inicio mail me! sindicaci;ón

dwa razy pięć równa się siedem, czyli popracujemy dłużej

Toczą się negocjacje w sprawie podwyżek dla nauczycieli w roku 2011. Rząd proponuje jedną podwyżkę o 7% we wrześniu, zaś związki optują za dwiema podwyżkami po 5%. Jak zawsze temat wywołuje na forach ożywione dyskusje, z których jasno wynika, że nauczyciele to banda nierobów, która nie dość, że ma dwa miesiące wakacji, to jeszcze ma czelność upominać się o podwyżki, a przecież zarabia fortunę na korepetycjach i w ogóle w przeliczeniu na godzinę zegarową zarabia coś ze 25 złotych. Uwielbiam czytać te wpisy na forach! Przyznam, że zdarza się, iż czytam je nawet na lekcjach moim uczniom - niech wiedzą, z jakim chamem i obibokiem mają do czynienia. Ale o tym już nie raz nie dwa pisałem. Ciekawe, że choć nauczyciele mają się tak świetnie, to jakoś młodzież nie garnie się na studia nauczycielskie….
MEN musiało czytać te wpisy oraz z pewnością (:-)) przeczytało moje wynurzenia o organizacji roku szkolnego i egzaminach, gdyż na swojej stronie zamieściło projekt nowej organizacji pracy szkoły. Po pierwszym przeczytaniu tego projektu byłem zachwycony! Nareszcie! Nareszcie dyrektor szkoły będzie mógł decydować o wprowadzeniu dni wolnych od zajęć w czasie, kiedy w szkole trwają egzaminy!
W projekcie czytamy bowiem:
Dyrektor szkoły lub placówki, po zasięgnięciu opinii rady pedagogicznej, rady szkoły lub placówki, rady rodziców i samorządu uczniowskiego, biorąc pod uwagę warunki lokalowe i możliwości organizacyjne szkoły lub placówki, może, w danym roku szkolnym, ustalić dodatkowe dni wolne od zajęć dydaktyczno–wychowawczych, w wymiarze dla, odpowiednio:
1) szkół podstawowych, zasadniczych szkół zawodowych, szkół policealnych oraz placówek kształcenia praktycznego i placówek kształcenia ustawicznego – do 6 dni;
2) gimnazjów – do 8 dni;
3) liceów, liceów uzupełniających, techników i techników uzupełniających – do 10 dni.
Dniami, o których mowa (…), są w szczególności:
1) dzień, w którym odbywa się sprawdzian przeprowadzany w ostatnim roku nauki w szkole podstawowej;
2) dni, w których odbywa się egzamin przeprowadzany w ostatnim roku nauki w gimnazjum;
3) dni, w których odbywa się egzamin maturalny przeprowadzany w szkołach ponadgimnazjalnych;
4) dni, w których odbywa się etap pisemny egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe;
5) dni świąt religijnych nie będących dniami ustawowo wolnymi od pracy określone w przepisach o stosunku państwa do poszczególnych kościołów lub związków wyznaniowych;
6) dzień 2 maja, jeżeli wypada w dzień powszedni;
7) piątek po święcie Bożego Ciała.
Oznacza to, że nauczyciele będą mogli w spokoju brać udział w organizacji i przeprowadzeniu egzaminów bez biegania po egzaminie na lekcje. I o to mi chodziło. Co prawda, jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby w moim mieście w jednym liceum uczniowie mieli wolne, a w innym szli do szkoły, ale to dlatego, że mam kiepską wyobraźnię…
Tak więc, po pierwszym przeczytaniu projektu byłem zachwycony, ale po bliższym wczytaniu się w jego treść zauważyłem, że MEN obligatoryjnie przesuwa koniec roku szkolnego: W szkołach (…) zajęcia dydaktyczno-wychowawcze rozpoczynają się w pierwszym powszednim dniu września, a kończą w ostatni piątek czerwca. Dodam, że w roku szkolnym 2010/11 zajęcia kończą się 22 czerwca.

A więc wszyscy forumowicze, którzy z taką troską pochylają się nad czasem pracy nauczycieli, powinni być usatysfakcjonowani. Jeżeli projekt rozporządzenia stanie się ciałem, to:
1. Nauczyciele w gimnazjach za darmo popracują dwie dodatkowe godziny (tzw.  godziny karciane: 19. i 20. - jedną godzinę już pracowali ekstra w roku szk. 2009/10).
2. Nauczyciele w szkołach ponadgimnazjalnych popracują za darmo jedną dodatkową godzinę.
3. Rok szkolny zostanie wydłużony do końca czerwca ( na przykład w roku 2012 ostatni piątek czerwca przypada 29., w roku 2013 - 28.).
4. Dyrekcja szkoły nie ma obowiązku wprowadzenia dni wolnych w czasie trwania sesji egzaminacyjnej, jeśli potrafi zorganizować i lekcje i egzaminy.
5. Tym samym podwyżka pensji stanie się de facto obniżką.

Odpowiedz