetowym jest ponad 40 wpisów. Część osób zabrała głos, gdyż domaga się unieważnienia wyników tego finału z powodu -mówiąc ogólnie- naruszenia procedur. Część osób zwraca uwagę, że dzieci zostały potraktowane przedmiotowo i kiedy dorośli “debatowali” co robić, one nie zostały nawet poczęstowane herbatą. To wszystko jest jasne i w zasadzie, niestety, typowe. Nie dziwi mnie już fakt, że instytucje oświatowe nie radzą sobie z egzaminami, konkursami itp. I nie o tym chcę pisać. Mnie w tej całej sprawie interesują sprawy ogólniejsze, poruszane zresztą na forum przez niektórych Internautów. Otóż laureat tego konkursu oraz innych konkursów przedmiotowych otrzymuje maksymalną liczbę punktów w postępowaniu kwalifikacyjnym do szkół ponadgimnazjalnych, co gwarantuje mu miejsce w dowolnym, wybranym przez siebie oddziale dowolnej szkoły. W ubiegłym roku do VIII LO w Poznaniu zgłosiło się tylu laureatów, że rozważano utworzenie dla nich nowego oddziału! Oglądając regulaminy konkursów przedmiotowych, zwróciłem uwagę na to, kto może zostać laureatem konkursu i ile takich osób może być, czy też, ile ich faktycznie jest, gdyż konkursy właśnie się zakończyły lub wchodzą w etap finałowy. Otóż w regulaminach nie podano minimalnej liczby laureatów, pisząc tylko, że laureatem zostaje uczeń, który uzyska w części finałowej konkursu co najmniej 45 punktów na 50 możliwych. To dziwne, prawda? Jaki autor testu jest na tyle genialny, że wie, jak trudny test ułożył? Może więc, teoretycznie, okazać się, że finałowy test był łatwy i masa finalistów zostaje laureatami, a może, teoretycznie, okazać się tak trudny, że nikt nie będzie laureatem!

Popatrzmy na wyniki:

konkurs biologiczny (ten feralny): 109 finalistów, 34 laureatów;

konkurs chemiczny: 125 finalistów, 26 laureatów;

konkurs fizyczny: 100 finalistów, 54 laureatów;

konkurs geograficzny: 185 finalistów, 13 laureatów;

konkurs matematyczny: 124 finalistów, 4 laureatów.

Tak patrzę na te wyniki i myślę sobie, że coś tu jednak nie gra. To przecież tylko kilka konkursów, o reszcie nie chce mi się pisać.

1. Czy tych laureatów nie jest jednak zbyt dużo?
2. Czy finałowe rozgrywki nie są za łatwe, skoro aż tylu piszących uzyskuje ponad 90% punktów możliwych do zdobycia?
3. Czy to dobry pomysł, że laureaci są zwolnieni z pisania egzaminu z części matematyczno-przyrodniczej, a muszą przystąpić do części humanistycznej, która i tak o niczym nie decyduje?
4. Czy to dobrze, że taka duża liczba absolwentów gimnazjów może wybierać klasę i szkołę, w której chce się dalej uczyć?

casiokalk said,5 kwietnia 2010 @ 21:55

Uczeń w Polsce musi wiedzieć co ma się nauczyć żeby uzyskać odpowiednią ocenę. To filozofia certyfikatu. Umiesz to i to, my wystawimy Ci odpowiedni dokument.
Czym innym jest filozofia selekcji najlepszych, konsekwencją której jest zawsze, bez względu na poziom egzaminu, odrzucenie tych, którzy mają najniższe kompetencje.
Chyba jednak w praktyce szkolnej, gdzie wyniki egzaminów i konkursów są w różny sposób porównywane ze sobą, lepsze byłoby kryterium selekcji najlepszych.

mentor1989 said,7 kwietnia 2010 @ 10:02

Zupełnie dla mnie zrozumiałe jest iż zdobycie laurów w przedmiotach matematyczno-przyrodniczych ma sie nijak do egzaminu humanistycznego więc dlaczego miałoby się zwalniac ich także z niego? Zapewne znajdzie sie rodzić który będzie chciał wiedzieć czy dziecko coś umie przeczytać i napisać oprócz wykucia większości wiedzy na olimpiadę.

RSS komentarzy

Odpowiedz