Co piąty polski uczeń osiąga słabe wyniki w matematyce. Czy to dużo czy mało to oczywiście kwestia uznania, ale jeżeli przy tej informacji widzimy wykres na którym za nami są tylko Turcja i Rumunia to można się trochę zmartwić. Na pociesznie dodam że na tym samym wykresie przed nami są tacy potentaci jak Finlandia, Niemcy czy Dania. Tu nastój czytelnika może się trochę poprawić. Nie ma co się kopać z koniem, ale nie na długo. W ścisłej czołówce jest również dobrze wszystkim ostatnio znana Grecja. Czyżby zadania na obliczanie emerytury martwych dusz były tak bardzo kształcące? Być może, nie od dziś wiadomo, że cel uświęca środki.
Patrząc optymistycznie na całe zdarzenie, dostrzegam nowy pretekst do medialnej dyskusji o pracy polskich szkół. Tylko się cieszyć. A nóż, widelec, łyżka coś dobrego z tego wyjdzie?
Moje poglądy są stałe i niezmienne do znudzenia. Efekty działania nowych reform i nowych rozwiązań w edukacji widać zazwyczaj po ok. 5-10 latach. A oczek w tym łańcuszku jest sporo. Zaczynając od tego kto decyduje się zostać nauczycielem lub dydaktykiem matematyki, poprzez jakość kształcenia nauczycieli poprzez pracę szkoły na poziomie 1-3 itd. Wiadomo też, że projekty wdrażane i realizowane szybko, charakteryzują się niską skutecznością (o czym mało kto mówi). Zazwyczaj jest to 10-15%. Zatem ok. 85% kosztów to pieniądze wyrzucone w tzw. błoto. Aczkolwiek bez tego „błota” pewnie nie było by też tych 15% dobrych efektów.
W chwili obecnej jedynym czynnikiem który może dać dobre efekty w krótkim okresie czasu jest technologia. Powodów jest kilka:
Mamy spore możliwości techniczne wsparcia edukacji technologią
Koszty nie są wysokie w porównaniu z innymi rozwiązaniami
Takie rozwiązania są od kilkunastu lat stosowane w Europie Zachodniej i w innych, bardziej rozwiniętych krajach na świecie. Jest się od kogo uczyć.
Technologia jest obecna w życiu ucznia (może za wyjątkiem szkoły), zatem jest on przygotowany mentalnie do jej stosowania.
Trzeba tylko chwilę spokojnie się zastanowić, trochę podpatrzeć sąsiadów i zabrać się do pracy.
Jeżeli ktoś był na facebooku 8 września to mógł znaleźć tam nową wersję aplikacji maturalnej „Dziś matura”. Tym razem jest to wersja 2012, z dużo większą ilością zadań.
Pierwsza wersja aplikacji została uruchomiona w lutym b.r. Wykorzystaliśmy w niej ok. 90 zadań z podręcznika wydawnictwa Aksjomat z Torunia. Tym razem baza zadań została zwiększona do blisko 400. Zasady pozostają te same, każdego dnia jedno zadanie zamknięte do rozwiązania, dostęp do nierozwiązanych zadań z poprzednich dni i możliwość trzykrotnego resetowania swojego wyniku jeżeli ktoś nie będzie zadowolony z uzyskiwanych rezultatów. Aplikacja jest dostępna dla wszystkich użytkowników facebooka z jednym małym warunkiem, trzeba byś fanem strony kalkulatory. W życiu tak naprawdę nic nie jest za darmo
Czy dzięki takiej aplikacji można zdać maturę? Nie podpisałbym się pod takim stwierdzeniem kilka miesięcy temu gdy uruchamialiśmy pierwszą wersję. Ale dziś, jeżeli ktoś rozpocznie korzystanie z programu we wrześniu, będzie to robił systematycznie, minimum dwa razy w tygodniu, rozwiąże wszystkie udostępniane zadania oraz uzyska ok. 80% skuteczność, to wydaje mi się że na maturze (podstawowej) w maju nie będzie musiał się zbyt mocno denerwować.
Jeszcze odpowiedź na pytanie co oznaczają trzy ósemki w tytule. Otóż od 8 września do matury z matematyki (8 maja) dzieli nas 8 miesięcy.
Wczoraj, pierwszy raz po wielu latach musiałem dokonać zakupów szkolnych. Nie poczułem się niestety z tego powodu znów nastolatkiem. Doznałem jednak pewnego objawienia w kwestii wyglądu zeszytu szkolnego, w szczególności zeszytu do matematyki. Być może dla znacznej części czytelników nie jest to nic zaskakującego, dla mnie jednak była to pewna niespodzianka. Pozwolę sobie zatem wyrazić kilka opinii na temat wyłowionych w sklepie zeszytów. Zeszyt nr 1
Popłyń z matematyką przez błękitny ocean… Kompozycja dużo lepiej wygląda analizowana od góry. Na początku był spory zapał – dużo elementów matematycznych na górze, ale później chyba koncepcja się wyczerpała. Jakieś dziwne okręgi na środku i zupełnie jałowa matematycznie cześć dolna
Zeszyt nr 2
Matematyka chyba tylko z nazwy. Coś tam rzeczywiście jest dodane, jakieś cyferki, znak +, ale autor najwyraźniej nie przyłożył się do zadania. Na dodatek pojawia się jeszcze @ zupełnie nie wiadomo po co. Zeszyt nr 3
Matematyka na wesoło, a właściwie jej brak. Elementów matematycznych praktycznie tam nie ma. Jednak patrzy się na to (i czyta) z pewną przyjemnością. Motywacja przez dobry humor. Zanim zmierzysz się biedny uczniu z enigmatycznym zadaniem podbuduj się psychicznie dobrym humorem :). Zeszyt nr 4
Prosta, ciepła kompozycja. Jest element matematyczny – sinusoida. Dziwna postać najwyraźniej zastanawia się co to jest ale proces myślenia dobrze o niej świadczy Zeszyt nr 5
Genialny w swojej prostocie. Jeszcze nie przeanalizowałem czy wszystkie te zapisy mają sens ale z mojej perspektywy wyglądają dość uroczo. Obawiam się jednak że ta kompozycja będzie mogła liczyć na uznanie głównie wśród matematyków
Rozpocznijmy rok szkolny polityką. Wszak wokół media molestują nas informacjami kto z kim chce rozmawiać a kto nie widzi sensu dyskusji. W niezmierzonych przestrzeniach Internetu, znalazłem dwie informacje polityczne związane z matematyką.
Egzotyczna mieszanka kandydatów do Senatu.
„Haidar to ordynator oddziału noworodków szpitala w Białej Podlaskiej. Mieszka w Polsce od wielu lat. Po uzyskaniu licencjatu z fizyki i matematyki w Damaszku, przybył do Polski w 1972 roku studiować medycynę, ukończył Akademię Medyczną w Lublinie. W 1989 roku uzyskał polskie obywatelstwo. W ostatnich wyborach samorządowych zdobył mandat radnego sejmiku województwa lubelskiego. Przez poprzednie trzy kadencje był radnym miejskim w Białej Podlaskiej”
Źródło: tvn24.pl
Coś mi się wydaje, że ten licencjat z matematyki był niezbyt znaczącym epizodem w karierze radnego Haidara, ale i tak taka informacja zdecydowanie bardziej mi się podoba niż np. chwalenie się ilością zorganizowanych demonstracji w Warszawie.
Kolejną matematyczną drobnostkę znalazłem na blogu Magdaleny Wichrowskiej z PSL. Pani Magda okolicznościowo życząc uczniom i nauczycielom wszystkiego najlepszego z okazji rozpoczęcia roku szkolnego pozwoliła sobie na małe wspominki:
„Lata szkolne wspominam z sentymentem. Mieliśmy wspaniałą zgraną klasę, zarówno w podstawówce jak i w LO. Moim ulubionym przedmiotem była zawsze matematyka”
21% maturzystów nie zdało matury z matematyki, 25% nie zdało całego egzaminu. Tragedia narodowa, rząd do dymisji a najlepiej wprowadźmy stan wyjątkowy. Przypomina mi się znany przekręt psychologów z pytaniem czy szklanka wypełniona w 50% wodą jest w połowie pusta czy w połowie pełna? Nie jest ani pusta ani pełna, jest dokładnie w połowie wypełniona wodą a w połowie pusta i ten stan nie ulegnie zmianie bez względu na to jak opiszemy tą sytuację.
Po co nam matura? To trochę kosztowna zabawa, wydruk arkuszy, wynagrodzenie dla egzaminatorów i urzędników z CKE itd. Chyba nie robimy tego dla przyjemności, a jeżeli tak to pytanie czyjej? Jednolity egzamin maturalny jest bardzo pomocny w organizacji rekrutacji na studia. Szczególnie w sytuacji upowszechnienia szkolnictwa wyższego. Ale żeby to miało sens, musimy wiedzieć kto jest najlepszy i powinien studiować na najlepszych kierunkach, kto ma przeciętne umiejętności, a kto powinien zakończyć edukację na etapie matury. To jest właśnie te 20-25% maturzystów, którym życzymy wszystkiego najlepszego ale których musimy uświadomić że nie mają wystarczających kompetencji do studiowania. Gdyby wszyscy zdali maturę byłoby to trochę trudne…
Egzamin maturalny 2011 z punktu widzenia szarego obywatela uznaję za udany.
W najnowszym Newsweeku znalazłem informację o ciekawych patronach różnych dziedzin życia. Np. Św. Izydor jest patronem Internetu a Św. Klara z Asyżu telewizji. Zapewne dużo większy problem ma Św. Bernard z Sieny, bo jest patronem reklamy i PR a tam z prawdomównością raczej nie najlepiej ;).
To chyba oczywiste, że natychmiast zainteresowałem się patronem matematyków. Rzeczywiście jest, to Św. Anatol z Laodycei. Żył w III w. i pochodził z Aleksandrii. Obok działalności religijnej napisał kilka dzieł o matematyce i temu zapewne zawdzięcza swoją zaszczytną, z naszego punktu widzenia, „posadę”.
Jest też patron nauczycieli, to Św. Benild.
Tak jak w ubiegłym roku planujemy przeprowadzenie darmowych korepetycji z matematyki dla maturzystów. Chcemy powtórzyć schemat z 2010. Trzy miasta, trzy uczelnie, 4 spotkania w każdym mieście. W chwili obecnej trwają jeszcze ostatnie ustalenia ale najprawdopodobniej analogicznie jak rok temu, będziemy współpracowali z Uniwersytetem Śląskim w Katowicach, Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu i Collegium Civitas w Warszawie.
Tematyka spotkań:
Wielomiany i funkcje wymierne
Funkcje trygonometryczne kąta ostrego
Ciągi liczbowe
Stereometria, kombinatoryka i rachunek prawdopodobieństwa
W poszczególnych miastach zajęcia będą prowadzili:
Warszawa: Elżbieta Jaworska, Aleksandra Wróblewska
Katowice: Agnieszka Herma, Janina Duda
Poznań: Tomasz Karolak, Krzysztof Nowakowski
Najbardziej prawdopodobną datą rozpoczęcia kursu jest 19 marca. Musimy oczywiście zdążyć przed końcem kwietnia a dokładnie przed Wielkanocą.
Cała rejestracja będzie ponownie odbywała się przez stronę www.kalkulatory.pl. Uruchomienie modułu do głosowania jest planowane na 25 lutego.
P.S. W chwili obecnej przygotowujemy jeszcze jedną niespodziankę dla tegorocznych maturzystów, tym razem na facebooku. Śledźcie naszą stronę kalkulatory
Nie będę pisał o Sofizmacie, koledzy z ekipy Sophisma Pictures zadbali o rozgłos równie dobrze co o jakość filmu. Są jednak dwa filmy, które szczególnie mnie zainteresowały.
Matematyka w parku?
Autor tego filmu miał analogiczny pomysł jak Andrzej Michalecki z Sofizmatem. Chłopak, dziewczyna, zadanie z matematyki. Oczywiście sceneria jest zupełnie inna, piękny, jesienny park. Za ten park szczególne wyrazy uznania.
Widać też, że autor dysponował dobrym sprzętem i umiał się nim posługiwać. Jakość filmu jest bardzo wysoka, montaż także na dobrym poziomie. Bardzo podobała mi się praktycznie pozbawiona słów narracja. Moim zdaniem to chyba największy Przegrany III edycji konkursu.
Drugi film, który szczególnie lubię to „X-Mat Official Trailer” Macieja Budysia. W 2009 r. Maciej zajął III miejsce z filmem „Matematyka pana Królika”. Najwyraźniej chciał spróbować jeszcze raz swoich sił w naszym konkursie. X-Mat ma jeden z najciekawszych i najbardziej oryginalnych scenariuszy jakie zostały moim zdaniem wykorzystane w filmach z 2010 r. Sama technika nie jest nowatorska. Zastosował ją już Damian Pawlikowski w pierwszej edycji konkursu (Matma Na Plus), ale Maciej użył jej także z bardzo dobrym skutkiem.
Ten film ku mojemu zaskoczeniu nie przeszedł w selekcji na YouTube. Bez wahania przyznałem mu „zgłoszenie specjalne” jakim dysponowałem.
Nasz konkurs jest już poważnym wydarzeniem. Nie ma wątpliwości że trzeba go kontynuować. Trzy edycje i prawie milion wyświetleń na YouTube to ogromny kapitał, który należy wykorzystać. Jednak im dalej w las tym więcej drzew. Śledząc fora internetowe łatwo można zauważyć że emocje są coraz bardziej gorące i od czasu do czasu wylewają się w niekoniecznie miły sposób.
W chwili obecnej widzę dwa główne problemy:
Profesjonaliści/amatorzy. Nie ma co ukrywać że filmy mają coraz wyższą jakość, przynajmniej niektóre. To na pewno problem dla części osób zainteresowanych udziałem. Jednak z drugiej strony konkurs dużo by stracił gdybyśmy próbowali odizolować się od osób mających trochę większą wiedzę filmową. O niemożliwości sprawdzenie czy Jaś z 5 klasy szkoły podstawowej nie korzystał przypadkiem z pomocy wujka pracującego w TVN już nie wspominam.
Ilość filmów. W roku 2009 byłem zaskoczony niską frekwencją w porównaniu z I edycją konkursu. Wydawało się że to skutek skrócenia terminu nadsyłania prac. Ale w III edycji mieliśmy podobną ilość filmów jak w II, chociaż wydłużyliśmy termin do 1 listopada. Gdyby się okazało, że liczba zgłaszanych filmów będzie mniejsza niż 50, pod znakiem zapytania stanęła by sensowność selekcji na YouTube, chyba że zmniejszylibyśmy liczbę filmów finałowych.
Jak już niektórzy zauważyli, wczoraj wraz z Andrzejem Michaleckim i Marcinem Zaprawą byłem w programie „Kawa czy herbata?” emitowanym w porannym paśmie TVP1. Mam już w swoim życiorysie podobną wizytę w TVN, zatem nie jestem zaskoczony tym co się tam wydarzyło. 2-3 pytania, krótkie odpowiedzi bez wchodzenia w szczegóły i następni goście.
Chyba najbardziej cenną rzeczą było wyemitowanie przez TVP części filmu Sofizmat. Mamy pierwszy film z naszego konkursu, który wyszedł z YouTube do TV. To niewątpliwie spora promocja dla całego przedsięwzięcia i w pewnym sensie nowa włożona między zazwyczaj szczelnie zamknięte drzwi telewizji. Był precedens, może będą następne.
Do tej pory naszym największym osiągnięciem w promocji konkursu były wywiady dla lokalnych stacji radiowych. Telewizja szczególnie dobrze umożliwia utożsamienie wydarzenia z konkretnymi osobami (organizatorzy, laureaci), a to z kolei buduje lepszy, bardziej wyrazisty wizerunek.
Jest jeszcze jeden drobiazg, pojawianie się tematu związanego z matematyką w takim porannym, „bezbolesnym” paśmie telewizyjnym, to dowód, że media powoli przestają się bać matematyki. Radek Brzóska, który prowadził program, wprawdzie przyznał, że dużo złego o matematyce zostało powiedziane, ale już sam na szczęście nie powiedział czegoś w rodzaju: ja sam nigdy matematyki nie lubiłem. Chociaż trzeba przyznać, że nie powiedział także, że lubi matematykę ;). Ale może następnym razem …
Na sierpniowej konferencji w Czudcu, poświęconej stosowaniu technologii informacyjnej w nauczaniu matematyki, pokazywano m.in. możliwości grafiki 3D. Niestety nie było tam oprogramowania typowo matematycznego. Jednak sama technologia niesie ze sobą spore możliwości szczególnie w nauczaniu stereometrii. Wyobraźmy sobie ucznia, który poprzez odpowiedni program, „wchodzi” w bryłę. Obserwują ją z różnych stron, wchodzi do wnętrza, sprawdza ściany, kąty, przekątne itd. Wszystko to w ogromnym stopniu może ułatwić mu naukę geometrii. Niestety tak jak pisałem, dobrego oprogramowania matematycznego nadal brak a same urządzenia są bardzo drogie.
Tym bardziej ucieszyła mnie informacja, że w laboratorium badawczym grupy roboczej „Warsztat Otwarty”, działającej w ramach Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki, pod kierunkiem Janka Baranowskiego, powstała alternatywna technologia 3D na potrzeby edukacji matematycznej.
Linia produkcyjna jest dość prosta, składa się pewnej ilości starych gazet oraz taśmy klejącej. Z gazet robimy papierowe rurki, które następnie łączymy budując szkielety brył, poniżej zdjęcie z testów praktycznych oraz film z prezentacji technologii na ostatnim Pikniku Naukowym w Warszawie.
Śmiem twierdzić, że każdy budżet szkolny jest w stanie sfinansować zakup odpowiednich „urządzeń”. Większe wydatki mogą się pojawić ewentualnie przy dodatkach motywacyjnych dla nauczycieli