Wpisy z Piotr Tomczak
10 marca 2010 @ 09:56 · Kategoria Piotr Tomczak
Tydzień temu, na Uniwersytecie w Rzeszowie, ruszył kurs obsługi i stosowania kalkulatorów graficznych w nauczaniu matematyki. Zajęcia są prowadzone w dwóch grupach: nauczycielska i finansowa. Odbędą się w sumie 4 spotkania, zajęcia są bezpłatne i dobrowolne a prowadzi je Joanna Holewa.
Podobny kurs zorganizowaliśmy także w ubiegłym roku. Cieszył się dużym zainteresowaniem, stąd decyzja o jego powtórzeniu.
Gdzie może się przydać znajomość kalkulatorów graficznych? Na pewno w pracy w szkole. O ile uda się zakupić takie urządzenia, to właściwie użyte, istotnie wspomagają proces nauczania, szczególnie w gimnazjum i szkole ponad-gimnazjalnej. Ale okazuje się, że nie jest to jedyne miejsce. Jedna ze studentek, szukając pracy, zawędrowała do banku. Tam ku jej zaskoczeniu, zapytano ją o znajomość obsługi … kalkulatora graficznego. Gdy się o tym dowiedziałem, byłem równie zaskoczony jak ta studentka. Trudno powiedzieć skąd wzięło się to pytanie. Mam trzy hipotezy:
a) w tym banku używa się także kalkulatorów graficznych, top byłoby ciekawe
b) osoba pytająca także kończyła uczelnię pedagogiczną, zetknęła się z kalkulatorami i to sprowokowało takie pytanie
c) osoba pytająca, niewiele wiedziała o kalkulatorach, ale słyszała że coś takiego istnieje i chciała sprawdzić czy kandydat interesował się czymś więcej podczas studiów niż tylko standardowymi zajęciami.
Jak widać, mimo oporów z wprowadzaniem tej pomocy do polskich szkół, taka wiedza może być przydatna w najmniej spodziewanym momencie :).
26 lutego 2010 @ 17:11 · Kategoria Piotr Tomczak
O spektakularnej akcji promującej matematykę, wspominał już Krzysiek. Temat jest jednak dość ciekawy, zatem pozwolę sobie napisać jeszcze kilka zdań od siebie. Na początek polecam tekst Bogdana Misia. Nie zostawia on suchej nitki na całej akcji, a nawet składa donos obywatelski z podejrzeniem korupcji. Bez względu na to co za chwilę napiszę, ja jednak wolę tą akcję w takiej formie jak jest teraz niż zupełny brak promowania matematyki, z czym mieliśmy do czynienia wcześniej.
Czym jest akcja promowania matematyki realizowana aktualnie w mediach? Dużym chwytem PR działającym głównie na korzyść urzędników i firmy, która do tego tortu się dobrała. Dlaczego?
Ponieważ każda licząca się na rynku marka, nie może patrzeć w perspektywie kilku miesięcy czy roku. Działania wizerunkowe muszą być zaplanowane na wiele lat i konsekwentnie realizowane. To co zrobiono w tej chwili, to wielki słomiany ogień, który za chwilę zgaśnie zostawiając po sobie tylko trochę ciepłego popiołu. Nie sądzę aby CKE otrzymała za pół roku od UE kolejne 100 milionów na przygotowanie kolejnego fajerwerku.
Co zatem należało by zrobić? Jest pewne miejsce, nadające się idealnie do inwestycji w wizerunek Królowej Nauk, to konkursy matematyczne. Organizuje się ich w naszym kraju ogromną ilość. Uczestniczą w nich uczniowie praktycznie ze wszystkich poziomów nauczania. Są to zwykle dobrzy uczniowie, i mają oni wśród swoich rówieśników pewną renomę. Inwestując niewielkie pieniądze, można by skutecznie pomóc organizatorom konkursów, aby np. nie musieli oni prosić rożnych instytucji o kubki czy długopisy na nagrody, lub nie byli zmuszeni do kupowania papieru ksero za własne środki.
Przydało by się im też raz do roku spotkanie, na którym mogliby wymienić się doświadczeniami i poczuć się docenieni.
Uczeń, wracający do szkoły z konkursu, budzi zawsze pewne zainteresowanie, często jest publicznie wyróżniany przez dyrekcję. Ale to także dobry materiał PR dla lokalnych mediów. Nasz chłopak, nasza dziewczyna pokonała tych z Warszawy, Gdańska, Poznania, itp. Nie trzeba znać się na matematyce, żeby z przyjemnością przeczytać taką notkę w swojej gazecie.
Aby to działało, potrzebny jest tylko zespół kilku osób, który pomagał by wysyłać takie informacje do mediów, czyli tzw. zabezpieczenie PR. Nauczyciele zwykle tego nie robią, bo się na tym nie znają. Trzeba umieć redagować w odpowiedni sposób informacje dla dziennikarzy i posiadać bazę kontaktów. Duże firmy płacą agencjom Public Relations, nauczycieli na to nie stać.
Jest szereg innych wydarzeń w matematyce, które mogłyby zaistnieć w mediach, gdyby tylko ktoś nad tym czuwał. W ten sposób buduje się długookresowo dobry wizerunek w społeczeństwie. Nie słyszałem np. aby kiedykolwiek Prezydent lub Premier spotkali się z wracającymi z międzynarodowego konkursu matematycznego, polskimi uczniami, a szkoda. Była by to gwarantowana wzmianka w mediach właśnie o matematyce i tak na prawdę reklama za którą nie trzeba by płacić kilku milonów.
Za te 100 mln można by ułożyć taką strategię na minimum 10 lat i to na wyjątkowo dobrym poziomie. Cztery lata temu, opowiedziałem o tym ówczesnemu szefowi CKE, Markowi Legutko. Przyznał mi rację, ale na tym się skończyło. Jak widać Centralna Komisja postanowił jednak cos zrobić, ale najwyraźniej dużo jeszcze musi się nauczyć. Oby jak najszybciej.
Na koniec dodam, że nie jest to żadna niesprawdzona teoria. Od kilku lat, w ten właśnie sposób, buduję wizerunek marki Casio na polskim rynku. Trudno było by już policzyć, ilu uczniów wróciło z kalkulatorem Casio z konkursu matematycznego do swojej szkoły. Nauczyciele dziękują mi za pomoc a ja się cieszę, że mogę dbając o interesy firmy, zrobić także coś pożytecznego. Panowie i Panie urzędnicy, da się! Na dodatek tanio i efektywnie.
23 lutego 2010 @ 14:18 · Kategoria Piotr Tomczak
Kiedyś pisałem o nauczycielach z którymi mam przyjemność współpracować. Część z nich dopiero zaczyna pracę w zawodzie nauczyciela, ale twórcze podejście i pracowitość, potrafią dać ciekawe efekty nawet u początkującego nauczyciela.
Monika pracuje w szkole podstawowej w Kielcach, i coś mi się wydaje, że ten poziom nauczania najbardziej jej odpowiada. Ostatnio jej uczniowie, znaleźli ciekawy sposób na wytłumaczenie działań na liczbach ujemnych. Temat dość trudny. Wiemy, że uczniowie mają sporo problemów zanim przyswoją sobie intuicyjny sens tego pojęcia. Błędów przy tym bez liku. Widziałem już kilka różnych sposobów tłumaczenia zasad wykonywania działań na liczbach ujemnych, ale ten to chyba zupełna nowość.
Oto co napisałam mi Monika:
„Uczniowie zazwyczaj mają problem z dodawaniem i odejmowaniem liczb wymiernych. Większość nauczycieli omawia to zagadnienie (liczb ujemnych) na przykładzie termometru, bądź długu, co według mnie sprawdza się tylko do pewnego momentu. Ja postanowiłam nie bawić się w tego typu rzeczy, tym bardziej, że klasa 6 w której uczę ma trochę problemów z matematyką, i zależało mi na czasie w jakim przyswoją sobie te pojęcia (ja jestem ich czwartym nauczycielem..).
Zaczęłam więc od tego, że przy dodawaniu/odejmowaniu liczb całkowitych (dwóch na początek) są dwa kroki potrzebne do podania końcowego wyniku:
1) ustalenie znaku
2) wykonanie odpowiedniego działania na liczbach już dodatnich, czyli na wartościach bezwzględnych tych liczb.
Moja uczennica w tym momencie wykazała się twórczym podejściem do problemu i stwierdziła, że to tak jak w relacjach rodzinnych:
Przykład 1.
-6-3
Obie liczby mają ten sam znak (to samo nazwisko) więc są jak brat i siostra - ich nazwisko (znak) nadal będzie ich łączył. Więc wynik działania będzie taki jakie jest ich nazwisko czyli (-). Więź między bratem jest tak silna, że wartości (bezwzględne) tych liczb do siebie dodajemy.
(analogicznie dla +5+8)
Przykład 2.
-8+5
liczby mają różne znaki, więc są jak kobieta i mężczyzna. chcąc się pobrać zazwyczaj jest tak, że przyjmuje się nazwisko mężczyzny (silniejszy) czyli większa liczba co do wartości bezwzględnej jest mężczyzną i jego nazwisko/znak ”-„ przyjmuje wynik. Niestety więź między nimi nie jest tak silna jak między bratem i siostrą i bywa, że ludzie się rozstają, więc wartość bezwzględną odejmujemy (od większej mniejszą)
(analogicznie dla 9-17; -2+9 itd.)
Dzieciaki od razu przyjęły ten sposób - bardzo im się spodobał, bo nie trzeba się zagłębiać w zabawę z długiem itp. Przy większej ilości liczb wykonujemy najpierw redukcję liczb o tych samych znakach, co prowadzi w konsekwencji do powyższej sytuacji.
Sposób dał dobry skutek (przynajmniej u mnie) i cała klasa zaliczyła sprawdzian na co najmniej 4, co w ich przypadku jest na prawdę dużym osiągnięciem, zważywszy na to, że zazwyczaj działania na liczbach ujemnych sprawiają dzieciom problemy.
Ot, małe ułatwienie, w postaci historyjki, które przyjemnie wkradło się w moje zajęcia
i skutkuje, co najważniejsze”
Uczniowie są różni i pewnie powinni różnymi drogami dochodzić do swoich odkryć. Jedno jest pewne, uczennica, która zainicjowała takie opisywanie działań, na pewno nie będzie miała problemów z działaniami na liczbach ujemnych.
8 lutego 2010 @ 09:45 · Kategoria Piotr Tomczak
Szukając tematu na kolejny wpis, natrafiłem na film o Krzysztofie Cywińskim. Tym razem to już kategoria ciężka, TVN Uwaga! Wiemy już, że Pan Krzysztof miałby trochę problemów, z wytłumaczeniem się z wielu błędów merytorycznych jakie znajdują się w jego książce. Wiemy także, że nie robi nic, czego nie robiliby dobrzy nauczyciele. Zatem:
Matematyka: -4
Reklama i promocja matematyki: +4
Reklama i promocja własnej osoby: 5
Wykorzystanie matematyki w życiu prywatnym (uczuciowym): 6 
Zobaczcie sami
Film - UWAGA!
P.S. Próbowałem zaprosić Pana Krzysztofa do dyskusji na naszym blogu, ale najwyraźniej jest bardzo zajęty swoimi korepetycjami 
4 lutego 2010 @ 10:26 · Kategoria Piotr Tomczak
Za tydzień jadę na konferencję krajową Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki. Przygotowaliśmy ok. 20 warsztatów dla nauczycieli, a także mały upominek, każdy, do wyczerpania zapasów ;), kto przyjdzie na nasze zajęcia, otrzyma mały kalkulator „karta kredytowa” z logo naszej strony.
Ja osobiście poprowadzę zajęcia o konkursie filmowym i o humorze matematycznym. Warsztat o humorze zrobiłem pierwszy raz 3 lata temu w Muszynie. Chyba kilka osób siedziało na podłodze, taki był tłok . Zobaczymy czy na wybrzeżu humor jest równie ceniony.
Nie łatwo było znaleźć nowe żarty o matematyce. Ale coś niecoś udało mi się wyszukać. Oto mała próbka na pobudzenie apetytu.
Romantyczna kolacja. Siedzi sobie dwoje matematyków, kobieta i mężczyzna.
- Kochanie czy myślisz o tym samym co ja?
- Tak kochanie.
- To ile Ci wyszło?
Czarne dziury powstały tam, gdzie Bóg podzielił przez zero.
Dowód kobiecy: Bo tak!
Pyta się student studenta:
- Jaka będziesz miał średnią w tym semestrze?
- Standardowo, pomiędzy e a pi.
Liczba zespolona studenta:
cześć urojona - 5
cześć rzeczywista - 2
Żeby zrozumieć rekurencje musisz najpierw zrozumieć rekurencje.
Z nonsensopedii
Matematyka – nauka ścisła, zwana „królową nauk”, stąd też lepiej rozwinięta w krajach o ustroju monarchistycznym. Dzieli się na matematykę właściwą i twór, znany w języku angielskim jako „aftermaths” (po-matematykę?). Niektóre kraje nie mogąc pogodzić z tym, że matematyka jest jedna, ciągle mówią o niej w liczbie mnogiej (franc. mathematiques, ang. mathematics). Pieszczotliwie zwana matmą, maths (ang.), lub les mattes (fr.).
Matematyka jest nauką w której wszystko wydaje się być proste i intuicyjne. Już w zerówce dzieci wiedzą, że pierwiastek z -1 to +-i, a logarytm ósmej potęgi granicy przy x dążącym do 6 z pochodnej 876 rzędu gradientu funkcji odwrotnej do y daje x.
Niemieccy uczeni odkryli niedawno, że jakakolwiek liczba pomnożona przez zero daje zero.
Matematycy z ZSRR tak dobrze zbadali nieskończoność, że tylko oni używają zwrotu “Dłuższe niż Moda na sukces”.
Podstawą istnienia matematyki są liczby, choć najczęściej mają wartość liter od „a” do „z”, ze szczególnym wskazaniem na „x” i „y”. Dla miłośników mocnych wrażeń istnieje liczba „i” czyli tzw. jednostka urojona. Z niewiadomych przyczyn podniesiona do kwadratu staje się liczbą rzeczywistą. Najciekawszą liczbą w matematyce jest zero. Do tej pory trwają spory, czy jest to liczba naturalna, a dzielenie przez zero doczekało się nawet wierszyka:
Pamiętaj cholero,
Nigdy nie dziel przez zero!
Dodanie zera do czegokolwiek nie zmienia wyniku, stąd poważne wątpliwości co do sensu tej liczby.
Kwadrat jest bardzo popularnym motywem w sztuce. Jest przedstawiony na wielu słynnych obrazach takich jak:
Czarny kwadrat na białym tle;
Mona Lisa.
A jeśli nawet obraz nie przedstawia kwadratu, to przynajmniej ma kwadratową ramę. Jak więc widzisz, występuje on na tylu dziełach sztuki, że aż nie zliczysz wszystkich!
Ale i tak najlepszy żart to zgłoszenie mojej kandydatury do Zarządu …
Kalkulator do Gdańska:

30 stycznia 2010 @ 08:39 · Kategoria Piotr Tomczak
Wczoraj odbyła się coroczna konwencja kalkulatorowa firmy Casio. Gdy to piszę, leże sobie na hotelowym łóżku we Frankfurcie. Co ciekawego? Firma nadal nie zdecydowała się na wprowadzenie nowej serii popularnych kalkulatorów naukowych FX-ES z naturalnym zapisem. Aktualny produkt ma się niezwykle dobrze, zatem samuraje nie chcą rezygnować z takiej złotej kaczki. Europejska sprzedaż FX-ES uratowała ogólne wyniki w sprzedaż kalkulatorów naukowych w ubiegłym, kryzysowym roku i złagodziła znacznie, całościowe, spadkowe wyniki w całym segmencie kalkulatorów.
Drugą istotną informacją, jest stale rosnąca pozycja FX-9860. Mimo wycofania SLIMa :(, te kalkulatory to kolejna potężna broń Japończyków na światowych rynkach. Otrzymaliśmy „polecenie” aby wygrywać rynek z FX-9860, tam gdzie to jeszcze nie nastąpiło. Oczywiście nie można porównywać Polski, gdzie na maturze wolno używać tylko kalkulatorów kieszonkowych, z krajami Europy Zachodniej gdzie kalkulator graficzny jest standardem. Ale i tak uważam, że w naszym kraju FX-9860 ma się dobrze.
Najciekawszym jednak dla mnie elementem spotkania, była prezentacją naszych (polskich) działań na rynku edukacyjnym. Poproszono nas o jej zrobienie, bo edukacja była w tym roku głównym tematem konwencji, a nasze działania podobno są szczególnie interesujące.
Rzeczywiście, zrobiłem prezentację zupełnie w innym stylu niż pozostali prelegenci, i choć trochę bałem się takiego odejścia od biznesowych standardów, okazało się to strzałem w dziesiątkę. Pokaz, zaprezentowany przez mojego kierownika, rozbudził towarzystwo i dostaliśmy po jego zakończeniu a także w czasie wieczornej kolacji bardzo dużą ilość pochwał, zdecydowanie wykraczającą poza zwyczajowe „kadzenie”.
Chwaliliśmy się sponsorowaniem konkursów matematycznych, nauczycielami z którymi współpracujemy, naszym konkursem filmowym, darmowymi korepetycjami, gadżetami z nadrukiem „2+2#4”, no i przede wszystkim naszą stroną internetową kalkulatory.pl oraz blogiem. Ten ostatni, to podobno najnowsza sugestia europejskiej centrali Casio do lokalnych dystrybutorów, jeżeli chodzi o rozwijanie aktywności internetowej.
Najbardziej zapamiętałem moment, w którym na ekranie pojawiło się zdjęcie z konferencji w Radomiu, na którym był Kurt Klaner oraz większość naszego, polskiego „teacher network”. Przez salę, wypełnioną w 95% przez surowe, męskie spojrzenia, najczęściej japońskie i niemiecki, przebiegło charakterystyczne „hmmm…”, które nigdy później już się nie powtórzyło…
W tej sytuacji, gdy ktoś na kolacji pytał mnie, co jest kluczem do budowy dobrego zespołu nauczycieli, odpowiadałem bez wahania: profesjonalizm i urok osobisty osób, z którymi współpracujemy 
28 stycznia 2010 @ 09:31 · Kategoria Piotr Tomczak
Masz swój PESEL bez względu na to, na którą partię masz zamiar głosować w najbliższych wyborach. Dostałeś (-aś) go zaraz po urodzeniu. Ten szczególny numer mówi o twojej dacie urodzenia, określa także twoja płeć. Pierwsze 6 cyfr, to właśnie data urodzenia, od roku do dnia. Np. osoba z numerem 44051401458, to mężczyzna, mówi o tym dziesiąta, nieparzysta cyfra (5), urodzony 14 maja 1944 r. Ostatnia cyfra ma charakter kontrolny. Jest ona dodawana tak, aby po dodaniu wszystkich cyfr, pomnożonych przez określone współczynniki, suma była podzielna przez 10. Jeżeli tak się nie dzieje, to przy zapisywaniu numeru został najprawdopodobniej popełniony błąd. Algorytm nie jest idealny, nie jest w stanie „wychwycić” wszystkich rodzajów błędów. Inaczej mówiąc, można czasami zrobić błąd, a cyfra kontrolna tego nie wychwyci.
Po zakończeniu stulecia, pojawił się problem, Okazało się że osoby urodzone 14 maja 1944 r. i 14 maja 2014 r. mogą mieć ten sam PESEL. Aby tego uniknąć, zmodyfikowano numer miesiąca, np. urodzeni w tym stuleciu, mają liczbę określającą numer miesiąca, zwiększoną o 20. Zatem, urodzony 14 maja 2014 r. będzie miał (-a) numer PESEL zaczynający się od cyfr 442514…..
Wszystko to bardzo ładnie wygląda, zastanawia mnie jednak, po co obdarowano nas dodatkowo numerami NIP? Jeżeli każdy z nas, jest jednoznacznie identyfikowany przez PESEL, to po co nam drugi numer? Pozostaje kwestia firm, które także posługują się NIPem. Ale czy nie można było odpowiednio zaprojektować dla nich wersji PESELu? W przypadku firmy, znika potrzeba oznaczania daty urodzenia, mamy zatem dodatkowe 6 cyfr, którymi możemy swobodnie szarżować. No i oczywiście pozostałe 4 cyfry numeru.
Niestety tak się nie stało. Szkoda. Prostota nie zawsze jest najbardziej oczywistym rozwiązaniem.
Zastanawiam się, co urzędnicy myślą o matematyce? Czy może większość z nich nie podpisała by się pod znanym sloganem: ja matematyki nigdy nie umiałem …
P.S. Kilkanaście lat temu, mój kolega zrobił mi dość głupi kawał, i w dowodzie osobistym (stara, papierowa wersja) przerobił ostatnią cyfrę z 9 na 8. Na szczęście szybko to zauważyłem. Zaniepokojonych o poprawność swoich numerów, odsyłam do Internetu, gdzie można znaleźć sporą ilość prostych programów, weryfikujących ich poprawność.
21 stycznia 2010 @ 10:28 · Kategoria Piotr Tomczak
“Matematyka i chemia, również przypadki beznadziejne”. „Matematyka dla humanistów, dyslektyków i… innych przypadków beznadziejnych”. Pierwszy cytat jest ofertą korepetycji, drugi tytułem książki. Obydwa popełnił Krzysztof Cywiński z Zabrza. Samozwańczy autorytet w dydaktyce matematyki. Pan Krzysztof, jak sam przyznaje, ma znikome doświadczenie szkolne (rok pracy w szkole górniczej). Nie ukończył też studiów a jedynie odbył mały epizod w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii w Toruniu. Mimo to rzucił się w wir pracy korepetytora odnajdując w tym swoje powołanie.
„W Polsce mądrzej uczy się wuefu niż matematyki”
„Nasza młodzież w większości nie rozumie podstawowych pojęć, a zmusza się ją do rozwiązywania zadań z coraz wyższych poziomów matematycznej abstrakcji”
„To instrukcja obsługi wzorów i równań dla uczniów przeciętnych i słabych, dla humanistów i przypadków beznadziejnych, i dla wszystkich, których paraliżuje matematyczny lęk, czyli gdzieś dla 90 proc. młodzieży” (o książce)
To kilka cytatów z autora. Wskazują one wyraźnie, że nie ma on pojęcia o tym co się realnie dzieje w polskiej szkole. Dokonuje generalizacji ocen, na podstawie cząstkowych przypadków, pomijając całą resztę. Tym samym ignoruje ciężką pracę wielu wybitnych nauczycieli. Próbuje porównywać swoją pracę z uczniem, z pracą nauczyciela z całą, zróżnicowaną co do wiedzy i umiejętności, grupą. Nie sądzę też, aby Pan Cywiński miał jakiś kontakt z dydaktyką matematyki. Podejrzewam, że nie orientuje się zupełnie w jej dorobku, wynikach badań, itd.
Na podstawie znalezionych przeze mnie opinii, wnioskuję, że wspominana wyżej książka, zawiera szereg błędów merytorycznych i niedociągnięć edytorskich.
Z drugiej jednak strony, najwyraźniej Krzysztof Cywiński odnosi spore sukcesy w pracy z uczniami mającymi wyraźne problemy w uczeniu się matematyki. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, na ile jest to zgodne z rzeczywistością a w jakim stopniu jest to subiektywna ocena samego autora. Jednak komentarze uczniów są bardzo pozytywne, zarówno na temat samych korepetycji jak również książki. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że Pan Krzysztof posiada pewne nieprzeciętne zdolności w pracy z uczniami słabymi. Wiedza ta jest zbudowana najwyraźniej na samej praktyce. Jeżeli tak jest, to jego doświadczenie nie powinno być w żaden sposób ignorowane. Myślę, że warto by było ab pojawił się np. konferencji krajowej SNM i zechciał na spotkaniu z nauczycielami, pokazać co potrafi. Takie spotkanie mogło by być korzystne dla obu stron.
Artykuł o Krzysztofie Cywińskim na stronie Polityki
Prywatna strona K. Cywińskiego
20 stycznia 2010 @ 09:43 · Kategoria Piotr Tomczak
Rok temu zorganizowaliśmy akcję darmowych korepetycji z matematyki przed maturą. Odbyły się 4 spotkania w Warszawie. Oddźwięk był tak duży, że cały czas otrzymuję zgłoszenia osób chcących uczestniczyć w kolejnej edycji. Zwykle odpisywałem, że kurs zakończył się w kwietniu 2009 i decyzja o organizacji drugiej edycji jeszcze nie zapadła, ale dziś, nieoficjalnie, mogę potwierdzić, że jesteśmy w trakcie organizacji edycji 2010.
Tym razem chcemy rozszerzyć akcję na 3 miasta: Warszawa, Poznań, Katowice. Zajęcia odbędą się najprawdopodobniej 13 i 27 marca oraz 10 i 17 kwietnia. Tak jak w ubiegłym roku, odbędą się cztery spotkania. Zajęcia zgodzili się poprowadzić:
Poznań: dr Krzysztof Nowakowski, dr Tomasz Karolak
Katowice: dr Agnieszka Herma, mgr Janina Duda
Warszawa: mgr Elżbieta Jaworska, mgr Bożena Dąbkowska
Planowane tematyka poszczególnych spotkań:
13.03 Wielomiany i funkcje wymierne
27.03 Funkcje trygonometryczne kąta ostrego
10.04 Ciągi liczbowe
17.04 Stereometria, kombinatoryka i rachunek prawdopodobieństwa
Nie znamy jeszcze uczelni, na których odbędą się spotkania. Jest spora szansa, że w Poznaniu uda nam się nawiązać współpracę z Uniwersytetem Adama Mickiewicza.
Tym razem cała rejestracja będzie odbywała się na stronie www.kalkulatory.pl. Odpowiedni moduł powinie pojawić się na początku marca. Niezbędna będzie wcześniejsza rejestracja w bazie strony. Będziemy też oczekiwali potwierdzenia zgłoszenia (link w odpowiednim mailu) na ok. 2-3 dni przed spotkaniem. Wszystkie informacje zostaną zamieszczone na stronie.
Zainteresowanych odsyłam też na YouTube, gdzie można zobaczyć krótkie filmiki ze spotkań w 2009.
Polecam również kurs, jaki aktualnie znajduje się na portalu edulandia.pl
18 stycznia 2010 @ 09:49 · Kategoria Piotr Tomczak
Podczas studiów, znalazłem w jednej z książek, rozwinięcie liczby Pi do 5 tys. miejsc po przecinku. Stwierdziłem, że może warto nauczyć się tego na pamięć. Zakładając, że w ciągu roku zdołam się nauczyć 1000 cyfr, cały projekt można było zrealizować w 5 lat. Ostatecznie dobrnąłem chyba do 180 cyfry i skierowałem swoją energię na inne pola.
Francuski matematyk Fabryce Beluard, obliczył ostatnio Pi z dokładnością do prawie 2,7 biliona miejsc po przecinku (gazeta.pl). Dobrze, że nie znalazłem tego wyniku w czasie studiów, bo zrezygnował bym z idei na starcie, a tak miałem okazję trochę poćwiczyć pamięć. Chociaż, 180 cyfr to prawie początek.
Na podstawowe, szkolne pytanie: a po co to komu potrzebne? Odpowiedź jest dość trudna. W praktyce szkolnej wystarczy przybliżenie do 2 miejsc. Myślę, że w obliczeniach astronomicznych, wykorzystuje się maksymalnie 10 cyfr. Z kłopotu wciąga nas sam Bellard, który „tropi” Pi od 14-go roku życia. Jego zdaniem, takie obliczenia to dobra okazja do testowania algorytmów, które później przydadzą się w innych sytuacjach.
Sam uczony, choć pasjonuje się matematyką, rozsądnie wybrał zawód informatyka.
Zainteresowanych tematem odsyłam na stronę http://www.kalkulatory.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=228 gdzie można znaleźć rozwinięcie Pi do, nie pamiętam ilu miejsc. Na pewno nie ma tam 2,7 biliona cyfr, ale myślę, że liczba jak się tam znajduje jest identyczna z tą Bellarda, z dokładnością do kilku tysięcy miejsc po przecinku …
dalejh »