28 października 2008 @ 12:06 · Kategoria Piotr Tomczak
Kilka dni temu, kupowałem pieczywo w małej piekarni w Sochaczewie. Było tego 4 szt:
- chleb zwykły: 1,69 zł
- chleb razowy: 2,3 zł
- pączek: 1,2 zł
- drożdżówka 0,69 zł
Ekspedientka, Pani z najwyraźniej dość sporym doświadczeniem zawodowym, miała na ladzie kasę fiskalną i kalkulator. Jednak ku mojemu zdziwieniu, sięgnęła po długopis i kartkę, na której widniało już sporo wykonanych obliczeń, błyskawicznie zapisała kwoty w słupku i pisemnie policzyła sumę.
Niby zwykła rzecz, szkolna matematyka, i to ze szkoły podstawowej, jednak zdałem sobie sprawę, że od wieków nie widziałem takiej sytuacji. A już na pewno nie przypominam sobie, abym widział kogoś kto liczy pisemnie mając pod ręką kalkulator. Matematyka nie kończy się w szkole
P.S. Pamiętam, że gdy byłem w szkole podstawowej, ktoś mówił mi o japońskich managerach, którzy wykonują obliczeni na kalkulatorze a później sprawdzają ich poprawność na liczydle. Wtedy jeszcze nie znałem sorobanu - dalekowschodniej wersji naszego liczydła. Po latach przekonałem się że to prawda. Zainteresowanym polecam króciutki film na YoTube. A także polską stronę o tym liczydle: www.soroban.pl

4 czerwca 2008 @ 15:09 · Kategoria Piotr Tomczak
Teraz to już chyba każdy kto chlubi się nieznajomością matematyki będzie mógł przez chwilę poczuć się ekspertem i zawyrokować że zadanie zostało błędnie rozwiązane.
Na zdjęciu obok wzór nowej koszulki i kubka promującego stronę www.kalkulatory.pl. Właśnie wypiłem pierwszą kawę z kubka, smakowała znakomicie. T-Shirt zakładam w rożne miejsca od kilku dni, budzi duże zainteresowanie.
Ciekawy jestem ilu matematyków miałoby w sobie tyle odwagi aby pokazać się w czymś takim w miejscu publicznym albo na spotkaniu z kolegami po fachu. Ja nie mam skrupułów, ale jestem “nie praktykujący” ;).
Mój szef zaczyna się dopominać wyjaśnienia całej sytuacji lub sprostowania :). Tylko jak nie matematykowi wyjaśnić że w matematyce są takie kwiatki w których udowodnienie zwątpili już dawno najwięksi mędrcy i nazwali je uczenie “aksjomatami”. Na dodatek niektóre twierdzenia są niemożliwe do udowodnienia ani do zaprzeczenia, i to akurat udowodniono
i jest to zapisane w mądrych książkach, których nikt nie ośmiela się lekceważyć.
A może mały konkurs? Jak to można sprytnie wytłumaczyć? W nagrodę kubek i T-Shirt 