Wpisy z Krzysztof Nowakowski
1 marca 2010 @ 18:08 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Ponad 100 studentów II roku pielęgniarstwa na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie musi po raz trzeci pisać egzamin z farmakologii, ponieważ egzaminatorka unieważniła wyniki egzaminu poprawkowego. Powód? Wszyscy zdali. Pani profesor zarówno na pierwszym egzaminie, jak i na poprawkowym co roku daje te same pytania. Tak było też i tym razem. Pani profesor pojawiła się w dzisiejszym Teleexpresie, gdzie wyjaśniła, iż studenci musieli skądś wziąć te pytania i wcześniej przygotować odpowiedzi. Przeczytałem na lubelskim forum, że w czasie spotkania z dziekanem przedstawicielka żaków doszła z egzaminatorką do porozumienia i zgodziła się na unieważnienie wyników i wyznaczenie kolejnego terminu egzaminu poprawkowego. Dodatkowo, żacy mają przed samym egzaminem dostarczyć pani profesor dokument*, pod którym podpiszą się wszyscy i tym samym zgodzą się na anulowanie wyników spornego egzaminu.
Muszę powiedzieć, że mimo iż pracowałem 17 lat na wyższej uczelni, to te wieści z Lublina mnie zdumiały.
1. Nikogo na ściąganiu nie złapano, mimo iż na sali przebywała ekipa pilnująca studentów.
2. W naszym kraju obowiązuje domniemanie niewinności, to znaczy należy udowodnić, że ktoś popełnił przestępstwo.
3. Przedstawicielka studentów poległa na całej linii i zgodziła się na wszystkie warunki egzaminatora.
4. Pani profesor od lat używa na egzaminie tego samego zestawu pytań. Dla mnie jest jasne, że znajomość tych zagadnień wśród braci studenckiej jest wysoka.
5. Pani profesor nie przemęcza się w pracy dydaktycznej, serwując stale te same zagadnienia.
W jakim cywilizowanym kraju taka postawa pracownika wyższej uczelni nie spotkałaby się z reakcją władz? Jak to możliwe, że toleruje się takie zachowanie pani profesor? Jak to możliwe, że studenci biernie akceptują skandaliczne dla nich postanowienia? I czy można się dziwić, że nasze uczelnie pętają się w ogonie rankingów uczelni europejskich mając taką kadrę naukowo-dydaktyczną?
*moim zdaniem ten dokument może wyglądać tak:
My niżej podpisani studenci II roku Pielęgniarstwa serdecznie przepraszamy Panią profesor, iż zdaliśmy w komplecie egzamin poprawkowy. Naszą postawą doprowadziliśmy Panią do niepotrzebnych nerwów, a przecież powszechnie wiadomo, iż nic tak nie uspokaja egzaminatora, jak oblanie co najmniej połowy zdających. Dodatkowo, mimo iż pilnowano nas solidnie, nikt nie wpadł na ściąganiu. Słusznie wydało się to Pani podejrzane, gdyż serwując co sesję ten sam zestaw pytań, nie sposób wyobrazić sobie studenta bez gotowca czy choćby skromnej ściągi. W tej sytuacji zgadzamy się unieważnić tę farsę i przybyć na kolejny egzamin w dowolnym ustalonym przez Panią terminie. Gdyby Pani postanowiła po raz kolejny dać nam ten sam zestaw pytań, to spieszymy z informacją, że po ostatniej balandze w pubie “Medyk” całkiem zapomnieliśmy 99% pytań, a to, co pamiętamy, wystarczy do oblania co drugiego z nas. Serdecznie pozdrawiamy.
19 lutego 2010 @ 16:48 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
W Poznaniu rozpoczynają się Targi Edukacyjne. To świetna okazja przede wszystkim dla gimnazjalnych trzecioklasistów do poznania oferty szkół ponadgimnazjalnych. Moje wieloletnie doświadczenia z uczestnictwa na targach w charakterze dyżurującego ciała pedagogicznego pokazują, że większość młodych ludzi przybyłych na Targi spaceruje sobie w tłumie rówieśników i rzuca okiem to na jedno to na drugie stoisko, czasem weźmie jakąś ulotkę, ale już rzadko porozmawia z nauczycielami czy uczniami danej szkoły o profilach, o klasach, o ofercie danych szkół. A szkoda. Oczywiście rozumiem, że tłum rówieśników nieco onieśmiela i masa stanowisk tworzy groch z kapustą, ale gdzie jeśli nie tu trzeba dokonać wstępnej selekcji szkół? Dalszym etapem są już tylko drzwi otwarte w szkołach, ale tu (kwiecień) trzeba już być w zasadzie zdecydowanym i mieć na horyzoncie te 2-3 szkoły.
W Poznaniu nadal obowiązuje elektroniczny system naboru do szkół ponadgimnazjalnych. Uczeń wybiera trzy szkoły, w szkołach interesujące go oddziały i czeka na losowanie. Zawsze mówię, że powinno się wybrać szkołę swoich marzeń jako pierwszy wybór, szkołę realną jako drugi i szkołę, gdzie stosunkowo łatwo się dostać, na wypadek, gdyby wyniki egzaminów gimnazjalnych okazały się poniżej oczekiwań. Tymczasem wielu uczniów wypełnia stosowny kwestionariusz w odwrotnej kolejności, czyli zaznacza szkołę, do której łatwiej się dostać jako pierwszy wybór! Kiedy we wrześniu pytam “pierwszaków” czy wychowawcy klas trzecich w gimnazjach pomagali wypełniać ten kwestionariusz i informowali o taktyce naboru elektronicznego, to często uczniowie mówią, że nikt im nie pomagał. To smutne.
Zupełnie niesamowitym manewrem uczniów jest wybór wszystkich oddziałów w danej szkole bez względu na ich specyfikę. Rozumowanie jest tu proste ale zabójcze: chcę iść do szkoły N za wszelką cenę, bo tam idą moi koledzy/koleżanki, bo tam mam kolegów/koleżanki itp. W rezultacie, kiedy szkoła wywiesza listę przyjętych uczniów, słyszałem okrzyki: raaany, jestem w mat-fizie! Widziałem już takie listy oddziałów, gdzie obok uczniów, dla których dany oddział jest pierwszym wyborem, są też tacy, dla których to wybór dziesiąty! Co to za klasa powstanie?
Dlatego, droga młodzieży, zapraszam wszystkich na Targi. Przyjdźcie, oglądajcie, pytajcie, dowiadujcie się, bądźcie aktywni. To ważny okres z Waszym życiu!
Zapraszam na stoisko 85 w sobotę, od 16:00 do 18:00. Porozmawiamy…
16 lutego 2010 @ 19:39 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Tradycyjnie zaczynam od cytatów (www.cogito.com.pl oraz www.epoznan.pl):
CKE rozpoczęła wczoraj wielką kampanię telewizyjną, która ma zburzyć stereotyp matematyki jako trudnego szkolnego przedmiotu. Centralna Komisja Egzaminacyjna postawiła sobie za cel przekonać, że matma wcale nie jest trudnym przedmiotem, a za to jest niezwykle przydatna w dorosłym życiu. Kampania wiąże się z przywróceniem w tym roku obowiązkowej matury z matematyki. Ma się składać z dwóch części: wizerunkowej i edukacyjnej.
Część wizerunkowa kampanii ma pokazać, że matematyka to nie tylko rachunki i że jest potrzebna na każdym etapie życia. Będą o tym przekonywać w spotach reklamowych emitowanych w różnych stacjach ludzie, którzy odnieśli sukces w swoich zawodach. Podkreślone zostanie, że ich profesje – tylko z pozoru – nie są związane z matematyką.
Druga, edukacyjna część kampanii skierowana jest przede wszystkim do maturzystów. W TV 4 codziennie o godz. 18.55 emitowane będą 3,5-minutowe filmiki, na których matematycy z Uniwersytetu Warszawskiego będą wyjaśniać zagadnienia, z którymi uczeń może się spotkać na obowiązkowym egzaminie maturalnym. Po emisji filmiki będą dostępne w portalu Interklasa.pl jako pomoc naukowa. Zaplanowano 75 takich lekcji.
Kampania społeczna potrwa do końca kwietnia. Kampania reklamowa zachęcająca do matematyki kosztować będzie 20 milionów złotych.
Koniec cytatów.
Zgodnie z tytułem tego wpisu pozwolę sobie zauważyć, że
Po pierwsze: 20 milionów złotych to astronomiczna suma. Można za nią dla przykładu:
kupić ponad 4000 wypasionych laptopów albo
kupić ponad 2000 tablic interaktywnych albo
kupić ponad 2 850 000 jednodaniowych obiadów w szkole albo
zapłacić nauczycielowi matematyki za prowadzenie ponad 400000 dodatkowych lekcji …
Po drugie: Zastanawiam się, czy jeżeli uczeń nie lubi matematyki, gdyż został do niej skutecznie zniechęcony przez miłościwie nam panujący system edukacji, to po obejrzeniu spotów reklamowych nagle zapała do tego przedmiotu miłością?
Po trzecie: Pytam się, czy skoro MEN wprowadziło “karcianą” godzinę i nauczyciele mają prowadzić za Bóg zapłać dodatkowe zajęcia w wymiarze 36 godzin lekcyjnych rocznie, to prowadzenie tak kosztownej kampanii jest tylko faux pas czy już skandalem?
Po czwarte: Obejrzałem dwa filmiki na TV4. Pierwszy traktował o odsetkach, drugi o opasaniu Równika. Oba w zasadzie podobały mi się i umieszczone na portalu Interklasa mogą stanowić ciekawe uzupełnienie lekcji. Na przykład w klasach humanistycznych szukamy błędów językowych 
75 takich fimików to dopiero będzie kopalnia pomysłów do wykorzystania na lekcjach języka polskiego!
Po piąte: A gdyby tak CKE zezwoliło na korzystanie z kalkulatorów naukowych na egzaminie maturalnym i przeznaczyło zdobyte unijne fundusze na dofinansowanie ich zakupu przez uczniów, to czy ta w sumie prosta operacja nie ociepliłaby bardziej wizerunku matematyki niż najfajnieszy nawet spot reklamowy?
8 lutego 2010 @ 20:57 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Zacznijmy od cytatu z jednego z portali internetowych:
“Zeszyty, długopisy, ołówki i książki zajmujące miejsce na szkolnej ławie ucznia przechodzą powoli do historii. Młodzież ucząca się w Gimnazjum nr 56 w Poznaniu od września będzie notować materiały z lekcji na laptopach. Do programu chcą przystąpić także inne szkoły w naszym mieście. Standardowe lekcje oraz wypełnione po brzegi tornistry zeszytami, książkami i przyborami szkolnymi odejdą do lamusa. W przyszłości wszystkie lekcje będą opierały się na komputerach. Oczywiście oprócz zajęć z wychowania fizycznego. Uczniowie będą się bowiem posługiwać laptopami a nauczyciele interaktywnymi tablicami. Do realizacji takiego projektu intensywnie przygotowuje się Gimnazjum nr 56. Od września w placówce działać będzie e-klasa. Kształcić się w niej będzie dwudziestu ośmiu uczniów. Każdy będzie miał do dyspozycji laptopa. Komputeryzacja szkoły ma podnieść poziom oraz jakość kształcenia. Atrakcyjnie podany materiał jest bowiem lepiej przyswajalny. Z tego powodu pomysł jest bardzo dobrze przyjmowany przez uczniów oraz nauczycieli. Cieszą się oni z nowych możliwości edukacyjnych.”
Równolegle z pisaniem tego tekstu oglądam program w lokalnej telewizji, w której pani wicedyrektor G56 zachwala pomysł i opowiada o jego zaletach.
Muszę powiedzieć, że chociaż jestem wielkim entuzjastą wprowadzania nowych technologii do szkół, to jakoś ta idea nie wzbudza we mnie pozytywnej energii i jestem w 100% pewien, że nie posłałbym swojego dziecka do takiej klasy. Pani dyrektor argumentuje, że skoro wyniki egzaminów gimnazjalnych są coraz gorsze, to trzeba coś zmienić w sposobie nauczania i temu ma służyć pomysł z e-klasą. Niestety, ale uważam, że jest wręcz przeciwnie. Dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjów spędzają stanowczo za dużo czasu przed komputerami w swoich domach. Brak im oczytania, nie potrafią czytać ze zrozumieniem dłuższych fragmentów, nie potrafią sporządzać notatek itp itd. Zastąpienie zeszytu laptopem może się sprawdzić jedynie wtedy, gdy uczniowie już posiądą wspomniane umiejętności!
W ogóle to ja mam wrażenie, że nasz system edukacji to miotanie się bez ładu i składu. Maturzysta nie może korzystać z kalkulatora naukowego, ale uczeń w gimnazjum będzie pracował tylko na laptopie… Ale egzamin będzie zdawał w sposób tradycyjny, prawda?
W końcu trzeba zadać pytanie o efektywność takiej pracy. Czy ja jako matematyk pracuję wyłącznie na komputerze? Nadal liczę i rozwiązuję zadania na papierze z cyrklem i ołówkiem w ręce, bo tak jest często wygodniej…
Wreszcie nie można zapomnieć o aspektach zdrowotnych tego pomysłu. Można założyć, że uczniowie będą spędzali przed ekranem komputera ponad 25 godzin w samej tylko szkole. Czy wiadomo, jaki to będzie miało wpływ na tak młode organizmy?
26 stycznia 2010 @ 15:18 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
W styczniu w kilku województwach uczniowie pisali próbną maturę ze wszystkiego, co się dało, w tym i z matematyki na obu poziomach. Pani dyrektor OKE w Poznaniu nie życzyła sobie, by pisać i mówić “matura próbna” tylko “materiał ćwiczeniowy”…
Ponieważ w tym roku po raz pierwszy egzamin będzie oceniany holistycznie, warto pochylić się nad tym “materiałem” tym bardziej, że parę zadań rozwiązanych jest w sposób… dyskusyjny.
Zacznijmy od zadania z poziomu rozszerzonego z rachunku prawdopodobieństwa i za 5 punktów.

Oto przebieg rozwiązania w ujęciu autora zadania:

Trochę dziwne, że nie wymagamy od ucznia zapisania założeń… Czy na poziomie rozszerzonym zapisanie założeń przekracza możliwości piszących? Rozwiązywanie równań bez założeń może być groźne…

Jak było do przewidzenia, równanie stopnia 3 uprościło się do stopnia 2, czyli gdzieś po drodze podzielić trzeba było przez n… A więc jednak potrzebne jest założenie, że n nie jest zerem. Powiedzmy, że to oczywiste. Ale co oznacza, że otrzymane -27 nie spełnia warunków zadania? Jakich warunków?

Obliczenie mocy zbiorów w tym samym poprawnie zbudowanym modelu. Gdzie jest ten model zbudowany?
I teraz najważniejsze: moim zdaniem zadanie nie jest dobrze rozwiązane, to znaczy moc zbioru A nie jest równa 1.
Mamy wylosować trzy osoby (spośród 30), które zapisane są pod numerem 1, 2 i 3 w dzienniku. Otóż zbiór A składa się z 6 elementów: A = {(1,2,3), (1,3,2), (2,1,3), (2,3,1), (3,1,2), (3,2,1)}, więc prawdopodobieństwo jest równe 6/24360 a nie 1/24360, jak chce autor!
W zadaniach z rachunku prawdopodobieństwa treść powinna być 100 razy przemyślana. Jeśli się chce, można tak sformułować to zadanie, żeby losować osoby “w podanej kolejności”.
Proszę mi powiedzieć, jak oceniać rozwiązania zadań, które nie są zgodne z podanym schematem, gdyż rozwiązanie modelowe jest błędne?
Szkoda, że pracownicy OKE stawiają mnie w dość niezręcznej sytuacji. Skoro mam omówić z uczniami wyniki tej próby, to muszę im powiedzieć, że zadanie jest niefortunnie sformułowane. Niestety, to nie jest przypadek odosobniony.
Weźmy zadanie związane z ciągiem geometrycznym:

To zadanie “klasyczne” i bardzo wysoko punktowane, bo aż za 6 punktów. Zobaczmy, jak wygląda schemat oceniania zadania:

Dlaczego znowu nie ma wymienionych założeń, czyli “warunków” zadania? Skoro mamy znaleźć liczby tworzące rosnący ciąg geometryczny, to dla mnie jasne, że uczeń musi napisać, iż wszystkie składniki muszą być dodatnie oraz q>1. Czy te założenia są aż tak oczywiste, żeby w ogóle o nich nie pisać? Idąc dalej, rozumiem, dlaczego należy odrzucić q=-1. Ale, dalibóg, co nam przeszkadza q=5/3? Czyżby autor uważał, że ciąg geometryczny o wyrazach całkowitych ma iloraz będący liczbą całkowitą? Nie chce mi się wierzyć, wszak od razu przychodzi mi na myśl ciąg: 8, 12, 18, 27, który ma iloraz q=1,5. Czyli jest tak, że w schemacie punktowania zaniedbuje się ocenę założeń, które nagle stają się kluczowe i pojawiają się jak królik z kapelusza już po rozwiązaniu konkretnego równania. Tak być nie może! Pomijam już fakt, iż q=5/3 trzeba odrzucić, ale to wymaga dalszych rachunków. Ważne, że w schemacie oceniania zadań brakuje tego, co się robi z uczniami na lekcjach w czasie rozwiązywania tego typu zadań, czyli brak troski o zapisanie starannie owych warunków zadania!
To bardzo nieładnie! Dla mnie egzamin na poziomie rozszerzonym powinien pokazać kulturę pracy zdającego i sposób, w jaki on analizuje dany problem. Tymczasem zdający zostaje dosłownie zawalony masą zadań, często typowo rachunkowych. Czym to się różni od poziomu podstawowego? Doprawdy nie wiem. Ale to jeszcze nie koniec…
22 stycznia 2010 @ 15:12 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
W komentarzach do subiektywnego rankingu bez perspektyw wyrażano żal, że nie ma porównania wyników egzaminu gimnazjalnego z wynikami egzaminu maturalnego dla tej samej grupy uczniów. Otóż ja taki ranking zrobiłem. Skorzystałem z danych opublikowanych w regionalnym dodatku do Gazety, który to dodatek corocznie publikuje ranking liceów poznańskich. Ostatni ranking był cokolwiek inny od poprzednich i wywołał lawinę polemik włącznie z oficjalnym listem oprotestowującym zasady tworzenia takiego rankingu, który napisali dyrektorzy “pokrzywdzonych” szkół. Tym niemniej, Gazeta zawarła masę danych, które postanowiłem wykorzystać. Po odpowiedniej obróbce danych, powstała tabela, którą zamieszczam poniżej. Warto dodać, że pokazałem tę tabelę moim uczniom, czym sprowokowałem ich do ożywionej dyskusji.
Oto tabela:

Co tu widać:
kolumna 1 i 11: miejsce szkoły w tabeli
kolumna 2: nazwa szkoły (numer liceum w Poznaniu)
kolumna 3: liczba uczniów w szkole
kolumna 4: średni wynik egzaminu gimnazjalnego, a w zasadzie średnia liczba punktów w postępowaniu kwalifikacyjnym(świadectwo, egzaminy po gimnazjum plus punkty za działalność, konkursy itp)
kolumna 5: wynik po standaryzacji danych w kolumnie 4
kolumna 6: miejsce szkoły w porównaniu z innymi liceami
kolumna 7: średni wynik egzaminu maturalnego (Gazeta dodawała coś* do wyniku części rozszerzonej)
kolumna 8: wynik po standaryzacji danych w kolumnie 7
kolumna 9: miejsce szkoły w porównaniu z innymi liceami
kolumna 10: wartość dodana czyli różnica między wartościami z kolumny 8 i 5
uwaga do *: nie chce mi się szukać, w jaki sposób ustalono wyniki w kolumnie 7. Nie ma to żadnego znaczenia dlatego, że stosowano tą procedurę równo dla wszystkich szkół.
No i co, drodzy komentatorzy, czy o to Wam chodziło? Czy posłalibyście swoje dziecko do XXXV LO? Jakie informacje można wyczytać z tak sporządzonego zestawienia? Czekam na Wasze opinie i komentarze…
17 stycznia 2010 @ 14:46 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Jak co roku Perspektywy opublikowały ranking szkół ponadgimnazjalnych. O bezsensie przyjętych tam założeń porządkujących szkoły pisał w zeszłym roku Piotr. W tegorocznym rankingu nic się nie zmieniło w tym zakresie: nadal stosuje się kuriozalną formułę, w której w mianowniku występuje liczba uczniów danej szkoły, czyli im mniej uczniów, tym lepiej. Z podziwem należy wobec tego traktować obecność w tym rankingu szkół z tysiącem uczniów. Nie ma sensu jednak dyskutować nad metodologią, wszak każdy może sobie zestawić ranking czego chce i w sposób, jaki uważa za stosowny. Sądzę jednak, że pisanie, iż jest to ranking “najlepszych szkół w Polsce” to gruba przesada!
Tak czy owak, w jednym miejscu zebrano masę szkół. I tak sobie myślę, że na rozpoczynających się wkrótce igrzyskach olimpijskich obowiązywać będzie klasyfikacja medalowa. Pierwsze miejsce zajmie w niej kraj, który zdobędzie najwięcej złotych medali. Przy równej liczbie złotych medali o miejscu decydować będzie liczba zdobytych medali srebrnych a potem brązowych. I nikt nie będzie dzielił liczby zdobytych medali przez liczbę mieszkańców danego kraju. Idąc tym tropem sporządziłem swój prywatny ranking szkół. W tym rankingu o miejscu decyduje:
- liczba laureatów olimpiad
- liczba finalistów olimpiad
- liczba olimpiad, w których wzięli udział uczniowie danej szkoły
Tak więc powstał nowy, subiektywny, ranking szkół:

Najlepsza poznańska szkoła, Marynka, zajęła w rankingu oficjalnym 15 miejsce, a w moim jest 35 - tuż za szkołą z Trzcianki. Ciekawe…
I jeszcze ranking szkół, które najlepiej zaprezentowały się na Olimpiadzie Matematycznej:

Jestem pod wrażeniem osiągnięć XIV LO z Warszawy tym bardziej, że nie mam zielonego pojęcia, jak można w jednym miejscu zgromadzić taką ilość uzdolnionej matematycznie młodzieży, tym bardziej, że zadania olimpijskie są co najmniej hmm niebanalne…
Bawiąc się zestawieniami nie mogę się doczekać rankingu, w którym porówna się wyniki egzaminu maturalnego. O jakości pracy szkoły decydują bowiem te wyniki, a w zasadzie decydować powinna różnica między wynikami egzaminu gimnazjalnego a wynikami egzaminu maturalnego w danej grupie uczniów. Już teraz nic nie stoi na przeszkodzie, by takie dane zebrać w jednym miejscu i fachowo “obrobić”.
27 grudnia 2009 @ 11:14 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Dawno temu, kiedy w miejscu, gdzie dziś stoi hotel, było kino, wziąłem udział w nietypowej premierze filmu “Bitwa o Midway”. W zasadzie były to dwie bitwy.
Pierwsza, o dziwo spokojna, trwająca jakieś trzy godziny, to bitwa o bilety. Kolejka wiła się od kasy na zewnątrz budynku kina i kończyła się sto metrów dalej. Ze względu na bardzo wąskie wejście pod same kasy, osoby, które chcialy kupić bilety bez czekania w kolejce, miały to zadanie bardzo utrudnione tym bardziej, że samorzutnie zawiązał się komitet kolejkowy, złożony z co roślejszych mieszkańców miasta, którzy samym wyglądem skutecznie zniechęcali do łamania struktury kolejki. Kolejka była tak długa, że pytanie: za czym kolejka ta stoi, było zasadne.
Sam film widział chyba każdy, gdyż był wielokrotnie emitowany w telewizji. Tamta opisywana przeze mnie premiera miała jedną rzecz charakterystyczną, mianowicie zainstalowano w kinie specjalne głośniki, które dawały efekt kwadrofoniczny. W rezultacie, w czasie startu samolotu z lotniskowca, zostałem zbombardowany dźwiękiem niezwykłej mocy, dochodzącym z tak wielu kierunków, że czułem się, jakbym stał na pokładzie tego lotniskowca tuż obok startującej maszyny.
Wczoraj przypomnialem sobie tamte chwile, kiedy pani z uśmiechem wręczała mi w innym już kinie okulary, abym mógł oglądać film w trójwymiarze. Wtedy i teraz sala pękała w szwach. Wtedy i teraz miałem wrażenie, że uczestniczę w jakimś niezwykłym wydarzeniu, o którym będzie się długo mówiło i pisało. Wtedy i teraz reżyserzy kazali nam siedzieć w kinie ponad dwie godziny…
Pani, która siedziała obok mnie, piła piwo z butelki i zawzięcie korzystała z telefonu komórkowego, zła, bo okulary przeszkadzały jej w sprawnym pisaniu esemesów. Byłem zdumiony, ile światła daje w ciemnej sali jedna komórka. Para na prawo konsumowała gigantyczne ilości popcornu z wiadra zakupionego tuż przed wejściem na salę, śmiechom i głośnym komentarzom nie było końca.
Wychodząc z sali, rozejrzałem się dokoła. Puste zielone butelki walały się po całej sali śmiesznie kontrastując z białym śniegiem popcornu.
Jeszcze tylko trzeba oddać okulary…
10 grudnia 2009 @ 17:34 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
“Aż 76 proc. tegorocznych maturzystów zdało próbną maturę z matematyki - ogłosiła wczoraj Centralna Komisja Egzaminacyjna. Według dyrektorów szkół do dobry wynik.”
Takie teksty można znaleźć w dzisiejszej prasie. W Wielkopolsce są szczególne powody do zadowolenia: tu próbę zaliczyło aż 79% zdających, czyli najwięcej w skali kraju. Gratulacje! A dlaczego tacy jesteśmy dobrzy z matematyki?
“W Poznaniu od tego roku - w związku z maturą z matematyki - miasto wprowadziło dodatkową godzinę tego przedmiotu w szkołach ponadgimnazjalnych.”
Jakie to proste! Do tej pory byliśmy najgorsi w kraju, ale po tym jak miasto sypnęło kasą, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przebiliśmy sie na czoło.
Skoro jesteśmy już na czele, to może byśmy sie tak w to czoło postukali? Hello! Pobudka! Co czwarta osoba nie uzyskała minimum 30% punktów z zestawu zadań na poziomie gimnazjalno-artystycznym, a do tego średnio maturzyści zdobyli nieco ponad 47% punktów.
Spójrzmy na technika - zdawalność 60%, licea profilowane - 50%, licea uzupełniające - 24% i technika uzupełniające - 19%, widać, że próba wypadła dramatycznie - a tak na marginesie: 19 osób na 100 w technikach uzupełniających przeskoczyło próg zdawalności, to reszta (81 osób na 100) co robi w tej szkole i za czyje pieniądze? Nie lepiej siedzieć w domu i uzupełniać (co?) przed telewizorem? W co my się bawimy i jaką fikcję uprawiamy?
“Wyniki pokazują, że jesteśmy na dobrej drodze.”
Hura!
Prasa donosi też, że “Co czwarty młody Wielkopolanin nie ma pracy. Tak źle nie jest w żadnym innym regionie kraju.” Hmmm, czyli 75% Wielkopolan ma pracę. Tak to raz 75% jest podstawą do radości, a raz do płaczu. I bądź tu człowieku mądry…
9 grudnia 2009 @ 18:05 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Właściwie nie chciałem pisać niczego o tej edycji konkursu, ale pomyślałem sobie, że jednak trzeba podzielić się z Wami moimi refleksjami, głównie celem rozpoczęcia dyskusji nad ewentualnymi zmianami. Albowiem zmiany są w moim przekonaniu nieuniknione! Dawno się tak nie wynudziłem, oglądając cierpliwie film po filmie jako juror. I o ile w ubiegłym roku przygotowałem sobie kilka filmów i pokazałem je chyba wszystkim moim uczniom w szkole, o tyle teraz nie mam najmniejszego zamiaru pokazywania filmików z tej edycji, może z jednym wyjątkiem - zwycięski film wart jest obejrzenia.
Rzecz ciekawa, tamte filmy zaskoczyły mnie pozytywnie i podobały się też uczniom, którzy żywo dyskutowali werdykt jury. W tym roku, mam wrażenie, werdykt zostanie przyjęty “ze zrozumieniem”, gdyż pozostałe produkcje są zwyczajnie kiepskie, z całym szacunkiem dla ich twórców, ich wysiłku itd.
Co się stało? Jako nauczyciel mam wrażenie (potwierdzone na przykład wynikami egzaminu maturalnego z informatyki), że nasza młodzież świetnie potrafi posługiwać się klawiaturą i myszką, gdy trzeba zagrać w jakąś grę, ale zupełnie nie potrafi KORZYSTAĆ z komputera i oprogramowania, a co najważniejsze: nie ma pomysłu, koncepcji, idei…. Stąd liczne filmiki biorące udział w konkursie wyprodukowane jako pokaz slajdów z muzyką w tle. Na slajdach przewalają się cyfry w różnych konfiguracjach i niech mi nikt nie usiłuje wmówić, że koszykarz, który rzuca do kosza, wykonuje jakieś rachunki w głowie - no, chyba że myśli o wielkości swojego kontraktu…
A propos muzyki, jestem za całkowitym wyeliminowaniem muzycznego tła. Podpieranie się przebojową muzyką zawsze będzie rodzić pytania o legalność jej użycia. Niech zostanie tło naturalne, dialog, monolog, cokolwiek, byle powstało wraz z kręceniem konkursowego filmu. Właśnie - jestem za kręceniem, a nie za montażem zasobów intenetowych. “Matematyka nie kończy się w szkole” - nakręć trzyminutowy film na zadany temat - w 100% oryginalny, autorski.
Myslę sobie, że wrzesień to nie jest dobry czas na tworzenie. Do szkół trafiają młodzi ludzie, których nauczyciele w ogóle nie znają. Trzeba ich dopiero poznać, zachęcić, zmotywować - mam takie przeczucie, że przesunięcie konkursu choćby o miesiąc zaowocuje wzrostem liczby filmów i ich poziomu, czego sobie i wszystkim zainteresowanym życzę.
dalejh »