inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z Piotr Tomczak

Czekamy na wasze filmy

Moduł do wysyłania filmów jest już gotowy. Znajdziecie go na stronie www. Czasu jest sporo, wróciliśmy do  opcji z I edycji (koniec października) ale nie ma też co odkładać tego na ostatnia chwilę. Co roku jest grupa osób, które nie zdążyły wysłać filmu bo planowały zrobić to ostatniego dnia i nagle zdarzyło się coś nieprzewidzianego. Już dwa razy musiałem przechodzić tą męczarnię i im odmawiać mimo że chodziło czasami tylko o kilka godzin. Czuję że w tym roku będzie podobnie :(
OK. koniec marudzenia, wszystkie informacje o filmie są już na stronie www.kalkulatory.pl. Zapoznajcie się z nimi dokładnie, bez względu na to czy będziecie bawić się z nami pierwszy raz czy może będzie to wasze drugie lub trzecie podejście do „10 000 zł” jakie dla was mamy.

konkurs_2010

Kostka Rubika i cztery barwy

Jak podaje gazeta.pl amerykańscy matematycy rozwiązali ostatecznie problem kostki Rubika. Okazuje się że do poprawnego jej ułożenia wystarczy nie więcej niż 20 (prawidłowych) ruchów. „Walka” z problemem trwała 30 lat. Precyzyjne matematycznie rozwiązanie udało się znaleźć dopiero po zastosowaniu do obliczeń super szybkich komputerów.
Przypominam, że kostka Rubika ma już 36 lat. W połowie lat 70-tych gdy się rodziła, pojawił się także pierwszy dowód matematyczny wykorzystujący obliczenia komputerowe (Twierdzenie o czterech barwach).
Pytanie czy matematycy nie mają nic ciekawszego do roboty? Ale nie ulegajmy złudzeniom. „Kostka Rubika” to tylko ładna nazwa problemu, pod którym kryje się dość złożony problem matematyczny. Obliczenia potrzebne do dowodu były na pewno okazją do testowania skomplikowanych technik obliczeniowych.

Informacja na portalu gazeta.pl

Po co nam ta matematyka?

Ostatnio pozwoliłem sobie na polemikę z prof. Łukaszem Turskim, w związku z jego wywiadem dla Wprost. Sytuacja była trochę dziwna, ja zwolennik matematyki i obowiązkowej matury z tego przedmiotu, z zerową delikatnością punktowałem argumenty także zwolennika matematyki. Z tego wszystkiego i tak najbardziej podobał mi się komentarz Krzyśka Nowakowskiego.
Ale chyba są jakieś racjonalne powody aby tej matematyki uczyć. Przynajmniej powinny być. Pamiętam jak w roku 2005 byłem na konferencji w Pucku, dotyczącej nauczani matematyki na wyższych uczelniach technicznych. Miał tam krótkie wstąpienie pewien student, który zarzucił wykładowcom, że nie uczą matematyki na konkretnych przykładach z życia i nie uzasadniają do czego będą potrzebne aktualnie wykładane zagadnienia.
Myślę, że osoba która znajdzie sposób jak skutecznie wytłumaczyć uczniowi/studentowi po co uczy się konkretnego działu matematyki powinna otrzymać Nobla, np. z ekonomii.
Wracając do studenta z Pucka, oczywiście można by mu uzasadnić że to co dziś ma na wykładzie, będzie mu potrzebne do opanowania treści które będą w drugim semestrze. Te z kolei będą potrzebne na VI semestrze, gdzie opanuje pewne zagadnienia niezbędne na przedmiocie kierunkowym jaki będzie miał w tym czasie z którego wiedza będzie kluczowa do opanowania pewnego fragmentu innego kluczowego dla niego przedmiotu, który będzie bezpośrednio związany z jego specjalnością.
No można, tylko że ten student nie miła zielonego pojęcia o zagadnieniach z VI semestru itd. bo przyszedł na studia właśnie po to aby się tego nauczyć. W tej sytuacji dyskusja między wykładowcą i studentem zostałaby brutalnie przerwana końcem zajęć a student wyszedł by z sali w przekonaniu że profesor mówi znowu jakimś niezrozumiałym językiem.
W przypadku ucznia wygląda to jeszcze ciekawiej. Wyobraźmy sobie, że tłumaczymy gimnazjaliście, że to czego się dziś uczy będzie mu potrzebne do opanowani materiału w drugiej klasie, tam z kolei będą wiadomości niezbędne w trzeciej. A to wszystko po to aby poradzić sobie na lekcji matematyki w liceum. Wiedza z liceum przyda się na pewno jeżeli zdecyduje się studiować matematykę. Ale jeżeli pójdzie na Politechnikę to też te umiejętności będą bardzo cenne. Jeśli nie będzie studiował (studiowała) ani matematyki ani kierunków technicznych, to najprawdopodobniej z matematyką spotka się również na innych kierunkach studiów, choć w mniejszym zakresie. Może się również zdarzyć że nie będzie tej matematyki potrzebował w swoim życiu ale skoro tego dziś nie wiemy to dla jego swojego własnego dobra, na wszelki wypadek musi się tego uczyć. Poza tym, wprawdzie wiedza jaka będzie potrzebna w przyszłości w jego/jej życiu będzie różna, ale mamy jeden program nauczania zatem wszyscy w klasie muszą uczyć się tego samego ;)
Myślę że to dobry sposób na doprowadzenie nastolatka do wrzenia. W najlepszym wypadku oświadczy nam on lub ona, że zostanie muzykiem rockowym któremu matma na pewno nie będzie potrzebna a w najgorszym że nie ma zamiaru zdawać matury i jak tylko skończy 18 lat to wyjedzie do Indii.
Wydaje się, że najlepszym sposobem w tej sytuacji jest unikanie takich dyskusji, ale czy to możliwe? Ani student ani uczeń nie mogą decydować o tym czego powinni się uczyć bo po prostu jeszcze tego nie wiedzą. Jednocześnie obaj są całkowicie przekonani że już wiedzą co jest im w życiu potrzebne. Z tych dwóch przesłanek można wywnioskować, że dylemat „po co my się tego uczymy” nie ma rozwiązania.
O kształcie edukacji i programach nauczania decydują ludzie, którzy na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia muszą określić jakie kompetencje będą istotne dla członka społeczeństwa za 20-30 lat, (w najlepszym wypadku rachunek prawdopodobieństwa a w najgorszym prorokowanie). Potem trzeba sprawdzić co z tego jest możliwe do realizacji w przeciętnej szkole. Powstaje z tego jakiś dziwny kompromis który nikogo nie zadowala ale który akceptuje 51% zatem wprowadzamy go. Oczywiście ryzyko błędnych lub głupich ale niezbędnych decyzji jest tu ogromne. W tej sytuacji 49% niezadowolonych może bez oporów krytykować sytuację. W klasie szkolnej tych krytykujących jest zwykle 90-95% ;).
Na koniec optymistycznie można dodać, że ten system jakoś się kręci. Zgodnie z krzywą Gausa, pewna cześć systemów edukacyjnych wprowadza kluczowe, rewolucyjne zmiany, które podnoszą jakość edukacji na wiele lat w danym kraju. Inne radzą sobie raz lepiej raz gorzej jadąc spokojnie w peletonie (tych jest najwięcej) a ostatnia grupa ze względu na niekompetencję decydentów, błędne decyzje lub zaniedbania marnuje w szkole kilkanaście lat z życia młodego człowieka.
Jeżeli udaje nam się utrzymać w tym peletonie, to nie ma co marudzić, aczkolwiek dobrze by było raz na jakiś czas uciec do przodu.

Bez matematyki wracasz na drzewo? Nie wydaje mi się

Poniżej znajdziecie link do wywiadu Renaty Kim (Przekrój) z prof. Łukaszem Turskim. Publikacja ukazała się pod koniec maja. Od razu poczułem pokusę aby wejść w ostrą polemikę z profesorem. Co się odwlecze to nie uciecze.
Wywiad Renaty Kim z profesorem Łukaszem A. Turskim

Zdajemy obowiązkową maturę z matematyki aby racjonalnie myśleć?
Coś mi się wydaje, że przez znaczą część historii cywilizacji, mało kto znał matematykę na poziomie dzisiejszego ucznia trzeciej klasy gimnazjum. Czy mamy stąd wnioskować, że racjonalne myślenie w społeczeństwie rozpoczęło się wraz z masową edukacją? Popatrzmy na nasze podwórko, wynika z tego że większość naszych królów była niezrównoważonymi szaleńcami.

Osoba nie znająca wielomianów nie zrozumie odczytu z licznika?
Zapewniam Pana profesora, że znam wiele osób, które na pytanie co to jest wielomian nie udzieliłyby żadnej odpowiedzi a z licznikami radzą sobie dość dobrze. Aha, skoro radzą sobie z licznikami, to zapewne wiedzą o tych wielomianach (nieświadomie) dużo więcej. Skoro zatem posiadają tą intuicyjną wiedzę o wielomianach, to po co było marnować tyle czasu w szkole?

Nierówności przy kredycie?
Mam w swoim życiorysie kilka kredytów, ale nigdy nie wpadłem na to aby przy ich braniu robić obliczenia z nierównościami mimo że nie tylko zdawałem maturę z matematyki ale także ukończyłem studia z tego przedmiotu.

Nie umiałem matematyki a wyszedłem na ludzi.
To nie tylko popularna mantra ale także fakty. Cześć naszego społeczeństwa zakończyła edukację matematyczną na poziomie 3 klasy gimnazjum i całkiem przyzwoicie ułożyła sobie życie. Najwyraźniej są takie obszary życie gdzie bez królowej nauk można sobie całkiem dobrze radzić.

Komputer i matematyka.
Pisząc ten tekst, wcale nie obcuję z matematyką. Jeżeli ona gdzieś tu jest, to ukryła się głęboko w układach scalonych i dzieli mnie od niej gigantyczna bariera. Wiem że ten kto zbudował tego laptopa musiał znać dobrze matematykę, ale zapewniam że przy pisaniu tekstów na bloga, wystarcza mi w zupełności to czego nauczyłem się w szkole podstawowej.

Całki, buty i bielizna.
To oczywiście bardzo ciekawe że ktoś wykorzystywał zaawansowane obliczenia matematyczne przy projektowaniu sukni dla znanej aktorki, ale to nie zmienia faktu że nikt nie kupuje butów czy bielizny z podręcznikiem do analizy matematycznej w ręku. A gdyby nawet ktoś to robił, to raczej nie miało by to nic wspólnego z racjonalnym myśleniem.

Młodzież jest głupio uczona, mamy tandetny poziom nauczani matematyki…
Tutaj temperatura mocno mi się podniosła. Oczywiście Pan prof. Turski posiada także habilitację z dydaktyki matematyki i ma za sobą 10-letni staż pracy na stanowisku nauczyciela matematyki zatem wie co mówi …
Oczywiście najlepiej zrzucić winę na nauczycieli zwłaszcza jeżeli wie się tyle o nauczaniu matematyki co przeciętny rodzic. Fizyka, którą Pan Łukasz profesjonalnie się zajmuje, też jest wszędzie wokół nas. Ale z tego wcale nie wnioskuję że jestem fachowcem od fizyki i mogę np. krytykować dorobek naukowy Ł. Turskiego. Panie profesorze, jeżeli nawet nauczycielom często brakuje fachowej wiedzy jak dobrze uczyć, to proszę pamiętać że w takie kompetencje wyposaża ich nasz kochany system szkolnictwa wyższego. Którego Pan jest częścią.

Stare dobre, rewolucyjne podręczniki do matematyki z przed 100 lat.
Tu Pan profesor pokazał jaka jest jego znajomość współczesnych badań z zakresu dydaktyki matematyki. Bez komentarza.

Barack Obama stawia na matematykę.
To jedyna część wypowiedzi prof. Turskiego która mi się podoba w tym całym wywiadzie. Mała kropla balsamu na moje nerwy. Nie można było od tego zacząć?

Dlaczego komputer pogarsza wyniki nauczania?

W USA i Rumunii przeanalizowano skutki bezpłatnego przekazywania laptopów uczniom z biedniejszych rodzin. Okazało się, że w większości przypadków wyniki w nauce jakie osiągał uczeń pogorszyły się po otrzymaniu komputera. Uczniowie używali komputerów głównie do gier i mocno ograniczyli czas jaki poświęcali na odrabianie lekcji w domu. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać.

Na facebooku (profil Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki) wywiązała się ciekawa dyskusja na ten temat, zapraszam.

Plaża 2010

Szczęśliwcy odpoczywają na urlopach, pozostali albo z żalem wspominają albo z nadzieją patrzą na kalendarz. Ogólnie sezon ogórkowy i nie ma specjalnie o czym pisać. To ja też trochę powspominam.
Kilka dni temu wróciłem ze swojego urlopu. Większość czasu spędziłem na dość uroczej plaży. Jeżeli dodam do tego, że przez pewien czas w tej samej miejscowości przebywał także moja koleżanka, współautorka tego bloga, to śmiało możemy stwierdzić, że było to wakacyjne zagłębie blogujących matematyków.
Pierwszego dnia, ku swemu przerażeniu, odkryłem że kran pod prysznicem działa symetrycznie. Właśnie tak, jeden zgodnie z kierunkiem wskazów zegara a drugi przeciwnie. Inaczej mówiąc oba kurki były swoim wzajemnym odbiciem lustrzanym, z dokładnością do koloru oczywiście.
To odkrycie na tyle mnie zbulwersowało, że w nocy miałem przedziwny sen. Śniło mi się że wędrowałem przez … ośnieżone szczyty Himalajów. Zawędrowałem do pewnej nepalskiej wioski. Tam zaprowadzono mnie do miejscowej szkoły w której na biurku nauczyciela zobaczyłem rosyjskie liczydło. Mieszanką angielskiego i gestykulacji próbowałem nawiązać rozmowę z nauczycielką na temat stosowania tej pomocy dydaktycznej w nauczaniu matematyki. Chciałem się pochwalić, że w Polsce sam prowadziłem szkolenia na ten temat. Wtedy Pani Profesor odpowiedziała mi piękną polszczyzną, że ona tego nie używa i nawet nie wie jak się na tym liczy. To już był koniec, obudziłem się. Może i dobrze.
Blisko kontakt z nietypowym kranem zaowocował nową ideą dydaktyczną, takie urządzenie może być niezwykle pomocne podczas nauki o przekształceniach. Mamy w klasie dwa karny, pierwszy działa normalnie, oba kurki odkręcają się w tą samą stronę. W drugi kurki odkręcają się w przeciwnych kierunkach. Nauczyciel prowadzi biednego ucznia do tego zestawu, pokazuje mu pierwszy kran. Zobacz, to tak jak z przesunięciem. A teraz zobacz ten drugi, tu mamy symetrię osiową.
No, to może na tym skończę, bo jeszcze coś ciekawego wymyślę i będzie :(

YouTube: algorytm 2010

Rok temu podczas drugiej edycji konkursu filmowego, wprowadziliśmy po raz pierwszy wstępną selekcję filmów na YouTube. Oceniane były: liczba wyświetleń, ilość przyznanych gwiazdek, ilość dokonanych ocen filmu. Obliczenia były dokonywane na podstawie wzoru: C(0,1AB-0,2B+1), gdzie C-ilość wyświetleń, B- ilość dokonanych ocen, A – średnia ocena filmy na YT.
Aktualnie YouTube zmienił schemat ocenia filmów. Istnieją tylko dwie opcje: pozytywny lub negatywny. Dodatkowo można sprawdzić ile osób oceniło w określony sposób dany film. W tej sytuacji zostałem zmuszony do przygotowania nowego wzoru.
Głównym celem jest wyłonieni filmów, które nie tylko mają wysoką oglądalność ale także pozytywne oceny internautów. Dysponujemy trzema zmiennymi: W – ilość wyświetleń, P – ilość pozytywnych ocen, N – ilość negatywnych ocen.
Kluczowy jest oczywiście ułamek P/N. Można by go po prostu przemnożyć przez W i zakończyć sprawę. Ale mamy tu dwa problemy:
a)    możliwość pojawienia się zera w liczniku lub mianowniku.
b)    W przypadku gdy film uzyska 2 pozytywne oceny i jedną negatywną, ułamek ma identyczną wartość jak dla 100 i 50. A bardziej zależ nam na filmach często ocenianych. W niektórych przypadkach filmy na YouTube mogą się intensywnie promować, co zupełnie może nie wiązać się z ich wartością artystyczną.
Dodałem zatem w liczniku i mianowniku wartość 20. To zlikwidowało problem zera, a także podwyższyło znaczenie liczby dokonanych ocen. Teraz aby uzyskać wyższą wartość ułamka, należy mieć odpowiednio więcej ocen. Dla opisywanego wyżej przykładu otrzymujemy: 22/21 i 120/70. Drugi, częściej oceniany film, uzyska zdecydowanie wyższą notę.
Nadal nurtował mnie jednak problem silniejszej pozycji filmów z wysoką oglądalnością względem tych, które miały mniejszą liczbę wyświetleń ale wyższe oceny pozytywne. Aby to zniwelować, pomnożyłem przez 2 ilość pozytywnych ocen a cały ułamek podniosłem do trzeciej potęgi. Powstała wersja, która najbardziej mi odpowiada:

W((2P+20)/(N+20))^3

Poniżej symulacja różnych wariantów jakie mogą się pojawić oraz odpowiadające im wartości wynikające z wzoru.

algorytm

Co wiemy o konkursie filmowym?

Wiemy że będzie, a to najważniejsze :). Na początek terminy. Filmy będzie można nadsyłać do końca października. Mamy nadzieję, że taki wydłużony termin wpłynie pozytywnie na ilość i jakość zgłaszanych filmów. Podobnie jak w ubiegłym roku, wszystkie filmy w czasie zgłaszania będą zablokowane. W listopadzie opublikujemy je na naszym kanale (kalkulatory) na YouTube. Po miesiącu, na podstawie popularności i ocen internautów, do finału przejdzie 30-40 najlepszych. Będziemy także kontynuować opcję zgłoszeń specjalnych.
Ostateczna decyzja jury zapadnie w grudniu. Znamy już częściowo skład „rady mędrców”: Agnieszka Herma, Aleksandra Wróblewska, Krzysztof Nowakowski. Nazwiska dobrze znane. Sprawdzą czy 2+2 jest 4 :). Pozostałe trzy osoby jeszcze nie są znane, ale będą to prawdopodobnie przedstawiciele patronów medialnych.
Aktualna lista patronów i partnerów:
a)    Stowarzyszenie Nauczycieli Matematyki
b)    Cogito
c)    Perspektywy
d)    Wiedza i Życie
e)    Edulandia.pl
f)    Naukowy.pl
g)    Eduforum.pl
h)    Stopklatka.pl
i)    Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, telewizyjna i teatralna im. Leona Schillera w Łodzi

Niestety ze względów formalnych, nie udało na się uzyskać patronatu Ministerstwa Edukacji, ale wiemy, że MEN popiera naszą akcję

Nagrody
1.    10 tys. zł (wolne od podatku)
2.    aparat fotograficzny Casio Exilim EX-FH25 (lada dzień wejdzie na rynek, najnowsza zabawka foto Casio z matrycą CMOS)
3.    kalkulator graficzny Casio ClassPad

Gdzie szukać informacji:
a)    www.kalkulatory.pl
b)    Facebook: kalkulatory
c)    Blip: kalkulatory
d)    Twitter: kalkulatory
e)    Buzz: casiokalk

P.S. Racja, tytuł konkursu. Wprowadziliśmy nowe logo oraz ogólny tytuł “matma mnie kręci”. Tym samym rezygnujemy, przynajmniej na pewien czas z motywu przewodniego. Przypominam,. że w ubiegłych edycjach było to: matematyka nie kończy się w szkole. Tym razem oczekujemy jedynie filmu promującego/reklamującego królową nauk i jest to jedyne kryterium.

matma_mnie_kreci

dwa to lepiej niż trzy

Jakiś czas temu pisałem o konferencjach związanych z wykorzystaniem technologii informacyjnej w nauczaniu matematyki. W chwili obecnej trochę się zmieniło w tym temacie. Udało się wypracować porozumienie pomiędzy firmą Casio i grupą roboczą „Matematyka i Komputer” w efekcie którego, tegoroczne warsztaty dotyczące stosowania kalkulatorów w nauczaniu, zostaną zorganizowane w ramach konferencji Ogólnopolskiej Konferencji z zastosowania technologii informacyjnej w nauczaniu matematyki.
Zatem 16 sierpnia rozpoczną się nie trzy ale dwa spotkania (MiK i MathPad).
Konferencja MiKa odbędzie się w Czudcu k. Rzeszowa w Ośrodku Edukacji Nauczycieli i Pracowników Administracji Samorządowej . Trzeba przyznać, że ten obiekt wygląda wyjątkowo ciekawie i chyba idealnie nadaje się na taką konferencję.
Warsztaty z kalkulatorami Casio, będą koncentrowały się na następujących zagadnieniach:
a)    programowanie
b)    ClassPad Manager na tablicy interaktywnej + obliczenia symboliczne (CAS)
c)    obliczenia finansowe
d)    kalkulator graficzny w programie Międzynarodowej Matury

Grupa MiK stawia głównie na tablice interaktywne. Ale nie tylko. W zapowiedzi spotkania znajdziemy następujące zagadnienia:
a)    tablice interaktywne;
b)    kalkulatory;
c)    programy DGS (geometria dynamiczna) + GeoGebra;
d)    inne (pozostałe programy komputerowe, Internet);
e)    dla początkujących

Koszt uczestnictwa dla członka SNM to 350 zł. Dla osób nie należących do Stowarzyszenia 450.
Więcej informacji na stronie grupy Matematyka i Komputery.

Czudec

Nic się nie dzieje

Jak w temacie. Właściwie nie ma o czym pisać. Nauczyciele sprawdzają matury. Do niektórych nie mogę się od kilku dni dodzwonić. Można by spróbować napisać o jakiś matematycznych aspektach powodzi, ale na razie nie mam żadnego pomysłu. Dla zapełnienia pustki, proponuję film, który kilka dni temu znalazłem na YouTube. Może trochę długi ale polecam :)

dalejh »