inicio mail me! sindicaci;ón

wakacji czyli rekrutacji czas

Media radośnie piszą, że uczniowie i nauczyciele rozpoczęli wakacje. Muszę powiedzieć, że sobotę spędziłem w szkole. Podobnie cały przyszły tydzień poświęcę sprawom rekrutacji do liceum. 30 czerwca maturzyści odbiorą świadectwa i wtedy też dowiemy się, jak poszła pierwsza po latach obowiązkowa matura z matematyki. Nad rekrutacją i innymi sprawami szkoły czuwa całkiem spora grupa nauczycieli, którym do wakacji jeszcze trochę.

Moja rola w procesie rekrutacji polega na oglądaniu świadectw kandydatów i przyznawaniu im punktów za szczególne osiągnięcia. Hitem w tym roku jest działalność charytatywna - za stosowny wpis na świadectwie można dostać 2 punkty. Masa młodzieży dysponuje takimi wpisami.

Jak co rok na świadectwach pojawiają się kuriozalne zapisy. Zwycięstwo w konkursie “Usuwamy azbest” jest z pewnością cenne, ale czy na pewno trzeba to zapisać na świadectwie?

Szczególnie interesujące jest porównanie ocen przedmiotowych na świadectwie z wynikami egzaminu gimnazjalnego. Mogę zaryzykować stwierdzenie o braku korelacji między najlepszymi świadectwami a wynikami egzaminów. Zdarzają się i takie świadectwa, na których mamy wzorową ocenę z zachowania i 100% ocen celujących oraz jakieś 75% punktów zdobytych z egzaminów. Dotyczy to zwłaszcza uczniów mieszkających poza Poznaniem.

Problem oceny celującej jest ciekawy sam w sobie. W ciągu 20 lat pracy w szkole dałem 2 (słownie: dwie) oceny celujące z matematyki. Otrzymały je Karolina D. z klasy dwujęzycznej z językiem hiszpańskim (XVII LO Poznań) oraz Joanna P. z klasy matematyczno-fizycznej (LOMM Poznań). Obie musiały się solidnie napracować reprezentując swoje szkoły w konkursach pozaszkolnych i obie awansowały do finału tych konkursów, przy czym Joasia zajęła 3 miejsce. Czytając wiele szkolnych statutów zauważam, że warunkiem koniecznym otrzymania oceny celującej jest osiąganie sukcesów w konkursach pozaszkolnych. Ale chyba w większości statutów widnieje nieostry zapis o tym, że aby uczeń mógł otrzymać ocenę celującą, wystarcza jego wzmożone zainteresowanie przedmiotem i poziom wiadomości wykraczający ponad to, czego uczą w szkole. Jak dla mnie to trochę za mało… Muszę też powiedzieć, że nie wierzę, iż można być uczniem celującym ze wszystkich przedmiotów. Brak mojej wiary dodatkowo wzmacniają średnie wyniki egzaminów, o czym pisałem wyżej.

Tak więc, czekając na wyniki matur, przewalamy papiery w te i we wte. Proponowałem, żeby to dyrekcja gimnazjum napisała papier, w którym stwierdzi, że uczeń działa tu i tu i za to, zgodnie z decyzją Kuratora, należy mu się tyle to a tyle punktów w postępowaniu rekrutacyjnym. Ale ta propozycja nie padła na podatny grunt. Więc w każdej szkole ponadgimnazjalnej powołuje się (całkiem liczną) komisję, która cierpliwie zamienia osiągnięcia na punkty. Marnując czas i energię nauczycieli.

Wielkopolscy szóstoklasiści napisali Sprawdzian najgorzej w kraju. Gimnazjaliści zajęli 9 miejsce. Źle się dzieje… Wpompowano ogromne pieniądze w dodatkowe zajęcia z matematyki, to gorzej gimnazjaliści napisali część humanistyczną… Do gimnazjów trafiają uczniowie, którzy fatalnie czytają, o czytaniu ze zrozumieniem już w ogóle nie piszę oraz dramatycznie słabo rachują. Źle się dzieje… Logicznie rozumując, wyniki 30 czerwca powinny współgrać z tą mizerią na wcześniejszych etapach edukacji. Całe to edukowanie przypomina mi dom targany huraganem. Dom stoi na podłym gruncie i ma kiepskie fundamenty, ale właściciele nie szczędzą grosza, by wzmacniać to jedną to drugą ścianę. To cud, że całość jeszcze stoi…

Tymczasem zakończyłem rok szkolny w optymistycznym nastroju. Moi uczniowie świetnie się spisali i w ogóle nie pamiętam, kiedy wystawiłem tyle ocen bardzo dobrych na koniec roku. Pięciu najlepszym, jak co rok, ufundowałem kalkulatory naukowe. Nie postawiłem też ani jednej oceny niedostatecznej! Starzeję się… :-)

Wiernym Czytelnikom tego blogu życzę udanego wypoczynku!

MilanSchool said,27 czerwca 2010 @ 11:46

No cóż tez zasiadam w tym zacnym gronie zwanym komisją rekrutacyjną. Mysle, że zostałam tam przydzielona poniewaz marudze na temat slabizny która przychodzi do nas do klas pierwszych. Teraz będe miała teoretyczny “wplyw” na to co przyjmujemy. Tylko jak rozumieć ten wplyw skoro tak naprawde przyjmowani są wszyscy którzy się zgłaszają. Taka to teraz jest rekrutacja.

Krzysiek said,27 czerwca 2010 @ 12:15

Myślę, że aby się w tym roku dostać do mojej szkoły będzie trzeba mieć jakieś 150 punktów (na 200). W praktyce oznacza to świadectwo, w którym są same oceny 5 i 6 plus dobrze napisany egzamin gimnazjalny plus punkty za działalność/sport.
To mądre dzieci…choć i ponarzekać można, że kiedyś to były roczniki….

RSS komentarzy

Odpowiedz