inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z maj 13, 2010

wstyd

Marność nad marnościami, gdy się pomyśli o egzaminie maturalnym z matematyki. Wrocławscy gimnazjaliści rozwiązali zadania z poziomu podstawowego i średnio uzyskali ponad 50% punktów możliwych do zdobycia. Ja rozumiem, że dziecko, które już umie czytać i pisać, może na egzaminie maturalnym z języka polskiego uzyskać jakąś tam (małą) liczbę punktów. Podobnie rzecz się ma z egzaminu z języka obcego - dla wszystkich powino być jasne, że skoro uczy się języka obcego to i z egzaminu maturalnego może to i owo napisać. Ale ponad 50% całą klasą?

Widać, że idziemy konsekwetnie w złym kierunku. Polityka władz oświatowych jest dla mnie całkowicie niezrozumiała. Nie dość, że zaserwowano nam dziecinnie proste zadania, to jeszcze dyrektor CKE, pan Krzysztof Konarzewski, powiedział, że w przyszłym roku ten egzamin będzie trudniejszy. A przecież fundamentem “nowej” matury miała być porównywalność ich wyników rok po roku! Piszę o tym wszystkim z wielkim smutkiem. Jako nauczyciel z 20-letnim stażem chciałbym identyfikować się z polityką moich szefów, a przynajmniej akceptować to, co się dzieje w nauczanym przeze mnie przedmiocie. Oświadczenie dyrektora CKE jest złamaniem reguł, których sama komisja miała przecież przestrzegać. Tymczasem nie dość, że egzaminy z różnych przedmiotów w ogóle nie są porównywalne - w jednym z poprzednich wpisów pokazałem, że 100% punktów z języka angielskiego to poniżej 70% z WOS - to jeszcze nie można porównać wyników z jednego przedmiotu rok po roku. Wobec dziecinnie łatwej matury z matematyki jako ciekawostkę mogę podać fakt, iż jeszcze w historii “nowej” matury nikt nie napisał egzaminu z biologii na 100%.

Oznacza to, że kandydaci na studia nie mają podobnych szans.  

W mojej szkole egzaminy maturalne “poprawia” 80 osób z lat ubiegłych. Mają do tego pełne prawo. Ale dlaczego koszta z tym związane przerzuca się na szkołę? I dlaczego ci poprawiający nie ponoszą żadnych konsekwencji, gdy pogorszą swoje wyniki? Czy szkoły to są instytucje charytatywne, żeby sponsorować egzaminy dla takiej masy ludzi? Demagogicznie mogę napisać, że dla “obsługi” 80 osób na egzaminie potrzeba kilkunastu nauczycieli do pracy w komisjach, którzy w tym czasie powinni mieć lekcje ze swoimi uczniami…

I ostatnia kwestia. Jestem wielkim zwolennikem zakończenia roku szkolnego w połowie czerwca albo nawet jeszcze prędzej i wprowadzenia sesji maturalnej wzorem sesji egzaminacyjnych na uczelniach. Skończmy z tym pseudonauczaniem w czasie matur, walką z ławkami, krzesłami, przygotowywaniem sal w kółko. Dlaczego roku szkolnego nie można po ludzku zorganizować tylko toleruje się całymi latami ten chaos majowy, doprawdy trudno zrozumieć.