inicio mail me! sindicaci;ón

burdel do kwadratu czyli wyniki egzaminu gimnazjalnego

Skoro drukarnia źle złożyła kartki z pytaniami, a egzaminatorzy dawali punkty za złe odpowiedzi i, co oczywiste, nie dawali za dobre, to ja mam propozycję: niech o wyniku egzaminu zadecyduje rzut dwiema kostkami. Będzie sprawiedliwie. CKE plus OKE jako instytucje zbędne można rozwiązać. Zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na zbożne cele. ŻENADY EGZAMINACYJNEJ CIĄG DALSZY, A KOŃCA NIE WIDAĆ…

Kalkulatory naukowe zabronione na maturze? I co z tego?

Dwa lata temu zostałem oddelegowany do innego liceum, gdzie miałem pełnić zaszczytną funkcję członka Zepołu Nadzorującego przebieg egzaminu maturalnego z chemii. Zdający zajęli wskazane miejsca, po czym wyjęli z toreb kalkulatory naukowe… Mówię Przewodniczącemu ZN, że użycie tych kalkulatorów jest zabronione.
- Co Pan? - powiedział Przewodniczący. - skąd Pan to wie?
- Cóż, uczę matematyki. Czytałem stosowne przepisy.
- Ale to jest matura z chemii, Panie. - zdenerwował się na mnie Przewodniczący.
- Taaa. To nie ma znaczenia. Nie wolno i już. Tylko proste są dozwolone.
- Ależ to jest prosty kalkulator! - krzyknął przysłuchujący się zdający. - Pani od chemii pozwoliła nam korzystać z tych kalkulatorów i my nie mamy innych!
- Przykro mi. - powiedziałem. - Ale nie wolno korzystać z kalkulatorów naukowych, gdyż mogą obliczać parametry statystyczne, a to jest zabronione.
- Co Pan gadasz! - Przewodniczący był wściekły. - Na cholerę im parametry statystyczne, to matura z chemii!
- Wszystko jedno z czego. Nie wolno i już.
- Panie! Idę po Dyrektora! - nie wytrzymał Przewodniczący. I poszedł.
Po 5 minutach wrócił z Dyrektorem wyposażonym w kartkę. Kartka zawierała listę dozwolonych pomocy dydaktycznych. Przy okazji był tam zapis o kalkulatorze prostym.
- Wygląda mi na to, że Pan ma rację. - rzucił krótko Dyrektor. - Proszę natychmiast zawołać Panią X.
Pani X pojawiła się na sali i mnie zaatakowała gradem słów.
- Panie, ja jestem egzaminatorem z chemii, mam doświadczenie i od zawsze korzystaliśmy z takich kalkulatorów. Nawet na szkoleniach egzaminatorów używamy tylko takich! Co mi tu Pan będzie…. Ta kalkulatory są potrzebne, bo jak oni mają logarytmy sobie policzyć, no jak??
- Proszę Pani. -starałem się zachować spokój. - Jestem pewien, że jak logarytmy będą potrzebne w jakimś zadaniu, to będzie tam też załączona jakaś tabelka z tymi logarytmami, żeby zdający mógł policzyć na kalkulatorze prostym…
- Tak, tak. - Dyrektor szczypał brodę. - Niech przyjdzie Pani Y.
Pani Y okazała się młodą nauczycielką matematyki. Potwierdziła moje słowa i rozpoczęła się walka… Walka z czasem…. Walka, żeby znaleźć w szkole odpowiednią liczbę kalkulatorów prostych. Wierzcie mi, spojrzenia tych ludzi, gdyby mogły zabijać… Czułem się…. Czy kiedykolwiek usłyszałem jakieś racjonalne wyjaśnienie, dlaczego nie wolno używać kalkulatorów naukowych? A dlaczego zdający nie może tego cholernego odchylenia standardowego policzyć na kalkulatorze? Kto to liczy na piechotę? I po diabła?? I teraz ja bronię tych idiotycznych przepisów! Co za paradoks…
Wiem i to z wielu źródeł, że to nie był jednostkowy incydent, że kalkulatory naukowe są spokojnie używane przez zdających różne egzaminy maturalne. Bo prawdę mówiąc: skoro w komisji nie może być nauczyciel uczący danego przedmiotu, to skąd na przykład polonista ma wiedzieć, że dany kalkulator naukowy jest niedozwolony?
Skończmy z tym, bo się ośmieszamy!

Dlaczego nie kalkulatory? - matura

Na przełomie 2004/2005 w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, powstał pomysł związany z uregulowaniem używania kalkulatorów na nowej maturze. Poprzednio wyglądało to tak, że generalnie nikt nie sprawdzał jakiego rodzaju sprzęt posiada maturzysta na egzaminie. Gdy ja pisałem maturę w 1995, wniosłem bez problemu na salę swój kalkulator naukowy i nikt się nim nie interesował. Mi też nie przyszło do głowy że może się to wiązać z jakimikolwiek wątpliwościami. Używałem go przez całą szkołę średnią i jego obecność na lekcji matematyki była całkowicie oczywista. Ale teraz nadchodziła nowa, lepsza, nowoczesna matura…

Pierwsza wersja w CKE mówiła że podobnie jak w ubiegłych latach, będzie można używać kalkulatora naukowego nie rysującego wykresów. Ale ostateczny komunikat ukazała się w ostatniej chwili tzn. 2 miesiące przed egzaminem, a w nim owszem, zezwolono na używanie kalkulatorów, ale tylko takich które nie mają opcji statystycznych. To był całkowity szok. Nikt od wielu lat nie produkował takiego sprzętu. Statystyka była jedną z podstawowych funkcji w każdym kalkulatorze naukowym. Na nic zdały się telefony do CKE. Komisja była głucha na wszelkie argumenty i bezwzględnie obstawała przy swoim.

To oczywiście wywołało falę niezbyt miłych uwag na temat kompetencji urzędników i ich wiedzy na temat kalkulatorów. Jednak kilka miesięcy później, w środowisku matematyków pojawiły się pogłoski, że CKE doskonale zdawała sobie sprawę z konsekwencji swej decyzji i zostało to zrobione umyślnie aby całkowicie zablokować używanie kalkulatorów naukowych. Podobno powody były całkowicie polityczne, obawiano się zarzutu że bardziej zamożni uczniowie będą korzystać z lepszych kalkulatorów a biedniejsi z gorszych. O wiele łatwiej było zabronić wszystkim niż opracować jasne reguły które zezwalałyby na używanie tych urządzeń a jednocześnie nie dopuszczały do dyskryminacji.

W następnym roku pojawiły się już jednoznaczne zapisy zezwalające na używanie jedynie kalkulatorów kieszonkowych, i ten stan utrzymuje się do dziś.

« wstecz