inicio mail me! sindicaci;ón

Film z CASIO czy bez?

W regulaminie konkursu filmowego, zawarta jest informacja,  że zadaniem konkursu jest promowanie marki CASIO. Jest to oczywiste, nie organizujemy tego wszystkiego dla idei ale dla osiągnięcia określonych celów marketingowych.

Nie ma to jednak żadnego wpływu na treść filmów. Nadesłane prace powinny być reklamą/promocją matematyki. Jeżeli ktokolwiek doda tam coś o CASIO, to jego sprawa. Jury nie będzie sie kierować przy ocenie, ewentualną reklamą firmy, a jedynie jakościa filmu, pomysłem, i tym w jaki sposób promuje on matematykę.

Nasz zysk to przede wszystkim reklama strony www i rozgłos jaki może nam przynieść konkurs. Ta forma promocji nie jest standardową reklamą ale raczej formą PR. Jednak zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie licząc, że w ostatecznym rozrachunku konkurs przyniesie korzyści także firmie CASIO.

Można jeszcze dodać, że sama promocja matematyki jest dla nas również interesująca. W końcu jesteśmy producentem pomocy dydaktycznych wspomagających nauczanie tego przedmiotu. Zatem jest oczywiste że w naszym interesie leży jak największa popularnośc matematyki w społeczeństwie i wśród młodzieży.

E-learning, e-activity i emulator

Spotykając się z kolegami po fachu, zdarza mi się prowadzić niełatwe  dyskusje o wyższości kalkulatora nad komputerem. W jednej z takich rozmów, dokonaliśmy zbiorowego odkrycia, istnienia  globalnej fascynacji magią litery „e”. Zauważyliśmy bowiem, że wszystko co wiąże się z e-nauczaniem,  e-ocenianiem, e-kształceniem, jest towarem chwytliwy i znajduje szeroki krąg odbiorców. W tej dyskusji nad e-fenomenem, usłyszałam zarzut o niszowości kalkulatora graficznego, wobec e-wymagań społeczeństwa informacyjnego. Szukając stosownej riposty na serię zmasowanych zarzutów, stwierdziłam, że przecież stosowanie kalkulatora graficznego wraz z jego emulatorem, oraz elektronicznymi notatkami, może stanowić formę blended – learningu w e-nauczaniu. Istnieje przecież możliwość stworzenia e- learningowego  kursu, w którym część zajęć odbywających się w ramach tradycyjnych spotkań, jest realizowana z wykorzystaniem kalkulatora graficznego, a pozostałe godziny kursu odbywają się wirtualnie. Uczestnicy pracują z emulatorem oraz notatkami e-activity, które jako zasób bez większego wysiłku, można zamieścić w ramach kursu. Co więcej, ich przygotowanie jest stosunkowo proste i wymaga wyłącznie znajomości podstaw obsługi kalkulatora, a nie jak w przypadku przygotowywania innych materiałów e-learningowych, konieczności poznania dodatkowo, skomplikowanych narzędzi służących stworzeniu  kursu.

Nasza dyskusja nie została jednoznacznie rozstrzygnięta, natomiast na pewno uzmysłowiła moim kolegom, że współczesny kalkulator graficzny wyposażony w emulator i e-notatki, to już narzędzie, które może wychodzić naprzeciw współczesnym e-oczekiwaniom.

Instrukcja obsługi w rękach purysty językowego

Jednym z podstawowych obowiązków metodyka jest  przeprowadzanie rozmów z początkującymi nauczycielami. Konsultacje takie mają na celu wspieranie młodych adeptów „sztuki” w ich pierwszych próbach zawodowych. Niezwykle ucieszyłam się więc kiedy o konsultacje poprosił mnie nauczyciel, który postanowił na lekcjach matematyki stosować kalkulator naukowy. Nie będę tutaj bynajmniej streszczać  przebiegu spotkania, ale przedstawię kilka interesujących “odkryć językowych” jakich udało się dokonać wspomnianemu nauczycielowi.  Przygotowując lekcję, uważnie przestudiował on instrukcję obsługi kalkulatora CASIO fx-991ES i wyłonił absurdy językowe  jakie napotkał w toku pasjonującej lektury.  Już bowiem w pierwszych słowach instrukcji mamy okazję dowiedzieć się niezwykle interesujących rzeczy dotyczących specyfiki pracy z tym sprzętem. Użytkownik zostaje bowiem uprzedzony o konieczności  zapoznania się z tzw.  „oznakowaniami kapturków klawiszy”, oraz przestrzegania  „środków ostrożności obsługi”, wśród których pierwsze ostrzeżenie brzmi:  „pamiętaj o naciśnięciu klawisza ON przed pierwszym użyciem kalkulatora”! Kiedy więc zdecydujemy się skorzystać z klawiatury, dowiadujemy  się, że za jej pośrednictwem możemy na przykład dokonać „inkorporacji wartości  do funkcji” albo wykonać obliczenia „ułamkowe, procentów i sześćdziesiątkowe ”. W instrukcji znajdziemy też uwagi dotyczące pewnych ograniczeń sprzętu, bowiem „SOLVE może być nie w stanie dać rozwiązanie”. Wśród tych i innych niezręczności  językowych na pierwsze miejsce wysuwają  się jednak  „Porady dotyczące amelioracji dokładności wartości całkowania”. Zachodzi więc pytanie o zasadność tworzenia tego rodzaju „dokumentów” o wątpliwej użyteczności.Niniejszym otwieram ranking cytatów z instrukcji obsługi kalkulatorów.

Dyskretny posmak luksusu

No i mam wreszcie to cudo podręcznej, biurowej  myśli obliczeniowej - CASIO RT-7000. Pierwsze wrażenie - dość przyjemna praca klawiszy. Coś jak różnica w zamykaniu drzwi pomiędzy popularnym samochodem i luksusową limuzyną. Drobny, niedostrzegalny szczegół który trochę podświadomie daje nam poczucie wyjątkowości.RT-7000

Wizualnie kalkulatorowi też niczego nie można zarzucić. Wokół  białej lub czarnej “powierzchni liczącej” majestatycznie pnie się aluminiowa obręcz. Jest ona także odpowiedzialna za delikatnie wyczuwalny ciężar liczydełka, gdy uniesie się go dłonią.

Zaskoczyła mnie funkcja obliczeń na datach. Jest ona dość nietypowa, tzn. w odróżnieniu od innych modeli, kalkulator bezpośrednio liczy ilość dni.

Pozostałe funkcje są dość standardowe: TAX, konwersja walut, suma całkowita, kasowanie ostatniej cyfry … Nic nowego pod słońcem. Ale jak to wcześniej pisałem, temat funkcji w kalkulatorze biurowym został dawno zamknięty, teraz liczy się tylko to jak bardzo atrakcyjnie może on wyglądać.

Jednym słowem, idealna zabawka do skórzanego fotela i dębowego, wielkiego biurka. U mnie on raczej ginie wśród innych kalkulatorów, płyt CD, dokumentów, itd. No cóż, wyjątkowe przedmioty wymagają właściwego miejsca. Może przypomnę sobie o nim jak będę chciał zrobić prezent komuś, kto ma już odpowiedni gabinet :)

Klawiszologia stosowana czy zastosowanie kalkulatora?

Przygotowując zajęcia warsztatowe z zakresu zastosowania kalkulatorów graficznych w nauczaniu matematyki, staram się   zawsze zachować „zdrowe proporcje” pomiędzy liczbą proponowanych do rozwiązania zadań, a liczbą  nowych opcji kalkulatora, z jakimi chciałabym zapoznać uczestników spotkania.  Odpowiednie skomponowanie takiej „partii materiału” użytecznej w szkole, a zarazem  łatwej do odtworzenia i samodzielnego przeprowadzenia przez początkującego nauczyciela, jest niezwykle trudne. Trzeba uważać aby nie obrazić słuchacza zbyt banalnie postawionym problemem matematycznym lub nie zlekceważyć go zbyt skromnymi uwagami technicznymi. Okazuje się bowiem, że techniczne problemy nauczycieli, pierwszy raz pracujących z tym sprzętem, nie są tożsame z problemami młodzieży rozwiązującej analogiczne zadania. Dla tej drugiej grupy  interesujący jest wyłącznie dobrze postawiony matematyczny problem, bo opanowanie narzędzia, to dla nich zazwyczaj kwestia zaledwie kilku chwil samodzielnej pracy. Nauczyciela trzeba jednak przygotować  inaczej. On musi mieć zabezpieczenie na wypadek  ewentualnej inwencji twórczej swojego podopiecznego. Trzeba go wyczulić na możliwe błędy techniczne, których uczniowie dopuszczają się w trakcie pracy nad zadaniami. Trzeba mu też uświadomić możliwe zagrożenia wynikające z technicznych ograniczeń sprzętu i choć czasem wyglądać  to może  na „klawiszologię stosowaną”  i wydaje się zbędne, to daje początkującemu nauczycielowi poczucie większej swobody i panowania nad  pracą uczniów.

z czym nie radzą sobie kalkulatory…

W klasie pierwszej szkoły ponadgimnazjalnej dodano temat: pierwiastki nieparzystego stopnia z liczb ujemnych. Kalkulatory zupełnie nie radzą sobie z tym zagadnieniem.

       

Jak widać na powyższych zrzutach ekranów kalkulatorów, choć liczby minus 8 nie wolno podnosić do ułamkowej potęgi, to zamiast sygnalizacji o błędzie, otrzymaliśmy jakiś wynik.Mam w domu kilka kalkulatorów naukowych i graficznych i żaden nie widzi różnicy między pierwiastkowaniem liczb dodatnich a pierwiastkowaniem liczb ujemnych. Trzeba ten błąd szybko naprawić!

Kalkulatory graficzne mają dziwne problemy z analizą danych statystycznych. Weźmy dla przykładu tabelę złożoną z dwóch kolumn. W pierwszej kolumnie wpisałem liczby 1, 2 i 3, zaś w drugiej częstość ich występowania, odpowiednio, 0, 5 i 0.

       

Kalkulator tak “widzi” te dane:

W moim przekonaniu minX powinno być równe 2, podobnie zresztą jak i maxX !

Moi uczniowie pisali pracę klasową z elementów statystyki z użyciem kalkulatorów graficznych i sami zwrócili mi uwagę, że coś tu nie gra…

Co tu jeszcze można wymyślić?

Na zdjęciach poniżej można zobaczyć najnowsze pomysły firmy CASIO odnośnie ogólnie pojętego liczenia.

Wspólną cechą tych zabawek, obok inspirującego wyglądu będzie odrobinę zawrotna cena. CASIO od pewnego czasu  idzie w dość wyraźnym kierunku: wyższa jakość, bardziej nowatorski wygląd, wyższa półka cenowa.

Jeżeli jednak zastanowimy się co można nowego zaoferować klientowi jeżeli chodzi o kalkulatory, to odpowiedź jest dość oczywista: wgląd.

RT-7000-BK

RT-7000-WE

Generalnie jeżeli chodzi o kalkulatory naukowe sytuacja nie jest prosta. Cała potrzebna w szkole i na studiach matematyk, została już “włożone” w małe elektroniczne liczydła. Teraz główny wysiłek inżynierów idzie w ułatwienie obsługi. Dobrym tego przykładem są kalkulatory z naturalnym zapisem FX-ES lub SLIM z podświetlanym, otwieranym ekranem.

W przypadku kalkulatorów biurowych (i kieszonkowych) sytuacja jest jeszcze gorsza. Tam już na prawdę chyba wszystko wymyślono. Nie słyszałem aby w ostatnich latach komukolwiek udało się wprowadzić jakąś nową, ciekawą funkcję obliczeniową. Wydaje się zatem logiczne że czołowi producenci zwrócili uwagę na komfort pracy i przyjemność posiadania czegoś ładnego i wyjątkowego.

Czy znajdą się na to klienci? Na pewno tak. Skoro kupujemy duży, terenowy samochód do stania w ulicznym korku lub komórkę z dostępem do internetu którą zwykle używamy jedynie do wykonywania zwykłych telefonów, to dlaczego nie sprawić sobie na biurku interesującego, niekonwencjonalnego, ekskluzywnego kalkulatora. Wszak o tym kim jesteśmy (i jak się czujemy) w dużej części świadczą drobne przedmioty które nas otaczają.

Procenciki

No to zaczynamy, proste działanie, 100 + 10 %, ile to jest?

a) 110, to kalkulatory biurowe i kieszonkowe I typu, z tzw. klasycznym systemem liczenia procentów, również kalkulatorek w Windows

b) 111,(1) to drugi typ biurowych i kieszonkowych, tzw. marżowy system liczenia procentów,

c) 1100, kalkulatory naukowe z 1-wierszowym wyświetlaczem

d) 100,1 kalkulatory naukowe z 2-wierszowym wyświetlaczem, kalkulatory Googla

e) 10010, Excel, to dla mnie prawdziwa zagadka, co autor miał na myśli …

Nie pamiętam czy było jakieś zadanie z procentami na maturze, ale jeżeli tak, to w zależności od tego jaki kto miał kalkulator, mogły się pojawiać różne wyniki. Oczywiście jest to tylko kwestia sprawdzenia instrukcji i dowiedzenia się co nasz kochany kalkulator tak na prawdę liczy. Ale kto na to zwraca uwagę zwłaszcza  gdy chodzi o kalkulator kieszonkowy (w nazewnictwie CKE “prosty”).

Egzaminy: uwaga na miny, czyli pierdoły w “Polityce”

W “Polityce” w numerze 24(2658) z 14 czerwca 2008 roku w artykule Egzaminy: uwaga na miny, czytamy wypowiedź dr Agnieszki Wojciechowskiej, kierownika Zakładu Dydaktyki Matematyki na Uniwersytecie Wrocławskim: – Zaledwie trzy godziny matematyki tygodniowo i to nawet w liceach o specjalności ekonomicznej! W dodatku liceum trwa trzy lata, a tak naprawdę dwa i pół. Mnóstwo zajęć przepada z powodu rozlicznych świąt, wyjść do teatru, wyjazdów na wycieczki. Studenci po nowej maturze nie mają swobody rachunkowej, co wynika z powszechnego użycia kalkulatorów. Problemem dla nich są podstawowe wzory, algebra. Ci inteligentniejsi mają pomysł na rozwiązanie zadania, ale nie realizują go, bo się ciągle mylą. Są rozkojarzeni, nie potrafią się skoncentrować.
W zasadzie każde zdanie tej wypowiedzi wymaga komentarza. Szkoła nie jest miejscem, gdzie uczeń ma się uczyć i tylko uczyć, ale nauczyciele mają uczyć i wychowywać, temu służą wyjścia do teatru i wyjazdy na wycieczki. Dla Pani Agnieszki wyjście do teatru do strata czasu, można przecież w tym czasie siedzieć w szkole i słuchać, jak nauczyciel opowie nam ciekawie o tej sztuce, prawda? Przepadek zajęć z powodu rozlicznych świąt rzeczywiście jest problemem. Idealny system to 7 dni pracy w szkole po 8 godzin przez 365 dni w roku. Wtedy na pierwszym roku studiow nie trzeba by tłumaczyć studentom podstaw i wyrzucać 40% z nich po roku. Zwracam uwagę, że moi uczniowie w klasie z matematyką jako przedmiotem wiodącym mieli po 5 godzin matematyki na każdym poziomie i w sumie przeprowadzilem z nimi ponad 350 lekcji, przy czym “przepadło” nie więcej jak 20 lekcji w ciągu 3 lat, czy to jest mnóstwo? W klasie dwujęzycznej uczniowie siedzą w szkole 40 godzin, czy jeśli pójdą do teatru, albo wyjadą na wycieczkę, to rzeczywiście przy tym zgłupieją?
Szkoda, że kierowniczka Zakładu Dydaktyki Matematyki pisze dyrdymały o braku swobody rachunkowej z powodu powszechnego użycia kalkulatorów. Po pierwsze, na “starej maturze” można było używać kalkulatorów naukowych, a po drugie, uczestniczyłem w kilku międzynarodowych konferencjach, gdzie naukowcy z wielu krajów dowodzili, że jest akurat odwrotnie: użycie kalkulatorów sprzyja rozwojowi wiedzy matematycznej. Zresztą, co to znaczy “swoboda rachunkowa”? Czy inżynier na budowie ma wykazać się swobodą rachunkową, czy umieć szybko wykonać potrzebne rachunki, a jeśli je wykona za pomocą telefonu komórkowego to jest inżynierem gorszej kategorii? Czy moi uczniowie, którzy na kalkulatorze graficznym potrafią policzyć modę, medianę i odchylenie standardowe zestawu 10000 liczb nie mają swobody rachunkowej?
I na zakończenie jedna uwaga. Może porównamy, ile godzin matematyki w cyklu nauczania od przedszkola do studiów mają uczniowie w rozwiniętych gospodarczo krajach, czy można tam korzystać z kalkulatorów na lekcjach i czy są one dopuszczone na egzaminach, czy w tamtych krajach uczniowie wychodzą do teatru i jeżdżą na wycieczki, bo na razie, po przeczytaniu tej wypowiedzi, moi uczniowie ryczą ze śmiechu i jakoś (wyjątkowo chyba) nie byli rozkojarzeni i potrafili sie na czytaniu tych pierdół skoncentrować.

gadał dziad do Marian(a)…

W 2003 roku brałem udział w konferencji w Brnie. Tam kupiłem ClassPada300 po konkurencyjnej cenie :-)
W przerwach między warsztatami oglądałem książki dotyczące obsługi i wykorzystania kalkulatorów graficznych. Zajrzałem do jednej z nich, autorstwa Barry’ego Kissane’a. Pisał, że na CFX nie da się wpisać funkcji zdefiniowanej na przedziałach. To tak fajnie brzmi po angielsku: piecewise functions. Na przykład f(x) = 1 dla x<0 i cos(x) dla x>0. Kiedy na swoich warsztatach zauważyłem Barry’ego, powiedziałem, że się myli i pokazałem, jak wpisać taką funkcję do kalkulatora, aby potem można było ją narysować itd itp. Jedna z pań wydawała się zachwycona moim pokazem klawiszologii i powiedziała mi, że moje warsztaty były bardzo fajne i że ma na imię Marian i że nie wiedziała, że tak można wpisać te funkcje i w ogóle. Minęło czasu mało wiele, jak by powiedział Szewczyk Dratewka, i na moim biurku czerwieni się książka: Barry Kissane, Marian Kemp; Maths with a graphics calculator: Casio fx-9860G AU, rocznik 2006. Super książka! Przydałaby się u nas, ehhh. Na stronie 42 mamy podrozdział: Piecewise functions, w którym czytam, co następuje: Funkcje zdefiniowane na przedziałach trzeba rysować po kolei na każdym przedziale osobno. Hmmmm, Marian ma słabą pamięć czy mój angielski dla Australijczyków jest mało zrozumiały?

piecewise function  

« wstecz · dalej »