inicio mail me! sindicaci;ón

Objawienie Pana Krzysztofa c.d.

Szukając tematu na kolejny wpis, natrafiłem na film o Krzysztofie Cywińskim. Tym razem to już kategoria ciężka, TVN Uwaga! Wiemy już, że Pan Krzysztof miałby trochę problemów, z wytłumaczeniem się z wielu błędów merytorycznych jakie znajdują się w jego książce. Wiemy także, że nie robi  nic, czego nie robiliby dobrzy nauczyciele. Zatem:
Matematyka: -4
Reklama i promocja matematyki: +4
Reklama i promocja własnej osoby: 5
Wykorzystanie matematyki w życiu prywatnym (uczuciowym): 6 :)
Zobaczcie sami
Film - UWAGA!

P.S. Próbowałem zaprosić Pana Krzysztofa do dyskusji na naszym blogu, ale najwyraźniej jest bardzo zajęty swoimi korepetycjami :(

SNM do nauczycieli, nauczyciele do SNM-u

Chciałabym z tego miejsca  bardzo podziękować osobie, która zgłosiła moją kandydaturę do Zarządu Głównego Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki. Z pewną nieśmiałością przystępuję do wyborów, zwłaszcza ze względu na mój niewielki, bo zaledwie 6-letni staż członkowski. Tym bardziej cieszy fakt, że ktoś zauważył moje istnienie w tym gronie.Przed potwierdzeniem swojego  startu w wyborach, przejrzałam plan pracy ZG SNM na najbliższą kadencję i znalazłam tam wiele bliskich mi kwestii,  w których realizację chciałabym się aktywnie włączyć.  Wydaję  mi się jednak, że najważniejszy  cel działań stowarzyszenia w najbliższych latach należałoby  ująć w formie hasła:  „SNM do nauczycieli, nauczyciele do SNM-u”.  Z moich doświadczeń  jako doradcy metodycznego niezbicie wynika, że wielu nauczycieli matematyki nie ma pojęcia czym jest i jaką działalność prowadzi SNM. Przyznam szczerze, że ja sama studiując w Kolegium Nauczycielskim w Bielsku – Białej, mając po drugiej stronie ulicy ówczesne biuro stowarzyszenia, nie miałam pojęcia o jego istnieniu! Dopiero kiedy zaczęłam bezpośrednio współpracować z Panem Profesorem Kąkolem, dowidziałam się czegoś więcej na ten temat. Stąd też, moim zdaniem,  podstawowym celem działań ZG, ale i wszystkich aktywnych członków, powinno być  upowszechnienie informacji na temat  istnienia tej instytucji. Trzeba jednak pamiętać, że pierwszy krok w tym zakresie,  trzeba zrobić w „realu”. Zawitać do szkół z krótką, acz treściwą informacją na temat tego czym jest i co może dać nauczycielowi przynależność do tej instytucji. Trzeba też zrobić wszystko, żeby nauczyciele chcieli czytać czasopismo NiM +TI, a co ważniejsze, czynnie włączali się w proces jego powstawania.

Na wesoło

Za tydzień jadę na konferencję krajową Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki. Przygotowaliśmy ok. 20 warsztatów dla nauczycieli, a także mały upominek, każdy, do wyczerpania zapasów ;), kto przyjdzie na nasze zajęcia, otrzyma mały kalkulator „karta kredytowa” z logo naszej strony.
Ja osobiście poprowadzę zajęcia o konkursie filmowym i o humorze matematycznym. Warsztat o humorze zrobiłem pierwszy raz 3 lata temu w Muszynie. Chyba kilka osób siedziało na podłodze, taki był tłok . Zobaczymy czy na wybrzeżu humor jest równie ceniony.
Nie łatwo było znaleźć nowe żarty o matematyce. Ale coś niecoś udało mi się wyszukać. Oto mała próbka na pobudzenie apetytu.

Romantyczna kolacja. Siedzi sobie dwoje matematyków, kobieta i mężczyzna.
- Kochanie czy myślisz o tym samym co ja?
- Tak kochanie.
- To ile Ci wyszło?

Czarne dziury powstały tam, gdzie Bóg podzielił przez zero.

Dowód kobiecy: Bo tak!

Pyta się student studenta:
- Jaka będziesz miał średnią w tym semestrze?
- Standardowo, pomiędzy e a pi.

Liczba zespolona studenta:
cześć urojona - 5
cześć rzeczywista - 2

Żeby zrozumieć rekurencje musisz najpierw zrozumieć rekurencje.

Z nonsensopedii

Matematyka – nauka ścisła, zwana „królową nauk”, stąd też lepiej rozwinięta w krajach o ustroju monarchistycznym. Dzieli się na matematykę właściwą i twór, znany w języku angielskim jako „aftermaths” (po-matematykę?). Niektóre kraje nie mogąc pogodzić z tym, że matematyka jest jedna, ciągle mówią o niej w liczbie mnogiej (franc. mathematiques, ang. mathematics). Pieszczotliwie zwana matmą, maths (ang.), lub les mattes (fr.).

Matematyka jest nauką w której wszystko wydaje się być proste i intuicyjne. Już w zerówce dzieci wiedzą, że pierwiastek z -1 to +-i, a logarytm ósmej potęgi granicy przy x dążącym do 6 z pochodnej 876 rzędu gradientu funkcji odwrotnej do y daje x.
Niemieccy uczeni odkryli niedawno, że jakakolwiek liczba pomnożona przez zero daje zero.
Matematycy z ZSRR tak dobrze zbadali nieskończoność, że tylko oni używają zwrotu “Dłuższe niż Moda na sukces”.

Podstawą istnienia matematyki są liczby, choć najczęściej mają wartość liter od „a” do „z”, ze szczególnym wskazaniem na „x” i „y”. Dla miłośników mocnych wrażeń istnieje liczba „i” czyli tzw. jednostka urojona. Z niewiadomych przyczyn podniesiona do kwadratu staje się liczbą rzeczywistą. Najciekawszą liczbą w matematyce jest zero. Do tej pory trwają spory, czy jest to liczba naturalna, a dzielenie przez zero doczekało się nawet wierszyka:
Pamiętaj cholero,
Nigdy nie dziel przez zero!
Dodanie zera do czegokolwiek nie zmienia wyniku, stąd poważne wątpliwości co do sensu tej liczby.

Kwadrat jest bardzo popularnym motywem w sztuce. Jest przedstawiony na wielu słynnych obrazach takich jak:
Czarny kwadrat na białym tle;
Mona Lisa.
A jeśli nawet obraz nie przedstawia kwadratu, to przynajmniej ma kwadratową ramę. Jak więc widzisz, występuje on na tylu dziełach sztuki, że aż nie zliczysz wszystkich!

Ale i tak najlepszy żart to zgłoszenie mojej kandydatury do Zarządu …

Kalkulator do Gdańska:

SL760

Konferencja w Gdańsku tuż, tuż…

W dniach od 12-15 lutego 2010r. odbędzie się w Gdańsku XIX Krajowa Konferencja SNM. Jak co roku, trwają obecnie gorączkowe przygotowania do realizacji tego przedsięwzięcia. Organizatorzy dopinają kwestie lokalowo-bytowe. Prowadzący warsztaty przygotowują materiały na zajęcia. Firmy pracują nad interesującymi ofertami edukacyjnymi dla nauczycieli. Jednakże kluczowym momentem tegorocznej konferencji, są wybory do władz SNM. Na platformie  http://snm.edu.pl/można przyjrzeć się zgłoszonym dotychczas propozycjom kandydatów. Do czasu wyjazdu na konferencję chyba warto, zastanowić się na kogo zagłosować, tak by wybór ten nie miał charakteru przypadkowego zwłaszcza, że będzie decydował o funkcjonowaniu tej instytucji w najbliższych latach. Dotychczas na platformie http://snm.edu.pl/czlonkowie/ nie było widać istotnych dyskusji przedwyborczych. Obecnie sytuacja uległa zmianie.Myślę, że każdy członek SNM, powinien przyjrzeć się wypowiedziom w dyskusji na dowolny temat zainicjowanej głównie przez Piotra Tomczaka, wypracował sobie własne zdanie w tym zakresie i podzielił się nim z wszystkimi Koleżankami i Kolegami, którym leży na sercu los stowarzyszenia. Dodam tylko, parafrazując tytuł znanego programu publicystycznego, „warto rozmawiać o SNM”,  zachęcam  więc do wspólnej dyskusji.

Prosto z Frankfurtu - ale zrobiliśmy wrażenie

Wczoraj odbyła się coroczna konwencja kalkulatorowa firmy Casio. Gdy to piszę, leże sobie na hotelowym łóżku we Frankfurcie. Co ciekawego? Firma nadal nie zdecydowała się na wprowadzenie nowej serii popularnych kalkulatorów naukowych FX-ES z naturalnym zapisem. Aktualny produkt ma się niezwykle dobrze, zatem samuraje nie chcą rezygnować z takiej złotej kaczki. Europejska sprzedaż FX-ES uratowała ogólne wyniki w sprzedaż kalkulatorów naukowych w ubiegłym, kryzysowym roku i złagodziła znacznie, całościowe, spadkowe wyniki w całym segmencie kalkulatorów.
Drugą istotną informacją, jest stale rosnąca pozycja FX-9860. Mimo wycofania SLIMa :(, te kalkulatory to kolejna potężna broń Japończyków na światowych rynkach. Otrzymaliśmy „polecenie” aby wygrywać rynek z FX-9860, tam gdzie to jeszcze nie nastąpiło. Oczywiście nie można porównywać Polski, gdzie na maturze wolno używać tylko kalkulatorów kieszonkowych, z krajami Europy Zachodniej gdzie kalkulator graficzny jest standardem. Ale i tak uważam, że w naszym kraju FX-9860 ma się dobrze.
Najciekawszym jednak dla mnie elementem spotkania, była prezentacją naszych (polskich) działań na rynku edukacyjnym. Poproszono nas o jej zrobienie, bo edukacja była w tym roku głównym tematem konwencji, a nasze działania podobno są szczególnie interesujące.
Rzeczywiście, zrobiłem prezentację zupełnie w innym stylu niż pozostali prelegenci, i choć trochę bałem się takiego odejścia od biznesowych standardów, okazało się to strzałem w dziesiątkę. Pokaz, zaprezentowany przez mojego kierownika, rozbudził towarzystwo i dostaliśmy po jego zakończeniu a także w czasie wieczornej kolacji bardzo dużą ilość pochwał, zdecydowanie wykraczającą poza zwyczajowe „kadzenie”.
Chwaliliśmy się sponsorowaniem konkursów matematycznych, nauczycielami z którymi współpracujemy, naszym konkursem filmowym, darmowymi korepetycjami, gadżetami z nadrukiem „2+2#4”, no i przede wszystkim naszą stroną internetową kalkulatory.pl oraz blogiem. Ten ostatni, to podobno najnowsza sugestia europejskiej centrali Casio do lokalnych dystrybutorów, jeżeli chodzi o rozwijanie aktywności internetowej.
Najbardziej zapamiętałem moment, w którym na ekranie pojawiło się zdjęcie z konferencji w Radomiu, na którym był Kurt Klaner oraz większość naszego, polskiego „teacher network”. Przez salę, wypełnioną w 95% przez surowe, męskie spojrzenia, najczęściej japońskie i niemiecki, przebiegło charakterystyczne „hmmm…”, które nigdy później już się nie powtórzyło…
W tej sytuacji, gdy ktoś na kolacji pytał mnie, co jest kluczem do budowy dobrego zespołu nauczycieli, odpowiadałem bez wahania: profesjonalizm i urok osobisty osób, z którymi współpracujemy :)

Studniówkowy szał

  Czas biegnie nieubłaganie. W wielu liceach odtańczono już uroczystego poloneza, bezwzględnie przypominającego  o ostatecznym odliczaniu dni do matury. Wszyscy uczniowie z niecierpliwością oczekują tego pierwszego, wielkiego balu. Dziewczyny w pięknych sukniach, niejednokrotnie pierwszy raz wkładają na nogi „szpilki”, chłopcy z dresów, wbijają się w „garniaki” i z przerażeniem myślą, jak przetrwać pierwsze takty, ćwiczonego od wielu dni, poloneza. Stres mija po odtańczeniu swojej roli z przedstawicielem grona pedagogicznego  u boku, potem już tylko tańce, hulanki, swawole przy ulubionej muzyce. Ja osobiście chętnie uczestniczę w tych uroczystościach w przeciwieństwie do mojego męża, który nie uznaje  muzyki popularnej nazywając  ją: „zjawiskami dźwiękowymi z dalekiego pogranicza muzyki!!!”.  Gasi mój entuzjazm przywołując czarne statystyki śmiertelnych ofiar hałasu w dyskotekach. Nie powiem, żeby to mnie szczególnie odstraszało, ale postanowiłam tym razem przyjrzeć się zjawisku hałasu by zobaczyć na co narażam swój organizm, biorąc udział w tak wyjątkowej imprezie.Okazuje się, że rozpiętość odczuć wrażeń dźwiękowych odbieranych przez człowieka jest bardzo szeroka. Od stanu ukojenia, relaksu do stanu agresji. Wielkością określającą wrażenia słuchowe  jest poziom ciśnienia akustycznego (N) mierzony w układzie SI w belach (B), (powszechnie stosowany jest decybel dB; 1dB = 0,1 B):
• poziom N określa się wzorem:

gdzie:  
A – wartość danej wielkości,
A0 – wzorcowa wartość wyznaczająca poziom odniesienia (poziom zerowy),
A0 = 10 ^(-12) W/m^2,
Można wyróżnić kilka obszarów słyszalności i tak :
0    -     30 dB   -   obszar ciszy
30   -     60 dB   -   obszar średni (przeciętny)
60   -     90 dB   -   obszar obciążeń
90   -   130 dB   -   obszar uszkodzeń.
Dla przykładu:
rozmowa ……………………………………… 20 dB
średni hałas w mieszkaniu ………….. 40 dB
odkurzacz.. …………………………………..72 dB
krzyki dzieci… ……………………………… 79 dB
radio, ruch w dużym mieście ……… 80 dB
szczekanie psa….. ………………………… 86 dB
dyskoteka… ………………………….. ……110 dB
samolot naddźwiękowy ……………… 130 dB

Źródło: www.google.pl

Z zaprezentowanych powyżej zestawień wynika, że uczestnicząc w studniówce, narażam się na uszkodzenia słuchu! Trudno, zaryzykuję. Zobaczyć moich uczniów w strojach galowych – BEZCENNE!!!

Urzędowa miłość do numerków

Masz swój PESEL bez względu na to, na którą partię masz zamiar głosować w najbliższych wyborach. Dostałeś (-aś) go zaraz po urodzeniu. Ten szczególny numer mówi o twojej dacie urodzenia, określa także twoja płeć. Pierwsze 6 cyfr, to właśnie data urodzenia, od roku do dnia. Np. osoba z numerem 44051401458, to mężczyzna, mówi o tym dziesiąta, nieparzysta cyfra (5), urodzony 14 maja 1944 r. Ostatnia cyfra ma charakter kontrolny. Jest ona dodawana tak, aby po dodaniu wszystkich cyfr, pomnożonych przez określone współczynniki, suma była podzielna przez 10. Jeżeli tak się nie dzieje, to przy zapisywaniu numeru został najprawdopodobniej popełniony błąd. Algorytm nie jest idealny, nie jest w stanie „wychwycić” wszystkich rodzajów błędów. Inaczej mówiąc, można czasami zrobić błąd, a cyfra kontrolna tego nie wychwyci.
Po zakończeniu stulecia, pojawił się problem, Okazało się że osoby urodzone 14 maja 1944 r. i 14 maja 2014 r. mogą mieć ten sam PESEL. Aby tego uniknąć, zmodyfikowano numer miesiąca, np. urodzeni w tym stuleciu, mają liczbę określającą numer miesiąca, zwiększoną o 20. Zatem, urodzony 14 maja 2014 r. będzie miał (-a) numer PESEL zaczynający się od cyfr 442514…..
Wszystko to bardzo ładnie wygląda, zastanawia mnie jednak, po co obdarowano nas dodatkowo numerami NIP? Jeżeli każdy z nas, jest jednoznacznie identyfikowany przez PESEL, to po co nam drugi numer? Pozostaje kwestia firm, które także posługują się NIPem. Ale czy nie można było odpowiednio zaprojektować dla nich wersji PESELu? W przypadku firmy, znika potrzeba oznaczania daty urodzenia, mamy zatem dodatkowe 6 cyfr, którymi możemy swobodnie szarżować. No i oczywiście pozostałe 4 cyfry numeru.
Niestety tak się nie stało. Szkoda. Prostota nie zawsze jest najbardziej oczywistym rozwiązaniem.
Zastanawiam się, co urzędnicy myślą o matematyce? Czy może większość z nich nie podpisała by się pod znanym sloganem: ja matematyki nigdy nie umiałem … ;)

P.S. Kilkanaście lat temu, mój kolega zrobił mi dość głupi kawał, i w dowodzie osobistym (stara, papierowa wersja) przerobił ostatnią cyfrę z 9 na 8. Na szczęście szybko to zauważyłem. Zaniepokojonych o poprawność swoich numerów, odsyłam do Internetu, gdzie można znaleźć sporą ilość prostych programów, weryfikujących ich poprawność.

materiał ćwiczeniowy z matematyki

W styczniu w kilku województwach uczniowie pisali próbną maturę ze wszystkiego, co się dało, w tym i z matematyki na obu poziomach. Pani dyrektor OKE w Poznaniu nie życzyła sobie, by pisać i mówić “matura próbna” tylko “materiał ćwiczeniowy”…

Ponieważ w tym roku po raz pierwszy egzamin będzie oceniany holistycznie, warto pochylić się nad tym “materiałem” tym bardziej, że parę zadań rozwiązanych jest w sposób… dyskusyjny.

Zacznijmy od zadania z poziomu rozszerzonego z rachunku prawdopodobieństwa i za 5 punktów.

Oto przebieg rozwiązania w ujęciu autora zadania:

Trochę dziwne, że nie wymagamy od ucznia zapisania założeń… Czy na poziomie rozszerzonym zapisanie założeń przekracza możliwości piszących? Rozwiązywanie równań bez założeń może być groźne…

Jak było do przewidzenia, równanie stopnia 3 uprościło się do stopnia 2, czyli gdzieś po drodze podzielić trzeba było przez n… A więc jednak potrzebne jest założenie, że n nie jest zerem. Powiedzmy, że to oczywiste. Ale co oznacza, że otrzymane -27 nie spełnia warunków zadania? Jakich warunków?

Obliczenie mocy zbiorów w tym samym poprawnie zbudowanym modelu. Gdzie jest ten model zbudowany?

I teraz najważniejsze: moim zdaniem zadanie nie jest dobrze rozwiązane, to znaczy moc zbioru A nie jest równa 1.

Mamy wylosować trzy osoby (spośród 30), które zapisane są pod numerem 1, 2 i 3 w dzienniku. Otóż zbiór A składa się z 6 elementów: A = {(1,2,3), (1,3,2), (2,1,3), (2,3,1), (3,1,2), (3,2,1)}, więc prawdopodobieństwo jest równe 6/24360 a nie 1/24360, jak chce autor!

W zadaniach z rachunku prawdopodobieństwa treść powinna być 100 razy przemyślana. Jeśli się chce, można tak sformułować to zadanie, żeby losować osoby “w podanej kolejności”.

Proszę mi powiedzieć, jak oceniać rozwiązania zadań, które nie są zgodne z podanym schematem, gdyż rozwiązanie modelowe jest błędne?

Szkoda, że pracownicy OKE stawiają mnie w dość niezręcznej sytuacji. Skoro mam omówić z uczniami wyniki tej próby, to muszę im powiedzieć, że zadanie jest niefortunnie sformułowane. Niestety, to nie jest przypadek odosobniony.

Weźmy zadanie związane z ciągiem geometrycznym:

To zadanie “klasyczne” i bardzo wysoko punktowane, bo aż za 6 punktów. Zobaczmy, jak wygląda schemat oceniania zadania:

Dlaczego znowu nie ma wymienionych założeń, czyli “warunków” zadania? Skoro mamy znaleźć liczby tworzące rosnący ciąg geometryczny, to dla mnie jasne, że uczeń musi napisać, iż wszystkie składniki muszą być dodatnie oraz q>1. Czy te założenia są aż tak oczywiste, żeby w ogóle o nich nie pisać? Idąc dalej, rozumiem, dlaczego należy odrzucić q=-1. Ale, dalibóg, co nam przeszkadza q=5/3? Czyżby autor uważał, że ciąg geometryczny o wyrazach całkowitych ma iloraz będący liczbą całkowitą? Nie chce mi się wierzyć, wszak od razu przychodzi mi na myśl ciąg: 8, 12, 18, 27, który ma iloraz q=1,5. Czyli jest tak, że w schemacie punktowania zaniedbuje się ocenę założeń, które nagle stają się kluczowe i pojawiają się jak królik z kapelusza już po rozwiązaniu konkretnego równania. Tak być nie może! Pomijam już fakt, iż q=5/3 trzeba odrzucić, ale to wymaga dalszych rachunków. Ważne, że w schemacie oceniania zadań brakuje tego, co się robi z uczniami na lekcjach w czasie rozwiązywania tego typu zadań, czyli brak troski o zapisanie starannie owych warunków zadania!

To bardzo nieładnie! Dla mnie egzamin na poziomie rozszerzonym powinien pokazać kulturę pracy zdającego i sposób, w jaki on analizuje dany problem. Tymczasem zdający zostaje dosłownie zawalony masą zadań, często typowo rachunkowych. Czym to się różni od poziomu podstawowego? Doprawdy nie wiem. Ale to jeszcze nie koniec…

Gratulacje Pani Doktor!

13 stycznia bieżącego roku w Instytucie Matematyki Uniwersytetu Pedagogicznego  w Krakowie odbyła się publiczna obrona rozprawy doktorskiej  mgr Renaty Wojtuś pt.: „Rola matematycznych programów komputerowych  w  pozalekcyjnej pracy ucznia”. Promotorem powyższej pracy był prof. dr hab. Henryk Kąkol.  Chciałabym z tego miejsca szczerze pogratulować  Szanownej Koleżance oraz Panu Profesorowi! Renata dzielnie odpowiadała na pytania komisji, udowadniając  wszystkim, że nauczanie matematyki z wykorzystaniem  nowoczesnych technologii  może i powinno być przedmiotem badań naukowych. Największym atutem prezentowanej koncepcji dydaktycznej, było zastosowanie pracy długoterminowej, która jest prawie nieobecna w praktyce polskiej szkoły, a daje istotną informację, na temat wewnętrznej motywacji uczniów do stosowania programów komputerowych w procesie nauczania i uczenia się matematyki. 

 

To już czwarta praca doktorska z tego zakresu napisana pod kierunkiem prof. Henryka Kąkola , który od wielu lat propaguje idee nowoczesnej edukacji  na wszystkich poziomach kształcenia. Patrząc z perspektywy własnej obrony, która miała miejsce w roku 2006, mam wrażenie, że dokonała się istotna zmiana w nastawieniu matematyków, do stosowania technologii. Jeszcze 4 lata temu musiałam walczyć  z ogólna niechęcią do tego rodzaju narzędzi, wykazując, że ich stosowanie może mieć istotne znaczenie dla rozwijania wybranych aktywności matematycznych. Dyskusja w czasie obrony Renaty nie była już tak napastliwa. Opór wobec technologii zmalał, na rzecz poszukiwania konkretnych zastosowań istniejących już programów komputerowych. Widać więc, że z czasem zmieniają się nie tylko narzędzia, ale również, a może nawet przede wszystkim,  nastawienie nauczycieli i wykładowców do ich stosowania w procesie nauczania i uczenia się matematyki.

czy EWD ma rzeczywiście sens

W komentarzach do subiektywnego rankingu bez perspektyw wyrażano żal, że nie ma porównania wyników egzaminu gimnazjalnego z wynikami egzaminu maturalnego dla tej samej grupy uczniów. Otóż ja taki ranking zrobiłem. Skorzystałem z danych opublikowanych w regionalnym dodatku do Gazety, który to dodatek corocznie publikuje ranking liceów poznańskich. Ostatni ranking był cokolwiek inny od poprzednich i wywołał lawinę polemik włącznie z oficjalnym listem oprotestowującym zasady tworzenia takiego rankingu, który napisali dyrektorzy “pokrzywdzonych” szkół. Tym niemniej, Gazeta zawarła masę danych, które postanowiłem wykorzystać. Po odpowiedniej obróbce danych, powstała tabela, którą zamieszczam poniżej. Warto dodać, że pokazałem tę tabelę moim uczniom, czym sprowokowałem ich do ożywionej dyskusji.

Oto tabela:

wardod

Co tu widać:
kolumna 1 i 11: miejsce szkoły w tabeli
kolumna 2: nazwa szkoły (numer liceum w Poznaniu)
kolumna 3: liczba uczniów w szkole
kolumna 4: średni wynik egzaminu gimnazjalnego, a w zasadzie średnia liczba punktów  w postępowaniu kwalifikacyjnym(świadectwo, egzaminy po gimnazjum plus punkty za działalność, konkursy itp)
kolumna 5: wynik po standaryzacji danych w kolumnie 4
kolumna 6: miejsce szkoły w porównaniu z innymi liceami
kolumna 7: średni wynik egzaminu maturalnego (Gazeta dodawała coś* do wyniku części rozszerzonej)
kolumna 8: wynik po standaryzacji danych w kolumnie 7
kolumna 9: miejsce szkoły w porównaniu z innymi liceami
kolumna 10: wartość dodana czyli różnica między wartościami z kolumny 8 i 5

uwaga do *: nie chce mi się szukać, w jaki sposób ustalono wyniki w kolumnie 7. Nie ma to żadnego znaczenia dlatego, że stosowano tą procedurę równo dla wszystkich szkół.

No i co, drodzy komentatorzy, czy o to Wam chodziło? Czy posłalibyście swoje dziecko do XXXV LO? Jakie informacje można wyczytać z tak sporządzonego zestawienia? Czekam na Wasze opinie i komentarze…

« wstecz · dalejh »