inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z czerwiec 27, 2010

wakacji czyli rekrutacji czas

Media radośnie piszą, że uczniowie i nauczyciele rozpoczęli wakacje. Muszę powiedzieć, że sobotę spędziłem w szkole. Podobnie cały przyszły tydzień poświęcę sprawom rekrutacji do liceum. 30 czerwca maturzyści odbiorą świadectwa i wtedy też dowiemy się, jak poszła pierwsza po latach obowiązkowa matura z matematyki. Nad rekrutacją i innymi sprawami szkoły czuwa całkiem spora grupa nauczycieli, którym do wakacji jeszcze trochę.

Moja rola w procesie rekrutacji polega na oglądaniu świadectw kandydatów i przyznawaniu im punktów za szczególne osiągnięcia. Hitem w tym roku jest działalność charytatywna - za stosowny wpis na świadectwie można dostać 2 punkty. Masa młodzieży dysponuje takimi wpisami.

Jak co rok na świadectwach pojawiają się kuriozalne zapisy. Zwycięstwo w konkursie “Usuwamy azbest” jest z pewnością cenne, ale czy na pewno trzeba to zapisać na świadectwie?

Szczególnie interesujące jest porównanie ocen przedmiotowych na świadectwie z wynikami egzaminu gimnazjalnego. Mogę zaryzykować stwierdzenie o braku korelacji między najlepszymi świadectwami a wynikami egzaminów. Zdarzają się i takie świadectwa, na których mamy wzorową ocenę z zachowania i 100% ocen celujących oraz jakieś 75% punktów zdobytych z egzaminów. Dotyczy to zwłaszcza uczniów mieszkających poza Poznaniem.

Problem oceny celującej jest ciekawy sam w sobie. W ciągu 20 lat pracy w szkole dałem 2 (słownie: dwie) oceny celujące z matematyki. Otrzymały je Karolina D. z klasy dwujęzycznej z językiem hiszpańskim (XVII LO Poznań) oraz Joanna P. z klasy matematyczno-fizycznej (LOMM Poznań). Obie musiały się solidnie napracować reprezentując swoje szkoły w konkursach pozaszkolnych i obie awansowały do finału tych konkursów, przy czym Joasia zajęła 3 miejsce. Czytając wiele szkolnych statutów zauważam, że warunkiem koniecznym otrzymania oceny celującej jest osiąganie sukcesów w konkursach pozaszkolnych. Ale chyba w większości statutów widnieje nieostry zapis o tym, że aby uczeń mógł otrzymać ocenę celującą, wystarcza jego wzmożone zainteresowanie przedmiotem i poziom wiadomości wykraczający ponad to, czego uczą w szkole. Jak dla mnie to trochę za mało… Muszę też powiedzieć, że nie wierzę, iż można być uczniem celującym ze wszystkich przedmiotów. Brak mojej wiary dodatkowo wzmacniają średnie wyniki egzaminów, o czym pisałem wyżej.

Tak więc, czekając na wyniki matur, przewalamy papiery w te i we wte. Proponowałem, żeby to dyrekcja gimnazjum napisała papier, w którym stwierdzi, że uczeń działa tu i tu i za to, zgodnie z decyzją Kuratora, należy mu się tyle to a tyle punktów w postępowaniu rekrutacyjnym. Ale ta propozycja nie padła na podatny grunt. Więc w każdej szkole ponadgimnazjalnej powołuje się (całkiem liczną) komisję, która cierpliwie zamienia osiągnięcia na punkty. Marnując czas i energię nauczycieli.

Wielkopolscy szóstoklasiści napisali Sprawdzian najgorzej w kraju. Gimnazjaliści zajęli 9 miejsce. Źle się dzieje… Wpompowano ogromne pieniądze w dodatkowe zajęcia z matematyki, to gorzej gimnazjaliści napisali część humanistyczną… Do gimnazjów trafiają uczniowie, którzy fatalnie czytają, o czytaniu ze zrozumieniem już w ogóle nie piszę oraz dramatycznie słabo rachują. Źle się dzieje… Logicznie rozumując, wyniki 30 czerwca powinny współgrać z tą mizerią na wcześniejszych etapach edukacji. Całe to edukowanie przypomina mi dom targany huraganem. Dom stoi na podłym gruncie i ma kiepskie fundamenty, ale właściciele nie szczędzą grosza, by wzmacniać to jedną to drugą ścianę. To cud, że całość jeszcze stoi…

Tymczasem zakończyłem rok szkolny w optymistycznym nastroju. Moi uczniowie świetnie się spisali i w ogóle nie pamiętam, kiedy wystawiłem tyle ocen bardzo dobrych na koniec roku. Pięciu najlepszym, jak co rok, ufundowałem kalkulatory naukowe. Nie postawiłem też ani jednej oceny niedostatecznej! Starzeję się… :-)

Wiernym Czytelnikom tego blogu życzę udanego wypoczynku!